Sousa za Brzęczka

1
Paulo Sousa został 48. selekcjonerem reprezentacji Polski, a pierwszym Portugalczykiem w tej roli FOTO: EPA/JAKUB KACZMARZYK

Paulo Sousa został selekcjonerem piłkarskiej reprezentacji Polski – poinformował Zbigniew Boniek podczas zdalnej konferencji prasowej. Prezes PZPN podkreślił m.in. „charakter, twardość i stosunki z zawodnikami” 50-letniego Portugalczyka, który zastąpił Jerzego Brzęczka.

O zwolnieniu Brzęczka, który prowadził drużynę narodową od lipca 2018 roku, poinformowano w ubiegły poniedziałek, zaś w czwartek zostało to oficjalnie zatwierdzone przez zarząd PZPN. Podczas posiedzenia tego gremium odwołano także sztab szkoleniowy – m.in. Tomasza Mazurkiewicza, Andrzeja Woźniaka, Leszka Dyję i Radosława Gilewicza.

LEPSZY PIŁKARZ NIŻ TRENER?

50-letni Sousa, były reprezentant Portugalii, zawodnik m.in. Benfiki Lizbona, Juventusu Turyn, Borussii Dortmund czy Interu Mediolan, zaczynał pracę trenerską od prowadzenia kadry swojego kraju do lat 16. Natomiast latem 2008 roku dołączył do sztabu pierwszej reprezentacji, u boku Carlosa Queiroza.

Wkrótce potem zaczął samodzielną karierę w różnych klubach – m.in. Queens Park Rangers, Swansea City, Leicester City, FC Basel, Fiorentinie i ostatnio Girondins Bordeaux (do sierpnia 2020), ale w żadnym nie zagrzał miejsca na dłużej. Prowadził także Videoton Szekesfehervar, Maccabi Tel Awiw oraz chiński Tianjin Tianhai.

Najwięcej czasu spędził w Videotonie oraz Fiorentinie. Jako trener włoskiego klubu rywalizował z Lechem Poznań w fazie grupowej Ligi Europy w 2015 roku – we Florencji „Kolejorz” zwyciężył 2:1, u siebie przegrał 0:2.

W roli szkoleniowca sukcesów Sousa odnosił niewiele. Do największych należą triumfy w ekstraklasie Izraela (2013/14) i Szwajcarii (2014/15), poza tym zdobył na Węgrzech Puchar Ligi i dwukrotnie Superpuchar.

Znacznie więcej osiągnął jako piłkarz. Seniorską karierę rozpoczął w Benfice Lizbona w 1989 roku i już z tym zespołem cieszył się z mistrzostwa i Pucharu Portugalii. Później przeniósł się na krótko do ekipy lokalnego rywala – Sportingu, z którego trafił w 1994 roku do Juventusu Turyn.

Tam spędził dwa lata, a odchodził mając w dorobku triumf we włoskiej ekstraklasie, krajowym pucharze i Superpucharze, a także w Lidze Mistrzów. Ten ostatni sukces powtórzył 12 miesięcy później, już w koszulce Borussii Dortmund.

W późniejszych latach bronił barw Interu Mediolan, Parmy, Panathinaikosu Ateny i Espanyolu Barcelona, ale już bez sukcesów. Trapiły go liczne problemy zdrowotne, przez które w połowie 2002 roku ogłosił zakończenie kariery w wieku 32 lat.

W reprezentacji Portugalii Paulo Sousa rozegrał 51 spotkań. Był m.in. członkiem drużyny, która dotarła do półfinału mistrzostw Europy w 2000 roku.

OGROMNY POTENCJAŁ

Nowy selekcjoner „przedstawił się” dziennikarzom i kibicom w Polsce w specjalnym materiale wideo, przygotowanym na czwartkową konferencję.

„Jestem zaszczycony i dumny, że zostaję trenerem polskiej drużyny narodowej. Chciałbym podziękować prezesowi Bońkowi i całemu zarządowi za szansę podjęcia tego wyzwania. Polska to kraj futbolu i jestem pewien, że wasz entuzjazm dostarczy nam siły, wsparcia, wiary i razem będziemy mogli powalczyć w mistrzostwach Europy” – powiedział Sousa.

Na swojej stronie internetowej PZPN ogłosił także nazwiska członków sztabu reprezentacji. Asystentami Sousy będą jego rodak Manuel Julio Cordeiro da Silva oraz Hiszpan Victor Manuel Sanchez Llado, a trenerem bramkarzy – Portugalczyk Paulo Jorge Fernandes Grilo. Hiszpanie Lluis Sala Perez i Antonio Jose Gomez Diaz mają z kolei odpowiadać za przygotowanie fizyczne. W sztabie znalazł się także włoski analityk Cosimo Cappagli.

„Drużyna ma ogromny potencjał, są w niej zawodnicy wysokiej klasy. Z właściwą, zwycięską mentalnością, dyscypliną, organizacją i odpowiednim podejściem, razem ze mną, moim sztabem, pracownikami federacji i wsparciem całego narodu – będziemy silni” – podkreślił Sousa.

Portugalczyk rozpocznie pracę z polskimi piłkarzami w marcu, kiedy Biało-Czerwoni rozegrają pierwsze mecze eliminacji mistrzostw świata 2022: z Węgrami (25.03), Andorą (28.03) i Anglią (31.03).

DWA CELE

Prezes Boniek, uzasadniając wybór Sousy, przyznał, że zawsze podobał mu się jego charakter i stosunki z piłkarzami.

„Analizowałem bardzo wiele nazwisk. Na jaki okres, jak powinien wyglądać kontrakt, jakie postawić zadania. Od poniedziałku miałem bardzo dużo ofert. Ale ja i moi współpracownicy dokonaliśmy już selekcji. Wybór padł na Paulo Sousę. To był fantastyczny piłkarz, ze wspaniałym charakterem. Do pewnego stopnia piął się w karierze trenerskiej” – przyznał Boniek podczas zdalnej konferencji.

„Zawsze podobał mi się jego charakter, twardość, stosunki z zawodnikami. Wykonałem kilka telefonów do ludzi, którzy z nim pracowali. Wszyscy mówili, że to trenerski ‚top’” – dodał prezes PZPN.

„Uważam, że podjąłem decyzję mądrą, przemyślaną, ale życie pokaże, czy miałem rację. Na tym etapie trener zagraniczny jest najlepszy. Nie będzie musiał czytać na różnych portalach, że jest ‚be’. Witam na pokładzie pana Sousę. Jestem przekonany, że nasi piłkarze będą mieli z tego określone korzyści” – podkreślił Boniek.

Prezes PZPN przyznał także, że kontrakt z nowym szkoleniowcem kadry przewiduje zakończenie współpracy w listopadzie 2021 roku.

„Wówczas kończą się eliminacje mistrzostw świata, a wcześniej, już w sierpniu, kończy się moja kadencja. Kontrakt przewiduje, że nowy prezes PZPN będzie mógł rozstać się w listopadzie z selekcjonerem. Jeżeli zagramy w barażach, to kontrakt obowiązuje do końca baraży” – zapowiedział szef federacji.

Boniek poinformował, że celami postawionymi przed Sousą są awans z grupy Euro 2020 oraz awans co najmniej do baraży eliminacji mistrzostw świata.

KONIEC PEWNEGO ETAPU

Wcześniej na konferencji szef PZPN, komentując zwolnienie trenera Brzęczka, przyznał, że była to dla niego trudna, ale przemyślana decyzja.

„O trenerze Brzęczku mam bardzo dobre zdanie, ale oczekiwałem, że reprezentacja zacznie lepiej grać. To był koniec listopada. Okres szczególny, ja musiałem też zniknąć na jakiś czas, ponieważ poddałem się operacji oka. Później jednak analizowałem wszystkie za i przeciw. Na spokojnie, bo okres świąteczny nie jest po to, żeby przekazywać ludziom złe wiadomości. Doszedłem do wniosku, że nasza kadra w tej konfiguracji nie mogłaby pójść do przodu. Mecze, które nas czekają, w eliminacjach MŚ 2022 i turnieju finałowym mistrzostw Europy, powodują, że ta kadra musi iść do przodu. Przekonanie moje i ludzi, z którymi się konsultowałem, jest takie, że trudno, abyśmy tego dokonali pod wodzą dotychczasowego sztabu. Motywy były tylko i wyłącznie sportowe, dotyczyły zarządzania grupą itd.” – wytłumaczył Boniek, który w ubiegły poniedziałek spotkał się z trenerem Brzęczkiem.

Dodał, że widział marazm wśród piłkarzy i musiał podjąć taką decyzję.

„Pewien etap się zakończył. Jest mi szalenie przykro. Życzę wszystkiego najlepszego trenerowi Brzęczkowi. Uważam, że szybko wróci do poważnej piłki. Ma na pewno dobry warsztat, ale musi zwrócić uwagę na kwestię zarządzania zawodnikami i właściwą komunikację. Natomiast, jak wspomniałem, uznałem, że w tej konfiguracji w reprezentacji lepiej nie będzie. Trener Brzęczek wykonał zadania, natomiast styl przypominał trochę ‚przepychanie’. Mało meczów było dobrych, a dużo właśnie ‚przepchanych’. Mam nadzieję, że teraz będzie wyglądać to lepiej. Uważam, że ta kadra potrzebuje czegoś nowego” – podkreślił.

Nieco zamieszania na konferencji wzbudziły kwestia rozmowy prezesa Bońka z kapitanem kadry Robertem Lewandowskim.

„Rozmawiałem z Robertem po moim spotkaniu z trenerem Brzęczkiem i podjętej decyzji. Jak Robert to skomentował? To była prywatna rozmowa, więc nie ma potrzeby tego upubliczniać. Ja go tylko poinformowałem, potwierdziłem i powiedziałem, jak to widzę. Czy konsultowałem z kapitanem wybór nowego selekcjonera? Nie rozumiem takiego pytania. Uważam, że rola prezesa jest inna niż konsultowanie z zawodnikiem wyboru trenera” – zauważył Boniek.

Przy okazji prezes PZPN wytłumaczył, dlaczego nie zdecydował się na zatrudnienie polskiego selekcjonera.

„Jestem zwolennikiem polskich trenerów i myślałem, czy jest w kraju szkoleniowiec, który mógłby objąć reprezentację po Jerzym Brzęczku. Wydaje mi się, że mamy kilku innych, dobrych i ciekawych trenerów, ale to spotkałoby się z hejtem i przeszkadzaniem w pracy. Obecny trener nie musi się tym przejmować” – stwierdził Boniek.

MENTALNOŚĆ ZWYCIĘZCÓW

Portugalczyk udzielił już pierwszego wywiadu portalowi „Łączy Nas Piłka”.

„Głównym zadaniem jest zbudowanie naprawdę silnej, kompletnej drużyny, grającej bardziej ofensywnie i z jakością we wszystkich momentach meczu, ale również takiej, która ma mentalność zwycięzców. Czasami, w niektórych krajach, taka mentalność jest trudna do osiągnięcia. Na szczęście dla mnie i dla drużyny mamy takich zawodników, którzy posiadają w sobie cechy zwycięzców. Każdego dnia, w każdym meczu, w każdym sezonie. Tak jak, chociażby Robert Lewandowski, który jest do tego przyzwyczajony w Bayernie Monachium. On chce wygrywać zawsze. To samo dotyczy Wojciecha Szczęsnego. W takich klubach, jak Juventus, który znam całkiem dobrze, gdyż we Włoszech spędziłem wiele lat. Cała kultura Juve polega na zwyciężaniu. I właśnie to chcemy widzieć w reprezentacji Polski. Nie tylko, aby każdy młody piłkarz śnił o grze w drużynie narodowej, ale żeby wszyscy zawodnicy marzyli o zdobywaniu tytułów”.

PIERWSZE SPOTKANIA

Sousa jest już po rozmowie z Lewandowskim. Specjalnie dla kapitana Biało-Czerwonych Portugalczyk udał się do Monachium. Stamtąd wybrał się prosto do Polski, gdzie w środę spotkał się z prezesem PZPN. W czwartek odbyła się jego pierwsza konferencja online. Wtedy też został oficjalnie zaprezentowany mediom.

„Chciałbym jak najszybciej zrobić spotkanie na platformie cyfrowej, w którym będzie mogła wziąć udział większość zawodników, którzy zwykle są powoływani, będzie ich około 40. Zapoznamy się, porozmawiamy. Chciałbym się przedstawić, zaprezentować swój sztab. Póki co nie będę im mówił o szczegółowej wizji drużyny, ponieważ wciąż są w klubach i muszą być skoncentrowani na piłce nożnej rekomendowanej przez ich trenerów. Ale oczywiście bliżej meczów reprezentacji przedstawimy zawodnikom nasz pomysł na zespół, na grę” – zdradził swoje plany Sousa.

ĆWIERĆ MILIONA MIESIĘCZNIE

Dla wielu najciekawszą informacją jest kwota wynagrodzenia, którą będzie pobierał nowy szkoleniowiec reprezentacji Polski. Ujawnił ją serwis meczyki.pl. Z ustaleń portalu wynika, że PZPN ma wypłacać Portugalczykowi miesięcznie około 240-250 tysięcy złotych. Dla porównania, w Girondins Bordeaux zarabiał 3,5 miliona euro rocznie.