Superpuchar UEFA dla Liverpoolu

55
Superpuchar UEFA w rękach kapitana drużyny Liverpoolu – Jordana Hendersona FOTO: EPA-EFE/SEDAT SUNA

Stambuł po raz kolejny okazał się być szczęśliwy dla Liverpoolu. To tu w 2005 roku ekipa z Jerzym Dudkiem na pokładzie sięgnęła po Ligę Mistrzów. Teraz w tym samym mieście "The Reds" sięgnęli po raz czwarty w historii po Superpuchar Europy, pokonując po rzutach karnych Chelsea Londyn 5:4. Po 90 minutach był remis 1:1, a po dogrywce 2:2.

Po raz pierwszy w historii Superpucharu UEFA o trofeum walczyły dwa kluby z Anglii. Faworytem był Liverpool. Po pierwsze, przystępował do niego jako triumfator Ligi Mistrzów, czyli bardziej prestiżowych rozgrywek niż Liga Europy, a poza tym znacznie lepiej rozpoczął sezon. Na inaugurację Premier League pokonał Norwich City 4:1, natomiast Chelsea uległa Manchesterowi United 0:4. Jedynym zmartwieniem Juergena Kloppa przed spotkaniem była kontuzja Alissona Beckera, którego zastąpił między słupkami sprowadzony z West Hamu Adrian.

Od początku przewaga należała do „The Reds”, których napędzali przede wszystkim Mohamed Salah i Sadio Mane. Chelsea napór jednak przetrwała i z czasem przejęła inicjatywę. W 36. minucie świetnym podaniem popisał się Christian Pulisic. Oliver Giroud znalazł się sam na sam z bramkarzem Liverpoolu Adrianem i okazji nie zmarnował.

Podopieczni trenera Juergena Kloppa odpowiedzieli tuż po przerwie. Z bliskiej odległości piłkę do bramki londyńczyków wbił Mane.

W 82. minucie radość kibicom Chelsea dał Mount, który po wyjściu do prostopadłego podania precyzyjnym strzałem pokonał Adriana. Radość ta nie trwała jednak długo – sędzia Stephanie Frappart odgwizdała spalonego. Francuzka została w środę pierwszą kobietą, która prowadziła mecz męskich drużyn w jakimkolwiek europejskim pucharze.

Do wyłonienia zwycięzcy potrzebna więc była dogrywka. Tę lepiej zaczął Liverpool, dla którego w 95. minucie potężnym strzałem drugiego gola zdobył Mane.

Prowadzenie utrzymało się jednak tylko sześć minut. Adrian sfaulował w polu karnym Tammy’ego Abrahama i Frappart bez wahania podyktowała rzut karny. Pewnym wykonawcą „jedenastki” okazał się Jorginho.

Kolejnych goli w dogrywce już jednak nie było, bo w jej drugiej połowie obydwa zespoły skupiły się głównie na tym, by bramek nie tracić. Blisko był Abraham, ale Adrian obronił jego groźne uderzenie. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebne więc były rzuty karne.

W czterech seriach jedenastek nie mylił się nikt, choć to bramkarz Chelsea częściej wyczuwał intencje rywali. Dwukrotnie miał piłkę na rękawicy, ale ta za każdym razem wtaczała się do bramki. W piątej, jak się okazało decydującej serii, Hiszpan zamiarów przeciwnika jednak nie wyczuł. W przeciwieństwie do Adriana, który poczekał na środku i nogą odbił strzał Abrahama, zapewniając Liverpoolowi zwycięstwo i czwarty Superpuchar UEFA w historii.

Liverpool wcześniej po to trofeum sięgał w 1977, 2001 i 2005 roku.

SUPERPUCHAR UEFA

Liverpool – Chelsea Londyn 2:2 (1:1, 0:1), karne 5:4

Bramki: Sadio Mane (48, 95) – Olivier Giroud (36), Jorginho (101-karny).

Sędzia: Stephanie Frappart (Francja).

Liverpool: Adrian – Joe Gomez, Joel Matip, Virgil van Dijk, Andrew Robertson (91. Trent Alexander-Arnold) – James Milner (64. Georginio Wijnaldum), Fabinho, Jordan Henderson – Alex Oxlade-Chamberlain (46. Roberto Firmino), Mohamed Salah, Sadio Mane (103. Divock Origi).

Chelsea: Kepa Arrizabalaga – Emerson, Andreas Christensen (85. Fikayo Tomori), Kurt Zouma, Cesar Azpilicueta – Mateo Kovacic (101. Ross Barkley), N’Golo Kante, Jorginho – Pedro, Olivier Giroud (74. Tammy Abraham), Christian Pulisic (74. Mason Mount).