Wiśniewski na podium Rajdu Dakar

65
Najlepsi quadowcy tegorocznego Rajdu Dakar – od lewej: Kamil Wiśniewski, zwycięzca Alexandre Giroud i Francisco Moreno FOTO: EPA/YOAN VALAT

Kamil Wiśniewski doczekał się wymarzonego podium Rajdu Dakar. Polski quadowiec ukończył ostatni etap na drugiej pozycji i finalnie sklasyfikowany został na trzecim miejscu w "generalce". Obie załogi Cobant Energylandia Rally Team, które regularnie wygrywały kolejne etapy w kategorii lekkich pojazdów UTV, znalazły się poza podium.

Reprezentujący barwy Orlen Team Wiśniewski (Yamaha Raptor 700) w imprezie startował po raz szósty. Od kilku lat pukał do światowej czołówki, aż wywalczył upragnione podium. W tym roku miał nawet duże szanse, aby wywalczyć drugą lokatę w klasyfikacji generalnej, ale z powodu awarii silnika i konieczności jego wymiany dostał 15 minut kary. Na trasie dwunastego etapu osiągnął drugi czas, będąc wolniejszym o 2.43 min od Francisco Moreno i w ostatecznym rachunku nie wyprzedził Argentyńczyka, kończąc rywalizację na trzeciej pozycji. To najlepszy wynik Wiśniewskiego w karierze.

“Przed rajdem zakładałem sobie jasny cel – podium. Ten cel zrealizowałem. Poprawiłem wynik z poprzedniego roku i jestem bardzo zadowolony. Cieszę się tym bardziej, że jestem pierwszym zawodnikiem Orlen Team, któremu udało się to osiągnąć i nie było to moje ostatnie słowo” – zadeklarował Wiśniewski.

Pierwsze miejsce wśród quadowców wywalczył Francuz Alexandre Giroud (Yamaha YFZ 700), drugi był Moreno (Yamaha Raptor 700) ze stratą 2:21.11. Wiśniewski był wolniejszy od Francuza, dla którego jest to pierwszy triumf w imprezie, o 2:27.25. O podium walczyła tylko ta trójka, czwarty Czech Zdenek Tuma stracił do zwycięzcy ponad osiem godzin.

To był znakomity rajd w wykonaniu załóg Cobant Energylandia Rally Team. Patrząc na czysto sportowe aspekty i tempo na poszczególnych odcinkach specjalnych, bracia Marek i Michał Goczałowie zasłużyli nawet na to, aby podwójnie wygrać tę imprezę. Jednak Dakar to najtrudniejszy rajd świata. Dwutygodniowe piekło pustyni, podczas którego błędy i problemy techniczne przytrafiają się każdemu.

Jak mówił jeszcze przed startem Marek Goczał, za to wszystko na końcu pustynnej przeprawy dostaje się “rachunek”. Dakar wygrywa ten, kto ma ten rachunek najniższy. Wystarczy spojrzeć w statystyki. Marek Goczał z Łukasz Łaskawcem wygrali sześć z trzynastu etapów, a na ośmiu znaleźli się w najlepszej trójce. Michał Goczał i Szymon Gospodarczyk wygrali z kolei dwa etapy, ale aż na sześciu byli na podium. Aż trzy razy bracia z Polski zgarniali na dakarowych trasach dublet. Razem zwyciężyli w ośmiu z trzynastu rozegranych odcinków specjalnych. Niestety, motorsport bywa bolesny oraz niesprawiedliwy i nie zawsze wygrywa ten, kto na to zasłużył.

Finał rajdu dla Polaków okazał się niezwykle gorzki. Jeszcze w czwartek Marek Goczał cieszył się z trzeciego miejsca w “generalce”, na które wskoczył po problemach technicznych brata Michała. Jednak na trasie 12. etapu kierowca Cobant Energylandia Rally Team stracił prawie 6 minut do najszybszego Rokasa Baciuski.

Pech chciał, że to właśnie z Baciuską polski kierowca walczył o wymarzone podium Dakaru. Świetny finisz w wykonaniu Litwina sprawił, że wyprzedził on starszego z braci Goczałów w klasyfikacji generalnej o nieco ponad minutę. Polak musiał się pogodzić z czwartym, najgorszym dla sportowca, miejscem. Tuż za nim sklasyfikowana została druga z załóg Cobant Energylandia Rally Team.

“Straciliśmy to podium, to naprawdę wielka szkoda. Ale takie są rajdy. Najważniejsze jest to, że jesteśmy na mecie i jestem tu z moją rodziną. Rodzina jest dla mnie najważniejsza. Gdyby ich wszystkich tu nie było, ja też bym nie jeździł. Oni są moim paliwem, dla nich się ścigam. A czy pojawimy się na Dakarze w przyszłym roku? Ja już powiedziałem. Przestaniemy się ścigać dopiero wtedy, kiedy trzech Goczałów zajmie całe podium rajdu” – zapowiedział najstarszy z braci.

Z ósmym wynikiem ostatni etap Dakaru ukończył Domżała, który w piątek stracił ponad 11 minut do zwycięzcy. Dla warszawianina, który był uważany za faworyta imprezy w klasie SSV, był to trudny rajd. Polak świetnie zaczął, ale później miał problemy techniczne i zdrowotne, niemal przez całą trasę jadąc z zapaleniem oka. Ostatecznie zakończył rywalizację na dziewiątej pozycji.

Po zwycięstwo w UTV sięgnął Austin Jones, który w piątek odrobił czwartkowe straty do Gerarda Farresa Guella. Tym samym Amerykanin powtórzył sukces sprzed roku.

W rywalizacji kierowców samochodów zwyciężył Katarczyk Nasser al-Attiyah (Toyota GR DKR Hilux). To jego czwarty w karierze triumf w tym rajdzie, poprzednio był najszybszy w 2011, 2015 i 2019 roku. Al-Attiyah jest drugim w historii po Finie Arim Vatanenie kierowcą, który ma w dorobku cztery zwycięstwa, w tym, uważanym za najtrudniejszy na świecie, rajdzie terenowym.

Drugie miejsce wywalczył Francuz Sebastien Loeb (BRX Hunter T1) ze stratą 27.46, a trzecie Saudyjczyk Yazeed Al-Rajhi (Toyota Hilux) – strata 1:01.13.

Jakub Przygoński (Mini John Cooper Works Buggy) został sklasyfikowany na szóstej pozycji. Polak, pilotowany przez Niemca Timo Gottschalka, był wolniejszy od Katarczyka o 1:53.06 i może czuć niedosyt, bo w pewnym momencie znajdował się blisko upragnionego podium. Jednak problemy techniczne z jego buggy utrudniły mu walkę o czołową trójkę.

Przed ostatnim etapem rajdu sytuacja w klasyfikacji motocyklistów była dość klarowna. Sam Sunderland miał prawie 7 minut przewagi nad Pablo Quintanillą i było jasne, że tylko pech może odebrać zwycięstwo Brytyjczykowi. Wprawdzie Sunderland w piątek nie należał do najszybszych motocyklistów, a Quintanilla wygrał 12. etap, ale przewaga z wcześniejszych dni okazała się wystarczająca. Końcowe podium uzupełnił Austriak Matthias Walkner.

Dla Sunderlanda jest to drugie zwycięstwo w Dakarze. Wcześniej brytyjski motocyklista triumfował w roku 2017. Równocześnie to pierwszy sukces marki Gas Gas w najtrudniejszym rajdzie terenowym świata.

Na rozważną jazdę w piątek postawił Maciej Giemza. Reprezentant Orlen Team chciał uniknąć problemów, aby osiągnąć metę Dakaru z dobrym wynikiem. Ostatecznie Polak w klasyfikacji generalnej imprezy zajął 18. pozycję, tracąc do zwycięzcy 2:28.28. Na 27. pozycji ukończył rajd Konrad Dąbrowski (Duust Rally Team).

W kategorii ciężarówek bezkonkurencyjne okazały się załogi Kamaza, które zajęły cztery czołowe miejsca w końcowej klasyfikacji. Triumfowali Dmitrij Sotnikow, Ilgiz Achmetzjanow i Rusłan Achmadiejew. Na piątej pozycji rajd ukończyła ekipa Petronas Team De Rooy Iveco, której mechanikiem był Polak Darek Rodewald.

44. RAJD DAKAR

KOŃCOWE WYNIKI PO 12 ETAPACH:

quady:

1. Alexandre Giroud (Yamaha Racing – SMX – Drag’On) 50:00.51

2. Francisco Moreno (Drag’On Rally Team) +2:21.11

3. Kamil Wiśniewski (Orlen Team) +2:27.25

4. Zdenek Tuma (Barth Racing Team) +8:08.47

5. Carlos Alejandro Verza (Verza Rally Team) +19:43.12

lekkie pojazdy UTV:

1. Austin Jones (South Racing Can-Am) 47:22.50

2. Gerard Farres Guell (Can-Am Factory Racing) +2.37

3. Rokas Baciuska (South Racing Can-Am) +15.18

4. Marek Goczał (Cobant Energylandia Rally Team) +16.21

5. Michał Goczał (Cobant Energylandia Rally Team) +28.28

…….

9. Aron Domżała (South Racing Can-Am) +7:12.53

motocykle:

1. Sam Sunderland (Gas Gas) 38:47.30

2. Pablo Quintanilla (Monster Energy Honda) +3.27

3. Matthias Walkner (Red Bull KTM) +6.47

4. Adrien van Beveren (Monster Energy Yamaha) +18.41

5. Joan Barreda (Monster Energy Honda) +25.42

…..

18. Maciej Giemza (Orlen Team) +2:28.28

27. Konrad Dąbrowski (Duust Rally Team) +3:51.51

samochody:

1. Nasser Al-Attiyah (Toyota Gazoo Racing) 38:33.03

2. Sebastien Loeb (Bahrain Raid Xtreme) +27.46

3. Yazeed Al-Rajhi (Overdrive Toyota) +1:01.13

4. Orlando Terranova (Bahrain Raid Xtreme) +1:27.23

5. Giniel de Villiers (Toyota Gazoo Racing) +1:41.48

6. Jakub Przygoński (Orlen Team) +1:53.06