Z miłości do piłki

0
2

W drugiej turze piątkowego głosowania Boniek zdobył 61 głosów i pokonał prezesa Łódzkiego ZPN Potoka – 27, innego znanego przed laty piłkarza, a obecnie posła Koseckiego – 15 i byłego sekretarza generalnego PZPN Zdzisława Kręcinę – 12. W pierwszej odpadł szef Wielkopolskiego ZPN Stefan Antkowiak, którego poparło 10 osób.
„Nie było prosto pokonać takich przeciwników, ale chciałbym zapewnić, że jestem prezesem wszystkich. Nie będę nikogo faworyzował” – mówił Boniek tuż po głosowaniu.
W wystąpieniu podczas prezentacji kandydatów Boniek wrócił przeszłości, wspominał o tym, jak pokochał futbol.
„Wszystkich na sali łączy miłość do piłki. W każdym z nas narodziła się w inny sposób. W moim przypadku taki moment nastąpił, gdy miałem sześć lat i obejrzałem mecz dwóch bydgoskich drużyn, Polonii i Zawiszy” – przyznał były piłkarz reprezentacji Polski, który ubiegał się o funkcję prezesa PZPN również w 2008 roku. „Po raz drugi z miłości do futbolu jestem przed wami. Mój program zawiera trzy aspekty – sportowy, komunikacyjny oraz organizacyjno-prawno-finansowy. Mamy dużo systemów szkolenia, ale brakuje centralizacji, rygoru, sprawdzania” – podkreślił Boniek.
Kilka godzin później były znakomity piłkarz reprezentacji Polski chwilę po wyborze mówił o swoim wzruszeniu, a później poświęcił czas dziennikarzom. „Jutro i w niedzielę nie będę do dyspozycji mediów, razem z nowym zarządem musimy ustalić program naszej pracy. Pierwsze obrady tego gremium chcę zwołać na 6 listopada i wówczas zrobimy konferencję prasową. W moim życiu nic się nie zmieni. Z kim byłem na ty, pozostanę, nie zmienię się. Nigdy nie zabraknie mnie na posterunku” – zapewnił.
Jego poprzednik, Grzegorz Lato, odchodzi w złej atmosferze. Czy nowy prezes nie popełni podobnych błędów?
„Nie chcę oceniać Grzegorza, pewny etap w jego i moim życiu się skończył. Będę robił wszystko, żeby dziennikarze mieli o nowym związku dobre zdanie. Od poniedziałku zacznę się przyglądać wszystkim dokumentom, chcę poznać sytuację w PZPN, bo teraz jej nie znam. Chcę zobaczyć, ilu ludzi jest zatrudnionych, jak pracują, ile zarabiają, jakie są ich zadania. Zobaczę stan konta PZPN. Dobra firma musi być dobrze zarządzana” – podkreślił.
Jak dodał, nie zrezygnuje ze swoich dotychczasowych zajęć. „Mam własne firmy, swoje biznesy. Dalej będę to robił, ponieważ dobrze zorganizowany człowiek na wszystko ma czas” – zakończył nowy prezes PZPN.

W DUECIE Z KOSECKIM

Boniek zaproponował Romanowi Koseckiemu – jednemu z pokonanych w wyborach na prezesa PZPN – funkcję wiceprezesa związku ds. sportowych. Kosecki przyjął propozycję, ale jego kandydaturę muszą jeszcze zaakceptować delegaci na zjazd.
Na wiceprezesa ds. zagranicznych Boniek zaproponował Marka Koźmińskiego, a funkcję wiceprezesa ds. organizacyjno-finansowych chciałby powierzyć Eugeniuszowi Nowakowi.
„W każdym stabilnej konstrukcji trochę betonu musi być, a ja mam go pod domem” – powiedział nowy szef PZPN o pochodzącym jak on z Bydgoszczy Nowaku, który był w zarządzie ostatniej kadencji.

CZY PRZESZŁOŚĆ POMOŻE?

56-letni Boniek ma imponujący piłkarski życiorys sportowy, do dziś jest najbardziej rozpoznawalnym polskim piłkarzem. W 1982 roku został uznany przez prestiżowy „France Football” trzecim graczem w Europie, a w 2004 roku FIFA umieściła go w gronie stu najwybitniejszych zawodników w historii futbolu.
Trzecie miejsce mistrzostw świata, hitowy transfer z Widzewa Łódź do Juventusu Turyn w 1982 roku za astronomiczną wówczas kwotę 1,8 mln dolarów, występy w dwóch silnych włoskich klubach (również AS Roma), duży udział w wywalczeniu przez „Juve” Pucharu Europy w 1985 roku – takiego dorobku może pozazdrościć wielu piłkarzy. Inne wielkie sukcesy to m.in. Puchar Zdobywców Pucharów i Superpuchar Europy.
W reprezentacji Polski rozegrał 80 meczów i zdobył 24 gole, z czego trzy w słynnym meczu z Belgią (3:0) w MŚ 1982 (Polska zajęła trzecie miejsce). Zyskał przydomek „Piękność nocy” („Bello di Notte”), ponieważ najlepiej grał w meczach rozgrywanych przy sztucznym oświetleniu.
Po zakończeniu kariery zawodniczej nie odnosił już spektakularnych sukcesów sportowych. Nie udała mu się przygoda z reprezentacją Polski na stanowisku selekcjonera – pełnił tę funkcję niespełna pół roku (od lipca do listopada 2002). Wcześniej nie powiodło mu się także w pracy z włoskimi zespołami ligowymi.
Był m.in. wiceprezesem PZPN w latach 1999-2002 (wówczas podpisano z klubami tzw. kontrakt stulecia dotyczący sprzedaży praw telewizyjnych), miał firmę marketingową Go and Goal, był działaczem i współwłaścicielem łódzkiego Widzewa, któremu pomógł w trudnych dla tego klubu czasach. Jako biznesmen wykazywał zainteresowanie na wielu polach, m.in. biopaliw i energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych.
Udziela się jako ekspert telewizyjny we Włoszech, biegle włada kilkoma językami. Prywatnie pasjonat tenisa, golfa i przede wszystkim koni. Jest właścicielem stajni kłusaków (sam brał udział w tych wyścigach).

PRZYJACIEL PLATINIEGO

Z czasów wspólnej gry w Turynie pozostała mu bliska znajomość z Michelem Platinim, słynnym francuskim piłkarzem, który obecnie jest prezydentem UEFA. Zwolennicy wyboru Bońka na prezesa PZPN od dawna podkreślają jego dobre kontakty z najważniejszymi działaczami piłkarskimi w Europie.  „Trzeba liczyć na przebojowość Bońka. Na pewno poprawimy notowania i pozycję w UEFA, a PZPN będzie miał rok spokoju. Zbyszek będzie miał czas udowodnić, że jego wybór na szefa związku był dobrym rozwiązaniem i że nastąpią zmiany. Pozwólmy popracować i jemu, i nowemu zarządowi. Tylko mam taką prośbę, aby nie zapomniano o piłce amatorskiej, bo dla związków wojewódzkich ważne są nie tylko sukcesy reprezentacji na arenach międzynarodowych” – powiedział szef Pomorskiego ZPN Radosław Michalski w przeszłości uczestnik Ligi Mistrzów w barwach Widzewa Łódź i Legii Warszawa.
Boniek jest znany z bezkompromisowych wypowiedzi. Gdy w 2009 roku PZPN powierzył pracę z kadrą narodową Franciszkowi Smudzie, Boniek uznał ten wybór za… nieszczery. „Smuda całkowicie zasłużył na nominację, ale w tej chwili zawdzięcza ją kibicom. To oni wywarli skuteczną presję na PZPN” – podkreślił wówczas.
Z kolei po Euro 2012 Boniek nie ukrywał, że reprezentacja potrzebuje zmian. „Czy mamy trzon drużyny po tym turnieju? Zajęliśmy ostatnie miejsce w najsłabszej grupie turnieju. To jest odpowiedź” – przyznał.
We wrześniu zdecydował, że mimo porażki przed czterema laty, znów stanie w wyborcze szranki w PZPN.

Autor: TD, (PAP), (R)