Z Ukrainkami o miejsce w ćwierćfinale

70
Polski blok (n/z Magdalena Stysiak i Zuzanna Efimienko-Młotkowska) miał problemy z zatrzymaniem bułgarskich atakujących FOTO: WWW.CEV.EU

Z dużym animuszem rozpoczęły mistrzostwa Europy polskie siatkarki. Biało-Czerwone pokonały w Płowdiw kolejno Niemki, Greczynki, Czeszki i Hiszpanki, by na zakończenie pierwszej fazy rozgrywek, przegrać z Bułgarkami 1:3, choć nawet porażka 2:3 dawała im pierwsze miejsce w grupie B. Biało-Czerwone zajęły w niej ostatecznie drugą pozycję i w 1/8 finału zmierzą się z Ukrainą.

Na dobry początek reprezentacja Polski po trudnej potyczce pokonała groźne Niemki 3:1, niemal w całości opierając ofensywę na Magdalenie Stysiak.

Stysiak od razu dała o sobie znać i pokazała moc w ataku. Polki były czujne na siatce, szybko wypracowały sobie kilkupunktową przewagę. Ta utrzymywała się, bo choć Louisa Lippmann napierała w ofensywie, zespół Jacka Nawrockiego nie pozwolił sobie na utratę koncentracji. To zaowocowało w miarę spokojnym zakończeniem pierwszej partii. Z czasem jednak w grę Polek wkradało się więcej błędów, spadła też efektywność w ataku. Właśnie na to czekały rywalki. Niemki wytrzymały trudną końcówkę drugiego seta i wyrównały stan meczu.

Źle jednak rozpoczęły trzeciego seta, nie idąc za ciosem po znacznie lepszych fragmentach gry. Nawrocki zdecydował się zmienić Zuzannę Efimienko-Młotkowską i w jej miejsce na parkiecie zameldowała się Marta Pol (wcześniej Ziółkowska). Zmiana ta wiele nie wniosła, Katarzyna Wernerska nie korzystała zbyt często ze środkowych. Sporo dało za to wejście Malwiny Smarzek-Godek. Jakość w ataku i bloku sprawiły, że Biało-Czerwone przejęły inicjatywę i doprowadziły do szczęśliwego rozstrzygnięcia seta.

Niemki nie miały pomysłu, jak doprowadzić do tie-breaka. Pojedyncze przebłyski na niewiele się zdały. Polki nieco im nawet pomagały okresami słabszej gry. Wypracowały sobie jednak kilkupunktową przewagę i obroniły zwycięstwo za trzy punkty.

Niemcy – Polska 1:3 (22:25, 25:23, 21:25, 22:25)

Polska: Klaudia Alagierska, Magdalena Stysiak, Zuzanna Efimienko-Młotkowska, Martyna Łukasik, Katarzyna Wenerska, Zuzanna Górecka, Maria Stenzel (libero) oraz Monika Jagła (libero), Julia Nowicka, Marta Pol, Malwina Smarzek-Godek, Martyna Grajber.

W piątek polskie siatkarki nie miały problemów z odprawieniem Greczynek 3:0. Jacek Nawrocki świętował 56. urodziny, a zawodniczki postarały się sprawić mu miły prezent.

Początek zwiastował prawdziwy pogrom Greczynek. Seria zagrywek Katarzyny Wenerskiej okazała się zabójcza dla rywalek, które pierwszy punkt zdobyły dopiero przy stanie 0:7, a drugi po błędzie Martyny Łukasik na zagrywce (2:9). Polki grały swobodnie i pewnie w ataku. Podobnie jak dzień wcześniej w spotkaniu z Niemkami, Magdalena Stysiak była nie do zatrzymania (spotkanie zakończyła z dorobkiem 21 punktów).

W drugiej partii Biało-Czerwonym zdarzały się przestoje; przy prowadzeniu 8:5 straciły cztery „oczka” z rzędu i Nawrocki musiał poprosić swoje podopieczne na krótką rozmowę. W polskim zespole dobrą pracę w obronie i przyjęciu wykonywały Maria Stenzel i Monika Jagła. W połowie seta pojawiła się Julia Nowicka oraz Malwina Smarzek-Godek. Nowicka „na dzień dobry” posłała asa serwisowego i Biało-Czerwone ponownie przejęły kontrolę nad meczem. 24. punkt zdobyła Stysiak po ataku po ostrym skosie, a po chwili jej serwis wylądował na boisku rywalek.

Także na początku trzeciej odsłony polskie siatkarki natrafiły na opór Greczynek, który wygrywały 4:1. Asy serwisowe Łukasik i Klaudii Alagierskiej przywróciły spokój w grze. W trudniejszych momentach Wenerska mogła liczyć na niezawodną Stysiak, a punkty blokiem i w ataku dokładała Zuzanna Efimienko-Młotkowska. Końcówka meczu była już jednostronna.

Polska – Grecja 3:0 (25:16, 25:20, 25:19)

Polska: Katarzyna Wenerska, Klaudia Alagierska, Zuzanna Efimienko-Młotkowska, Martyna Łukasik, Zuzanna Górecka, Magdalena Stysiak, Maria Stenzel (libero) – Monika Jagła (libero), Julia Nowicka, Malwina Smarzek-Godek, Martyna Grajber, Marta Pol.

W trzecim spotkaniu polskie siatkarki pokonały Czeszki 3:1, choć pierwszy set nie zapowiadał szczęśliwego końca.

Jacek Nawrocki w porównaniu do poprzednich meczów, dokonał jednej, ale bardzo istotnej, zmiany w wyjściowej szóstce. Na pozycji atakującej Magdalenę Stysiak zastąpiła Malwina Smarzek-Godek. Brak liderki (51 pkt w dwóch pierwszych spotkaniach) okazał się bardzo widoczny. Smarzek-Godek nie mogła skończyć kolejnych ataków, ale też trafiały do niej bardzo trudne piłki. W polskim zespole nie funkcjonowało praktycznie nic i Czeszki z każdą akcją powiększały przewagę. Prym w ataku wiodła była skrzydłowa Developresu SkyRes Rzeszów Michaela Mlejnkova, która bez problemów radziła sobie z polskim blokiem. Siatkarki Czech wygrywały 7:2, 11:5, 19:13 i choć Nawrocki sięgnął po Stysiak i drugą rozgrywającą Julię Nowicką, obraz gry nie uległ zmianie.

Pierwsze akcje drugiego seta nie zwiastowały niczego dobrego, bowiem Czeszki zaczęły od prowadzenia 3:0. Z każdą kolejną piłką rozkręcała się Stysiak, po chwili dołączyła do niej Zuzanna Efimienko-Młotkowska oraz Martyna Łukasik. Gra Polek nabrała rumieńców, wreszcie zaczął funkcjonować blok. Od stanu 8:8 dominacja Biało-Czerwonych była już wyraźna. Po serii dobrych serwisów Katarzyny Wenerskiej było 18:10. Na boisko wróciła też Smarzek-Godek, która odzyskała skuteczność w ataku.

W kolejnych dwóch partiach Biało-Czerwone zagrały solidnie, równo i przez większość spotkania kontrolowały przebieg gry. W końcówce trzeciego seta Czeszkom udało się zniwelować straty do jednego punktu (19:20), ale znów dobrą zmianę dała Smarzek-Godek, która nie pomyliła się w kluczowych momentach. W czwartej partii polskie siatkarki dość szybko uzyskały kilkupunktowe prowadzenie i nie pozwoliły już na nerwową końcówkę. Stysiak mogła znów podreperować swoje statystyki i mecz zakończyła z 24 punktami.

Polska – Czechy 3:1 (20:25, 25:15, 25:21, 25:18)

Polska: Katarzyna Wenerska, Klaudia Alagierska, Zuzanna Efimienko-Młotkowska, Zuzanna Górecka, Martyna Łukasik, Malwina Smarzek-Godek, Maria Stenzel (libero) – Monika Jagła (libero), Julia Nowicka, Magdalena Stysiak, Martyna Grajber.

Dwa lata temu w Łodzi Polki spotkały się z Hiszpankami w 1/8 finału i wygrały pewnie 3:0. W poniedziałek powtórzyły ten wynik, ale w jeszcze lepszym stylu.

Podobnie jak w sobotę, w pojedynku przeciwko Czeszkom Malwina Smarzek-Godek zastąpiła Magdalenę Stysiak. Tym razem atakująca, która w najbliższym sezonie grać będzie w Lokomotiwie Kaliningrad, była nie do zatrzymania przez rywalki i już w premierowym secie skończyła 9 z 12 piłek. W mistrzostwach zadebiutowała Martyna Czyrniańska, która chwilę po wejściu na parkiet zdobył swój pierwszy punkt. 17-latka spotkanie zakończyła z całkiem pokaźnym dorobkiem – 12 „oczek”.

Druga odsłona była niemal identyczna. Smarzek-Godek nadal utrzymywała skuteczność na wysokim poziomie, a selekcjoner polskiego zespołu dawał szansę kolejnym siatkarkom, w tym innej debiutantce Monice Fedusio. Po ataku Smarzek-Godek było już 20:8 i liderka polskiej drużyny mogła odpocząć kilka minut.

W trzeciej partii mecz był jeszcze bardziej jednostronny, a Biało-Czerwone popisały się rzadko spotykanym wyczynem. Od stanu 9:6 do końca seta straciły zaledwie dwa punkty. W końcówce Polki seryjnie punktowały blokiem, ostatni punkt w spotkaniu zdobyła Smarzek-Godek zatrzymując atak Caroliny Camino Fernandez.

Polska – Hiszpania 3:0 (25:15, 25:15, 25:8)

Polska: Katarzyna Wenerska, Klaudia Alagierska, Zuzanna Efimienko-Młotkowska, Zuzanna Górecka, Martyna Łukasik, Malwina Smarzek-Godek, Maria Stenzel (libero) – Monika Jagła (libero), Martyna Grajber, Martyna Czyrniańska, Julia Nowicka, Monika Fedusio, Marta Pol.

W środę, na zakończenie pierwszej fazy rozgrywek, Polki przegrały z Bułgarkami 1:3, choć nawet porażka 2:3 dawała im pierwsze miejsce w grupie B. Biało-Czerwone zajęły w niej ostatecznie drugą pozycję i w kolejnej rundzie zmierzą się z Ukrainą.

W pierwszym secie Polki grały z taką swobodą, jakby po drugiej stronie siatki nadal były Hiszpanki. Wystarczyło kilka akcji, by trzykrotnie zadziałał polski blok – w tym pojedynczy Klaudii Alagierskiej – a Biało-Czerwone wypracowały sobie kilka punktów przewagi. Z dużą swobodą atakowała Magdalena Stysiak, która wróciła do podstawowej szóstki po meczu przerwy. Przede wszystkim jednak w końcu dobrze funkcjonowało również lewe skrzydło. W poprzednich spotkaniach ani Martyna Łukasik, ani Zuzanna Górecka nie były zbyt dużym wsparciem dla atakującej. Tym razem było inaczej, od początku znajdowały sposób na sforsowanie bloku. Do tego doszła dobra zagrywka i Bułgarki nie nawiązały walki – Polska wygrała 25:18, atakując z 60-procentową skutecznością.

Dominacja Biało-Czerwonych trwała również na początku drugiej partii. Wciąż płynnie atakowała Górecka, udało się wypracować trzy punkty przewagi. Gdy jednak Bułgarki w końcu zablokowały Stysiak, a potem same obiły blok rywalek, w grze Polek coś się załamało. Gospodynie szybko zyskały pięć punktów zapasu, a Biało-Czerwone im w tym niespecjalnie przeszkadzały. Spadła jakość zagrywki, to przełożyło się na problemy w bloku i obronie. Zawodzić zaczął również atak, nawet Stysiak nie kończyła akcji. Nawrocki dokonał kilku zmian, ale skończyło się przegraną 21:25.

Bułgarki skwapliwie wykorzystały słabszą dyspozycję Polek. Lepiej radziły sobie w ataku, efektownymi akcjami popisywała się Elica Wasilewa. I choć na początku trzeciego seta Polki odskoczyły rywalkom na trzy punkty, szybko same musiały odrabiać straty. Przy stanie 10:13 Nawrocki poprosił o przerwę, a po niej Biało-Czerwone doprowadziły do remisu. Od tej pory na parkiecie trwała wyrównana walka. W końcówce zabrakło jednak skuteczności Stysiak, Malwina Smarzek-Godek zmieniła ją zbyt późno, by odwrócić losy seta. Polska przegrała 21:25.

Bardziej doświadczona z polskich atakujących pozostała na boisku na początek czwartej partii. To nie odmieniło jednak gry Biało-Czerwonych – Bułgaria szybko objęła dwupunktowe prowadzenie. Najrówniej grała Górecka, ale jej koleżanki nie potrafiły korzystać z nadarzających się okazji i gospodynie wciąż prowadziły. Jakby problemów było mało, szwankować zaczęło przyjęcie. Nie pomogło wejście Martyny Grajber ani powrót na boisko Stysiak. Po drugiej stronie nie do zatrzymania była Emilia Dimitrowa. Po błędzie kolejnej rezerwowej, Julii Nowickiej, Polska przegrywała już 14:19. Po chwili przewaga Bułgarek sięgnęła siedmiu punktów, ale potem Polki były blisko niesamowitego powrotu do gry. Świetne zagrywki i blok zmniejszyły straty do jednego punktu, po drugiej stronie pojawiły się nerwy. Ostatecznie jednak to Bułgaria wygrała 25:23.

Bułgaria – Polska 3:1 (18:25, 25:21, 25:21, 25:23)

Polska: Magdalena Stysiak, Zuzanna Efimienko-Młotkowska, Zuzanna Górecka, Katarzyna Wenerska, Klaudia Alagierska, Martyna Łukasik – Maria Stenzel (libero) oraz Monika Jagła (libero), Martyna Grajber, Julia Nowicka, Malwina Smarzek-Godek, Marta Pol.

Porażka sprawiła, że Biało-Czerwone spadły na drugie miejsce w grupie B. To oznacza, że ich rywalkami w 1/8 finału będą w niedzielę Ukrainki – trzeci zespół grupy D, a Bułgarki zagrają z czwartą drużyną tej grupy – Szwecją.

Do fazy pucharowej awansowały też Niemki (czeka je mecz z Holenderkami) i Czeszki (zmierzą się z najlepszymi w grupie D Turczynkami). Hiszpanki i Greczynki pożegnały się z turniejem.

Ostateczny układ par poznamy po zakończeniu wszystkich spotkań, tzn. w czwartek wieczorem. Mecze 1/8 finału odbędą się w dniach 28-30 sierpnia w Płowdiwie oraz Belgradzie.

Dobrą wiadomością jest, że Polki nie będą musiały zmieniać miejsca rozgrywania spotkań. Potyczka 1/8 finału z udziałem naszej ekipy odbędzie się 29 sierpnia w Płowdiw, w tej samej hali, w której Biało-Czerwone występowały w fazie grupowej.

ME 2021 W SIATKÓWCE KOBIET

KOŃCOWA TABELA GRUPY B

1. Bułgaria      5    13 14:4     423:350

2. Polska    5    12 13:5     433:355

3. Niemcy 5    11 13:6     434:404

4. Czechy 5    6    8:10     402:418

5. Hiszpania    5    2    4:14     339:424

6. Grecja   5    1    2:15     335:415