Zatopiona „Barca”

1
Kylian Mbappe znokautował Barcelonę, strzelając jej trzy bramki FOTO: EPA/ALBERTO ESTEVEZ

W pierwszych czterech spotkaniach 1/8 finału piłkarskiej Ligi Mistrzów w trzech górą byli goście. Barcelona przegrała na Camp Nou z Paris Saint-Germain 1:4 (1:1), RB Lipsk w Budapeszcie z Liverpoolem 0:2 (0:0), a Sevilla na własnym boisku z Borussią Dortmund 2:3 (1:3). Tylko Porto pokonało u siebie Juventus Turyn 2:1 (1:0).

Barcelona i PSG zmierzyły się we wtorek po raz pierwszy od sezonu 2016/17. Tamten dwumecz 1/8 finału zapisał się w historii Ligi Mistrzów – hiszpański klub przegrał na wyjeździe 0:4, a trzy tygodnie później zwyciężył w rewanżu 6:1 i został pierwszym w Champions League zespołem, który odrobił czterobramkową stratę.

Teraz też Hiszpanie nie ułatwili sobie zadania. Paryżanie zdominowali mecz, a bohaterem został Kylian Mbappe, który ustrzelił hat-tricka.

W 26. minucie Bjorn Kuipers podyktował dla gospodarzy rzut karny. W szesnastce padł Frenkie de Jong. Początkowo wydawało się, że Holender chciał wymusić „jedenastkę”. Wątpliwości także miał arbiter, jednak VAR ostatecznie je rozwiał. Z „wapna” do siatki trafił niezawodny Lionel Messi. To było jego 119. trafienie w Lidze Mistrzów.

Radość wicemistrzów Hiszpanii trwała zaledwie pięć minut. Layvin Kurzawa zagrał do Marco Verrattiego, a ten odegrał do Mbappe. Gwiazdor klubu z Paryża mocnym uderzeniem pod poprzeczkę pokonał Marca-Andre ter Stegena.

Po zmianie stron groźne okazje kreowali sobie gracze PSG. W 65. minucie Ronald Koeman i jego podopieczni musieli po raz drugi w meczu przełknąć gorzką pigułkę. Dogrywał Alessandro Florenzi, obrońcy wybili piłkę, ale dopadł do niej Mbappe i po raz drugi w spotkaniu pokonał ter Stegena.

W 70. minucie goście podwyższyli prowadzenie. Z rzutu wolnego dogrywał Leandro Paredes, a 20-letni Włoch Moise Kean strzałem głową wpakował piłkę do siatki.

Przegrywając dwoma golami Koeman dokonał kilku zmian, chcąc ratować wynik, ale Barcelona nie była w stanie zagrozić poważniej paryżanom. Goście czekali na swój moment i doczekali się go w 85. minucie. Julian Draxler odebrał piłkę Messiemu i po indywidualnej akcji podał do Mbappe, który pokonał ter Stegena. Nokaut, po którym Barcelona już w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów raczej już się nie podniesie.

Mistrz Anglii zawodzi na krajowym podwórku, lecz w Champions League zaprezentował znacznie wyższą formę, rozegrał bardzo dobre spotkanie i ma solidną, dwubramkową zaliczkę przed rewanżem.

Mimo że na skutek obostrzeń epidemicznych, wicelider Bundesligi stracił atut własnego boiska i musiał zagrać na neutralnej Puskas Arenie w Budapeszcie, to na niego stawiano bardziej, bo pokazywał ostatnio zdecydowanie lepszą dyspozycję niż pogrążony w kryzysie mistrz Anglii. Tymczasem we wtorek ekipa Juergena Kloppa, która po serii trzech porażek wypadła nawet z pierwszej czwórki Premier League, pokazała zupełnie inną, dużo lepszą twarz. Choć już w 5. minucie, po główce Daniego Olmo, uratował ją słupek, to przez niemal całe spotkanie grała solidnie i dyktowała warunki na boisku.

Mimo słabej i pasywnej postawy, Niemcy wytrwali z bezbramkowym remisem do przerwy. Katastrofa zaczęła się w 53. minucie, gdy Marcel Sabitzer źle odegrał w kierunku własnej bramki i Mohamed Salah przejął piłkę, a następnie wykonał egzekucję w sytuacji sam na sam z Peterem Gulacsim. Pięć minut później spektakularnie zawalił Nordi Mukiele, który wywrócił się przy próbie przecięcia prostopadłego podania do Mane. Senegalczyk też stanął oko w oko z bramkarzem i – podobnie jak Egipcjanin – z łatwością trafił do siatki.

To były ciosy, po których formalni gospodarze już się nie podnieśli.

W Porto piłkarze „Juve” ponieśli zasłużoną porażkę. Nic ciekawego nie pokazał najlepszy strzelec w historii rozgrywek Portugalczyk Cristiano Ronaldo, nie błyszczeli też inni zawodnicy mistrza Włoch, którzy grali ospale, bez pomysłu.

Już w drugiej minucie stracili bramkę na własne życzenie. Szczęsny podał piłkę do Urugwajczyka Rodrigo Bentancura, ten mu odegrał, ale za lekko i przejął ją Irańczyk Mehdi Taremi, który bez problemu trafił do siatki. Fatalnie dla Juventusu rozpoczęła się także druga połowa, bo już w 19. sekundzie Malijczyk Moussa Marega wszedł w obronę gości jak w masło i posłał piłkę w krótki róg bramki Szczęsnego.

Kolejne minuty nie wskazywały na to, by drużyna z Turynu mogła zmienić niekorzystny wynik. Bliżsi podwyższenia prowadzenia byli natomiast gospodarze, ale dzięki Szczęsnemu tak się nie stało. Wreszcie w 82. minucie Federico Chiesa skutecznie zakończył jedną z nielicznych składnych akcji, przywracając nadzieję Juventusowi. Gol na wyjeździe może mieć kapitalne znaczenie w tej rywalizacji.

Zaskakująco dobrze spisała się w Sevilli Borussia Dortmund. Drużyna z Andaluzji wygrała dziewięć ostatnich meczów, w tym pięć ligowych i cztery w Pucharze Hiszpanii, ale nie poradziła sobie z przeciętnie prezentującą się w Bundeslidze ekipą chorwackiego trenera Edina Terzica.

Dwie bramki dla Borussii zdobył Norweg Erling Haaland, który z ośmioma trafieniami prowadzi w klasyfikacji strzelców bieżącej edycji Ligi Mistrzów. Kontuzjowany Piszczek nie znalazł się w kadrze meczowej Borussii.

Pozostałe mecze 1/8 finału odbędą się 23 i 24 lutego. W pierwszym z tych terminów Lazio będzie gościć w Rzymie broniący trofeum Bayern Monachium Roberta Lewandowskiego, a Atletico Madryt zmierzy się w Bukareszcie z Chelsea Londyn. Następnego dnia Atalanta Bergamo zagra z Realem Madryt, a w Budapeszcie powalczą Borussia Moenchengladbach i Manchester City.

Rewanże zaplanowano na 9-10 oraz 16-17 marca. Finał zostanie rozegrany 29 maja w Stambule

LIGA MISTRZÓW

1/8 FINAŁU

Barcelona – Paris Saint-Germain 1:4 (1:1)

Bramki: Lionel Messi (28-karny) – Kylian Mbappe trzy (32, 65, 85), Moise Kean (70).

Sędzia: Bjorn Kuipers (Holandia).

RB Lipsk – Liverpool 0:2 (0:0)

Bramki: Mohamed Salah (53), Sadio Mane (58).

Sędzia: Slavko Vincić (Słowenia).

FC Porto – Juventus Turyn 2:1 (1:0)

Bramki: Mehdi Taremi (2), Moussa Marega (46) – Federico Chiesa (82).

Sędzia: Carlos del Cerro Grande (Hiszpania).

Sevilla – Borussia Dortmund 2:3 (1:3)

Bramki: Suso (7), Luuk de Jong (84) – Mahmoud Dahoud (19), Erling Haaland (27, 43).

Sędzia: Danny Makkelie (Holandia).