Złota kolekcja polskich lekkoatletów

0
1

POLSKA ZDOBYŁA ŁĄCZNIE DWANAŚCIE MEDALI, Z CZEGO SIEDEM ZŁOTYCH, CZTERY SREBRNE I JEDEN BRĄZOWY. Na najwyższym stopniu podium stawali Anita Włodarczyk i Wojciech Nowicki (rzut młotem), Paulina Guba i Michał Haratyk (pchnięcie kulą), Adam Kszczot (800 m), Justyna Święty-Ersetić (400 m) i sztafeta pań 4×400 metrów (Małgorzata Hołub-Kowalik, Iga Baumgart-Witan, Patrycja Wyciszkiewicz, Justyna Święty-Ersetic plus biegnące w eliminacjach Martyna Dąbrowska i Natalia Kaczmarek). Srebro wywalczyli Paweł Fajdek (rzut młotem), Konrad Bukowiecki (pchnięcie kulą), Marcin Lewandowski i Sofia Ennaoui (1500 m). Brąz przypadł Joannie Fiodorow (rzut młotem). Złote medale obronili w Berlinie Włodarczyk i Kszczot.

Dwa lata temu na ME w Amsterdamie Polacy wygrali klasyfikację medalową, również zdobywając 12 medali, ale złotych było o jeden mniej (sześć). Tym razem wystarczyło to do zajęcia drugiego miejsca. Biało-Czerwoni przegrali tylko z Brytyjczykami, którzy wywalczyli, tak jak Polacy, siedem złotych krążków, ale mieli więcej srebrnych i brązowych – w sumie 18 medali. Trzecia była ekipa gospodarzy, którzy łącznie zdobyli aż 19 medali, w tym 6 złotych.

Doskonale wypadli także Polacy w klasyfikacji punktowej. Zajęli w niej trzecie miejsce z najwyższym w historii dorobkiem 172 pkt. Biało-Czerwonych wyprzedzili tylko Brytyjczycy – 212 i Niemcy – 196,5.

W klasyfikacji obejmującej także rozgrywane jednocześnie w Glasgow mistrzostwa Europy w sześciu innych dyscyplinach Polska uplasowała się na 7. miejscu z dorobkiem 9-6-6. Zdecydowanie wygrała Rosja: 31-19-16.

ŚRODA MINĘŁA POD ZNAKIEM OGROMNEGO SUKCESU PAULINY GUBY, KTÓRA SENSACYJNIE SIĘGNĘŁA PO ZŁOTO W KONKURSIE PCHNIĘCIA KULĄ. Polka zwyciężyła w Berlinie z wynikiem 19,33 m. Tuż za podium, na czwartej lokacie uplasowała się Klaudia Kardasz, która ukończyła rywalizację z wynikiem 18,48. To dopiero drugi medal dla Polski w historii tej konkurencji w mistrzostwach kontynentu. 80 lat temu brąz wywalczyła Wanda Flakowicz rezultatem 12,55.

Do piątej kolejki 27-letnia Guba, wychowanka lekkoatletycznej sekcji Startu Otwock, była na drugim miejscu wynikiem 19,02. Prowadziła Niemka Christina Schwanitz pchnięciem na odległość 19,19. W ostatniej próbie mistrzyni Polski zdołała posłać kulę jeszcze dalej (19,33), a reprezentantka gospodarzy odpowiedziała rezultatem 18,98.

„Wiedziałam, że ona jest zdenerwowana, bo to było po niej widać. Ja po prostu weszłam do koła, rozluźniłam się i stwierdziłam, że nie mam nic do stracenia. Chciałam pchnąć ciut dalej, ale nie spodziewałam się, że wygram mistrzostwa Europy” – mówiła 27-letnia Guba.

Rekord Polski wynosi 19,58. W czerwcu 1976 roku ustanowiła go Ludwika Chewińska. To najstarszy lekkoatletyczny rekord kraju. Guba w tym roku bardzo się do niego zbliżyła. Na Memoriale Kamili Skolimowskiej we Władysławowie uzyskała 19,38.

Bliski powiększenia dorobku medalowego Biało-Czerwonych był także Tomasz Jaszczuk. W skoku w dal zajął czwarte miejsce, osiągając w najlepszej próbie 8,08 m. Do srebrnego medalisty Niemca Fabiana Heinlego i brązowego – Ukraińca Sierhieja Nikoforowa zabrakło mu pięciu centymetrów. Złoto z wynikiem 8,25 m zdobył Grek Miltiadis Tentoglu.

CZWARTEK BYŁ PIERWSZYM DNIEM NA MISTRZOSTWACH EUROPY, W KTÓRYM REPREZENTACJA POLSKI NIE ZDOBYŁA ŻADNEGO MEDALU. Ale i tak były powody do radości. Patryk Dobek i Marcin Krukowski zaprezentowali się bardzo dobrze w finałach swoich konkurencji, a Iga Baumgart-Witan i Justyna Święty-Ersetic wygrały biegi półfinałowe na dystansie 400 metrów.

Dobek w bardzo dobrym stylu zakwalifikował się do decydującego biegu na 400 metrów przez płotki. W finale też pobiegł bardzo dobrze, osiągając trzeci najlepszy w karierze czas – 48,59, ale zajął niezadowalające, piąte miejsce. Mistrzem Europy został zgodnie z oczekiwaniami Norweg Karsten Warholm (47,64), srebro zdobył Turek Yasmani Copello (47,81), a na najniższym stopniu podium stanął Thomas Barr z Irlandii (48,31).

W finale rzutu oszczepem mężczyzn wystąpiło dwóch polskich zawodników. Cyprian Mrzygłód nie zakwalifikował się do ścisłego finału, 80,20 m dało mu 9. miejsce. Krukowski celował w podium i omal się na nim nie znalazł, lecz odległość 84,55 m dała mu ostatecznie czwarte miejsce. Triumfował mistrz olimpijski z Rio de Janeiro, Niemiec Thomas Rohler, który rzucił 89,47 m. Tuż za nim uplasowali się inny reprezentant gospodarzy, Andreas Hofmann (87,60 m) i Estończyk Magnus Kirt (85,96 m). Wielką niespodzianką można nazwać dopiero piąte miejsce zeszłorocznego mistrza świata z Londynu, Johannesa Vettera.

Karolina Kołeczek i Klaudia Siciarz reprezentowały Polskę w półfinałach biegu na 100 metrów przez płotki. Tylko tej pierwszej udało się awansować do finału z czasem 12,94 s. Kołeczek zajęła ostatecznie szóste miejsce, notując zdecydowanie gorszy występ (13,11). Mistrzynią Europy została Białorusinka Elvira Herman (12,67), która wyprzedziła dwie Niemki – Pamelę Dutkiewicz (12,72) i Cindy Roleder (12,77).

Na siódmej pozycji ukończył bieg na 3000 metrów z przeszkodami Krystian Zalewski. Polak osiągnął czas 8.39.59 i uplasował się w środku stawki. Wygrał zgodnie z oczekiwaniami najbardziej utytułowany Francuz Mahiedine Mekhissi-Bennabbad, który czasem 8.31,66 zapewnił sobie kolejny złoty medal do swojej bogatej kolekcji.

W czwartek odbył się także finał biegu na 200 metrów mężczyzn. Na bieżni, na której dziewięć lat temu Usain Bolt ustanowił do dziś niepobity rekord świata (19,19), tym razem najlepszy okazał się Ramil Guliyev. Turek jako jedyny zszedł poniżej 20 sekund (19,76) i zdobył złoty medal mistrzostw Europy. Podium uzupełnili Brytyjczyk Nathaneel Mitchell-Blake i Szwajcar Alex Wilson, którzy zanotowali taki sam czas – 20,04.

W PIĄTEK ŚWIETNIE ZAPREZENTOWAŁ SIĘ NA 1500 METRÓW MARCIN LEWANDOWSKI. Rozpoczął bieg bardzo spokojnie, być może nawet za spokojnie. Niemal do ostatniej chwili biegł na ostatnim miejscu i wydawało się, że nie będzie miał szans na dobry wynik. Na ostatniej prostej popisał się jednak kapitalnym długim finiszem, który dał mu srebrny medal. Złoto zdobył Norweg 17-letni Jakob Ingebrigtsen (3.38,10), który o 0,04 s wyprzedził Polaka, a o 0,15 s Brytyjczyka Jake'a Wightmana.

„Przyjechałem z siódmym wynikiem w Europie, a wracam ze srebrnym medalem. Coś niesamowitego” – podsumował na antenie TVP Lewandowski.

Bardzo dobry występ w finale biegu na 110 metrów przez płotki zaliczył Damian Czykier (13,38). 26-letni Polak cały czas utrzymywał kontakt z czołówką i do samego końca walczył o medal. Do krążka zabrakło zaledwie 0,04 s. Złoto zdobył Pascal Martinot-Lagarde (13,17), który pokonał faworyta Siergieja Szubienkowa (13,17). Trzecie miejsce przypadło Hiszpanowi Orlando Ortedze (13,34), który minimalnie wyprzedził Polaka.

Bardzo blisko medalu był także Karol Zalewski (45,34), który biegł w finale na 400 metrów. Na finiszu zabrakło mu zaledwie 0,15 s do trzeciego miejsca. Najlepszy okazał się Brytyjczyk Matthew Hudson-Smith (44,78). Podium uzupełniło dwóch braci Borlee z Belgii. Drugi był Kevin (45,13), a trzeci Jonathan (45,19).

Zdecydowanie dalej od medalu była Anna Sabat. Polka ładnie finiszowała, ale jej dobra końcówka wystarczyła jedynie na przesunięcie się z ostatniego na piąte miejsce. Złoty medal zdobyła Ukrainka Natalia Pryszczepa (2.00,38), która o 0,24 s pokonała Francuzkę Renelle Lamote, a o 0,41 swoją rodaczkę Olgę Liachową. Sabat straciła do zwyciężczyni 0,88 s.
W rywalizacji kobiet w skoku wzwyż najlepsza okazała się Rosjanka Marija Lasitskene, której zwycięstwo dał skok na 2,00 m, zawodniczka uzyskała ten wynik w drugiej próbie. Druga była Bułgarka Mirela Demirewa (2,00 w trzecim skoku). Trzecie miejsce przypadło Niemce Marie Laurence Jungfleisch (1,96).

SOBOTA BYŁA WIELKIM DNIEM DLA LEKKOATLETYCZNEJ REPREZENTACJI POLSKI. DOROBEK MEDALOWY BIAŁO-CZERWONYCH POWIĘKSZYŁ SIĘ O TRZY ZŁOTE KRĄŻKI, dzięki którym Polska wróciła na 1. miejsce w klasyfikacji medalowej.

Medalowe szaleństwo rozpoczęła chwilę po godz. 20 Justyna Święty-Ersetić, która wygrała finałowy bieg na dystansie 400 metrów z czasem 50,41 s. O 0,04 s pokonała Greczynkę Marię Belibasaki, a o 0,36 s – Holenderkę Lisannę de Vitte. „Jestem cały czas w szoku, jeszcze to do mnie nie dociera. Chciałam pobiec poniżej 51 sekund, ale nie spodziewałam się aż takiego progresu” – powiedziała w rozmowie z TVP nowa mistrzyni Europy.

Polka uzyskała w sobotę swój najlepszy czas w karierze 50,41 s (poprzednio 51,05). Warto odnotować, że rezultat Święty jest także najlepszym w tym roku uzyskanym przez zawodniczkę z Europy, a także drugim w historii polskich biegów na tym dystansie. W biegu finałowym dobry start zaliczyła druga z Polek Iga Baumgart-Witan, która była piąta, ustanawiając „życiówkę” – 51.24 sek.

Polscy kibice nie zdążyli jeszcze na dobre nacieszyć się sukcesem Święty, a już niecałe pół godziny później mogli świętować kolejne złoto, tym razem dla niezawodnego Adama Kszczota. Triumf w Berlinie w czasie 1.44,59 był jego trzecim z rzędu na mistrzostwach Starego Kontynentu w biegu na 800 m. „To kawał mojego życia i historii lekkiej atletyki. Trzy mistrzostwa z rzędu, coś pięknego” – komentował na gorąco na antenie Telewizji Polskiej Kszczot. W Berlinie o 0,44 s wyprzedził Szweda Andreasa Kramera, a o 0,71 s Francuza Pierre'a-Ambroise'a Bosse'a. Tuż za podium znaleźli się dwaj pozostali Polacy – 0,73 s do Kszczota stracił czwarty na mecie Michał Rozmys, a 0,83 s – piąty Mateusz Borkowski. Obaj ustanowili rekordy życiowe.

Medalowego hat-tricka skompletowała sztafeta pań 4×400 m w składzie Małgorzata Hołub-Kowalik, Iga Baumgart-Witan, Patrycja Wyciszkiewicz i Justyna Święty-Ersetić. Ta ostatnia, mimo zmęczenia po wcześniejszym starcie indywidualnym (na regenerację sił miały z Baumgart-Witan zaledwie półtorej godziny), przypieczętowała zwycięstwo na ostatniej zmianie. Tym samym nasze zawodniczki powtórzyły wynik z halowych ME w Belgradzie, gdzie w tym samym składzie również zajęły miejsce na najwyższym stopniu podium.

Wcześniej męska sztafeta 4×400 metrów, na którą również mocno liczyliśmy, w składzie Karol Zalewski, Rafał Omelko, Łukasz Krawczuk i Kajetan Duszyński zajęła w finałowym biegu 5. miejsce w czasie 3.02,27.  Złoty medal zdobyli Belgowie (2.59,47), którzy o 0,89 s wyprzedzili Brytyjczyków, a o 1,41 – Hiszpanów.  „Statystyki nie kłamią, mieliśmy piąty czas i wbiegliśmy na metę na tym miejscu” – podsumował Zalewski, który biegł na pierwszej zmianie Biało-Czerwonych.

Na podium nie udało się również stanąć Sylwestrowi Bednarkowi, złotemu medaliście z HME w Belgradzie, który w konkursie skoku wzwyż był siódmy (2,24 m). Złoty medal wywalczył reprezentant Niemiec polskiego pochodzenia, Mateusz Przybyłko, który skoczył 2,35 m. Drugi był Białorusin Maksim Niedasiekow (2,33), a trzeci – startujący pod neutralną flagą Rosjanin Ilja Iwaniuk (2,31).

W NIEDZIELĘ MOCNYM AKORDEM ZAKOŃCZYŁA MISTRZOSTWA ANITA WŁODARCZYK. Polka triumfowała po raz czwarty z rzędu, ale w sumie jest to jej piąty medal tej imprezy. Została tym samym dopiero trzecim sportowcem, który w jednej konkurencji pięć razy stawał na podium mistrzostw Europy (wcześniej dokonali tego: reprezentant ZSRR Igor Ter-Owanesjan – trzy złote i dwa srebrne w skoku w dal oraz Chorwatka Sandra Perković – pięć złotych w rzucie dyskiem).

Trenująca z Krzysztofem Kaliszewskim Włodarczyk chciała pokonać granicę 80 metrów, ale konkurs zakończyła wynikiem 78,94, co jest rekordem mistrzostw Europy. Druga była Francuzka Alexandra Tavernier – 74,78, a trzecia Fiodorow – 74,00. Tuż za podium rywalizację zakończyła trzecia zawodniczka ubiegłorocznych mistrzostw świata Malwina Kopron – 72,20.

Bieg na 1500 m miał nietypowy przebieg. Wprawdzie można było przypuszczać, że Laura Muir będzie chciała wszystko kontrolować i weźmie na swoje barki prowadzenie, ale żadna z rywalek nie kwapiła się dotrzymać jej kroku. Ennaoui trzymała się trzeciej-czwartej pozycji. Na 400 m przed metą zaczęła przyspieszać. Na drugim miejscu była na ok. 100 m do mety i goniła Muir, ale Brytyjka była szybsza i nie dała się wyprzedzić. Ennaoui była jednak wyraźnie zadowolona.

„Bardzo cieszę się z tego srebra. Nie ma co teraz dywagować czy była szansa na złoto. Dwa tygodnie temu przeszłam poważne zatrucie pokarmowe, o którym nikomu nie mówiłam. Ono wyłączyło mnie na tydzień z treningów. U mnie jednak zazwyczaj tak jest, że jak coś się źle zaczyna, to potem kończy się szczęśliwie. Tak było i tym razem” – skomentowała.
Na niesamowicie wysokim poziomie stał konkurs tyczkarzy, ale tym razem bez happy endu dla Polaków – Piotra Liska i Pawła Wojciechowskiego. Bohaterem był niespełna 19-letni Armand Duplantis. Szwed skakał jak w transie – tylko jedną wysokość zaliczył w drugim podejściu – i zatrzymał się na 6,05 m. Tę wysokość też pokonał. Już jako jedyny, i cieszył się nie tylko ze złotego medalu, ale i rekordu świata do lat 20.

Jeszcze nigdy w historii tej konkurencji nie trzeba było skoczyć 5,95 m, by wywalczyć brąz… Na podium stanęli też startujący pod neutralną flagą Rosjanin Timur Morgunow i Francuz Renaud Lavillenie. Lisek uzyskał 5,90 i był tuż za podium, a Wojciechowski pokonał 5,80 i został sklasyfikowany na piątej pozycji.

„Skoki rywali na sześć metrów i powyżej – to było coś niesamowitego. Dzisiaj trzeba było tak skakać. Wiedziałem, że poziom będzie wysoki, ale nie spodziewałem się, że aż tak. Myślałem, że 5,90 m da mi medal” – powiedział Lisek. A Wojciechowski dodał: „Nie w te miejsca z Piotrkiem celowaliśmy. Konkurs zapierał jednak dech w piersiach. Na początku byłem nieco zły, bo skoczyłem 'tylko' 5,80, ale jak zobaczyłem, że 5,95 też by mi nic nie dało przy moich zrzutkach, to nieco mi przeszło. Pokażę jeszcze wszystkim, na co mnie stać”.
Ze zmiennym szczęściem startowały sprinterskie sztafety. Kobiety w składzie: Kamila Ciba, Anna Kiełbasińska, Martyna Kotwiła i Ewa Swoboda zajęły w finale szóste miejsce z czasem 43,34. Z kolei mężczyźni: Eryk Hampel, Remigiusz Olszewski, Dominik Kopeć i Przemysław Słowikowski zostali zdyskwalifikowani w eliminacjach za przekroczenie toru przez jednego z zawodników. Biegi rozstawne na swoją korzyść rozstrzygnęli Brytyjczycy i rzutem na taśmę wyprowadzili swój kraj na pierwsze miejsce w klasyfikacji medalowej mistrzostw..

Ostatniego dnia przed południem odbyły się też biegi maratońskie. W centrum Berlina najlepiej spisali się Białorusinka Wolga Mazuroniak – 2:26.22 i Belg Koen Naert – 2:09,51. Izabela Trzaskalska była dziesiąta – 2:33,43, a najlepszy z Polaków Mariusz Giżyński trzynasty – 2:16.02.

W pamięci zostaną także inne obrazki – podwójny triumf (na 1500 m i 5000 m) 17-letniego Norwega Jakoba Ingebrigstena, pożegnanie „króla” dysku Niemca Roberta Hartinga, świetny bieg Karstena Warholma na 400 m ppł i doskonałe sprinty Diny Asher-Smith. Na trybunach przez siedem dni imprezy zasiadło ok. 360 tys. kibiców. Pod tym względem organizatorzy spisali się na medal.

TABELA MEDALOWA ME
(złote, srebrne, brązowe, razem)
1. W. Brytania  7  5  6  18
2. Polska  7  4  1  12
3. Niemcy  6  7  6  19
4. Francja  3  4  3  10
5. Belgia  3  2  1  6
5. Grecja  3  2  1  6
7. Białoruś  3  1  3  7
8. Norwegia  3  1  1  5
9. Hiszpania  2  3  5  10
10. Ukraina  2  3  2  7
Sklasyfikowano 27 krajów

Autor: JG, (R)