Złoty Orzeł dla Stocha

90
Złoty Orzeł po raz trzeci w rękach Kamila Stocha FOTO: EPA/LUKAS BARTH-TUTTAS

Kamil Stoch wygrywając konkurs w austriackim Bischofshofen przypieczętował triumf w 69. edycji Turnieju Czterech Skoczni. Trzecie miejsce w imprezie zajął Dawid Kubacki, który w środę był 15. Polaków na podium imprezy rozdzielił Niemiec Karl Geiger.

STOCH ZACZĄŁ TURNIEJOWE ZMAGANIA OD ZAJĘCIA DRUGIEGO MIEJSCA W KONKURSIE W OBERSTDORFIE. Zwyciężył tegoroczny mistrz świata w lotach Karl Geiger, który wrócił do rywalizacji po przerwie związanej z zakażeniem Covid-19. Niemiec w ubiegły wtorek odniósł pierwsze pucharowe zwycięstwo w sezonie, a siódme w karierze w zmaganiach indywidualnych. Trzeci był Norweg Marius Lindvik. Punkty zdobywało pięciu Polaków.

Turniej Czterech Skoczni zaczął się bardzo nerwowo dla Polaków. W niedzielę okazało się, że pozytywny wynik testu na koronawirsusa ma Klemens Murańka. Po długim oczekiwaniu okazało się, że Biało-Czerwoni nie będą mogli wziąć udziału w konkursie w Oberstdorfie, co automatycznie wykluczało ich z walki o zwycięstwo.

Sztab polskiej kadry walczył o powtórny test i ten okazał się negatywny. Wszystko to stało się jednak już po kwalifikacjach, do których Polaków nie dopuszczono. Kadra nie zamierzała się jednak poddawać i walczyła o swoje. Polacy przeszli jeszcze jeden test, który również okazał się negatywny.

Ostatecznie Biało-Czerwoni zostali dopuszczeni do startu w konkursie, a wyniki kwalifikacji zostały anulowane. Ostatecznie konkurs w Oberstdorfie nie odbywał się w typowym dla TCS systemie KO, tylko w tradycyjnym dla większości imprez w tej dyscyplinie, z udziałem wszystkich 62 zawodników.

Polacy pojawili się na skoczni, aby wziąć udział w treningu. Najlepszy okazał się Stoch. Potem odbyła się jeszcze seria próbna, w której prym wiódł Markus Eisenbichler. Stoch jednak ponownie spisał się bardzo dobrze, a jego próba o pół metra krótsza od zwycięzcy, dała mu trzecie miejsce.

Po skokach pierwszych zawodników nie było imponujących wyników. Jedynie Bułgar Władimir Zografski doleciał do 126. metra. Pół metra dalej wylądował Stefan Kraft, ale w bardzo trudnych warunkach. Austriak wyprzedzał swojego rodaka Jana Hoerla, który osiągnął 129 m.

22. na liście startowej był Maciej Kot. Pierwszy z Polaków skoczył jednak tylko 118,5 m i po swojej próbie zajmował dziewiąte miejsce. To wykluczało jego udział w drugiej serii i ostatecznie został sklasyfikowany na 44. miejscu. Na czele nadal był Kraft, który stracił prowadzenie dopiero na rzecz Philippa Aschenwalda. Kolejny z Austriaków wylądował na 130. metrze.

Niedługo później na skoczni pojawił się Murańka, czyli „winowajca” zamieszania z koronawirusem. Skok na odległość 122 m początkowo nie dawał mu wielkich szans na awans do drugiej serii, ale słabsze próby rywali sprawiły, że znalazł się na 29. lokacie. Kolejnym z Biało-Czerwonych był Aleksander Zniszczoł. 117 m oznaczało brak awansu do drugiej serii i 45. pozycję.

Pierwszym z naszych reprezentantów, który wywalczył awans do serii finałowej był Andrzej Stękała. 123 m nie pozwoliło mu jednak walczyć o najwyższe cele. Finalnie po pierwszej serii był 19. W kolejnych skokach dwa razy zmieniali się skoczkowie na pozycjach lidera. Najpierw był nim Lindvik, który skoczył 126,5 m, a potem Geiger, który wylądował pół metra dalej.

Stoch, który skakał jako 53., osiągnął 125 m, co dało mu wówczas czwarte miejsce. Ostatecznie nie stracił go do końca tej serii. Niedługo później na belce zasiadł Kubacki. 122 m dały mu finalnie 12. pozycję po pierwszej serii. Zaskakująco słaby wynik osiągnął Żyła. 119,5 m wystarczyło na 26. miejsce. Kiepsko spisał się zresztą nie tylko on. Do drugiej serii nie zakwalifikował się Robert Johansson, a Eisnebichler zakończył pierwszą serię w trzeciej dziesiątce.

Liderem po pierwszej serii był Geiger, który o 1,3 pkt wyprzedzał Lindvika, a o 1,4 pkt Aschenwalda. Dopiero na dziewiątym miejscu znalazł się lider Pucharu Świata Halvor Egner Granerud, który skoczył 122 m.

Jednym z pierwszych zawodników drugiej serii był Murańka. 117,5 m nie było imponującą odległością i oznaczało finalnie 30. pozycję. Chwilę później kapitalnie spisał się Eisenbichler, osiągając 142 m. Był więc pewien sporego awansu. Wicelider PŚ awansował ostatecznie na 5. miejsce. Tuż po nim skakał Żyła. Drugi z Polaków osiągnął 129 m i pierwszy konkurs TCS zakończył na 21. lokacie.

Świetnym skokiem popisał się Stękała. 136,5 m nie pozwoliło mu wprawdzie wyprzedzić Eisenbichlera, ale wskoczył na drugie miejsce, które finalnie dało mu 7. pozycję. Gdy na belkę wchodził Kubacki, na czele nadal nic się nie zmieniło. 126,5 m, które osiągnął, pozwalało mu zajmować wówczas szóste miejsce. Na koniec konkursu był 15.

Jako dziewiąty od końca skakał Granerud. Zdecydowanie poprawił się w stosunku do pierwszej serii, a skok na odległość 131 m pozwolił mu objąć prowadzenie. Lider PŚ rywalizację w Oberstdorfie skończył ostatecznie na 4. miejscu i przerwał passę pięciu wygranych konkursów z rzędu.

Stoch, czyli ostatni z Biało-Czerwonych, skoczył 132,5 m i po swoim skoku objął prowadzenie. Polak wygrał rywalizację z Lindvikiem oraz Aschenwaldem, ale musiał uznać wyższość Geigera. Niemiec uzyskał 136,5 m i Stocha wyprzedził o 2,8 pkt. We wtorek odniósł pierwsze pucharowe zwycięstwo w sezonie, a siódme w karierze w zmaganiach indywidualnych. Utytułowany Polak zaś po raz 73. stanął na podium zawodów PŚ.

NOWOROCZNY KONKURS W GARMISCH-PARTENKIRCHEN BYŁ POPISEM KUBACKIEGO. Bardzo dobrze spisali się również Żyła i Stoch, zajmując trzecie i czwarte miejsce. Polaków rozdzielił Granerud, który zachował prowadzenie w klasyfikacji generalnej.

Skoczek z Nowego Targu, który triumfował w poprzedniej edycji Turnieju Czterech Skoczni, zwyciężył bezapelacyjnie, bijąc w drugiej próbie rekord skoczni – 144 m. To jego piąty triumf w zawodach zaliczanych do Pucharu Świata – wszystkie odniósł w… styczniu.

Sylwestrowe skoki Polaków znów sprawiły, że na konkurs oczekiwano z wielką niecierpliwością. Zaprezentował się w nim komplet siedmiu Polaków, jednak Biało-Czerwoni trafili w pierwszej serii na wymagających przeciwników. Po bałaganie w Oberstdorfie, w drugim konkursie TCS powrócił bowiem znany z zawodów tej serii, system KO.

Wielką moc przed zawodami w piątek pokazali Żyła (141 m) i Stoch (139 m), którzy zajęli odpowiednio 2. i 3. miejsce, notując najdłuższe wyniki serii próbnej. Polaków wyprzedził tylko Granerud, który skoczył co prawda krócej, ale w gorszych warunkach wietrznych.

Jako pierwszy na skoczni pojawił się z reprezentantów Polski Murańka, który skacząc 130,5 m poradził sobie z Japończykiem Naokim Nakamurą. Długo na belce startowej – ze względu na mocny wiatr – sędziowie kazali siedzieć Kotowi. Polak lądował na 126,5 m i po locie Niemca, Richarda Freitaga (129 m) musiał liczyć na promocję jako tzw. lucky loser. Z tej grupy wyrzucił go Zografski.

Kibice z nadzieją czekali na skok Żyły. Polak nie „odpalił” jak w serii próbnej, ale wykonał zadanie i po skoku na 129,5 m zwyciężył z Austriakiem, Michaelem Hayboeckiem i był wiceliderem.

Po raz kolejny ze świetnej strony pokazał się Stękała. Polak poszybował najdalej z całej dotychczasowej stawki na 133,5 m i bez kłopotów pokonał Cene Prevca. Lepsze warunki nie pozwoliły mu jednak objąć prowadzenia i znalazł się za Aschenwaldem. Dyspozycję z czwartku potwierdził Kubacki. Obrońca tytułu w TCS, któremu kilka dni temu urodziła się córeczka, skoczył 139 m i zepchnął z pozycji lidera Austriaka. Do kompletu świetnych występów Biało-Czerwonych dołączył Stoch. Zawodnik z Zębu uzyskał 135 m i zameldował się za plecami Kubackiego.

Noworoczny konkurs w Ga-Pa był popisem Dawida Kubackiego (z lewej), a Piotr Żyła zajął trzecie miejsce
FOTO: EPA/PHILIPP GUELLAND

Polaków wyprzedził – tak jak w serii próbnej – Granerud (137 m i punkt przewagi nad Kubackim), ale pierwsza seria była prawdziwym koncertem podopiecznych Doleżala. Przed finałem aż czwórka reprezentantów Polski znajdowała się w czołowej dziesiątce! W drugiej rundzie kibice zobaczyć mogli także poza drugim Kubackim, 3. Stochem, 6. Stękałą i 8. Żyłą także Murańkę (15.). Poza „trzydziestką” znaleźli się Kot oraz Zniszczoł.

W serii finałowej uwaga polskich fanów wyostrzyła się dopiero w połowie rywalizacji. Murańka miał nieco kłopotów w powietrzu i wylądował na 126. metrze, i spadł do trzeciej „dziesiątki”. Tuż po Polaku wysoką formę potwierdził Geiger, którego 138 m dało mu oczywiście fotel lidera.

Niemcowi odpowiedział dopiero Żyła. Polak skoczył 137 m i był już pewny świetnego wyniku w noworocznym konkursie. Rady nie dał mu Ryoyu Kobayashi i na belce zasiadł Stękała. Uzyskał 133 m i zameldował się poza czołową trójką, kończąc rywalizację na 10. miejscu.

Tymczasem kolejni skoczkowie nie zdołali wyprzedzić Żyły i przed tą szansą stanął Stoch. Polak skoczył pięknie (132 m), ale nie zmienił na pozycji lidera swojego kolegi z zespołu, przegrywając z nim o 0,4 pkt.

Niesamowitym skokiem popisał się Kubacki! Polak znów uzyskał (wcześniej w serii treningowej) 144 m i tym razem nic nie mogło zabrać mu rekordu skoczni i co naturalne pozycji lidera. Tej nie zabrał mu Granerud i Polak wygrał w piątek kolejny konkurs w karierze i zgłosił aspiracje do końcowego triumfu.

Na półmetku TCS w pierwszej dziesiątce klasyfikacji generalnej mieliśmy aż czterech Polaków w dziesiątce. Tabelę otwierał znakomicie spisujący się w tym sezonie Granerud, wyprzedzając o cztery punkty Geigera, o 6,7 pkt Stocha i o 8,6 pkt Kubackiego. Stękała był siódmy, a Żyła – 10.

W NIEDZIELĘ W INNSBRUCKU STOCH NIE MIAŁ SOBIE RÓWNYCH I ZOSTAŁ LIDEREM TCS.  Tuż za trzykrotnym mistrzem olimpijskim uplasował się Anze Lanisek, trzeci był Kubacki, a czwarty Żyła.

To był 350. indywidualny start skoczka z Zębu w Pucharze Świata. Na podium stawał 74 razy, a na najwyższym stopniu 37-krotnie. Po drugim miejscu w Oberstdorfie i czwartym w Garmisch-Partenkirchen, w niedzielę znokautował rywali. Znakomicie rozpoczął rok także Kubacki, który po zwycięstwie i rekordzie skoczni w Ga-Pa, w stolicy Tyrolu znów stanął na podium i awansował na drugą pozycję w klasyfikacji generalnej turnieju.

Pierwsza seria była bardzo szalona, ale co najważniejsze – znakomita dla Biało-Czerwonych. Stoch dzięki skokowi na 127,5 m został liderem konkursu, wyprzedzając o 0,7 pkt Laniska. W pierwsze siódemce mieliśmy aż czterech Polaków. Piąty był Kubacki (126 m), szósty Żyła (126,5 m), a siódmy Stękała (126,5 m). Do drugiej serii awansował jeszcze 18. Zniszczoł (128 m). Kot nie wykorzystał słabszej dyspozycji Eisenbichlera i zajął 31. miejsce. Natomiast Murańka zepsuł swoją próbę i zakończył rywalizację na 41. lokacie. Warto dodać, podczas pierwszej serii belka często zmieniała swoje położenie. Zawodnicy skakali z 9., 10. oraz 11. platformy startowej.

Fatalnie zaczęło rywalizację dwóch najlepszych zawodników na półmetku cyklu – Granerud i Geiger. Obaj w pierwszej serii zepsuli swoje skoki. Uzyskali, odpowiednio, 116,5 i 117 m, co przełożyło się na 29. i 30 lokatę. Druga seria zaczęła się więc niecodziennym widokiem. Otworzył ją Geiger, zaraz po nim na belce zasiadł Granerud. Obaj znacznie poprawili swoje skoki, lądując kolejno na 128,5 i 127,5 m i zawody zakończyli na 15. oraz 16. pozycji.

Nieco bliżej niż w pierwszej próbie wylądował Zniszczoł (126,5 m) i sklasyfikowany został na 19. miejscu. Swój skok nieco popsuł Stękała, 120 m i spadek na 18. lokatę. Żyła i Kubacki potwierdzili swoją wielką formę, skacząc 124,5 m i 127 m. Krócej (123,5 m) poszybował Lanisek, ale wystarczyło mu to do pokonania obu Polaków. Słoweniec ostatecznie uplasował się tylko za Stochem, ale stracił do niego aż 12 punktów, bo trzykrotny mistrz olimpijski osiągnął aż 130 m.

„Jestem zadowolony z tego, co tutaj pokazałem. W tym momencie koncentruję się tylko na pracy, którą muszę jeszcze wykonać. Na razie nie myślę o tym, że znów mogę wygrać Turniej Czterech Skoczni” – powiedział po niedzielnych zawodach Stoch.

W klasyfikacji TCS po trzech konkursach, Stoch wyprzedzał ubiegłorocznego triumfatora Kubackiego o 15,2 pkt. Trzeci Granerud tracił do lidera 20,6 pkt, a czwarty Geiger – 24,7 pkt. Żyła był ósmy, a Stękała – dziesiąty.

W BISCHOFSHOFEN STOCH NIE MIAŁ SOBIE RÓWNYCH, PIECZĘTUJĄC KOŃCOWY SUKCES. Był najlepszy we wtorkowych kwalifikacjach (nie przebrnął ich Lanisek!), w środowej serii próbnej, a w konkursie zdeklasował rywali, odnosząc 38. zwycięstwo w Pucharze Świata.

Uzyskał 139 oraz 140,5 m i o 20,3 pkt wyprzedził odrodzonego po zabiegu usunięcia zęba Lindvika (137 i 140,5 m). Trzeci w środę był Geiger (138 i 133,5 m). Niemiec stracił do Stocha 23,4 pkt, a w całej imprezie aż 48,1 pkt.

„Mnóstwo emocji, myśli, wszystko się gotuje w głowie i w całym ciele. Po lądowaniu poczułem ulgę, wielką radość, wielką ekscytację, bo naprawdę dzisiaj te skoki były niesamowite. Każdy, co do jednego, był super, każdy sprawiał mi mnóstwo radości. W powietrzu celebrowałem każdą sekundę. Powiem tak, może nieskromnie: jestem z siebie dumny” – przyznał tuż po konkursie Stoch na antenie Eurosportu.

Kubacki miał słabszy dzień. 132 oraz 131,5 m pozwoliło mu zająć 15. miejsce, a w klasyfikacji generalnej TCS spadł z drugiego na trzecie miejsce. Podium udało mu się zachować bardzo szczęśliwie, bo czwarty Granerud zgromadził tylko o 0,4 pkt mniej. Norweg na zakończenie był 12.

„Dawid też do końca walczył o zwycięstwo. To coś szczególnego, że dwóch naszych zawodników do samego końca liczy się w walce o wygraną w Turnieju Czterech Skoczni. To pokazuje siłę naszej drużyny, całego sztabu… Gratuluję wszystkim i bardzo dziękuję” – podkreślił trener Michal Dolezal.

Granerud w pierwszej serii zdecydował się na pokerową zagrywkę. Przed ostatnim konkursem tracił do Stocha 20,6 pkt i postanowił skakać z obniżonej belki. Nie udało mu się jednak osiągnąć wymaganej odległości, więc nie otrzymał premii za krótszy rozbieg.

Na piątym miejscu TCS ukończył siódmy w Bischofshofen Żyła (134 i 136,5 m), który w serii KO łatwo poradził sobie z Austriakiem Thomasem Lacknerem. Szósty w „generalce”, a ósmy w konkursie był natomiast Stękała (135 i 133 m), który skacze najlepiej w karierze. W serii KO przegrał co prawda z Geigerem, ale awansował do finałowej „30” jako najlepszy z przegranych, w dodatku z czwartym rezultatem.

g25. miejsce w Bischofshofen zajął Zniszczoł (126 i 123 m), który w serii KO pokonał Domena Prevca. Do „30” z Polaków nie zdołali awansować 32. Murańka (w parze przegrał z Yuko Sato) i 48. Kot, który nawet nie zbliżył się do rezultatu swojego rywala – Kubackiego. Po nieudanym pierwszym skoku szanse na miejsce w czołówce zaprzepaścił Eisenbichler.

b

STOCH PO RAZ TRZECI W KARIERZE WYGRAŁ TURNIEJ CZTERECH SKOCZNI. Tylko dwóch narciarzy może się pochwalić większą liczbą statuetek Złotego Orła na zwycięstwo w tej imprezie – pięć ma w kolekcji Fin Janne Ahonen, a cztery Niemiec Jens Weissflog. Również trzy końcowe sukcesy odnotowali Norweg Bjoern Wirkola i Niemiec Helmut Recknagel.

Wcześniej TCS Stoch wygrał w sezonach 2016/17 i 2017/18. Imponujący był drugi z tych triumfów. Wówczas, jako drugi skoczek w historii po Niemcu Svenie Hannawaldzie, wygrał wszystkie cztery konkursy składające się na TCS.

W tej edycji wygrać zdołał jeszcze w Innsbrucku. W Oberstdorfie był drugi, a w Nowy Rok w Garmisch-Partenkirchen – czwarty.

Łącznie reprezentanci Polski pięciokrotnie zwyciężyli w TCS. Rok temu najlepszy był Kubacki, a dokładnie 20 lat temu od triumfu w tej imprezie pasmo swoich sukcesów zapoczątkował Adam Małysz.

Po raz drugi natomiast na końcowym podium TCS znalazło się dwóch Polaków. W edycji 2016/17 triumfował Stoch, a drugi był Żyła.

W klasyfikacji generalnej Pucharu Świata nadal prowadzi Granerud. Nad drugim Eisenbichlerem ma 184 punkty przewagi. Trzeci Stoch traci do lidera 260 pkt, ale na początku TCS dzieliło ich wiele więcej. Czwarty jest Kubacki, a piąty Żyła.

Biało-Czerwoni prowadzą natomiast w Pucharze Narodów; o 46 pkt wyprzedzając Norwegów.

Skoczkowie nie będą mieli wiele wytchnienia. Już w najbliższy weekend odbędą się zaliczane do PŚ konkursy w niemieckim Titisee-Neustadt.

TURNIEJ CZTERECH SKOCZNI

WYNIKI KONKURSU W OBERSTORFIE:

1. Karl Geiger (Niemcy) 291,1 pkt (127/136,5 m)

2. Kamil Stoch (Polska) 288,3 (125/132,5)

3. Marius Lindvik (Norwegia) 285,2 (126,5/135,5)

4. Halvor Egner Granerud (Norwegia) 280,1 (122/131)

5. Markus Eisenbichler (Niemcy) 274,3 (118/142)

6. Stefan Kraft (Austria) 273,6 (126,5/125)

7. Andrzej Stękała (Polska) 273,3 (123/136,5)

8. Philipp Aschenwald (Austria) 273,0 (130/127)

9. Anze Lanisek (Słowenia) 270,1 (120,5/135,5)

10. Ziga Jelar (Słowenia) 269,8 (128/124)

15. Dawid Kubacki (Polska) 264,3 (122/126,5)

21. Piotr Żyła (Polska) 256,7 (119,5,129)

30. Klemens Murańka (Polska) 238,3 (122/120,5)

44. Maciej Kot (Polska) 112,0 (118,5)

45. Aleksander Zniszczoł (Polska) 111,5 (117)

WYNIKI KONKURSU W GA-PA:

1. Dawid Kubacki (Polska) 282,1 pkt (139,0/144,0 m)

2. Halvor Egner Granerud (Norwegia) 274,9 (137,0/136,0)

3. Piotr Żyła (Polska) 260,4 (129,5/137,0)

4. Kamil Stoch (Polska) 260,0 (135,0/132,0)

5. Karl Geiger (Niemcy) 259,9 (131,0/138,0)

6. Philipp Aschenwald (Austria) 257,7 (130,0/136,5)

7. Ryoyu Kobayashi (Japonia) 257,2 (133,5/132,0)

7. Markus Eisenbichler (Niemcy) 257,2 (137,5/134,0)

9. Johann Andre Forfang (Norwegia) 256,2 (128,5/139,0)

10. Andrzej Stękała (Polska) 253,7 (133,5/133,0)

22. Klemens Murańka (Polska) 232,0 (130,5/126,0)

35. Aleksander Zniszczoł (Polska) 108,2 (125,0)

35. Maciej Kot (Polska) 108,2 (126,5)

WYNIKI KONKURSU W INNSBRUCKU:

1. Kamil Stoch (Polska) 261,6 pkt (127,5 m/130,0 m)

2. Anze Lanisek (Słowenia) 249,6 (127,5/123,5)

3. Dawid Kubacki (Polska) 248,3 (126,0/127,0)

4. Piotr Żyła (Polska) 246,2 (126,5/124,5)

5. Yukiya Sato (Japonia) 245,6 (126,5/130,0)

6. Markus Eisenbichler (Niemcy) 245,0 (120,5/128,5)

7. Ryoyu Kobayashi (Japonia) 244,3 (132,0/123,0)

8. Stefan Kraft (Austria) 243,5 (121,0/127,0)

9. Michael Hayboeck (Austria) 242,5 (127,5/123,0)

10. Gregor Deschwanden (Szwajcaria) 240,6 (124,5/126,5)

18. Andrzej Stękała (Polska) 233,3 (126,5/120,0)

19. Aleksander Zniszczoł (Polska) 232,9 (128,0/126,5)

31. Maciej Kot (Polska) 115,0 (121,0)

41. Klemens Murańka (Polska) 99,6 (112,5)

WYNIKI KONKURSU W BISCHOFSHOFEN:

1. Kamil Stoch (Polska) 300,7 pkt (139,0 m/140,0 m)

2. Marius Lindvik (Norwegia) 280,4 (137,0/140,5)

3. Karl Geiger (Niemcy) 277,3 (138,0/133,5)

4. Stefan Kraft (Austria) 275,9 (132,0/137,0)

5. Robert Johansson (Norwegia) 274,8 (130,5/139,0)

6. Michael Hayboeck (Austria) 274,6 (133,5/137,5)

7. Piotr Żyła (Polska) 273,9 (134,0/136,5)

8. Andrzej Stękała (Polska) 272,2 (135,0/133,0)

9. Yukiya Sato (Japonia) 270,5 (133,0/135,0)

10. Daniel Huber (Austria) 268,9 (134,0/132,5)

15. Dawid Kubacki (Polska) 263,1 (132,0/131,5)

25. Aleksander Zniszczoł (Polska) 231,9 (126,0/123,0)

32. Klemens Murańka (Polska) 111,2 (122,0)

48. Maciej Kot (Polska) 91,4 (113,0)

KLASYFIKACJA KOŃCOWA TCS:

1. Kamil Stoch (Polska) 1110,6 pkt

2. Karl Geiger (Niemcy) 1062,5

3. Dawid Kubacki (Polska) 1057,8

4. Halvor Egner Granerud (Norwegia) 1057,4

5. Piotr Żyła (Polska) 1037,2

6. Andrzej Stękała (Polska) 1032,5

6. Ryoyu Kobayashi (Japonia) 1032,5

8. Stefan Kraft (Austria) 1019,1

9. Peter Prevc (Słowenia) 1018,0

10. Daniel Huber (Austria) 1014,7

31. Aleksander Zniszczoł (Polska) 684,5

32. Klemens Murańka (Polska) 681,1

42. Maciej Kot (Polska) 426,6

KLASYFIKACJA PŚ

(po 11 konkursach):

1. Halvor Egner Granerud (Norwegia) 768 pkt

2. Markus Eisenbichler (Niemcy) 584

3. Kamil Stoch (Polska) 508

4. Dawid Kubacki (Polska) 397

5. Piotr Żyła (Polska) 394

6. Karl Geiger (Niemcy) 361

7. Anze Lanisek (Słowenia) 350

8. Robert Johansson (Norwegia) 324

9. Yukiya Sato (Japonia) 281

10. Daniel Huber (Austria) 260

10. Mariusz Lindvik (Norwegia) 260

14. Andrzej Stękała (Polska) 195

29. Aleksander Zniszczoł (Polska) 76

36. Klemens Murańka (Polska) 57

37. Paweł Wąsek (Polska) 55

50. Maciej Kot (Polska) 17

53. Jakub Wolny (Polska) 16

64. Stefan Hula (Polska) 2

67. Tomasz Pilch (Polska) 1

KLASYFIKACJA PUCHARU NARODÓW

(po 12 konkursach):

1. Polska 2018 pkt

2. Norwegia 1972

3. Niemcy 1832

4. Austria 1279

5. Słowenia 1015

6. Japonia 940