Zmarzlik z piekła do nieba

76
Bartosz Zmarzlik po czterech seriach był niemalże poza półfinałami, ale wygrał trzy kolejne wyścigi, w tym wielki finał FOTO: EPA/STEFAN JERREVANG

Bartosz Zmarzlik przeszedł drogę z piekła do nieba w Grand Prix Szwecji w Malilli. Wygrał zawody, choć do ostatniego biegu rundy zasadniczej walczył o awans do półfinału. To czwarte zwycięstwo mistrza świata w tegorocznym cyklu Grand Prix na żużlu.

To był niesamowity 250. turniej Grand Prix, który przejdzie do historii nie tylko z uwagi na jubileusz. Prawdziwy rollercoaster ogromnych emocji z niesamowitym zwrotem akcji. Zmarzlik po czterech seriach był niemalże poza półfinałami, ale dokonał znakomitej korekty w sprzęcie i wygrał finał.

Przed zawodami w Malilli solidnie popadało. Start rywalizacji opóźniono o pół godziny. „W ciągu 45 minut jesteśmy w stanie doprowadzić tor do użytku. Nie chcieliśmy zakładać folii. Godzinę zabiera jej rozłożenie, godzinę zdjęcie i kolejną godzinę przygotowanie toru. Tutaj nie sprawdziłoby się to rozwiązanie jak w Lublinie. W Malilli jest po prostu inna nawierzchnia, która pod plandeką odparzyłaby się” – tłumaczył przed startem rywalizacji w rozmowie z Canal+ Premium Phil Morris, dyrektor cyklu Grand Prix.

POCZĄTEK GRAND PRIX SZWECJI BYŁ SENSACYJNY. Zaczęło się od zwycięstwa Dominika Kubery, który pojechał za kontuzjowanego Martina Vaculika. Za to zawody od zera rozpoczął lider klasyfikacji GP, Zmarzlik. W dodatku nie jechał z najlepszymi na świecie, bo w tym biegu wyprzedzili go Anders Thomsen, Robert Lambert i Emil Sajfudinow. Mistrz świata – podobnie jak Maciej Janowski, który dopiero na kresce wyprzedził Krzysztofa Kasprzaka – startował z czwartego pola, które w pierwszej fazie nie było korzystne. Przegrał moment startowy, przyjął ogromną szprycę na pierwszym wirażu i przyjechał daleko z tyłu za rywalami.

Korekta w ustawieniach sprzętu była momentalna. W piątym wyścigu Zmarzlik przeszedł na pole A i choć start delikatnie spóźnił, wcisnął się przy krawężniku Oliverowi Berntzonowi i pomknął do mety z ogromną przewagą po trzy punkty.

W trzeciej serii sytuacja uległa diametralnej zmianie. Wygrywali bowiem zawodnicy z pól zewnętrznych. Polacy – Janowski i Zmarzlik stawali akurat w tej fazie zawodów przy krawężniku. Obaj po 12 wyścigach mieli po zaledwie 4 punkty i byli pod kreską. Ostatni wyścig tej serii zapowiadał się pasjonująco, ale Artiom Łaguta wystrzelił spod taśmy i tyle widziano Rosjanina, który jako pierwszy pokonał faworyta gospodarzy, Fredrika Lindgrena. Mistrz świata, po przegranym starcie z krawężnika, został zamknięty przez rywali i przyjechał daleko za Rosjaninem i Szwedem. W Malilli kompletnie nie istniał Leon Madsen, który po trzech seriach był bez punktu, a skończył zawody z czterema na czternastym miejscu.

W 14. wyścigu doszło do pojedynku trzech reprezentantów Polski, których pogodził Jason Doyle. Australijczyka ścigał do końca szybszy niż we wcześniejszej fazie zawodów Janowski. Zatrważająco wolny był natomiast Zmarzlik, który dołożył punkt do swojego dorobku i po czterech seriach był pod ścianą z tylko pięcioma punktami. Ostatni przyjechał do mety Kubera, który również mocno skomplikował swoją sytuację w walce o półfinał.

„Cały czas szukamy szybkości. Mamy problem ze spasowaniem. Jak nie ma szybkości, to popełnia się później błędy. Mamy jeszcze bieg ostatniej szansy. Może wypali, może nie. W pierwszych dwóch kolejkach chodził tylko krawężnik. Później to się zmieniło. Nie składamy broni, walczymy dalej” – mówił po czterech seriach Zmarzlik.

W 17. wyścigu szybkość z wcześniejszych wyścigów potwierdził Janowski, który w świetnym stylu wygrał z dotychczasowym współliderem, Lindgrenem i z dziewięcioma punktami zameldował się w półfinale. Chwilę później Kubera przez trzy okrążenia wiózł za plecami dominatora, Łagutę, ale Rosjanin nie dał za wygraną i zwyciężył z 14 punktami serię zasadniczą. W 19. wyścigu pod ogromną presją wygrał Zmarzlik, który w biegu ostatniej szansy wjechał do finału. W czołowej ósemce z siedmioma punktami zmieścił się także Kubera. Polacy zajęli miejsca od 5-7. „Jest półfinał z najlepszymi zawodnikami na świecie. Jestem zadowolony” – powiedział na antenie Canal+ Premium zawodnik Motoru Lublin.

Zmarzlik potwierdził klasę w półfinale. Był piekielnie szybki. Przemknął obok Łaguty i w wielkim stylu wjechał do finału. Sztuka ta nie udała się Janowskiemu, który oglądał z trzeciego miejsca niesamowitą walkę Doyle’a i Lindgrena, oraz Kuberze.

SKŁAD DECYDUJĄCEGO WYŚCIGU BYŁ NIEMALŻE KOPIĄ ZAWODÓW SPRZED TYGODNIA Z LUBLINA. Kuberę zmienił jedynie Doyle, mistrz świata z 2017 roku, dla którego był to pierwszy finał w tegorocznym cyklu. Zmarzlik, Łaguta i Lindgren ponownie zameldowali się w najlepszej czwórce, choć każdemu z nich wiodło się inaczej w serii zasadniczej.

Australijczyk nie wytrzymał ciśnienia, dotknął taśmy i został wykluczony. W powtórce Polak kapitalnie wystartował i samotnie pognał po czwarte zwycięstwo w tym sezonie. Łaguta długo jechał trzeci, ale ostatecznie wyprzedził Lindgrena. „Jaja jak berety. Po czterech biegach to była dla mnie prawdziwa męka, nie byłem w półfinale, ale cały czas wierzyłem, że wreszcie będzie dobrze. Bardzo skupiłem się na półfinale, bo wiedziałem, jak ważne są punkty zdobyte w finale” – mówił po zawodach bardzo szczęśliwy Zmarzlik.

W KLASYFIKACJI GENERALNEJ CYKLU MISTRZ ŚWIATA POWIĘKSZYŁ PRZEWAGĘ NAD ŁAGUTĄ DO TRZECH PUNKTÓW. W zasadzie już tylko Polak i Rosjanin liczą się w walce o złoto. Tuż za nimi jest Lindgren, który traci do Zmarzlika aż 25 punktów, a do końca sezonu pozostały już tylko cztery turnieje GP.

Janowski w Szwecji był szósty, a w klasyfikacji generalnej zajmuje nadal piąte miejsce. Do trzeciego Lindgrena traci 13 „oczek”. Kolejny raz zawody nie wyszły Kasprzakowi, który był piętnasty, i takie też miejsce zajmuje w klasyfikacji generalnej.

Ósma runda cyklu SGP odbędzie się 28 sierpnia w Togliatti.

Przypomnijmy, że w tym roku w cyklu Grand Prix utrzymuje się sześciu najlepszych zawodników klasyfikacji generalnej. Pewny udziału w GP 2022 jest już Mikkel Michelsen (jako mistrz Europy). Do tego dojdzie trzech najlepszych zawodników GP Challenge i pięć stałych „dzikich kart”.

IMŚ 2021 NA ŻUŻLU

WYNIKI GP SZWECJI W MALILLI:

1. Bartosz Zmarzlik (Polska) – 14 (0,3,1,1,3,3,3) – 20 pkt GP

2. Artiom Łaguta (Rosja) – 18 (2,3,3,3,3,2,2) – 18

3. Fredrik Lindgren (Szwecja) – 16 (3,3,2,3,2,2,1) – 16

4. Jason Doyle (Australia) – 15 (2,2,3,3,2,3,t) – 14

5. Emil Sajfutdinow (Rosja) – 10 (1,2,3,2,1,1) – 12

6. Maciej Janowski (Polska) – 10 (1,1,2,2,3,1) – 11

7. Dominik Kubera (Polska) – 7 (3,0,2,0,2,0) – 10

8. Anders Thomsen (Dania) – 7 (3,2,2,0,0,0) – 9

9. Tai Woffinden (Wielka Brytania) – 7 (3,1,1,2,0) – 8

10. Max Fricke (Australia) – 7 (1,3,0,1,2) – 7

11. Robert Lambert (Wielka Brytania) – 5 (2,0,3,d,0) – 6

12. Oliver Berntzon (Szwecja) – 5 (1,2,1,0,1) – 5

13. Matej Zagar (Słowenia) – 4 (0,d,0,3,1) – 4

14. Leon Madsen (Dania) – 4 (d,0,0,1,3) – 3

15. Krzysztof Kasprzak (Polska) – 4 (0,1,0,2,1) – 2

16. Pontus Aspgren (Szwecja) – 4 (2,1,1,t,0) – 1

17. Kim Nilsson (Szwecja) – 1 (1) – 0

KLASYFIKACJA SGP PO 7. RUNDACH:

1. Bartosz Zmarzlik (Polska) 121 pkt

2. Artiom Łaguta (Rosja) 118

3. Fredrik Lindgren (Szwecja)     96

4. Emil Sajfutdinow (Rosja)   91

5. Maciej Janowski (Polska)   83

6. Tai Woffinden (Wielka Brytania)   73

7. Leon Madsen (Dania)   62

8. Jason Doyle (Australia)       61

9. Max Fricke (Australia) 59

10. Robert Lambert (Wielka Brytania)    47

11. Martin Vaculik (Słowacja)     45

12. Anders Thomsen (Dania) 44

13. Dominik Kubera (Polska) 44

14. Matej Zagar (Słowenia)   31

15. Krzysztof Kasprzak (Polska) 16

16. Oliver Berntzon (Szwecja)     15