Zwycięska seria polskich siatkarzy

28
Debiutujący w reprezentacji Polski w imprezie rangi mistrzowskiej Wilfredo Leon (z lewej) znakomicie radził sobie z holenderskim blokiem - foto: EPA

Reprezentacja Polski idzie jak burza przez fazę grupową mistrzostw Europy w siatkówce mężczyzn, których współgospodarzami razem z Holendrami są Belgowie, Słoweńcy i Francuzi. Biało-Czerwoni w pokonanym polu zostawili najpierw Estonię, w niedzielę efektownie poradzili sobie z teoretycznie najgroźniejszymi rywalami w grupie Holendrami, w poniedziałek rozgromili Czechów, a we wtorek Czarnogórców, i zapewnili sobie awans do 1/8 finału z pierwszego miejsca w grupie D.

POLSCY SIATKARZE UDZIAŁ W MISTRZOSTWACH EUROPY ROZPOCZĘLI OD ZWYCIĘSTWA W ROTTERDAMIE Z ESTONIĄ 3:1 (25:22; 25:27; 25:22, 25:17). Spotkanie trwało prawie dwie godziny, a Estończycy stawili Polakom niespodziewany opór. 

POLSCY SIATKARZE UDZIAŁ W MISTRZOSTWACH EUROPY ROZPOCZĘLI OD ZWYCIĘSTWA W ROTTERDAMIE Z ESTONIĄ 3:1 (25:22; 25:27; 25:22, 25:17). Spotkanie trwało prawie dwie godziny, a Estończycy stawili Polakom niespodziewany opór. 

Trener Vital Heynen od początku spotkania posłał do gry kilku zawodników uznawanych za rezerwowych. Na przyjęciu pojawili się Artur Szalpuk i Aleksander Śliwka, podczas gdy w kwadracie dla rezerwowych zostali Michał Kubiak i Wilfredo Leon, dla którego to pierwsza impreza rangi mistrzowskiej w biało-czerwonych barwach.

Pierwsza partia nie zapowiadała późniejszych kłopotów faworytów. Dość szybko objęli kilkupunktowe prowadzenie, które w pewnym momencie wzrosło nawet do pięciu punktów (17:12). Ważnym elementem był blok, którym czterokrotnie zatrzymali przeciwników. W końcówce ich przewaga zmalała za sprawą dwóch z rzędu asów Markkusa Keela (23:21). Seta zakończył Dawid Konarski, który zdobył w tej części meczu 6 pkt. 

Renee Teppan, który miniony sezon spędził w PGE Skrze Bełchatów, przyczynił się do tego, że kolejna odsłona zaczęła się od prowadzenia jego zespołu 3:0. Heynen poprosił o czas, ale po powrocie na boisko jego drużyna wciąż nie była w stanie odrobić strat. Biało-Czerwoni nadal mieli duże kłopoty z przyjęciem i w miejsce Śliwki pojawił się Kubiak. Kapitan uspokoił grę, a gdy poszedł na zagrywkę przy stanie 9:13, Polacy zdobyli cztery punkty w rzędu. W końcówce przytrafiła im się seria błędów – Szalpuk zaliczył autowy atak, zablokowany został Mateusz Bieniek, a w kolejnej wymianie niemal cały zespół się pogubił i Estończycy prowadzili 23:21. Polacy odrobili stratę, a potem obronili dwie piłki setowe, ale w ostatniej akcji zagapili się i Keel zaliczył kolejnego asa.

Taki rozwój wypadków nie od razu obudził mistrzów świata, którzy na początku trzeciego seta przegrywali 0:2 i 3:6. Po chwili znów przy dużym udziale Kubiaka zdobyli cztery punkty z rzędu. Podopieczni rumuńskiego trenera Gheorghe’a Cretu, który ma za sobą prowadzenie trzech klubów PlusLigi, lepsze momenty przeplatali gorszymi. To ich dwóm kolejnym błędom Polacy zawdzięczają uzyskanie przewagi 19:17. Biało-Czerwoni dość często w tej części meczu psuli zagrywki, ale nie zemściło się to na nich i objęli prowadzenie w całym meczu 2:1.

W ostatniej partii wciąż pierwszoplanową postacią w ekipie Heynena był Kubiak, którego w zdobywaniu punktów wspierał Szalpuk. Mistrzowie globu odskoczyli przy stanie 11:11, a ich przewaga systematycznie rosła. Seta i mecz zakończył ich skuteczny blok.

Najwięcej punktów – 21 – zdobył Szalpuk. Po stronie Estonii 13 zapisał na swoim koncie Robert Taht, który od jesieni będzie grał razem z Leonem w Sir Safety Perugii pod okiem… Heynena. 

W SWOIM DRUGIM WYSTĘPIE NA MISTRZOSTWACH POLSCY SIATKARZE WYGRALI W ROTTERDAMIE Z HOLENDRAMI 3:0 (25:19, 25:18, 25:19). Tym razem trener Vital Heynen od początku posłał do boju wszystkich najlepszych, a Wilfredo Leon zaliczył debiut w biało-czerwonych barwach w imprezie rangi mistrzowskiej. 

Zgodnie z zapowiedzią organizatorów na tym meczu pojawił się komplet publiczności, czyli 11 tysięcy osób. Ponad połowę z osób zasiadających na trybunach stanowili kibice Polaków.

Biało-Czerwoni w pełni kontrolowali przebieg pierwszej odsłony, w której szybko odskoczyli na 3:0. Obie drużyny popełniły sporo błędów w zagrywce – po siedem. Przy dobrym przyjęciu Fabian Drzyzga często uruchamiał na środku Piotra Nowakowskiego, który miał stuprocentową skuteczność, zdobywając cztery punkty. Gospodarze cztery razy zostali zatrzymani blokiem, a seta zakończył atak „Pomarańczowych” w aut.

Przez pół drugiej odsłony trwała bardziej wyrównana walka, ale wciąż niewielką przewagę mieli mistrzowie globu, którzy ograniczyli pomyłki. Od stanu 16:15 zdobyli jednak cztery punkty z rzędu. Drzyzga w pełni korzystał ze swobody w rozegraniu, a gospodarze oddali Polakom tym razem 11 punktów wskutek własnych błędów. Partię zakończył as rozgrywającego Marcina Komendy.

Sytuacja nieco zmieniła się w trzeciej partii, gdy Holendrzy prowadzili 9:6. Siatkarze Heynena stopniowo odrabiali jednak straty. Kluczowym momentem było pojawienie się na zagrywce Mateusza Bieńka przy stanie 10:12. Przy jego trudnym serwisie Polacy zdobyli pięć punktów, a potem szybko powiększali przewagę i bez problemu wygrali całe spotkanie.

Najwięcej punktów – 12 – dla Biało-Czerwonych zdobył Leon. O dwa mniej uzyskali Maciej Muzaj i Bieniek. Imponujący był dorobek lidera Holendrów – Nimira Abdela-Aziza, który dał drużynie 19 punktów. Jednak razem z kolegami oddał Polakom po własnych błędach aż 26 punktów, czyli więcej niż seta.

W TRZECIM MECZU NA MISTRZOSTWACH BIAŁO-CZERWONI ROZGROMILI W ROTTERDAMIE CZECHÓW 3:0 (25:18, 25:12, 25:15). Trener Vital Heynen postawił na tę samą wyjściową „szóstkę” co dzień wcześniej w pojedynku z „Pomarańczowymi”, czyli na najmocniejszy skład. 

Biało-Czerwoni nie mieli kłopotu z szybkim wypracowaniem przewagi w pierwszym secie (4:1, 13:8), co było zasługą ich skutecznej gry w ataku oraz częstych błędów rywali, zwłaszcza w polu zagrywki. Dobrze radził sobie w tym elemencie za to Wilfredo Leon, który popisał się dwoma asami, a jednego dołożył w końcówce Piotr Nowakowski. Problemy ze skończeniem akcji miał Michal Finger i w drugiej połowie seta w ataku zastąpił go Jan Hadrava, który od trzech lat jest zawodnikiem Indykpolu AZS Olsztyn. Nie był on w stanie jednak odwrócić losów tej partii, którą zakończyło skuteczne zbicie Macieja Muzaja.

Polakom – tak jak w meczu otwarcia – w drugiej odsłonie przytrafił się słabszy okres. Byli nieskuteczni w ataku oraz obronie. Czesi wykorzystali to, wychodząc na prowadzenie 8:4. Przerwa na życzenie Heynena przyniosła efekt. Po powrocie na boisko jego podopieczni zdobyli punkt, a następnie znów Czesi mieli ogromny problem z flotem Nowakowskiego. Przy zagrywce doświadczonego środkowego mistrzowie świata zdobyli sześć punktów z rzędu. W kolejnych minutach – ku uciesze polskich kibiców, którzy po raz kolejny w dużej liczbie zasiedli na trybunach hali w Rotterdamie – przewaga Biało-Czerwonych rosła (22:12). Tego seta także zakończył Muzaj, tym razem asem.

Ostatnia odsłona od początku toczyła się pod dyktando mistrzów globu (7:3, 12:8). Heynen wpuścił na boisko kilku rezerwowych – szansę otrzymali Dawid Konarski, Marcin Komenda i Aleksander Śliwka. Ostatni punkt Biało-Czerwonym sprezentowali przeciwnicy za sprawą zepsutej zagrywki. Łącznie za sprawą własnych błędów oddali Polakom 22 „oczka”.

Przewaga tych ostatnich widoczna była w każdym elemencie. Posłali osiem asów i mieli dziesięć bloków. Po stronie przeciwników było ich – odpowiednio – dwa i pięć.

WE WTOREK POLSCY SIATKARZE CZWARTYM ZWYCIĘSTWEM W GRUPIE, TYM RAZEM NA PRZYWITANIE Z AMSTERDAMEM, Z CZARNOGÓRĄ 3:0 (25:10, 25:17, 25:19), PRZYPIECZĘTOWALI AWANS DO 1/8 FINAŁU. Polacy do spotkania przystąpili niemal z marszu. W poniedziałkowy wieczór rozgrywali mecz z Czechami w Rotterdamie, a rano wyruszyli w podróż do konstytucyjnej stolicy Holandii.

Heynen do wyjściowej „szóstki” wybrał niemal całkiem innych zawodników niż dzień wcześniej. Tym razem od pierwszej piłki szansę otrzymali m.in. dwaj przedstawiciele młodego pokolenia – rozgrywający Marcin Komenda i przyjmujący Aleksander Śliwka. Jedynym siatkarzem, który po raz drugi z rzędu znalazł się w wyjściowym składzie był Wilfredo Leon. Pochodzącemu z Kuby przyjmującemu dobrze układała się współpraca z Komendą, czego efektem były efektowne i skuteczne ataki. Do tego dołożył asa serwisowego, a tym samym w pierwszej partii, która była bez historii, popisali się Śliwka oraz środkowi Mateusz Bieniek i Karol Kłos.

W dalszej części pojedynku kibice także nie mogli liczyć na nadmiar emocji. Jedynym ciekawszym momentem była sytuacja w drugim secie przy stanie 10:6 dla Polaków. Po dłuższej akcji Czarnogórcy rozpaczliwie się ratowali i ostatecznie przebili piłkę wysoko na drugą stronę, a ta spadła obok stojących bez ruchu Biało-Czerwonych. Sędzia po chwili konsternacji przyznał punkt zespołowi z Bałkanów, a wówczas z protestem ruszyli mistrzowie globu. Uśmiechnięty Heynen poprosił o challenge, ale do wideoweryfikacji nie doszło. Wówczas wzburzony Belg zaczął się kłócić w swoim stylu, ale nic nie wskórał.

Jednostronne spotkanie zakończył Dawid Konarski, który z 13 „oczkami” miał największy dorobek punktowy w tym pojedynku. Reprezentacja Czarnogóry zanotowała trzecią porażkę w ME. We wtorek po własnych błędach oddała rywalom 23 punkty.

Biało-Czerwoni w środę mieli dzień odpoczynku, a w czwartek na zakończenie pierwszego etapu zmagań zmierzą się z Ukraińcami.

ME W SIATKÓWCE MĘŻCZYZN

GRUPA D

Polska – Estonia 3:1 (25:22, 25:27, 25:22, 25:17)

Polska: Dawid Konarski, Artur Szalpuk, Fabian Drzyzga, Aleksander Śliwka, Jakub Kochanowski, Karol Kłos, Damian Wojtaszek (libero) oraz Michał Kubiak, Mateusz Bieniek, Marcin Komenda, Piotr Nowakowski, Maciej Muzaj.

Holandia – Polska 0:3 (19:25, 18:25, 19:25)

Polska: Michał Kubiak, Mateusz Bieniek, Fabian Drzyzga, Wilfredo Leon, Piotr Nowakowski, Maciej Muzaj, Damian Wojtaszek (libero) oraz Paweł Zatorski (libero), Dawid Konarski, Marcin Komenda.

Polska – Czechy 3:0 (25:18, 25:12, 25:15)

Polska: Michał Kubiak, Mateusz Bieniek, Fabian Drzyzga, Wilfredo Leon, Piotr Nowakowski, Maciej Muzaj, Paweł Zatorski (libero) oraz Dawid Konarski, Marcin Komenda, Aleksander Śliwka.

Czarnogóra – Polska 0:3 (10:25, 17:25, 19:25)

Polska: Karol Kłos, Marcin Komenda, Wilfredo Leon, Dawid Konarski, Aleksander Śliwka, Karol Kłos, Damian Wojtaszek (libero) oraz Artur Szalpuk, Jakub Kochanowski.

Ukraina – Czechy 3:1 (25:21, 25:19, 19:25, 25:22)

Holandia – Czarnogóra 3:0 (25:13, 25:17, 25:15)

Ukraina – Holandia 0:3 (26:28, 27:29, 21:25)

Estonia – Czarnogóra 0:3 (23:25, 28:30, 23:25)

Czechy – Estonia 3:0 (25:18, 34:32, 28:26)

Czarnogóra – Ukraina 1:3 (25:19, 18:25, 15:25, 19:25)

Estonia – Holandia 1:3 (25:22, 19:25, 19:25, 20:25)

Ukraina – Estonia 3:0 (25:17, 25:15, 25:14)

Holandia – Czechy 2:3 (18:25, 25:18, 20:25, 25:22, 14:16)

1. Polska 4 4 0 12-1 12

2. Holandia 5 3 2 11-7 10

3. Ukraina 4 3 1 9-5 9

4. Czechy 4 2 2 7-8 5

5. Czarnogóra 4 1 3 4-9 3

6. Estonia 5 0 5 2-15 0