Zwycięstwa faworytów na Euro 2020

74
Cristiano Ronaldo (w środku) po raz drugi pokonuje węgierskiego bramkarza. Portugalczyk zdobył już 11 bramek we wszystkich edycjach Euro, co jest absolutnym rekordem FOTO: EPA/LASZLO BALOGH

W meczu otwarcia 16. turnieju o mistrzostwo Europy Włosi rozbili w piątek na Stadionie Olimpijskim w Rzymie Turków 3:0. Piłkarze "Squadra Azzura" dominowali od początku do końca, a tylko przez kiepskie celowniki nie wygrali wyżej. Od zwycięstw rozpoczęli mistrzostwa także inni faworyci – Belgowie, Anglicy, Holendrzy, Portugalczycy i Francuzi.

Niespodziewanymi rozstrzygnięciami zakończyły się pierwsze mecze w „polskiej” grupie E. Dwa punkty stracili Hiszpanie, bezbramkowo remisując w Sevilli ze Szwecją, a trzy Biało-Czerwoni, przegrywając w Sankt Petersburgu 1:2 ze Słowacją.

GRUPA A

Mecz w Rzymie poprzedziła krótka uroczystość otwarcia imprezy. Ponad 23 tysiące kibiców na trybunach powitali byli włoscy piłkarze, mistrzowie świata z 2006 roku Alessandro Nesta i Francesco Totti. Arię „Nessun dorma” z opery „Turandot” Giacomo Pucciniego wykonał tenor Andrea Boccelli, a piosenkę mistrzostw „We are the people” – Bono i The Edge z U2 oraz Martin Garrix. Był pokaz zespołu akrobacyjnego Włoskich Sił Powietrznych „Frecce Tricolori”, były fajerwerki…

Lepiej w mecz weszli Włosi. Już w 3. minucie w niezłej sytuacji znalazł się Ciro Immobile, ale napastnik Lazio Rzym oddał lekki strzał w boczną siatkę. Kolejną dobrą okazję Włosi mieli w 18. minucie. Lorenzo Insigne dostał piłkę na lewej stronie, zszedł do środka i strzelił po długim słupku, ale piłka przeszła obok bramki strzeżonej przez Ugurcana Cakira. Reprezentanci Włoch nie ustawali w atakach. W 22. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego główkował Giorgio Chiellini, ale kapitalną interwencją popisał się Cakir.

Zepchnięci do głębokiej defensywy Turcy wyszli z kontrą dopiero w 35. minucie. Burak Yilmaz pobiegł lewym skrzydłem, dośrodkował w pole karne, ale piłkę wybił Gianluigi Donnarumma. W 45 minucie gorąco zrobiło się w polu karnym reprezentacji Turcji – z lewej strony dośrodkowywał Leonardo Spinazzola, piłka trafiła w rękę jednego z Turków, ale mimo protestów Włochów sędzia Danny Mikkelie nie zdecydował się podyktować rzutu karnego. W podjęciu decyzji pomógł mu VAR.

Początek drugiej połowy był nieco spokojniejszy. Co prawda Włosi mieli przewagę, ale pierwszą groźną akcję przeprowadzili Turcy – w 52. minucie z kontrą wyszedł zmiennik Cengiz Under. 23-letni pomocnik Leicester przebiegł całe boisko, oddał strzał na bramkę Donnarummy, ale golkiper Milanu nie miał problemu ze złapaniem piłki. Minutę później na prowadzenie wyszli Włosi – z prawej strony pola karnego mocno piłkę kopnął Domenico Berardi, a niefortunnie interweniujący Merih Demiral skierował piłkę brzuchem do własnej bramki. Chwilę później Włosi mieli kolejną okazję, ale strzał Spinazzoli obronił Cakir.

W 66. minucie nieustannie atakujący Włosi podwyższyli wynik na 2:0. Z lewej strony strzelał Spinazzola, Cakir odbił przed siebie, co wykorzystał niepilnowany Immobile, kierując piłkę do pustej bramki. Turcy byli bezradni, a Włosi grali swoje. W 79. minucie gola na 3:0 strzelił Insigne. Po fatalnym błędzie Cakira i podaniu Immobile, napastnik SSC Napoli pewnie uderzył z lewej strony po długim rogu.

W drugim meczu Euro 2020, a także drugim meczu grupy A, Walijczycy zremisowali w Baku ze Szwajcarami 1:1. Obie bramki padły po rozegraniu piłki z rzutu rożnego. Pierwsza połowa spotkania rozgrywanego w Baku, stolicy Azerbejdżanu, nie przyniosła bramek. Oprócz pierwszych minut, w których aktywniejsi byli Walijczycy, stroną dominującą była reprezentacja Szwajcarii. Podopieczni Vladimira Petkovicia spychali Walijczyków do głębokiej defensywy, częściej operowali piłką i oddali zdecydowanie więcej strzałów.

Drugą połowę Szwajcarzy rozpoczęli bardzo mocno. Była 49 minuta, kiedy Xherdan Shaqiri dośrodkował z rzutu rożnego, a piłkę do bramki głową skierował Breel Embolo. „Helweci” wyszli na prowadzenie 1:0. Walijczycy wyrównali w 74 minucie. Podobnie jak w przypadku gola reprezentacji Szwajcarii, tak i tutaj bramka padła po rozegraniu piłki z rzutu rożnego. Dośrodkowanie Joseffa Morrella wykończył Kieffer Moore i było 1:1. Mimo prób głównie Szwajcarów, wynik meczu nie uległ zmianie.

GRUPA B

W trzecim meczu mistrzostw Europy, a pierwszym w grupie B, reprezentacja Danii na stadionie Parken w Kopenhadze podejmowała Finlandię. Przez większą część meczu dominowali gospodarze, jednak finalnie po zwycięstwo 1:0 sięgnęli Finowie. W 43. minucie doszło do dramatycznych scen – na murawę upadł Christian Eriksen. Duńczyk był reanimowany. Na szczęście jego życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo. Spotkanie przerwano.

Od początku mecz przebiegał pod dyktando Duńczyków. Dobre okazje do zdobycia bramki mieli Jonas Older Wind, Pierre-Emile Hojbjerg, Thomas Delaney i Martin Braithwaite, ale za każdym razem albo strzelali niecelnie, albo na posterunku był golkiper Finlandii.

W 43. minucie spotkania nagle zasłabł i upadł na murawę zawodnik gospodarzy, Christian Eriksen. Jako pierwszy udzielił mu pomocy kapitan drużyny Simon Kjaer, na boisko wbiegli ratownicy medyczni, którzy natychmiast podjęli akcję reanimacyjną. Zawodnik po kilkunastu minutach odzyskał przytomność, został zniesiony na noszach i przetransportowany do nowoczesnego Rigshospitalet, oddalonego od stadionu o kilkaset metrów. Po upływie kolejnych kilkudziesięciu minut poinformowano oficjalnie, że piłkarz jest w stanie się komunikować. Jak wykazały badania, przeszedł zawał serca, ale odzyskał świadomość, jego stan jest stabilny, oddycha samodzielnie. Zdążył już udzielić wsparcia swoim kolegom i prosił, by koncentrowali się na kolejnych spotkaniach.

Władze federacji dały piłkarzom do wyboru dwa terminy dokończenia spotkania. W sobotni wieczór lub w niedzielne południe. „Mieliśmy dwie opcje, z których obie były złe, i wybraliśmy najmniejsze zło. Były dwa wyjścia, więc ludzie powiedzą, że to był wybór. Ale nie czułem, że powinniśmy go dokonywać akurat w takiej sytuacji” – skomentował ultimatum UEFA wyraźnie poruszony Martin Braithwaite.

Spotkanie zostało wznowione o godz. 20:30. Piłkarze rozegrali cztery minuty pierwszej połowy, po których nastąpiła 5-minutowa przerwa. W drugiej połowie w dalszym ciągu przeważali gospodarze. Kiedy wydawało się, że Duńczycy dopną swego i wyjdą na prowadzenie, w 60. minucie gola na 1:0 strzelili Finowie. Z lewej strony dośrodkował Jere Uronen, a piłkę głową do bramki skierował Joel Pohjanpalo. To był pierwszy strzał Suomi w tym meczu.

W 73. minucie Duńczycy mieli świetną sytuację, by wyrównać. W polu karnym Finów faulowany był Yussuf Poulsen i sędzia wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Pierre-Emile Hojbjerg, ale strzelił fatalnie, w prawy dolny róg i Lukas Hradecky złapał piłkę. Mimo ataków Duńczyków, reprezentacja Finlandii dowiozła korzystny wynik do końca. Zwycięstwo w debiutanckim spotkaniu na mistrzostwach Europy Finów stało się faktem.

Belgia, mimo sporych kłopotów kadrowych, jest uznawana za jednego z faworytów mistrzostw Europy. W sobotni wieczór w Sankt Petersburgu w pełni potwierdziła te przewidywania, wygrywając z Rosją 3:0. Katem „Sbornej” okazał się Romelu Lukaku, który strzelił dwie bramki.

W spotkaniu grupy B ze współgospodarzem turnieju selekcjoner Roberto Martinez nie mógł wystawić m.in. Kevina de Bruyne, który odczuwa skutki kontuzji odniesionej w finale Ligi Mistrzów, gdy doznał złamania kości nosa i oczodołu. Z kolei trapiony różnymi urazami Eden Hazard nie jest jeszcze w dawnej formie – w sobotę wszedł na boisko dopiero w 72. minucie. Brak kilku gwiazd nie osłabił jednak potencjału Belgów. W starciu z Rosją dominowali praktycznie przez cały czas i bez kłopotów wykorzystywali słabszą tego dnia dyspozycję defensywy rywali oraz bramkarza Antona Szunina.

Bohaterem okazał się Lukaku, wymieniany przed turniejem w gronie kandydatów do tytułu króla strzelców. Napastnik Interu Mediolan strzelił dwa gole – w 10. oraz w 88. minucie, gdy z ok. 15 metrów popisał się mocnym strzałem, ustalając wynik. W ostatnich 19 występach w reprezentacji – we wszystkich rozgrywkach – Lukaku zdobył 22 bramki i zaliczył cztery asysty.

Po strzeleniu pierwszej bramki Lukaku pobiegł w kierunku kamery telewizyjnej i powiedział po angielsku: „Chris, I love you”. Obaj zawodnicy na co dzień występują w Interze Mediolan, z którym w minionym sezonie wywalczyli mistrzostwo Włoch.

Romelu Lukaku (z prawej) okazał się katem dla Sbornej. Napastnik Interu strzelił dwa gole – w 10. oraz w 88. minucie, gdy z około 15 metrów popisał się mocnym strzałem, ustalając wynik FOTO: EPA/KIRILL KUDRYAVTSEV

Oprócz Lukaku na listę strzelców w meczu z Rosją wpisał się Thomas Meunier. W 34. minucie dopadł do piłki odbitej przez Szunina i bez kłopotów trafił do siatki. Meunier pojawił się na boisku chwilę wcześniej, kontuzji doznał bowiem Timothy Castagne.

Belgia i Rosja grały ze sobą również w eliminacjach do tych mistrzostw. „Sborna” doznała w nich tylko dwóch porażek, właśnie z Belgią – 1:4 u siebie i 1:3 na wyjeździe.

GRUPA C

W niedzielę udział w Euro 2021 rozpoczęły zespoły grupy C. W Bukareszcie Austria zmierzyła się z debiutującą na mistrzostwach Europy Macedonią Północną. W rankingu FIFA obie drużyny dzieli przepaść i końcowy wynik jest tego potwierdzeniem. Austriacy wygrali 3:1.

Pierwsze minuty rywalizacji grupowych rywali polskich piłkarzy z kwalifikacji były wyrównane, a debiutujący w wielkiej imprezie Macedończycy nie sprawiali wrażenia przestraszonych. Po kwadransie schowani nieco za podwójną gardą Austriacy zaczęli atakować odważniej, a w 18. minucie wyprowadzili skuteczny cios. Crossowe zagranie Marcela Sabitzera świetnie wykorzystał zamykający akcję Stefan Lainer i strzałem głową w tzw. długi róg pokonał Stole Dimitrievskiego. Kilka minut później macedoński bramkarz uratował swój zespół od straty drugiego gola, kiedy po kolejnym długim podaniu za linię obrony w dogodnej okazji znalazł się Sasa Kalajdzic.

W 28. minucie doszło do wyrównania, choć z przebiegu gry nic na to nie wskazywało. Wybijając piłkę sprzed pola karnego austriacki obrońca trafił w kolegę, piłki na śliskim boisku nie utrzymał w rękach interweniujący daleko od linii Daniel Bachmann, a 37-letni Goran Pandev, jak na lisa pola karnego przystało, znalazł się tam, gdzie powinien i skierował piłkę do pustej bramki. To 38. gol w 120. występie w drużynie narodowej napastnika włoskiej Genoi.

Pierwszy kwadrans po przerwie do wyraźna przewaga Austriaków, którzy momentami zamykali rywali na ich połowie, ale nie przełożyło się to na sytuacje bramkowe. Z kolei w 62. i 64. minucie w rolach głównych wystąpili obaj bramkarze – najpierw Bachamann ubiegł w ostatniej chwili Bobana Nikolova, a po drugiej stronie boiska Dimitrevski efektownie obronił strzał głową Michaela Gregoritscha.

Austriacki rezerwowy wniósł sporo ożywienia do gry, co przyniosło skutek w 78. minucie. Grający wcześniej na środku defensywy David Alaba przeniósł się na lewą stronę boiska, podciągnął pod pole karne gości, a po jego dośrodkowaniu Gregoritsch uprzedził macedońskiego bramkarza i wpakował piłkę do siatki. Tuż przed końcowym gwizdkiem, po akcji dwójkowej z Konradem Leimerem, Marco Arnautovic – inny z rezerwowych – ustalił rezultat na 3:1.

To pierwsze zwycięstwo Austriaków w historii ich występów w ME. Macedończycy na choćby pierwszy punkt muszą poczekać co najmniej do czwartku, kiedy zagrają z ekipą Ukrainy.

W meczu kończącym trzeci dzień zmagań na mistrzostwach Europy zmierzyły się ze sobą narodowe reprezentacje Holandii i Ukrainy. Faworytem byli „Pomarańczowi”, którzy po bardzo emocjonującym meczu wygrali 3:2. To był prawdziwy thriller, najlepsze dotychczasowe spotkanie trwających mistrzostw Europy! Przy okazji spotkania Ukrainy z Holandią wiele mówiło się o… strojach tych pierwszych. Szef Ukraińskiego Związku Piłki Nożnej Andrij Pawełko poinformował w piątek, że osiągnął kompromis z UEFA w sprawie koszulek na ME 2020. Hasło „Bohaterom chwała!” zostało na strojach piłkarzy, ale było zakryte.

Memphis Depay, główna postać w ofensywie Holandii, sygnał do ataku dał już w 2. minucie. Ruszył z samotną kontrą, minął rywala i huknął z lewej nogi. George Buschan – choć z problemami – zdołał skutecznie interweniować. Chwilę potem znów było groźnie po mocnym strzale Denzela Dumfriesa. Po raz drugi golkiper Ukrainy stanął na wysokości zadania. Holendrom zależało na szybkim trafieniu, ciągle nacierali. Ale ostatecznie w pierwszej połowie goli nie oglądaliśmy. Duża w tym zasługa obu bramkarzy, którzy ratowali swoje zespoły nawet w beznadziejnych sytuacjach.

Holendrzy po przerwie w końcu dopięli swego. W 52. minucie Buschan odbił dośrodkowanie z boku boiska, przy piłce najszybciej znalazł się Georginio Wijnaldum i pewnym strzałem pod poprzeczkę wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Oranje poszli za ciosem i siedem minut później było już 2:0. Po indywidualnej akcji Dumfriesa futbolówka spadła pod nogi Wouta Weghorsta, ten długo się nie zastanawiał, od razu mocno uderzył z bliskiej odległości, nie dając żadnych szans bramkarzowi rywala.

Ukraina się nie poddała, ruszyła do przodu i zdobyła gola kontaktowego. W 75. minucie przepięknym trafieniem popisał się Andriy Yarmolenko. Zbiegł do środka boiska i kapitalnym uderzeniem z 30 m umieścił piłce w siatce. Cztery minuty później było już 2:2. Roman Yaremchuk strzałem głową wykończył dośrodkowanie z rzutu wolnego.

Holendrzy jednak się nie załamali stratą dwóch goli. Pięć minut przed upływem regulaminowego czasu gry Nathan Ake dograł piłkę w pole karne, a Dumfries wygrał pojedynek w powietrzu i uderzeniem głową zdobył gola na wagę zwycięstwa.

Pięć minut przed upływem regulaminowego czasu gry Denzel Dumfries (z lewej) wygrał pojedynek w powietrzu i uderzeniem głową zdobył gola na wagę zwycięstwa z Ukrainą
FOTO: EPA/DEAN MOUHTAROPOULOUS

GRUPA D

Anglicy i Chorwaci zainaugurowali rywalizację w grupie D. Na stadionie Wembley w Londynie gospodarze byli zdecydowanie lepsi od rywali, ale swoją przewagę udokumentowali tylko jednym golem (1:0). W szóstej minucie mogli objąć prowadzenie, ale po uderzeniu Phila Fodena piłka odbiła się od słupka. Kilka chwil później pomocnik Leeds United Kalvin Phillips spróbował strzału zza pola karnego, jednak dobrze spisał się bramkarz Dominik Livakovic.

Anglia długo kontrolowała przebieg rywalizacji, a Chorwaci na pierwszy składny atak czekali do 27. minuty. Wówczas piłkę otrzymał niepilnowany w polu karnym Ivan Perisic, ale skiksował i nie trafił w bramkę. Był to pierwszy strzał gości w tym meczu. Oba zespoły zwarły szyki w defensywie i nie dopuszczały rywali do żadnych dogodnych okazji strzeleckich.

Od początku drugiej połowy Chorwacja cały czasu budowała pewność siebie i poczucie, że rywale są do pokonania. W 55. minucie szczęścia z dystansu spróbował Luka Modric, największa gwiazda gości, ale bez problemów obronił Jordan Pickford. Kilkadziesiąt sekund później okazało się jednak, że Chorwaci rozluźnili się za bardzo i popełnili błąd w obronie. Phillips podał do Raheema Sterlinga, którego nie upilnował żaden z piłkarzy gości. Skrzydłowy Manchesteru City dynamicznie wbiegł w pole karne i pokonał Livakovica. Chwilę później dogodną okazję do podwyższenia prowadzenia miał Harry Kane, ale kapitan Anglików nie zdołał posłać piłki do bramki z niewielkiej odległości – przeszkadzał mu Livakovic oraz jeden z obrońców Chorwacji. Kane wpadł później z dużym impetem na słupek i potrzebował pomocy sztabu medycznego, ale ostatecznie wrócił do gry.

Wynik już się nie zmienił, a zwycięstwo gospodarzy sprawiło, że przełamane zostały naraz dwie serie dotyczące pierwszych meczów obu ekip w turnieju finałowym ME: Anglia pozostawała bez zwycięstwa w ostatnich ośmiu (pięć remisów i trzy porażki), a Chorwacja – bez porażki w pięciu (cztery zwycięstwa i remis).

W drugim meczu grupy D Szkoci przegrali w poniedziałek na stadionie Hampden Park w Glasgow z reprezentacją Czech 0:2. Ozdobą spotkania był fenomenalny gol Patricka Schicka z połowy boiska. W pierwszej połowie spotkanie nie należało do najciekawszych. Akcji, a już tym bardziej groźnych strzałów, było jak na lekarstwo. Mimo to, w 42 minucie na prowadzenie wyszli Czesi. Dośrodkowanie z prawej strony głową wykończył napastnik Patrick Schick.

Drugą połowę Czesi zaczęli od mocnego uderzenia. W 52 minucie, po stracie piłki przez Scotta McTominaya w środku pola, Schick zdecydował się na strzał z połowy boiska, czym kompletnie zaskoczył wysuniętego Davida Marshalla. Bramka czeskiego pomocnika z pewnością może aspirować do jednego z najpiękniejszych goli całego turnieju.

Druga połowa była ciekawsza niż pierwsza. Jeszcze przed bramką Schicka, w poprzeczkę bramki strzeżonej przez Tomasa Vaclika uderzył Jack Hendry. Chwilę później golkiper Sevilli popisał się świetną obroną, odbijając piłkę po niefortunnej interwencji Tomasa Kalasa.

GRUPA E

W drugim spotkaniu grupy E Hiszpanie na stadionie w Sewilli przeważali przez 90 minut, ale bramki Szwedom nie strzelili. Ostatecznie mecz zakończył się bezbramkowym remisem.

Po meczu Polaków ze Słowakami, w którym 1:2 lepsi okazali się nasi rywale, do walki przystąpili Hiszpanie i Szwedzi. W kontekście Hiszpanii najwięcej przed turniejem mówiło się o pozytywnych wynikach testów na COVID-19 u Sergio Busquetsa i Diego Llorente. Ten pierwszy przechodzi izolację i znajduje się poza kadrą meczową, z kolei Llorente po drugim negatywnym wyniku testu został dopuszczony do gry.

W pierwszej połowie spotkania przeważali Hiszpanie. Jak to w ich przypadku bywa, zdecydowanie częściej operowali piłką, osiągając 79% posiadania. Świetne okazje mieli m.in. Koke, Dani Olmo i Alvaro Morata. Ten drugi w 38. minucie nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Robinem Olsenem po fatalnym błędzie Marcusa Danielsona. Szwedzi próbowali się odgryzać, ale ich akcje były szybko przerywane przez dobrze grających hiszpańskich pomocników. Najgroźniej zrobiło się w 41. minucie, kiedy po strzale Alexandra Isaka i interwencji Marcosa Alonso piłka trafiła w słupek. W pierwszej połowie były emocje, były piękne zagrania i dobre akcje, brakowało tylko bramek.

Drugie 45 minut wyglądało podobnie, co pierwsze. Hiszpanie mieli piłkę, próbowali strzelić bramkę, ale albo w ostatniej chwili piłkę wybijali obrońcy Szwecji, albo pudłowali, albo świetnie interweniował Olsen. Dobre okazje mieli m.in. Gerard Moreno i Pablo Sarabia. Szwedzi grali uważnie w defensywie i podobnie jak w pierwszej połowie, sami potrafili stworzyć groźną okazję. W 61. minucie, po kontrataku i podaniu Isaka, tuż obok słupka strzelił Marcus Berg. Mimo naporu Hiszpanów w ostatnich piętnastu minutach, wynik nie uległ zmianie.

W piątek o godz. 9:00 Szwedzi zagrają w Petersburgu ze Słowakami, a w sobotę o 15:00 Hiszpanie podejmą w Sevilli reprezentację Polski.

GRUPA F

W pierwszym meczu grupy F Węgry przegrały we wtorek w Budapeszcie z Portugalią 0:3. Dwie bramki zdobył Cristiano Ronaldo.

Węgrzy okazali się zespołem mądrze ustawionym w obronie, konsekwentnym i zmotywowanym. I taki stan rzeczy utrzymywał się niemal do samego końca. Zabrakło… 10 minut, które okazały się dla ekipy Marco Rossiego zabójcze. Portugalczycy zdołali w osiem minut strzelić trzy gole, w tym dwie uzyskał Ronaldo.

Zresztą ten mecz pozwolił mu po raz kolejny poprawić własne rekordy. Przede wszystkim został pierwszym piłkarzem w historii, który zagrał w pięciu edycjach mistrzostw Europy. Zadebiutował w 2004 w ojczyźnie, kiedy gospodarze niespodziewanie przegrali w meczu o trofeum z Grecją. Grał też w Austrii i Szwajcarii w 2008 oraz w Polsce i na Ukrainie w 2012, a we Francji w 2016 sięgnął po trofeum.

Spotkanie z Węgrami było jego 22. występem w Euro i już wcześniej był pod tym względem rekordzistą. Ale ważniejsze wydają się rekordy związane z bramkami. Już teraz Ronaldo może powiedzieć, że strzelił gola w każdej z kontynentalnych imprez, w której wystąpił. A nikt inny nie trafił do siatki w więcej niż trzech turniejach finałowych.

Piłkarz Juventusu Turyn zdobył już 11 bramek we wszystkich edycjach Euro, co jest absolutnym rekordem. A sama Portugalia jeszcze nigdy nie przegrała z Węgrami i we wtorek utrzymała tę passę. Jej bilans z tym rywalem to dziesięć zwycięstw i cztery remisy.

W 80. minucie po pięknej akcji bramkę zdobył Szabolcs Schoen. Sędzia jednak nie miał wątpliwości i podniósł chorągiewkę. Potem wszystko – z perspektywy gospodarzy – się posypało. Cztery minuty później w zamieszaniu w polu karnym Węgier piłka trafiła szczęśliwie do Raphaela Guerreiro, obrońca Borussii Dortmund strzelił, piłka odbiła się jeszcze od nogi Attili Fioli i wpadła przy słupku do bramki. Ta jedna sytuacja sprawiła, że Węgrzy stracili całkowicie zapał. Z kolei Portugalczycy postanowili pójść za ciosem. Trzy minuty później, niemal w tym samym miejscu, Willi Orban sfaulował Rafę Silvę. Sędzia wyciągnął żółty kartonik i wskazał na jedenasty metr. Rzut karny bezbłędnie wykorzystał Ronaldo. A kolejną bramkę – już po pięknej akcji – zdobył pięć minut później.

Spotkanie było szczególne także z innego powodu. Władze Budapesztu zgodziły się na stuprocentowe zapełnienie Puskas Areny. W związku z tym we wtorek na trybunach zasiadło 61 tysięcy kibiców.

Wieczorem, w hitowym spotkaniu Euro 2020 grupy F, zwanej również „grupą śmierci”, reprezentacja Francji pokonała w Monachium reprezentację Niemiec 1:0 po samobójczym trafieniu wracającego do reprezentacji Matsa Hummelsa. Mecz był pełen emocji, ale to mistrzowie świata prezentowali się znacznie lepiej. Efektowniejszego zwycięstwa Trójkolorowych pozbawiły spalone.

W meczu zamykającym pierwszą kolejkę fazy grupowej Euro 2020 zmierzyły się dwie ekipy, które przymierzane są do końcowego zwycięstwa w całym turnieju. Wielu ekspertów nazywało tę potyczkę przedwczesnym finałem. Kto wie, może oba zespoły ponownie spotkają się ze sobą 11 lipca?

Warto wspomnieć, że do ekipy Trójkolorowych po niemal sześciu latach dołączył Karim Benzema, który w 2015 r. został odsunięty od drużyny po seksaferze, którą ujawnił Mathieu Valbuena, były reprezentant kraju. Z kolei po blamażu Niemców na ostatnich mistrzostwach świata w Rosji, kiedy to zajęli ostatnie miejsce w grupie, postanowiono, że kilku weteranów nie będzie powoływanych do kadry. Przed Euro 2020 Joachim Loew jednak przywrócił Thomasa Muellera i Matsa Hummelsa.

Spotkanie odbywało się na Allianz Arenie, na której to mecze rozgrywa na co dzień Bayern Monachium, zatem grający w podstawowych jedenastkach Beniamin Pavard, Lucas Hernandez, Manuel Neuer, Joshua Kimmich, Thomas Mueller i Serge Gnabry mogli czuć się jak w domu. Na pierwszą okazję trzeba było czekać do 16. minuty, wówczas najwyżej w polu karnym rywala po dośrodkowaniu z rzutu rożnego wyskoczył Paul Pogba. 28-latek uderzył piłkę głową, a ta poleciała kilka centymetrów nad poprzeczką bramki rywala.

Chwilę później Kylian Mbappe zwiódł niemiecką defensywę i uderzył z okolic 15. metra. Neuer jednak zachował się bardzo przytomnie i skutecznie interweniował, zbijając piłkę do boku. Fenomenalne podanie po przekątnej pola karnego w 20. minucie posłał Pogba, na skrzydle futbolówkę dopadł Lucas Hernandez i od razu zagrał na piąty metr, gdzie Hummels niefortunnym uderzeniem wpakował piłkę w okienko własnej siatki.

Po utracie gola Niemcy nieco się przebudzili i agresywniej przeprowadzali ataki na bramkę obecnych mistrzów świata, lecz defensywa francuska była jednak nie omylna. Po zmianie stron ładnym rajdem popisał się Adrien Rabiot, w końcowej fazie akcji został jednak wybity z rytmu i uderzył w słupek. Chwilę później szansę na wyrównanie miał Serge Gnabry, ale piłka po jego uderzeniu z powietrza minęła poprzeczkę.

Niemcy zmienili swój styl gry i oblegali bramkę przeciwnika. Na połowie rywala pojawił się w pewnym momencie nawet… Neuer. W okolicach 60. minuty fenomenalną akcję kontrującą przeprowadzili Trójkolorowi. Będący na lewej stronie Mbappe zszedł do środka i pokonał niemieckiego golkipera. Francuz w chwili podania znajdował się jednak na pozycji spalonej, a gol nie został uznany.

W 78. minucie 22-latek popisał się sprintem i znalazł się niemal sam na sam z bramkarzem, ale wracający Hummels ryzykownym wślizgiem odebrał mu piłkę. Sędzia uznał, że wejście było czyste i o rzucie karnym nie ma mowy. Sztuka (początkowo) udała się w 85. minucie. Mbappe znów odpalił „gaz”, zagrał na lewo do Benzemy, który posłał piłkę do pustej bramki. Za chwilę po analizie VAR sędzia uznał, że był ofsajd i w związku z tym anulowano gola.

Ostatecznie samobójcze trafienie Hummelsa okazało się jedyną prawidłowo zdobytą bramką w tym spotkaniu. Po grze mistrzów świata można było wywnioskować, że cel na Euro 2020 mają prosty – wygrać.

EURO 2020 – FAZA GRUPOWA

Wyniki pierwszych meczów:

GRUPA A

Turcja – Włochy 0:3 (0:0)

Bramki: Merih Demiral (53-samob.), Ciro Immobile (66), Lorenzo Insigne (79).

Żółte kartki: Caglar Soyuncu, Ibrahim Dervisoglu (Turcja). Sędzia: Danny Makkelie (Holandia). Widzów: 23 309.

Turcja: Ugurcan Cakir – Umut Meras, Caglar Soyuncu, Merih Demiral, Zeki Celik – Hakan Calhanoglu, Yusuf Yazici (46. Cengiz Under), Okay Yokuslu (65. Irfan Kahveci), Ozan Tufan (65. Kaan Ayhan), Kenan Karaman (76. Ibrahim Dervisoglu) – Burak Yilmaz (kapitan).

Włochy: Gianluigi Donnarumma – Leonardo Spinazzola, Giorgio Chiellini (kapitan), Leonardo Bonucci, Alessandro Florenzi (46. Giovanni Di Lorenzo) – Nicolo Barella, Jorginho, Manuel Locatelli (74. Bryan Cristante) – Domenico Berardi (85. Federico Bernardeschi), Lorenzo Insigne (81. Federico Chiesa), Ciro Immobile (81. Andrea Belotti).

Walia – Szwajcaria 1:1 (0:0)

Bramki: Kieffer Moore (74) – Breel Embolo (49).

Żółte kartki: Kieffer Moore – Fabian Schaer, Kevin Mbabu. Sędzia: Clement Turpin (Francja). Widzów: 29 000.

Walia: Danny Ward – Chris Mepham, Ben Davies, Joe Rodon, Connor Roberts – Aaron Ramsey (90+3. Ethan Ampadu), Joe Allen, Joe Morrell – Gareth Bale, Kieffer Moore, Daniel James (75. David Brooks).

Szwajcaria: Yann Sommer – Ricardo Rodriguez, Manuel Akanji, Fabian Schaer, Nico Elvedi, Kevin Mbabu – Remo Freuler, Granit Xhaka – Haris Seferovic (84. Mario Gavranovic), Xherdan Shaqiri (66. Denis Zakaria), Breel Embolo.

1. Włochy 1    3    3-0

2. Szwajcaria  1    1    1-1

2. Walia     1    1    1-1

4. Turcja    1    0    0-3

Pozostałe mecze: środa, 16 czerwca, 12.00 Turcja – Walia (Baku), 15.00 Włochy – Szwajcaria (Rzym); niedziela, 20 czerwca, 12.00 Szwajcaria – Turcja (Baku), 12.00 Włochy – Walia (Rzym).

GRUPA B

Dania – Finlandia 0:1 (0:0)

Bramka: Joel Pohjanpalo (60).

Żółte kartki: Robin Lod, Tim Sparv (Finlandia). Sędzia: Anthony Taylor (Anglia). Widzów: 15 200.

Dania: Kasper Schmeichel – Joakim Maehle, Andreas Christensen, Simon Kjaer (kapitan; 63. Jannik Vestergaard), Daniel Wass (76. Jens Stryger Larsen) – Thomas Delaney (76. Andreas Cornelius), Pierre-Emile Hojbjerg, Christian Eriksen (43. Mathias Jensen) – Martin Braithwaite, Jonas Older Wind (63. Andreas Skov Olsen), Yussuf Poulsen.

Finlandia: Lukas Hradecky – Joona Toivio, Paulus Arajuuri, Daniel O’Shaughnessy – Jukka Raitala (90. Leo Vaisanen), Robin Lod, Tim Sparv (kapitan; 77. Rasmus Schuller), Glen Kamara, Jere Uronen – Joel Pohjanpalo (84. Marcus Forss), Teemu Pukki (77. Joni Kauko).

Belgia – Rosja 3:0 (2:0)

Bramki: Romelu Lukaku (10), Thomas Meunier (34), Romelu Lukaku (88).

Sędzia: Antonio Mateu Lahoz (Hiszpania). Widzów: 26 264.

Belgia: Thibaut Courtois – Toby Alderweireld, Dedryck Boyata, Jan Vertonghen (77. Thomas Vermaelen) – Timothy Castagne (27. Thomas Meunier), Leander Dendoncker, Youri Tielemans, Thorgan Hazard – Dries Mertens (72. Eden Hazard), Romelu Lukaku, Yannick Carrasco (77. Dennis Praet).

Rosja: Anton Szunin – Mario Fernandes, Andriej Semionow, Georgij Dżikija, Jurij Żyrkow (43. Wiaczesław Karawajew) – Roman Zobnin (63. Maksym Muchin), Magomed Ozdojew, Dmitrij Barinow (46. Igor Diwiejew), Aleksandr Gołowin, Daler Kuziajew (30. Denis Czeryszew, 63. Aleksiej Miranczuk) – Artiom Dziuba.

1. Belgia    1    3    3-0

2. Finlandia     1    3    1-0

3. Dania     1    0    0-1

4. Rosja     1    0    0-3

Pozostałe mecze: środa, 16 czerwca, 9.00 Finlandia – Rosja (Petersburg), czwartek, 17 czerwca, 12.00 Dania – Belgia (Kopenhaga); poniedziałek, 21 czerwca, 15.00 Rosja – Dania(Kopenhaga), 15.00 Finlandia – Belgia (Petersburg).

GRUPA C

Austria – Macedonia 3:1 (1:1)

Bramki: Stefan Lainer (18), Michael Gregoritsch (78), Marko Arnautovic (89) – Goran Pandev (28).

Żółte kartki: Stefan Lainer – Alexandar Trajkovski, Ezgjan Alioski. Sędzia: Andreas Ekberg (Szwecja). Widzów: 13 000.

Austria: Daniel Bachmann – Stefan Lainer, Aleksandar Dragovic (46. Philipp Lienhart), David Alaba, Martin Hinteregger, Andreas Ulmer – Konrad Laimer (90+3. Julian Baumgartlinger), Xaver Schlager (90+4. Stefan Ilsanker), Marcel Sabitzer – Christoph Baumgartner (59. Michael Gregoritsch), Sasa Kalajdzic (59. Marko Arnautovic).

Macedonia Północna: Stole Dimitrievski – Boban Nikolov (63. Egzon Bejtulai), Stefan Ristovski, Darko Velkovski, Visar Musliu (87. Milan Ristovski), Ezgjan Alioski – Enis Bardhi (82. Ivan Trickovski), Arijan Ademi, Elif Elmas – Alexandar Trajkovski (63. Tichomir Kostadinov), Goran Pandev.

Holandia – Ukraina 3:2 (0:0)

Bramki: Georginio Wijnaldum (52), Wout Weghorst (59), Denzel Dumfries (85) – Andriy Yarmolenko (75), Roman Yaremchuk (79).

Żółta kartka: Serhiy Sydorchuk. Sędzia: Felix Brych (Niemcy). Widzów: 15 837.

Holandia: Maarten Stekelenburg – Jurrien Timber (88. Joel Veltman), Stefan de Vrij, Daley Blind (64. Nathan Ake) – Denzel Dumfries, Marten de Roon, Georginio Wijnaldum, Frenkie de Jong, Patrick van Aanholt (64. Owen Wijndal) – Wout Weghorst (88. Luuk de Jong), Memphis Depay (91. Donyell Malen).

Ukraina: George Buschan – Vitalii Mykolenko, Mykola Matviyenko, Illia Zabarnyi, Alexander Karavaev – Oleksandr Zinchenko, Ruslan Malinovsky, Serhiy Sydorchuk – Oleksandr Zubkov (13. Marlos, 64. Mykola Shaparenko), Andriy Yarmolenko – Roman Yaremchuk.

1. Austria   1    3    3-1

2. Holandia      1    3    3-2

3. Ukraina 1    0    2-3

4. Macedonia Płn. 1    0    1-3

Pozostałe mecze: czwartek, 17 czerwca, 9.00 Ukraina – Macedonia Płn.(Bukareszt), 15.00 Holandia – Austria(Amsterdam); poniedziałek, 21 czerwca, 12.00 Macedonia Płn. – Holandia (Amsterdam), 12.00 Ukraina – Austria (Bukareszt).

GRUPA D

Anglia – Chorwacja 1:0 (0:0)

Bramka: Raheem Sterling (57).

Żółte kartki: Phil Foden – Duje Caleta-Car, Mateo Kovacic, Marcelo Brozovic. Sędzia: Daniele Orsato (Włochy). Widzów: 22 500.

Anglia: Jordan Pickford – Kyle Walker, John Stones, Tyrone Mings, Kieran Trippier – Raheem Sterling (90+2. Dominic Calvert-Lewin), Kalvin Phillips, Mason Mount, Declan Rice, Phil Foden (71. Marcus Rashford) – Harry Kane (82. Jude Bellingham).

Chorwacja: Dominik Livakovic – Sime Vrsaljko, Domagoj Vida, Duje Caleta-Car, Josko Gvardiol – Luka Modric, Marcelo Brozovic (70. Nikola Vlasic), Mateo Kovacic (85. Mario Pasalic) – Andrej Kramaric (70. Josip Brekalo), Ante Rebic (78. Bruno Petkovic), Ivan Perisic.

Szkocja – Czechy 0:2 (0:1).

Bramki: Patrick Schick (42, 52).

Sędzia: Daniel Siebert (Niemcy).

Szkocja: David Marshall – Stephen O’Donnell, Grant Hanley, Liam Cooper, Jack Hendry, Andy Robertson – Stuart Armstrong, John McGinn, Scott McTominay – Ryan Christie, Lyndon Dykes.

Czechy: Tomas Vaclik – Vladimir Coufal, Ondrej Celustka, Tomas Kalas, Jan Boril – Alex Kral, Tomas Soucek – Lukas Masopust, Vladimir Darida, Jakub Jankto – Patrick Schick.

1. Czechy  1    3    2-0

2. Anglia    1    3    1-0

3. Chorwacja  1    0    0-1

4. Szkocja 1    0    0-2

Pozostałe mecze: piątek, 18 czerwca, 12.00 Chorwacja – Czechy (Glasgow), 15.00 Anglia – Szkocja(Londyn); wtorek, 22 czerwca, 15.00 Chorwacja – Szkocja (Glasgow), 15.00 Czechy – Anglia(Londyn).

GRUPA E

Polska – Słowacja 1:2 (0:1)

Bramki: Karol Linetty (46) – Robert Mak (18), Milan Skriniar (69).

Żółte kartki: Grzegorz Krychowiak – Tomas Hubocan. Czerwona kartka: Krychowiak (62). Sędzia: Ovidiu Hategan (Rumunia). Widzów: 12 962.

Hiszpania – Szwecja 0:0

Żółta kartka: Mikael Lustig (Szwecja). Sędzia: Slavko Vincic (Słowenia). Widzów: 10 559.

Hiszpania: Unai Simon – Marcos Llorente, Aymeric Laporte, Pau Torres, Jordi Alba – Koke (87. Fabian Ruiz), Rodri (66. Thiago Alcantara), Pedri – Ferran Torres (74. Mikel Oyarzabal), Alvaro Morata (66. Pablo Sarabia), Dani Olmo (74. Gerard Moreno).

Szwecja: Robin Olsen – Mikael Lustig (75. Emil Krafth), Victor Nilsson Lindeloef, Marcus Danielson, Ludwig Augustinsson – Sebastian Larsson, Albin Ekdal, Kristoffer Olsson (84. Jens-Lys Cajuste), Emil Forsberg (84. Pierre Bengtsson) – Marcus Berg (69. Robin Quaison), Alexander Isak (69. Viktor Claesson).

1. Słowacja     1    3    2-1

2. Hiszpania    1    1    0-0

2. Szwecja 1    1    0-0

4. Polska    1    0    1-2

Pozostałe mecze: piątek, 18 czerwca, 15.00 Szwecja – Słowacja(Petersburg), sobota, 19 czerwca, 21.00 Hiszpania – Polska (Sewilla); środa, 23 czerwca, 18.00 Słowacja – Hiszpania(Sewilla), 18.00 Szwecja – Polska (Petersburg).

GRUPA F

Węgry – Portugalia 0:3 (0:0)

Bramki: Raphael Guerreiro (84), Cristiano Ronaldo (87-karny, 90+2).

Żółte kartki: Loic Nego, Willi Orban – Ruben Dias. Sędzia: Cuneyt Cakir (Turcja). Widzów 61 000.

Węgry: Peter Gulacsi – Endre Botka, Willi Orban, Attila Szalai – Gergo Lovrencsics, Laszlo Kleinheisler (78. David Siger), Adam Nagy (90+5. Roland Varga), Andras Schaefer (65. Loic Nego), Attila Fiola (88. Kevin Varga) – Roland Sallai (77. Szabolcs Schoen), Adam Szalai.

Portugalia: Rui Patricio – Nelson Semedo, Ruben Dias, Pepe, Raphael Guerreiro – Danilo Pereira, William Carvalho (81. Renato Sanches), Bruno Fernandes (89. Joao Moutinho) – Bernardo Silva (71. Rafa Silva), Diogo Jota (81. Andre Silva), Cristiano Ronaldo.

Francja – Niemcy 1:0 (1:0)

Bramka: Mats Hummels (20-samobójcza).

Żółta kartka: Joshua Kimmich (Niemcy). Sędzia: Carlos del Cerro Grande (Hiszpania). Widzów: 15 000.

Francja: Hugo Lloris – Benjamin Pavard, Raphael Varane, Presnel Kimpembe, Lucas Hernandez – Paul Pogba, N’Golo Kante, Adrien Rabiot (90+5. Ousmane Dembele)- Kylian Mbappe, Antoine Griezmann, Karim Benzema (89. Corentin Tolisso).

Niemcy: Manuel Neuer – Antonio Ruediger, Mats Hummels, Matthias Ginter (88. Emre Can) – Robin Gosens (88. Kevin Volland), Toni Kroos, Ilkay Guendogan, Joshua Kimmich – Thomas Mueller, Kai Havertz (74. Leroy Sane) – Serge Gnabry (74. Timo Werner).

1. Portugalia    1    3    3-0

2. Francja  1    3    1-0

3. Niemcy  1    0    0-1

4. Węgry   1    0    0-3

Pozostałe mecze: sobota, 19 czerwca, 15.00 Węgry – Francja (Budapeszt), 18.00 Portugalia – Niemcy (Monachium); środa, 23 czerwca, 21.00 Portugalia – Francja (Budapeszt), 21.00 Niemcy – Węgry (Monachium).