Putin anektował Krym

15

Prezydent Władimir Putin podpisał traktat o przyłączeniu Krymu do Rosji. Na mocy dokumentu, który obowiązuje od chwili jego podpisania, w skład Federacji Rosyjskiej weszły dwa nowe podmioty: Republika Krymu i miasto Sewastopol. Decyzji Moskwy i niepodległości Krymu nie uznają kraje Unii Europejskiej, USA i władze w Kijowie.

Oprócz Putina swoje podpisy pod traktatem złożyli: przewodniczący separatystycznego parlamentu Krymu Władimir Konstantinow, samozwańczy premier Siergiej Aksjonow i mer Sewastopola Aleksandr Czałyj. Traktat muszą jeszcze ratyfikować obie izby rosyjskiego parlamentu: Duma Państwowa i Rada Federacji, ale to tylko formalność.

Do 1 stycznia 2015 r. będzie obowiązywał tak zwany okres przejściowy, w którym nastąpi integracja Krymu z rosyjskimi strukturami administracji państwowej, gospodarczej i finansowej. Ukraińcy mieszkający na Krymie mają miesiąc na określenie, jakie chcą mieć obywatelstwo. Natomiast trzy miesiące zajmie zmiana obowiązującej na półwyspie waluty z hrywny na rosyjskiego rubla.

KRYM “KWESTIĄ HONORU”

„Krym w Rosji to kwestia historii, honoru i rosyjskich tradycji” – oświadczył prezydent w przesłaniu do Zgromadzenia Narodowego, które wygłosił na Kremlu.

Prezydent Rosji przypomniał historyczne związki półwyspu z Federacją Rosyjską. Podkreślił, że włączenie Republiki Krymu i miasta Sewastopol do Rosji to kwestia sprawiedliwości, bo półwysep zawsze był częścią rosyjskich ziem. Putin skrytykował Nikitę Chruszczowa za to, że w 1954 roku przekazał Krym Ukrainie, naruszając obowiązującą w ZSRR konstytucję.

Wskazał na niekorzystne skutki rozpadu państwa radzieckiego, które doprowadziły do podziału rosyjskich ziemi i rosyjskiego narodu. Zwrócił też uwagę, że Rosja stała się państwem, z którym mało kto chciał się liczyć. Dał do zrozumienia, że teraz nadszedł czas odbudowy autorytetu państwa rosyjskiego.

Władimir Putin podkreślił, że robił wszystko aby pomagać Ukrainie, licząc na dobrą współpracę między sąsiednimi narodami. Skrytykował Zachód za nieodpowiedzialną politykę międzynarodową i podkreślił, że mieszkańcy Krymu mają prawo do samostanowienia.

Wystąpienia prezydenta w salach Kremla wysłuchali przedstawiciele wszystkich władz Rosji, a także gości z Krymu. Atmosfera towarzysząca wystąpieniu była niezwykle podniosła, jak podkreślali rosyjscy komentatorzy dla Rosjan i mieszkańców Krymu to wielkie święto.

KIJÓW NIE UZNAJE ANEKSJI

Ukraina nie uznaje Krymu za terytorium Rosji. Poinformowało o tym Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Kijowie.

Rzecznik MSZ oświadczył, że tak samo jak Kijów nie uznał ogłoszenia niepodległości Krymu, tak i nie uznaje wejścia półwyspu w skład Rosji. Jewhen Perebijnis zaznaczył, że jego aneksja narusza międzynarodowe prawo. „To, do czego doszło dziś w Moskwie, nie ma nic wspólnego ani z demokracją, ani z prawem, ani ze zdrowym rozsądkiem” – dodał. Rzecznik resortu zaznaczył przy tym, że występ Władimira Putina pokazał, jak realnym jest zagrożenie ze strony Rosji dla międzynarodowego bezpieczeństwa.

Tymczasem na Ukrainie pojawiły się głosy domagające się radykalnych działań w stosunku do Moskwy. Partia UDAR kandydata na prezydenta Witalija Kliczki żąda zerwania stosunków dyplomatycznych z Rosją. Zdaniem ugrupowania, działania Moskwy można uznać za wrogie, ponieważ zagraża ona niepodległości i jedności terytorialnej Ukrainy. Prezydent Władimir Putin zignorował wszelkie apele wspólnoty międzynarodowej o znalezienie dyplomatycznego wyjścia z sytuacji i postawił na eskalację i groźby.

W niedzielę były minister spraw zagranicznych Wołodymyr Ohryzko także proponował radykalne kroki w stosunkach z Rosją. Pierwszym miało być zerwanie stosunków dyplomatycznych. Jego zdaniem, Ukraina powinna dołączyć do NATO i zawrzeć dwustronne umowy o bezpieczeństwie z państwami Zachodu, w tym Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią.

Autor: DET, (R), (IAR)