Wybrane artykuły Nowego Dziennika

Pruski Kosciuszko

Tomasz Wlodek

Gdy brytyjskie kolonie w Ameryce rozpoczely wojne o niepodleglosc, jedynym sojusznikiem, na ktorego cicha zyczliwosc mogly liczyc, byla Francja. Z poczatku jednak Wersal nie mial zamiaru jawnie wystepowac przeciwko Wielkiej Brytanii, ograniczajac sie do dyskretnego posylania niewielkich ilosc uzbrojenia.

Wtedy Kongres postanowil skierowac nad Sekwane swojego przedstawiciela. Zostal nim Benjamin Franklin. Do jego obowiazkow nalezalo zabieganie o poparcie na dworze, a takze - co mial robic dyskretnie i bez rozglosu - zwerbowanie do sluzby po stronie powstancow pewnej liczby doswiadczonych europejskich wojskowych. Armia kontynentalna rozpaczliwie odczuwala brak wyzszych oficerow, gdyz w Ameryce takich po prostu nie bylo.

Trudnosc zadania nie polegala na tym, ze takich oficerow nie dalo sie znalezc. Przeciwnie. W Europie akurat nie toczyly sie zadne wieksze wojny, wiec kandydatow do sluzby zacieznej w Ameryce bylo az nadto. Problemem, przed jakim stanal Franklin, bylo oddzielenie od masy chetnych na wyjazd za ocean ludzi faktycznie wartosciowych i doswiadczonych od awanturnikow, ktorzy tak naprawde prochu nie wachali, liczacych zamiast tego na latwy zarobek.

Ogromna wiekszosc ludzi, ktorzy sie do Franklina zglosili, o wojsku nie miala pojecia, ale liczyla, ze dzieki brakowi doswiadczenia Amerykanow zdola latwo zrobic kariere, sporo na ich naiwnosci zarobic - i zwiac z pieniedzmi.

Kazdy ze zglaszajacych sie do sluzby opowiadal, ze ma za soba co najmniej kilkanascie bitew. Na szczescie Franklin szybko sie zorientowal, ze trudnosc jego zadania polega na oddzieleniu ziarna od plew i wszystkich chetnych na sluzbe w armii amerykanskiej zaczeto poddawac drobiazgowemu sprawdzaniu przeszlosci - czy i w jakiej armii sluzyl, czego tam dokonal i co umie.

Wsrod ludzi, ktorzy pomyslnie przeszli rozmowy z Franklinem, byli przedstawiciele roznych krajow. Francuz Lafayette, Polacy - Kosciuszko i Pulaski, Bawarczyk w sluzbie francuskiej de Kalb i inni.

Pojawil sie tez czlowiek, ktory przedstawil sie jako general Friedrich Wilhelm Ludolf Gerhard Augustin baron von Steuben, general armii pruskiej i osobisty doradca do spraw wojskowych Fryderyka Wielkiego, krola Prus. Franklin az podskoczyl z wrazenia! To byl czlowiek, jakiego Ameryka potrzebowala! Jego doswiadczenie zdobyte w armii pruskiej - najlepszej w owczesnym swiecie - bylo dla kolonistow bezcenne. Natychmiast napisal list do Kongresu, rekomendujac przyjecie do sluzby polecanego przezen generala Friedricha Wilhelma etc., etc. - i w ten sposob Steuben udal sie za ocean.

W Ameryce przyjeto go z wielkimi honorami. Waszyngton oraz inni wodzowie byli zachwyceni, ze tak slawny maz zgodzil sie sluzyc w ich armii - i wiele sobie po jego pomocy obiecywali.

Tylko wsrod bardzo nielicznych czlonkow Kongresu pod wypudrowanymi osiemnastowiecznymi perukami zaswitalo pewne podejrzenie. Fryderyk Wielki byl przeciez jednym z najwiekszych wodzow w historii. Ciche glosy sceptykow zostaly zakrzyczane. Zreszta sam Franklin napisal Steubenowi listy rekomendacyjne, wiec juz on chyba sprawdzil, kto to taki.

Tymczasem akurat w przypadku Steubena Franklin nie zadal sobie trudu sprawdzenia jego przeszlosci i to pozostaje zagadka - dlaczego? Moze Prusak zrobil na nim bardzo dobre wrazenie, a moze powody byly inne - Franklin prowadzil w Paryzu niezwykle bujne zycie towarzyskie. Byl tam nieslychanie popularny, nieustannie go zapraszano do arystokratycznych palacow. Mozliwe wiec, ze Franklin nie sprawdzil dokladnie przeszlosci Steubena, albowiem spieszyl sie, aby w towarzystwie jakichs wytwornych ksieznych lub hrabianek zajmowac sie dzialalnoscia dyplomatyczna.

Natomiast gdyby postaral sie na jego temat zdobyc troche wiecej informacji, to dowiedzialby sie rzeczy dziwnych.

Na przyklad tego, ze general Steuben owszem, sluzyl w armii pruskiej, ale nie jako general, lecz kapitan, po czym zostal z niej zdymisjonowany w dosc niejasnych okolicznosciach. Probowal sie potem zaciagnac na sluzbe w innych armiach europejskich, ale nikt go nie chcial - co powinno dac do myslenia. Co do twierdzenia, ze jest osobistym doradca Fryderyka Wielkiego - to owszem, zdarzylo sie, ze kiedys, zreszta krotko, przebywal w pruskim sztabie - jako adiutant - i przy tej okazji widzial krola z bliska. A tytul barona, ktorym bardzo Amerykanom imponowal? No coz, kto Niemcy znal, ten wiedzial, ze dziela sie one na setki panstw i panstewek rzadzonych przez krolow, ksiazeta i ksiazatka. Tych ostatnich na ogol na wpol zbankrutowanych i dla ratowania budzetu gotowych do nadania (za oplata) tytulu szlacheckiego kazdemu, kto ma na niego ochote, a jezeli zaplata byla odpowiednia, to byli w stanie nobilitowac nie tylko kupca, ale i jego konia.

Jedna tylko rzecz w zyciorysie Steubena byla jasna - mial kolosalne dlugi i do Ameryki chcial uciec przed wierzycielami.

Ale poniewaz Franklin nie zadal sobie trudu zweryfikowania jego resumé, wiec wyladowal w Ameryce - i natychmiast zostal mianowany generalnym inspektorem armii, mimo ze nie znal ani slowa po angielsku.

Koniec roku 1777 przyniosl dwa wazne wydarzenia: amerykanskie zwyciestwo pod Saratoga w polnocnej czesci stanu Nowy Jork - i brytyjski atak na Filadelfie w Pensylwanii. Kleska armii krolewskiej przekonala Francje do przystapienia do wojny po stronie powstancow, ale zdobycie stolicy przez Brytyjczykow stanowilo duzy cios. W dodatku armia kontynentalna stacjonujaca w Pensylwanii byla wyczerpana po serii klesk i niezdolna do dalszej walki. Zapadajaca z koncem roku zima rozdzielila obie strony i wymusila chwilowe zawieszenie broni - az do wiosny. Tyle ze Brytyjczycy zime mieli spedzic w miescie, a Amerykanie pod golym niebem.

Waszyngton wybral na miejsce przezimowania miejscowosc Valley Forge. Wybudowano tam prymitywne obozowisko i zamierzano jakos przewegetowac do wiosny. Warunki w obozie byly fatalne - zolnierze byli obdarci, glodni i chorzy. Okoliczni farmerzy odmawiali sprzedawania im zywnosci - pieniadze drukowane przez Kongres byly bezwartosciowe, w odroznieniu od brytyjskich.

Do obozu w Valley Forge skierowano Steubena. Ten, gdy przybyl na miejsce, zlapal sie za glowe - oboz byl uosobieniem jednego wielkiego brudu, smrodu i dziadostwa. Poniewaz znal tylko niemiecki, slabo francuski, a angielskiego w ogole, wiec zwolal zolnierzy i najpierw ich zwyzywal po niemiecku, nastepnie po francusku, a na koniec wezwal przydzielonego mu adiutanta, ktory troche znal francuski i mial sluzyc jako tlumacz - i nakazal mu zwyzywanie kolonistow po angielsku.

Gdy wyzwiska sie skonczyly, Steuben wydal swoj pierwszy historyczny rozkaz. Rozkaz, ktory zmienil oblicze armii amerykanskiej, zapoczatkowujac serie reform przeksztalcajacych ja z niezdyscyplinowanej bandy amatorow w niezwykle sprawna sile zbrojna, zdolna do zwyciestwa w wojnie o niepodleglosc, a tym samym zmienienia losow kontynentu i swiata.

Steuben zwolal zolnierzy, ustawil ich do pierwszego apelu i zakomenderowal: "Wykopac latryny!".

Rozkaz drugi brzmial - latryny maja byc na jednym koncu obozu, kuchnia - na przeciwnym.

Rozkaz trzeci - od tej pory kazdy, kto sie bedzie zalatwial nie w latrynie, ale gdzie popadnie - stanie przed sadem wojennym.

Rozkaz czwarty - kazdy zolnierz ma, bez wzgledu na pogode - raz dziennie umyc rece i twarz, a raz na tydzien - o ile tylko jest pod reka jakis strumyk - wykapac sie.

Rozkaz kolejny dotyczyl traktowania padlych zwierzat pociagowych i koni. Do tej pory pozostawiano je tam, gdzie lezaly, az zgnily. Steuben kazal ze zdechlych koni wycinac to, co sie nadaje do jedzenia, a reszte natychmiast zakopywac.

Nastepnie nakazal wyburzenie calego obozu i spalenie prymitywnych szop i szalasow, w ktorych mieszkali zolnierze. Zamiast nich wybudowano nowe, wedlug jednolitego planu, dzielac oboz na "ulice" nalezace do poszczegolnych kompanii i batalionow.

Wreszcie wybral sobie setke zolnierzy i zaczal ich musztrowac po kilkanascie godzin na dobe. Maszerowac, formowac szyk, rozwijac kolumne. Po setki razy ladowac bron. Zolnierze mieli strzelac salwami, wiec aby na polu walki dalo sie je zsynchronizowac, musieli bron ladowac rownoczesnie - czynic to tak sprawnie, aby wszystkie ruchy byly wykonywane automatycznie. Z tego powodu procedure nabijania karabinu rozbil na kilkanascie elementarnych ruchow - wlozyc kule do lufy, popchac ja stemplem, wyjac stempel z lufy - ktore wykonywano w tempie podawanym przez dobosza na bebnie, az osiagnieto wymagana sprawnosc: trzy salwy na minute.

Gdy tak wyszkolil swoja doborowa kompanie stu ludzi, uczynil ich kapralami i nakazal szkolic nastepnych. Aby miec pewnosc, ze wszystkie jednostki beda trenowane jednakowo - napisal regulaminy, wzorujac sie na pruskich, ale upraszczajac je.

A w dodatku dokonal rzeczy, na ktora nie zdecydowalaby sie zadna armia europejska - z pruska wlacznie - zagonil oficerow do pracy i do szkolenia zolnierzy. W Prusach (i wszedzie indziej) oficerami byli arystokraci, a zolnierzami chlopi, wiec panowie nie zadawali sie z chamami, szkolenie ich pozostawiajac legendarnym pruskim kapralom. Steuben, choc Prusak, zerwal z ta tradycja. Oficerowie mieli mieszkac z zolnierzami, jesc z zolnierzami i byc osobiscie odpowiedzialni za ich wyszkolenie. Gdy im to zakomunikowal, sarkali strasznie, ale zwykli zolnierze byli zachwyceni - i kochali go.

Steuben byl to dusza-czlowiek. Rubaszny, pelen humoru - klal i wymagal, ale sam pracowal mnostwo i porywal przykladem. Gdy bylo trzeba, obrzucal zolnierzy wyzwiskami, kiedy indziej pil z nimi na umor. Widzac, ze sa obdarci, zorganizowal atak na dwa brytyjskie statki wiozace sukno - i w ten sposob armia kontynentalna zdobyla mundury. Podczas przegladow wykazywal maniakalna pedanterie, osobiscie sprawdzajac, czy zolnierze maja wszystkie guziki przy mundurach i czy ich karabiny sa sprawne, a ich zamki czyste i naoliwione.

Gdy z wiosna stopnialy sniegi i rozpoczal sie nowy sezon na wojowanie, Waszyngton nie mogl poznac swojej armii. Zamiast niezdyscyplinowanych obdartusow mial teraz pod komenda prawdziwe wojsko, znakomicie sie prezentujace i bez problemu wykonujace w polu nawet najbardziej skomplikowane manewry. Brytyjczycy okupujacy Filadelfie uznali, ze nie maja szans na utrzymanie sie w miescie i rozpoczeli odwrot. Wkrotce po tym do opuszczonej przez okupanta stolicy weszli powstancy, rytualnie ogolili miejskie prostytutki, ktore podczas zimy sypialy z Brytyjczykami i ruszyli w poscig za uchodzacymi "czerwonymi kurtkami". Wtedy to do Waszyngtona dotarli poslancy przynoszacy wiadomosc z Europy - general Steuben nigdy nie byl generalem; za to byl pierwowzorem Nikodema Dyzmy.

Gdyby Waszyngton otrzymal te informacje poprzedniej jesieni, bylby to koniec kariery Steubena. Ale teraz nie mialo to juz zadnego znaczenia - przed zajeciem Filadelfii przez Brytyjczykow armia kontynentalna byla bita w kazdym starciu i nieustannie musiala uchodzic przed wrogiem. Teraz role sie odwrocily - "czerwone kurtki" uciekaly, scigane przez Waszyngtona, zas Steuben mial wszelkie prawo, aby powiedziec: "I jam to, nie chwalac sie, uczynil". Amerykanie mogli sie tylko smiac ze swojej wczesniejszej naiwnosci, dzieki ktorej mogl u nich zrobic kariere, i wznosic toasty na czesc Prusaka.

Po opuszczeniu przez Brytyjczykow Filadelfii wojna w srodkowych stanach powoli wygasla, przeniosla sie za to do stanow poludniowych, gdzie jeszcze miala trwac kilka lat, aby ostatecznie zakonczyc sie pod Yorktown. Steuben do jej konca zajmowal sie organizacja i szkoleniem armii amerykanskiej. Po wojnie przyjal obywatelstwo Stanow Zjednoczonych i pozostal w Ameryce na zawsze. Opracowane przez niego regulaminy armii amerykanskiej mialy w niej obowiazywac jeszcze przez wiele lat po jego smierci.

Ostatnia modyfikacja: Fri Sep 25 21:06:19 2003