[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (21 kwietnia 2000)


EUGENIUSZ SLAWOMIR LAZOWSKI

"Pasje" Jana Sebastiana Bacha

Rok 2000 poswiecony jest obchodom 250. rocznicy smierci kantora z Lipska i jego muzyka, choc zawsze obecna w salach koncertowych, w tym sezonie jeszcze czesciej figuruje w programach wszystkich wiekszych czy pomniejszych instytucji muzycznych, duzo jest tez solowych recitali. Wsrod tych ostatnich czyms wyjatkowym - o czym pisze z pewnym zalem, gdyz nie udalo mi sie wysluchac zadnego - okazala sie seria kompletu fortepianowych kompozycji J.S. Bacha (15 recitali!), ktorej wykonawca byl Sean Duggan. Jest on nie tylko pianista, ale benedyktynskim mnichem: w 1991 zdobyl pierwsza nagrode na bachowskim konkursie w Waszyngtonie i najwyrazniej poswiecil sie muzyce tego kompozytora. Utwory Bacha gral we wzglednie chronologicznym porzadku w kosciele Holy Innocents. Wysilek wykonania tego ogromu muzyki rozlozyl na okres niespelna czterech tygodni. Kolega pianista (a ci sa najgorszymi krytykami!) z wielkim entuzjazmem mowil o ostatnim z recitali, na ktorym brat Duggan gral Wariacje Goldbergowskie ponoc rewelacyjnie: stad tez moj zal, iz nie tylko zaprzepascilem jego wystepy, ale nie powiadomilem czytelnikow o darmowych recitalach. Publicznie bije sie w piersi.
Z innych wydarzen najwazniejszym byla chyba nowojorska i amerykanska premiera Pasji wg sw. Marka zrekonstruowanej przez holenderskiego specjaliste i autorytet w dziedzinie muzyki barokowej Tona Koopmana, ktory jest nie tylko dyrygentem Amsterdamskiej Orkiestry Barokowej i Choru, ale rowniez wybitnym organista i klawesynista.
Jej wykonanie przypadlo w tym samym czasie, co prezentacja Pasji wg sw. Jana przez Filharmonie Nowojorska z Kurtem Masurem: obie kompozycje wzbudzily sporo... pasji, choc z roznych powodow. W przypadku znanej Pasji wg sw. Jana byla to kwestia tekstu, w ktorym podkreslona jest rola Zydow w ukrzyzowaniu Chrystusa: tlacy sie stale problem, od czasu do czasu wybuchajacy jasniejszym plomieniem. W wypadku zas Pasji wg sw. Marka argumenty z dyskusji muzykologicznych, przedostajacych sie takze do prasy codziennej dotyczyly faktu, iz w tym utworze znajduje sie muzyka Bacha, aczkolwiek nie jest on kompozycja Bacha. Chce temu zagadnieniu poswiecic pare slow, poniewaz jest to troche detektywistyczna historia, warta poznania. Otoz dwie Bachowskie pasje (wg sw. Jana z 1724 r. i Mateusza z 1727 r.), ktore do naszych czasow przetrwaly, sa dwiema z pieciu skomponowanych przez Bacha. Pochodzaca z 1731 r. i wykonana na Wielkanoc tegoz roku muzyka powstala do slow Ewangelii sw. Marka przepadla, prawdopodobnie jak wiele innych kompozycji Bacha, w rezultacie podzialu spadku po smierci tworcy. Pozostaly jedynie teksty, jakimi Bach posluzyl sie, wspolpracujac ze swoim stalym librecista zwanym Picanderem, i mnostwo mozliwosci do spekulacji.
Wiadomo bowiem bylo, iz kompozytor niejednokrotnie - nawet tworzac monumentalne, wiekopomne dziela, takie jak Oratorium na Boze Narodzenie czy Msza h-moll - poslugiwal sie uzytym we wczesniejszych kompozycjach muzycznym materialem. Ta kompozytorska technika zwana parodia polegala na dostosowywaniu nowego tekstu arii, chorow czy recytatywow w religijnych czy swieckich kompozycjach (msze, kantaty, ody itd.) do istniejacej juz muzyki. W przypadku zagubionej muzyki i ocalalych tekstow choralowych, choralnych i arii we wspomnianej pasji, juz w latach 80. XIX wieku poczely pojawiac sie artykuly muzykologiczne sugerujace, iz idealnym materialem parodii - podkreslam, nie w dzisiejszym znaczeniu slowa - bylaby Kantata nr 198, zwana rowniez Zalobna oda. Tom Koopman odtwarzajac Pasje wg sw. Marka posluzyl sie glownie wlasnym wieloletnim doswiadczeniem i encyklopedyczna znajomoscia muzyki Bacha. Przytaczam tu kilka z jego wypowiedzi, w ktorych wyjasnia swoj sposob pracy nad tym utworem.
"Staralem sie wcielic w role studenta Bacha, ktory dostal jako zadanie z kompozycji libretto, do ktorego ma dorobic partyture: ÇKoopman - masz tu libretto, rob z nim co chcesz. Mozesz uzyc moich kompozycji, jesli pragniesz. A ja juz na ciebie poczekam z czerwonym olowkiem!E. Niestety, Bach nie czekal na mnie z czerwonym olowkiem. Nie wydawalo mi sie, ze do muzyki z Trauerode pasuje jakikolwiek fragment tekstu, mimo iz inni, rekonstruujac z pasja poslugiwali sie wlasnie ta muzyka.
Do arii i chorow wykorzystalem fragmenty z ponad 12 kantat, starajac sie wybrac te mniej znane. Jesli idzie o 16 choralow (krotkich muzycznych komentarzy, opartych najczesciej na melodiach znanych kongregacji) znalezienie muzyki nie bylo wielkim problemem, istnieje duza liczba choralow opublikowanych przez syna Carla Filipa Emanuela Bacha i innych wydawcow: dopasowanie slow do ich melodii bylo stosunkowo latwe. Najwiekszym problemem byly recytatywy (ktore sa narracja akcji i slowami Jezusa lub innych opisujacych ostatnie dni Jezusa uczestnikow wydarzen - przyp. R.M.). Nie ulega watpliwosci, ze Bach musial je skomponowac specjalnie dla tej pasji.
Poniewaz oryginalne przepadly bez sladu, uzywane w dotychczasowych rekonstrukcjach nie wydawaly mi sie wystarczajaco idiomatyczne, nie mialem innego wyboru niz skomponowac wlasne, utrzymane w stylu Bacha. Nie chce powiedziec, ze moje brzmia jak Bach, ale mieszcza sie w konwencji XVIII-wiecznego niemieckiego baroku i maja podobna do Bachowskiej harmonie. Jestem przekonany, ze recytatywy Bach plodzil z duza szybkoscia: mnie zabralo to trzy lata, podczas ktorych staralem sie zuzytkowac doswiadczenie wszystkich lat, kiedy to akompaniowalem spiewakom, dyskutowalem z nimi i prosilem ich o porade.
Czuje sie malutki i pokorny dodajac swoje recytatywy do kompozycji Bacha. Mam nadzieje, ze sluchacze znajda stosunkowo mala roznice miedzy moimi a Bachowskimi. Wieloletnia praca nad recytatywami (i cala rekonstrukcja) wzmogla jeszcze moja admiracje dla mistrza. W recytatywach np. Bach potrzebowal dwoch nut, a ja potrzebowalem dziesiec na to samo slowo!
Wielu muzykologow i ekspertow uwaza sama idee rekonstrukcji za falszerstwo. To prawda, ze zbyt wiele zostalo stracone, aby zrekonstruowac to dzielo w znaczacy sposob. Moja praca moze byc uwazana za wspolczesna wersje, a nie odtworzenie tego, co mogli w czasie Wielkanocy w 1731 r. uslyszec parafianie w Lipsku. Staralem sie posluzyc w parodiach przykladem Bacha, ktory zazwyczaj pozyczal od siebie jedynie raz: podobnie staralem sie korzystac z muzyki nie az tak bardzo znanej. Tak jak kazdy student czy chocby czeladnik, nie chcialem sie czuc wazny, a jedynie uczynic mistrza szczesliwym. Chcialem, aby Bach mogl powiedziec: ÇTen Koopman jest moim dobrym uczniemE". Tyle Koopman.
Jakie sa wiec roznice miedzy znanymi wielkimi Pasjami sw. Jana i Mateusza, a wykonana przez Koopmana i jego pierwszorzedny zespol i chor oraz wspanialych solistow, tym razem nie w Lincoln Center, ktore ten koncert, jak rowniez solowy organowy recital Koopmana dzien wczesniej sponsorowaly i prezentowaly, ale w duzym i o dobrej akustyce kosciele sw. Ignacego Loyoli przy Park Ave. i 84 Ulicy na East Side? Jesli idzie o czas trwania, jest on niemal identyczny z Pasja wg sw. Jana. Nie mowiac o samym gatunku poszczegolnych arii czy partii choralnych, ktore w przypadku Pasji sw. Mateusza sa jak gdyby namaszczone boska inspiracja, proporcje sa inne: zrekonstruowana pasja ma najwieksza liczbe choralow, bo az 16, natomiast zaledwie 8 chorow i arii (w porownaniu z 17 w Pasji sw. Mateusza). Tam tez Bach wyeksponowal postac Jezusa, ktorego recytatywom akompaniowaly smyczki raczej, niz klawesyn lub organy. Z arii solowych dla mnie najbardziej pamietna jest tenorowa, komentujaca zdrade Piotra, ktory trzykrotnie zaparl sie Jezusa: w swym napieciu byla ona blizsza burzliwym ariom HŠndla niz cudownie opanowanym, choc rownie dramatycznym Bacha.
Osadzajac kompozycje Koopmana, ktora mozna by nazwac Pasja na tematy Bacha, musimy pamietac, iz wszyscy bylismy w pewnym sensie ustosunkowani don ‡ priori: oczekiwalismy kontrowersji, mielismy chec porownan itd. Przypuszczam, iz gdyby dane nam bylo - co zreszta staralem sie uczynic - posluchac tej muzyki z otwartymi uszami, to nie zauwazylibysmy nic szczegolnego ani odrozniajacego ja od innych tego typu kompozycji. Czy nawet geniusz na miare Bacha mogl zawsze tworzyc muzyke rownie gleboka jak pewne arie z Pasji wg sw. Mateusza, majac do wypelnienia cotygodniowe zadania kompozytorskie dla swoich lipskich kosciolow? Watpie, czy nie wiedzac o nich zwrocilibysmy uwage na nieco bardziej zaawansowany jezyk harmoniczny recytatywow Koopmana, doskonale w stylu i charakterze.
Niezupelnie moge zgodzic sie z pogladami, ze podobnie jak X symfonia Mahlera, pewne sonaty i symfonie Schuberta, ktore powinny zostac niedokonczone, rownie niedokonczona mialaby zostac pasja Bacha.
Ostatnia partia choralna Przy Twoim grobie jest lagodna kolysanka z punktowanymi triolami i to zakonczenie (nie wiem, z jakiego zrodla pochodzace) bylo czyms bardzo wzruszajacym.
Nie mialem nic oprocz najwyzszych slow uznania dla wykonawcow. Koopman jak zwykle akompaniowal swoim muzykom od portatywnych organow, nie uzywajac nawet klawesynu (ktorego prawdopodobnie Bach nie mial w swoim kosciele). Jego grupa swietnych instrumentalistow jest niewielka, chor - jak zawsze znakomity - zaledwie 16-osobowy. W akustyce koscielnej tworzyli oni dobrze, pelnie brzmiacy zespol, wspomagany przez rownie dobrych solistow. Najwieksza partie w pasjach ma oczywiscie Ewangelista, ktory powiada o wydarzeniach zwiazanych z ostatnia wieczerza, zdradzie, sadzie nad Jezusem, w koncu o jego ukrzyzowaniu. Doskonaly tenor Max Ciolek z latwoscia pokonal przygotowane mu przez dyrygenta/kompozytora przeszkody. Przypuszczam, iz czasy kiedy wielki Peter Schreier (o czym zreszta zaraz) dominowal w tej roli, skonczyly sie bezpowrotnie: pojawilo sie nowe, swietne pokolenie i coraz trudniej powiedziec, ze Schreier jest niedoscigniony.
Reszta solistow, nieznanych mi, byla wyborna: Deborah York (sopran), Annette Markert (mezzosopran), Paul Agnew (tenor), Peter Kooy i Klaus Mertens (bas). Mysle, ze sluchajac tego wykonania Bach chyba usmiechnalby sie i powiedzial: "Ten Koopman to nie tylko dobry student kompozycji, ale tez swietnie przygotowal moja muzyke"...
Firma Erato, dla ktorej amsterdamczycy od lat nagrywaja, opublikowala ostatnio nagranie Pasji wg sw. Marka z prawie ta sama obsada solistow (Erato 80221).

*

W Avery Fisher Hall nowojorscy filharmonicy, w troche zaledwie zmniejszonym skladzie i wspomagani duzym, bardzo dobrym meskim Westminster Symphonic Choir (dyr. Joseph Flummerfelt) i chlopiecym The American Boychoir (dyr. James Litton), prezentowali w tym samym tygodniu Pasje wg sw. Jana. Ta kompozycja w ostatnich tygodniach - nie po raz pierwszy zreszta - wzbudzila dyskusje swoim tekstem. Ewangelia sw. Jana niedwuznacznie oskarza Zydow o to, ze doprowadzili do ukrzyzowania Chrystusa. Przypuszczam, bez wdawania sie w obszerne teologiczno-moralne dyskusje, ze nalezy na te sprawe spojrzec z perspektywy epoki, nauczania Kosciola luteranskiego oraz stosunku Bacha do narodu zydowskiego, chyba osobiscie mu nieznanego. Niektorzy muzykolodzy uwazaja, ze dokladne wczytanie sie w tekst ewangelii uzytej przez Bacha skladnia do przekonania, iz za smierc Chrystusa kompozytor obwinial wszystkich grzesznikow, a wiec ludzkosc, a nie samych Zydow.
Na te roztrzasania dotyczace antyjudaizmu spogladam przez pryzmat filmu amerykanskiego, pozornie nie majacego zadnego ý14
ý5 zwiazku z kwestia Bach - zabojcy Chrystusa. Jesli obejrzymy jakikolwiek amerykanski film z lat 40. czy 50., zaskoczy nas albo zupelny brak murzynskich aktorow, albo w najlepszym przypadku sprowadzanie ich do roli pucybuta, tragarza albo lokaja czy pokojowki w bogatym domu. Dzis uwazano by to za rasistowskie tendencje, a wtedy (nie tak dawno!) bylo czyms najnormalniejszym, niepodwazalnym i nie zwracalo niczyjej uwagi. Na domiar wszystkiego film amerykanski z hollywoodzkimi producentami, rezyserami czy autorami scenariuszy byl w duzej mierze domena tych samych Zydow, ktorzy w amerykanskiej historii najbardziej walczyli o prawa dla Murzynow i innych mniejszosci. I gdzie tu sens?
W kazdym razie Kurt Masur przedstawil pasje zupelnie wspolczesna, romantyczna i chyba gleboko przezyta. Uzyl w wiekszosci dzisiejszych instrumentow, a jego solisci wspaniale zagrali solowki. Nie bardzo zrozumialem wiec sens uzycia w srodku kompozycji archaicznych instrumentow, jak lutnia, viola da gamba czy viola dOamore, ktore akompaniowaly w jednej czy dwoch ariach. Dla mnie byl to troche brak konsekwencji, ale z kolei te pare minut z barokowymi instrumentami nie przeszkadzalo az tak bardzo. piewacy o slawnych nazwiskach byli przyzwoici, ale nie rewelacyjni. Wspomniany juz Peter Schreier lepiej radzil sobie z recytatywami niz solowymi ariami, ktore bezlitosnie obnazyly jego problemy glosowe, mimo calego wspanialego kunsztu czysto muzycznego. Marietta Simpson ladnie zaspiewala slynna arie Es ist vollbracht! (To jest skonczone); Hakan Hagegard, slynny szwedzki baryton, nie przedstawil sie jako najbardziej pamietny Jezus: byl troche zbyt operowy. Prawdziwymi bohaterami wieczoru byli chorzysci i solisci z orkiestry, bardzo dobrze brzmiacej pod batuta Masura.

*

Organista Anthony Newman nie potrzebuje specjalnie Bachowskiej rocznicy, aby recitale poswiecic jego muzyce: te ma w repertuarze od lat, a kompozycje organowe Bacha nagral nawet na historycznym instrumencie bazyliki oo. Bernardynow w Lezajsku. Pochodzaca z nagran dokonanych w 1995 r. seria trzech kompaktow wydana zostala rowniez w Polsce przez firme Gamma i warta jest wysluchania: byc moze polskie ksiegarnie beda nawet w jej posiadaniu (Gamma GCD-009, 10, 11).
Newman jest w pewnym sensie czlowiekiem renesansu i od lat bez uszczerbku dla kwartetu poswieca sie jednoczesnie grze na organach, pianistyce (rzadko ktory organista to czyni!), dyrygenturze, kompozycji i pedagogice. Ostatni maraton bachowski zaprezentowal w sali recitalowej Purchase College, konserwatorium muzycznego, ktorego od lat jest profesorem. Tym razem bogaty, roznorodny i interesujaco pomyslany program rozlozyl na dwie czesci (kazda trwajaca blisko poltorej godziny bez przerwy!) i skorzystal z pomocy zony - klawesynistki Mary Jane Newman oraz Amy Butler (mezzosopran). Obie panie w kazdej z czesci ogromnego programu przedstawialy kilka choralow w formie melodii z akompaniamentem klawesynowym, a Newman nastepnie wykonywal organowe opracowanie koscielnych hymnow, ktore Bach umiescil w zbiorze OrgelbYchlein, sluzacym glownie jego studentom jako dzielo dydaktyczne. Byla to ciekawa lekcja rowniez dla sluchaczy, ktorzy mieli moznosc zaznajomienia sie - chocby powierzchownego - z warsztatem mistrza.
Wsrod organowych kompozycji znalazly sie w rownej proporcji najslynniejsze, jak i rownie piekne, i wspaniale, choc rzadziej wykonywane preludia i fugi.
W swoim traktowaniu kompozycji Bacha Newman nie pozwala sluchaczowi nawet na moment zapomniec, iz lipski kantor byl wirtuozem tego instrumentu i wiekszosc kompozycji wydatnie wszystkie aspekty tego wirtuozostwa ukazuja, wlaczajac w to oczywiscie mistrzowska forme, kunsztowna i pelna inwencji polifonie.
Anthony Newman w swoich interpretacjach nie utracil nic ze swiezosci i dzis tak samo jak w latach 70., kiedy to jego gra uwazana byla za zbyt wirtuozowska (zarowno na klawesynie, jak i organach), imponuje latwoscia techniczna i efektami dzwiekowymi. Jego zdolnosc operowania klawiatura pedalowa jest wprost niewiarygodna. Artysta faworyzuje potezny dzwiek (czesto uzywa niskich rejestrow), a jednoczesnie ciaglymi zmianami w zespolach piszczalek probuje ukazac sluchaczowi przebogate mozliwosci "krola instrumentow". W amfiteatralnie zaprojektowanej i rozmiarami niezbyt wielkiej sali recitalowej nowoczesny instrument, na ktorym gral Newman, wydawal sie idealnie dopasowany do jego potrzeb. Dzieki ciaglym, pelnym inwencji i ciekawych rozwiazan zmianom rejestracji, uczucie monotonii, czasami towarzyszace recitalom organowym, tym razem nie moglo nawet na moment zaistniec. Na te glosne, pelne blasku i brawury interpretacje pewni krytycy zawsze beda krecic nosem, ale podejrzewam, ze gdyby tworca tych kompozycji wkradl sie kiedys i posluchal chocby fragmentu recitalu Newmana, powiedzialby moze: "Cos mi sie widzi, ze mam w nim powaznego rywala: lepiej wroce do kosciola i troche pocwicze"...