JAN NOWAK-JEZIORANSKI
Tysiac lat
Od Gniezna do Krzyzowej
Tysiaclecie spotkania mlodego cesarza Ottona III z Boleslawem
Chrobrym przy grobie sw. Wojciecha zaslugiwalo na wysoka
range, jaka nadala mu gnieznienska sesja Sejmu Rzeczypospolitej.
Utworzenie metropolii gnieznienskiej i powstanie polskiej
organizacji koscielnej niezaleznej od Niemcow rownoznaczne
bylo - uzywajac dzisiejszej terminologii - z uznaniem niepodleglosci
panstwa polskiego przez dwa najwieksze autorytety - koscielny
i swiecki - papieza Sylwestra II i cesarza Cesarstwa Rzymskiego
Ottona III. Niemiecki sasiad uznal tym samym, ze powstajaca
panstwowosc polska stala sie tarcza, ktora skutecznie powstrzymala
niemiecki napor i podboj Slowianszczyzny. Otton III stal
sie rownoczesnie promotorem wprowadzenia Polski na zasadzie
rownosci do owczesnej wspolnoty europejskiej, jaka byla
jego wizja Cesarstwa Rzymskiego - zwiazku narodow chrzescijanskich
pod przewodnictwem papieza i cesarza.
Historia powraca po uplywie tysiaca lat. Pojednanie miedzy
Polska a Niemcami w Krzyzowej w 1989 r. stalo sie przelomem
w skali calego milenium. Ostateczne uznanie przez Niemcy
granicy na Odrze i Nysie polozylo kres niemieckim roszczeniom
terytorialnym skierowanym przeciw Polsce. Niemcy przyjely
role glownego promotora wlaczenia Polski do obronnych i
gospodarczych struktur demokratycznej wspolnoty euroatlantyckiej.
Spotkanie dwoch monarchow w Gnieznie i dwoch szefow rzadow
w Krzyzowej w tysiac lat pozniej - to dwie szczesliwe chwile
w stosunkach Polakow i Niemcow, ktorych dzieje wypelniala
dotychczas wzajemna nienawisc i walka na smierc i zycie.
Doswiadczenia historyczne ucza jednak, ze zaden traktat
miedzy narodami, chocby zawarty w sposob najbardziej uroczysty,
nie jest trwaly, jesli nie bedzie oparty na fundamencie
wzajemnego zaufania i przyjazni miedzy narodami. Dzielo
Ottona III zniszczyl jego nastepca. Henryk II powrocil na
szlak wojny z Polska. Zjazd Gnieznienski okazal sie wspaniala
zapowiedzia, ktora sie nie spelnila. Tysiaclecie uplynelo
pod znakiem walk z niemieckim sasiadem, z Krzyzakami, z
potega pruska Fryderyka Wielkiego, Bismarcka i wreszcie
z Rzesza hitlerowska.
Tadeusz Mazowiecki, premier odrodzonej Rzeczypospolitej
i Helmut Kohl, kanclerz zjednoczonych Niemiec tu wlasnie,
w Krzyzowej, podjeli probe ulozenia przyszlych stosunkow
polsko-niemieckich przez wzajemne poznanie sie, zrozumienie,
zaufanie i przyjazn miedzy mlodzieza obu narodow. Temu celowi
sluzyc ma Dom Spotkan Mlodziezy Polskiej i Niemieckiej w
Krzyzowej.
Odwiedzilem Krzyzowa przed dwoma tygodniami i bylem pod
glebokim wrazeniem symbolizmu tego miejsca. Poltora wieku
temu palac w Krzyzowej byl siedziba feldmarszalka Helmuta
von Moltkego, ktory przeszedl do historii jako wcielenie
zwycieskiego militaryzmu pruskiego. W pol wieku po smierci
feldmarszalka, w czasie II wojny swiatowej, wnuk noszacy
jego imie uczynil z Krzyzowej kuznie moralnego oporu przeciw
tyranii Hitlera i zaplacil za to meczenska smiercia. Pokazano
mi samotny dom na wzgorzu i pokoj, gdzie odbywaly sie konspiracyjne
zebrania Kregu Krzyzowej. Nie byl to spisek politykow szykujacych
sie do obalenia hitlerowskiej wladzy, lecz zmowa ludzi zwiazanych
celem moralnym tkwiacym w wartosciach chrzescijanskich.
Jak powiedzial gospodarz tych spotkan Helmut James Moltke,
spiskujacy szukali odpowiedzi na pytanie, jak przywrocic
obraz czlowieka w sercach Niemcow. Krzyzowa nie byla nawet
zaplonem, lecz zaledwie mala iskierka, ktora miala wskrzesic
moralny opor przeciwko panowaniu zla i zbrodni. Gdy w roku
1942 w domku na wzgorzu odbywalo sie pierwsze konspiracyjne
zebranie, Hitler byl u szczytu swoich sukcesow wojennych.
Zebranym nic wtedy nie rokowalo sukcesu. Zaplacili za swoje
marzenia o przyszlosci potwornymi torturami sledztwa, pokazowym
procesem, ktory mial im odebrac ludzka godnosc, i meczenska
smiercia. Powieszono ich na hakach rzeznickich.
Wiedzieli od poczatku, co ich czeka. W ich okrutnym losie
ziscily sie slowa Ewangelii o ziarnie pszenicznym, ktore
po to obumarlo, by przyniesc owoc stokrotny. Tym owocem
stala sie Krzyzowa, ktora ogladalem.
Przedziwnymi zaiste drogami toczy sie dramat historii.
Przed tysiacem lat Otto III i Boleslaw Chrobry modlili sie
razem i podali sobie rece w gnieznienskiej swiatyni w czasie
nabozenstwa, ktore odprawial brat sw. Wojciecha biskup Radzim
Gaudenty. Blisko tysiac lat pozniej premier Mazowiecki i
kanclerz Kohl podali sobie rece na znak pokoju w czasie
mszy pojednania odprawionej w Krzyzowej 12 listopada 1989
r. przez wielkiego rozjemce, biskupa opolskiego Alfonsa
Nossola. Dzialo sie to w trzy dni zaledwie po obaleniu muru
berlinskiego. Nie skonczylo sie na podpisaniu wspolnej deklaracji.
Mysl obu mezow stanu biegla ku przyszlosci. Owocem spotkania
bylo wspolne postanowienie, ze dawna posiadlosc Helmuta
Moltkego zamieniona zostanie w Miedzynarodowy Dom Spotkan
Mlodziezy Polskiej i Niemieckiej, a wiec spotkan tych, ktorzy
ksztaltowac beda przyszlosc.
Decyzja ta nie narodzila sie nagle w toku rozmow obu szefow
rzadow. Byl to owoc pionierskiej pracy po obu stronach granicy.
Pierwszymi, ktorzy wpadli na pomysl, by Krzyzowa stal sie
miejscem wymiany pogladow na przyszly ksztalt nowej Europy,
byli dwaj ewangeliccy studenci teologii w Berlinie Wschodnim:
Stefan Steinlein i Wolfram Buerger, a za nimi monachijska
Akcja Znakow Pokuty. Po stronie polskiej pionierem byl wroclawski
uczony Karol Jonca, badacz historii Kregu Krzyzowej, katolicka
dzialaczka Anna Morawska i krakowski jezuita Adam Zak. Najwieksze
znaczenie mial oddzwiek, z jakim idea Krzyzowej spotkala
sie ze strony Klubu Inteligencji Katolickiej we Wroclawiu.
Srodowisko to podjelo i konsekwentnie realizowalo historyczne
wezwanie biskupow polskich: "Przebaczamy i o przebaczenie
prosimy". KIK wroclawski stal sie forum, na ktorym spotykali
sie polscy i niemieccy pionierzy przyszlego domu w Krzyzowej,
wsrod nich Michal Czaplinski, pozniej pelnomocnik fundacji
powolanej przez KIK. Nie przez przypadek Tadeusz Mazowiecki,
czolowy dzialacz Klubow Inteligencji Katolickiej, wysunal
przyjety przez Kohla projekt utworzenia w Krzyzowej placowki
budowania przyszlosci opartej na przyjazni dwoch dawnych,
odwiecznych wrogow.
W tym czasie Krzyzowa byla upadajacym Panstwowym Gospodarstwem
Rolnym. Rezydencji rodziny Moltkow i zabudowaniom z XVIII
wieku grozilo zawalenie. Taniej bylo wyburzyc je i zbudowac
nowoczesne budynki, ale przez szacunek dla pamieci Helmuta
von Moltkego i jego kregu odbudowano z pietyzmem rezydencje
i caly wielki kompleks budynkow. Calosc jest tak wielka,
ze wydaje sie, jakby na wyrost wobec jej dzisiejszych zadan.
Stajnie zamienione w sale jadalne, a pokoje - w czytelnie
i sale wykladowe - wciaz czekaja na nowy wystroj. Pierwsze
wrazenie jakiejs pustki ustapilo w chwili, gdy z jednej
z tych sal wysypal sie tlum szkolnej mlodziezy polskiej
i niemieckiej. Juz w 1996 r. przeszlo przez Krzyzowa 6 tysiecy
mlodych ludzi, a w roku 1997 - z gora dwa razy wiecej.
Spedzilem w Krzyzowej zaledwie godzine. Bylem pod wrazeniem
nie tylko samego miejsca, ale takze mlodej przewodniczki
Renaty Badzik, jej entuzjazmu i zapalu, ktore dac moze tylko
poczucie, ze sluzy sie dobrej sprawie. Nie wygladala na
wiecej niz dwadziescia kilka lat. W dniu historycznego spotkania
w Krzyzowej byla podlotkiem. Zapomnialem zapytac ja, dlaczego
wybrala po szkole germanistyke. Czy zblizenie polsko-niemieckie
przyjela jako swoje powolanie? Podzielilem sie z nia pogladem,
ze Krzyzowa wtedy odniesie pelny sukces, gdy dla mlodziezy
obu narodow dni tu spedzone stana sie szczesliwym wspomnieniem
na cale zycie. A wiec musza to byc dni nie tylko wykladow
i dyskusji, ale wspolnej rozrywki, zajec sportowych i gier,
ogladania polskich i niemieckich filmow, zespolow polskiego
i niemieckiego folkloru, wspolnych potancowek w dyskotece.
Sukces idei skautingu pokazal bowiem, ze najbardziej skuteczne
jest wychowanie i oddzialywanie poprzez rozrywke i wspolnie
przezywana przygode.
Opuszczalem Krzyzowa w przekonaniu, ze jest to strategiczna
reduta w walce o szczesliwa i bezpieczna przyszlosc Polski,
a takze w przekonaniu, ze musza powstac odpowiedniki Krzyzowej
jako miejsca spotkan Polakow i Ukraincow, Polakow i Rosjan,
Bialorusinow i Litwinow. Beda to instytucje dyplomacji spolecznej,
jedynej, ktora sprawic moze, ze traktaty podpisywane na
szczycie nie zamienia sie z czasem w swistki papieru.
Nie wiem, czy nalezy dla tych redut szukac innych miejsc,
czy tez pomiescic je w Krzyzowej. Jestem natomiast przekonany,
ze powinny to byc spotkania dwustronne, budujace mosty przyjazni
miedzy Polska a jej sasiadami, kazdym z osobna, bo stosunki
z kazdym z nich maja odmienna przeszlosc i wlasna specyfike.
Byc moze najbardziej powolana do roli patrona moglaby byc
Polsko-Amerykanska Fundacja Demokracji. Dzieki takim ludziom,
jak Zbigniew Brzezinski i prezes Fundacji Jerzy Kozminski
moze ona odegrac historyczna role w zblizeniu Polski z jej
wschodnimi sasiadami i budowaniu jej konstruktywnych wplywow
w rejonie dawnej, bezpowrotnie minionej Rzeczypospolitej
Obojga Narodow.
|