BARBARA GAWEL
Wielopole, Wielopole
Izbe Pamieci Tadeusza Kantora w Wielopolu Skrzynskim, gdzie
6 kwietnia 1915 roku urodzil sie swiatowej slawy dramaturg,
scenograf i rezyser, tworca teatru Cricot 2, urzadzono na
parterze miejscowej plebanii w 1996 r., 6 lat po smierci
artysty. Dzis dom jego lat dziecinnych zamienia sie w ruine.
Wowczas wladze samorzadowe sfinansowaly remont dwoch pomieszczen,
gdzie ustawiono gabloty z dokumentami i listami Kantora,
powieszono fotografie rodziny i przyjaciol, przywieziono
tez z Krakowa eksponaty teatralne. Na remont pozostalych
pomieszczen, elewacji zewnetrznej i dachu 120-letniej plebanii
zabraklo pieniedzy. Z kazdym wiec rokiem budynek niszczeje
coraz szybciej. Dach przecieka, na wilgotnych scianach pojawia
sie grzyb, w drewnianej podlodze robia sie dziury. Na domiar
zlego niedawno ktos podpalil stojaca tuz za plebania stodole.
Spieszace gasic pozar ciezkie samochody strazackie rozoraly
teren wokol budynku. Ze wzgledow bezpieczenstwa odlaczono
prad. A spalenizne czuc do dzis.
W obawie przed zniszczeniem eksponatow krakowska Cricoteka
wycofala stad juz te najcenniejsze. Na parterze pozostalo
kilka gablot, fotografii, szafa, krzesla, dwa biurka, swiadectwa
szkolne malego Tadeusza i plakaty przedstawienia Wielopole,
Wielopole. Na pietrze zas stare gazety, zdjecia, sprzety
i drobiazgi zmarlego w 1995 r. przyjaciela Kantora, ks.
Jozefa Smietany. A wszystko to - zakurzone, porozrzucane
w straszliwym nieladzie. Az trudno uwierzyc, ze nie tak
dawno toczylo sie tu normalne zycie.
Takie w kazdym razie bylo ono z pewnoscia jeszcze 15 grudnia
1983 r., kiedy to do swojej czarodziejskiej krainy dziecinstwa,
przyjechal z Wielopolem Tadeusz Kantor. Na sztuke, wystawiona
w pobliskim kosciele, przyszla cala wies. I choc ludzie
nie ukrywali, ze niewiele z niej rozumieja, plakali ze wzruszenia,
bo taki wielki czlowiek, ich krajan, stworzyl ja o nich
i - przynajmniej tego wieczoru - dla nich.
Wielopole, Wielopole to przeciez subiektywne odtworzenie
przez autora swiata dziecinstwa i postaci, ktore w tym swiecie
istnialy. Kantor przywolal wiec do zycia swoich najblizszych:
matke, ojca, ktorego nigdy nie poznal, bo zginal on na wojnie
przed przyjsciem syna na swiat, ksiedza Jozefa Radoniewicza
- wuja, u ktorego na plebanii mieszkal razem z matka i siostra,
Roberta Bergera - dziadka Krzysztofa Pendereckiego - dalszego
krewnego i przyjaciela rodziny, nianie i wielu innych. 'Ta
rekonstrukcja wspomnien dziecinstwa ma zawierac tylko te
momenty, obrazy, klisze, ktore pamiec dziecka zatrzymuje,
dokonujac wyboru w masie rzeczywistosci (...) ' - pisal
Kantor we wstepie do sztuki.
Jakie wiec bylo to Wielopole Kantora? 'Male, typowe miasteczko
na wschodzie, z duzym rynkiem, kilkoma nedznymi uliczkami.
Wprost z rynku wychodzilo sie na pola, pagorki i lasy. Gdzies
daleko byla kolej zelazna. (...) Na rynku stala kapliczka
z jakims swietym dla wiernych katolikow i studnia, przy
ktorej, przewaznie w pelni ksiezyca, odbywaly sie wesela
zydowskie. Po jednej stronie kosciol, plebania i cmentarz,
po drugiej synagoga, ciasne uliczki zydowskie i rowniez
cmentarz, nieco inny' - mowil Kantor w jednym z wywiadow.
I zartobliwie dodawal: 'Jezeli cos wowczas wskazywalo na
moje pozniejsze sklonnosci artystyczne, to chyba fakt, ze
bylem w dziecinstwie wyjatkowo chorowity'.
Po smierci wuja-ksiedza rodzina popadla w konflikt z nowym
proboszczem. Helena Kantorowa z dwojka dzieci wyjechala
do Tarnowa, ale Tadeusz az do wybuchu wojny przyjezdzal
do Wielopola na kazde wakacje. Zatrzymywal sie wowczas u
wujostwa Milanow, u nich tez poznal mlodego ksiedza Jozefa
Smietane. On to wlasnie, by wspomoc finansowo poczatkujacego
artyste, kupowal jego pierwsze obrazy, zlecal mu drobne
prace malarskie w kosciele, a znacznie pozniej, po wielu,
wielu latach wspolorganizowal w wielopolskim kosciele wystawienie
sztuki Wielopole, Wielopole swiatowej juz slawy dramaturga.
Spektakl byl wielkim wydarzeniem nie tylko dla mieszkancow
miasteczka. W liscie, wyslanym do ksiedza Smietany z Rzeszowa
w dwa dni po przedstawieniu, Tadeusz Kantor napisal: 'Ten
niezapomniany wieczor w nawie kosciola, a pozniej na plebanii,
ktorej sciany rozwarly sie staropolska goscinnoscia, bedzie
swiecil pierwsza jasnoscia w pamieci nas wszystkich, ktorzy
mielismy szczescie go przezyc'.
Byla to ostatnia wizyta Kantora w Wielopolu, ostatnia wizyta
na plebanii i w pokoju dziecinstwa... 'Stoimy w drzwiach
(pokoju) zegnajac nasze dziecinstwo, bezradni, na progu
wiecznosci i smierci w tym biednym i mrocznym pomieszczeniu
(...) ' - pisal w Wielopolu.
To 'biedne i mroczne pomieszczenie', czyli 'pokoj dziecinstwa,
ktory ciagle na nowo ustawiam i ktory ciagle umiera' - jak
pisal - tym razem umiera na dobre. Zabija go bezlitosny
czas i brak pieniedzy. A miasteczko? Wojna dokonala tu zmian
najokrutniejszych - dzis w Wielopolu nie ma juz Zydow. Uliczki
sa pewnie troche szersze, a z rynku - wcale nie tak duzego,
jak zapamietal go Kantor - trzeba jeszcze chwile isc, by
wyjsc na pola, pagorki i lasy.
Wielopole szlo za Kantorem wszedzie. Nic dziwnego: tu przeciez
przezyl to, do czego kazdy czlowiek powraca przez cale zycie
- szczesliwe dziecinstwo. 'Bylem w wielu miejscach na swiecie,
zwiedzilem wiele krajow, ale nigdzie nie spotkalem tak pieknych
kwiatow i zielonych lak, jak w czasach dziecinstwa w Wielopolu'
- powiedzial w jednym z wywiadow.
Wladze gminne chca uratowac w Wielopolu pamiec o Kantorze.
Dlatego w miejscowym banku zalozono konto na ratowanie starej
plebanii i muzeum artysty. Wladze samorzadowe i koscielne
licza na pomoc instytucji i osob prywatnych. Bez dobroczyncow
nie dadza sobie rady.
Tymczasem sztuka Kantora toczy sie dalej swoim zyciem.
Od 15 do 17 kwietnia 2000 r. odbyly sie w rzeszowskim Teatrze
im. Wandy Siemaszkowej warsztaty aktorskie 'Aktor Kantora
i konsekwencje Nowej Metody', ktore poprowadzil aktor teatru
Cricot-2 i bliski wspolpracownik rezysera Krzysztof Miklaszewski.
Oprocz cwiczen i wykladow byly tez pokazy filmow o teatrze
Kantora, w tym film o tytule - nomen omen - Ostatnia szansa
Wielopola. W Krakowie natomiast, w ramach trwajacej od poczatku
roku wielkiej europejskiej imprezy kulturalnej 'Krakow 2000',
odbedzie sie Festiwal Tadeusza Kantora. Poczatek w czerwcu,
zakonczenie w grudniu, przed Bozym Narodzeniem, swietem,
od ktorego w artystycznym zyciu Kantora wszystko sie zaczelo.
Boze Narodzenie w Wielopolu mialo bowiem dla niego wymiar
niemal magiczny. Jak wspominal w liscie do ks. Smietany,
w Wigilie razem z siostra najpierw dlugo wpatrywali sie
w niebo, czekajac na pierwsza gwiazdke, potem siadali do
wigilijnego stolu, a gdy na koniec udalo im sie wybiec w
nocy do stajni, by posluchac ludzkiej mowy zwierzat, przed
domem natkneli sie na siedzacego w saniach woznice, trzymajacego
rozpalona pochodnie. Maly Tadeusz usiadl wowczas z siostra
w saniach i czekal, az cos sie wydarzy, cos waznego. 'W
taka noc rozpoczal sie moj teatr (...). Powoli spelnial
sie cud, sztuka... '.
I spelnia sie do dzis. |