[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (28 kwietnia 2000)


BARBARA GAWEL

Wielopole, Wielopole

Izbe Pamieci Tadeusza Kantora w Wielopolu Skrzynskim, gdzie 6 kwietnia 1915 roku urodzil sie swiatowej slawy dramaturg, scenograf i rezyser, tworca teatru Cricot 2, urzadzono na parterze miejscowej plebanii w 1996 r., 6 lat po smierci artysty. Dzis dom jego lat dziecinnych zamienia sie w ruine. Wowczas wladze samorzadowe sfinansowaly remont dwoch pomieszczen, gdzie ustawiono gabloty z dokumentami i listami Kantora, powieszono fotografie rodziny i przyjaciol, przywieziono tez z Krakowa eksponaty teatralne. Na remont pozostalych pomieszczen, elewacji zewnetrznej i dachu 120-letniej plebanii zabraklo pieniedzy. Z kazdym wiec rokiem budynek niszczeje coraz szybciej. Dach przecieka, na wilgotnych scianach pojawia sie grzyb, w drewnianej podlodze robia sie dziury. Na domiar zlego niedawno ktos podpalil stojaca tuz za plebania stodole. Spieszace gasic pozar ciezkie samochody strazackie rozoraly teren wokol budynku. Ze wzgledow bezpieczenstwa odlaczono prad. A spalenizne czuc do dzis.

W obawie przed zniszczeniem eksponatow krakowska Cricoteka wycofala stad juz te najcenniejsze. Na parterze pozostalo kilka gablot, fotografii, szafa, krzesla, dwa biurka, swiadectwa szkolne malego Tadeusza i plakaty przedstawienia Wielopole, Wielopole. Na pietrze zas stare gazety, zdjecia, sprzety i drobiazgi zmarlego w 1995 r. przyjaciela Kantora, ks. Jozefa Smietany. A wszystko to - zakurzone, porozrzucane w straszliwym nieladzie. Az trudno uwierzyc, ze nie tak dawno toczylo sie tu normalne zycie.

Takie w kazdym razie bylo ono z pewnoscia jeszcze 15 grudnia 1983 r., kiedy to do swojej czarodziejskiej krainy dziecinstwa, przyjechal z Wielopolem Tadeusz Kantor. Na sztuke, wystawiona w pobliskim kosciele, przyszla cala wies. I choc ludzie nie ukrywali, ze niewiele z niej rozumieja, plakali ze wzruszenia, bo taki wielki czlowiek, ich krajan, stworzyl ja o nich i - przynajmniej tego wieczoru - dla nich.

Wielopole, Wielopole to przeciez subiektywne odtworzenie przez autora swiata dziecinstwa i postaci, ktore w tym swiecie istnialy. Kantor przywolal wiec do zycia swoich najblizszych: matke, ojca, ktorego nigdy nie poznal, bo zginal on na wojnie przed przyjsciem syna na swiat, ksiedza Jozefa Radoniewicza - wuja, u ktorego na plebanii mieszkal razem z matka i siostra, Roberta Bergera - dziadka Krzysztofa Pendereckiego - dalszego krewnego i przyjaciela rodziny, nianie i wielu innych. 'Ta rekonstrukcja wspomnien dziecinstwa ma zawierac tylko te momenty, obrazy, klisze, ktore pamiec dziecka zatrzymuje, dokonujac wyboru w masie rzeczywistosci (...) ' - pisal Kantor we wstepie do sztuki.

Jakie wiec bylo to Wielopole Kantora? 'Male, typowe miasteczko na wschodzie, z duzym rynkiem, kilkoma nedznymi uliczkami. Wprost z rynku wychodzilo sie na pola, pagorki i lasy. Gdzies daleko byla kolej zelazna. (...) Na rynku stala kapliczka z jakims swietym dla wiernych katolikow i studnia, przy ktorej, przewaznie w pelni ksiezyca, odbywaly sie wesela zydowskie. Po jednej stronie kosciol, plebania i cmentarz, po drugiej synagoga, ciasne uliczki zydowskie i rowniez cmentarz, nieco inny' - mowil Kantor w jednym z wywiadow. I zartobliwie dodawal: 'Jezeli cos wowczas wskazywalo na moje pozniejsze sklonnosci artystyczne, to chyba fakt, ze bylem w dziecinstwie wyjatkowo chorowity'.

Po smierci wuja-ksiedza rodzina popadla w konflikt z nowym proboszczem. Helena Kantorowa z dwojka dzieci wyjechala do Tarnowa, ale Tadeusz az do wybuchu wojny przyjezdzal do Wielopola na kazde wakacje. Zatrzymywal sie wowczas u wujostwa Milanow, u nich tez poznal mlodego ksiedza Jozefa Smietane. On to wlasnie, by wspomoc finansowo poczatkujacego artyste, kupowal jego pierwsze obrazy, zlecal mu drobne prace malarskie w kosciele, a znacznie pozniej, po wielu, wielu latach wspolorganizowal w wielopolskim kosciele wystawienie sztuki Wielopole, Wielopole swiatowej juz slawy dramaturga.

Spektakl byl wielkim wydarzeniem nie tylko dla mieszkancow miasteczka. W liscie, wyslanym do ksiedza Smietany z Rzeszowa w dwa dni po przedstawieniu, Tadeusz Kantor napisal: 'Ten niezapomniany wieczor w nawie kosciola, a pozniej na plebanii, ktorej sciany rozwarly sie staropolska goscinnoscia, bedzie swiecil pierwsza jasnoscia w pamieci nas wszystkich, ktorzy mielismy szczescie go przezyc'.

Byla to ostatnia wizyta Kantora w Wielopolu, ostatnia wizyta na plebanii i w pokoju dziecinstwa... 'Stoimy w drzwiach (pokoju) zegnajac nasze dziecinstwo, bezradni, na progu wiecznosci i smierci w tym biednym i mrocznym pomieszczeniu (...) ' - pisal w Wielopolu.

To 'biedne i mroczne pomieszczenie', czyli 'pokoj dziecinstwa, ktory ciagle na nowo ustawiam i ktory ciagle umiera' - jak pisal - tym razem umiera na dobre. Zabija go bezlitosny czas i brak pieniedzy. A miasteczko? Wojna dokonala tu zmian najokrutniejszych - dzis w Wielopolu nie ma juz Zydow. Uliczki sa pewnie troche szersze, a z rynku - wcale nie tak duzego, jak zapamietal go Kantor - trzeba jeszcze chwile isc, by wyjsc na pola, pagorki i lasy.

Wielopole szlo za Kantorem wszedzie. Nic dziwnego: tu przeciez przezyl to, do czego kazdy czlowiek powraca przez cale zycie - szczesliwe dziecinstwo. 'Bylem w wielu miejscach na swiecie, zwiedzilem wiele krajow, ale nigdzie nie spotkalem tak pieknych kwiatow i zielonych lak, jak w czasach dziecinstwa w Wielopolu' - powiedzial w jednym z wywiadow.

Wladze gminne chca uratowac w Wielopolu pamiec o Kantorze. Dlatego w miejscowym banku zalozono konto na ratowanie starej plebanii i muzeum artysty. Wladze samorzadowe i koscielne licza na pomoc instytucji i osob prywatnych. Bez dobroczyncow nie dadza sobie rady.

Tymczasem sztuka Kantora toczy sie dalej swoim zyciem. Od 15 do 17 kwietnia 2000 r. odbyly sie w rzeszowskim Teatrze im. Wandy Siemaszkowej warsztaty aktorskie 'Aktor Kantora i konsekwencje Nowej Metody', ktore poprowadzil aktor teatru Cricot-2 i bliski wspolpracownik rezysera Krzysztof Miklaszewski. Oprocz cwiczen i wykladow byly tez pokazy filmow o teatrze Kantora, w tym film o tytule - nomen omen - Ostatnia szansa Wielopola. W Krakowie natomiast, w ramach trwajacej od poczatku roku wielkiej europejskiej imprezy kulturalnej 'Krakow 2000', odbedzie sie Festiwal Tadeusza Kantora. Poczatek w czerwcu, zakonczenie w grudniu, przed Bozym Narodzeniem, swietem, od ktorego w artystycznym zyciu Kantora wszystko sie zaczelo.

Boze Narodzenie w Wielopolu mialo bowiem dla niego wymiar niemal magiczny. Jak wspominal w liscie do ks. Smietany, w Wigilie razem z siostra najpierw dlugo wpatrywali sie w niebo, czekajac na pierwsza gwiazdke, potem siadali do wigilijnego stolu, a gdy na koniec udalo im sie wybiec w nocy do stajni, by posluchac ludzkiej mowy zwierzat, przed domem natkneli sie na siedzacego w saniach woznice, trzymajacego rozpalona pochodnie. Maly Tadeusz usiadl wowczas z siostra w saniach i czekal, az cos sie wydarzy, cos waznego. 'W taka noc rozpoczal sie moj teatr (...). Powoli spelnial sie cud, sztuka... '.

I spelnia sie do dzis.