MIROSLAW ADAM SUPRUNIUK
"Fragments"- zapomniany epizod "Kultury"
w Ameryce
Racje mial pewien czytelnik Kultury, ktory w 1977 roku napisal w liscie do redakcji: "Niemal jedyna celowa akcja na rzecz niepodleglosci, stojaca do dyspozycji emigracji politycznej i Polonii, to naswietlenie sytuacji panujacej w kraju - w prasie panstw naszego osiedlenia, oddzialywanie na opinie publiczna spoleczenstw, wsrod ktorych zyjemy, przedstawianie rzeczywistosci Polski obecnej, dementowanie klamstw rezimu, prostowanie mylnych reportazy dziennikarzy obcych". Zdanie to najpelniej oddaje jedna z najwazniejszych koncepcji Instytutu Literackiego niesienia pomocy Polsce.
Z drukowanych listow i wspomnien wiemy, ze Jerzy Giedroyc nie zamierzal rezygnowac z mozliwosci wydawania ksiazek i pisma w jezykach innych niz polski, jednak ze wszystkich pomyslow wydawania miesiecznika w jezykach obcych udalo sie zrealizowac jedynie dwie ksiazki po wlosku, jedna po czesku, ukrainsku i kilka po rosyjsku oraz okazjonalne zeszyty: niemiecki i czeski, oraz trzy, swiadczace o pewnej systematycznosci, zeszyty rosyjskie.
Inicjatywa wydania tekstow Kultury po rosyjsku zwiazana
byla jednak nie tyle z zamiarem dotarcia do rosyjskiej emigracji
(chociaz liczono, ze kupi ona czesc nakladu), co z rosnaca
po 1956 roku pewnoscia, ze Kultura znajdzie czytelnikow
w Zwiazku Sowieckim. "Kultura ma niezwykla pozycje
i wyjatkowe mozliwosci oddzialywania na intelektualistow
zarowno w Polsce jak w Zwiazku Sowieckim - napisal Jerzy
Giedroyc w 1964 roku. Pierwszy rosyjski numer Kultury ukazal sie w maju 1960 roku. Jerzy Giedroyc rozdawal go
m.in. dziennikarzom i ekspertom sowieckim na paryskiej konferencji
przywodcow czterech mocarstw 16 maja 1960 roku. Zaskakujaco
dobrze przyjela numer rosyjski rowniez emigracja londynska.
Po dziesieciu latach Kultura po raz drugi siegnela
do pomyslu "zeszytu rosyjskiego", uzasadniajac koniecznosc
jego opracowania "zywymi echami" miesiecznika w Zwiazku
Sowieckim. Powodem wydania w polowie 1981 roku trzeciego
zeszytu rosyjskiego, zawierajacego procz tekstow literackich
takze dokumenty wspolpracy polsko-rosyjskiej na emigracji,
byly wydarzenia "polskiej bezkrwawej rewolucji" oraz literacka
Nagroda Nobla dla Czeslawa Milosza. "Numer niemiecki" Kultury udalo sie zrealizowac Jerzemu Giedroyciowi dopiero w roku
1984 i w niewielkim nakladzie adresowanym glownie do czytelnika
w Niemczech Zachodnich. Wczesniej, z inicjatywy Jerzego
Pradzynskiego, berlinskiego korespondenta Kultury,
przez rok (na przelomie 1952-1953) wydawany byl w jezyku
niemieckim miesieczny serwis opracowywany wspolnie z ukrainskimi
przyjaciolmi, ktory nosil tytul SOF - Stimmen zu osteuropäischen
Fragen. Nachrichten, Kommentare, Presseauszüge. Erscheint
vorerst monatlich informowal opinie publiczna w Niemczech
o zmianach w Europie Srodkowo-Wschodniej po 1945 roku oraz
roli i znaczeniu emigracji z krajow bloku sowieckiego. Opracowanie
numeru "czesko-slowackiego" Kultury (nr 253) w 1968
r. mialo bezposredni zwiazek z wydarzeniami "praskiej wiosny"
i najazdem wojsk Ukladu Warszawskiego na Czechoslowacje.
Numer poswiecony wydarzeniom w Pradze ukazal sie niemal
rownoczesnie po polsku (pazdziernik 1968) i w osobnej edycji,
w jezykach czeskim i slowackim (wiosna 1969).
*
Projekt wydawania "czegos" z Kultury w jezyku angielskim pojawil sie po raz pierwszy wkrotce po roku 1950 i byl bez watpienia pomyslem mieszkajacego w Londynie Juliusza Mieroszewskiego. W Kulturze od jakiegos czasu zdawano sobie sprawe z tego, ze poniewaz pismo krytykuje wschodnia polityke Stanow Zjednoczonych, szczegolnie zas dzialania Free Europe Committee w Nowym Jorku, kazdy zeszyt pisma byl streszczany dla potrzeb wielu instytucji amerykanskich. Swiadomosc tego kazala Mieroszewskiemu przyjac, ze Kultura spelnilaby swe zadanie jako pismo antysowieckie dopiero wtedy, gdyby posiadala druga edycje w jezyku angielskim. Edycja angielska moglaby tez sluzyc doskonale jako material studiow i zrodlo informacji dla spoleczenstw anglosaskich, inteligencji francuskiej, niemieckiej, wloskiej i hiszpanskiej sytuacji na poszczegolnych terenach okupowanych i wsrod poszczegolnych emigracji politycznych. Pismo mialo nosic tytul Culture i byc blizniaczym wydawnictwem Kultury.
Prace nad pomyslem przeciagaly sie, a Mieroszewski doszedl do wniosku, ze zamiast "emigranckiego" kwartalnika po angielsku, Instytut Literacki przygotowac powinien miedzynarodowy periodyk, ktory bylby atrakcyjny dla kazdego, ktory umie po angielsku. W tytule byloby to zaznaczone pod slowem Culture: International Review. Pismo to drukowaloby artykuly, ktorych nie chcialoby wydrukowac zadne pismo angielskie. Poruszaloby tematy niepopularne, a ktorymi wszyscy sie interesuja, chetnie o nich mowia, a jeszcze chetniej czytaja.
Oba projekty Culture upadly z powodow finansowych, choc jeszcze w pazdzierniku 1956 roku, na fali wydarzen w Polsce, wydawanie Kultury po angielsku zaproponowaly amerykanskie zwiazki zawodowe. Pismo mialo sie nazywac Culture Syndicale i ukazywac w regularnych odstepach miesiecznych. Plany byly bardzo konkretne, ale wymagaly zwiekszenia nakladu pracy i liczby osob zatrudnionych w redakcji, na co Kultura nie mogla sobie pozwolic.
W latach szescdziesiatych Kultura podjela jeszcze jedno, udane, lecz niezwykle trudne do oceny w sferze propagandowej wyzwanie: probe opublikowania antologii tekstow literackich i politycznych reprezentatywnych dla Kultury po angielsku, z przeznaczeniem dla czytelnika amerykanskiego. Inicjatorem byla Alicja Iwanska. W lipcu 1967 roku doszlo do podpisania umowy, w ktorej strona amerykanska zobowiazywala sie zapewnic Leopoldowi Tyrmandowi, autorowi opracowania, warunki niezbedne do pracy. Jednak pisarz prace zaniedbal i ostatecznie autorem wyboru zostal Jerzy Giedroyc. Ukazaly sie dwa tomy: Kultura Essays oraz Exploriations in Freedom. Prose, Narrative, and Poetry from Kultura.
Nie sposob powiedziec jaka role odegraly obie antologie w promowaniu Kultury i "sprawy polskiej" na rynku amerykanskim. Giedroyc uznal realizacje pomyslu za chybiona i przez dwadziescia lat jej nie ponawial. Do pomyslu wrocil dopiero w roku 1990 za namowa Roberta Kostrzewy. Between East and West bylo zbiorem 15 artykulow z lat 1971-1990. Uklad szkicow odpowiadal na pytania o program pisma, jego usytuowanie na mapie politycznej oraz realne mozliwosci oddzialywania na kulture i spoleczenstwo w Polsce. Byl podsumowaniem dzialalnosci, ktora doprowadzila do odzyskania przez Polske niepodleglosci.
"FRAGMENTS"
Jedyna udana inicjatywa "wydawania Kultury po angielsku" zostala zrealizowana poza Instytutem Literackim, poza Juliuszem Mieroszewskim i - w gruncie rzeczy - poza Jerzym Giedroyciem.Pierwszy numer pierwszego woluminu Fragments ukazal sie w grudniu 1973 roku. Wydawca zaznaczonym na karcie redakcyjnej periodyku bylo Correspondence Home Study of Languages w Sutter Creek w Kalifornii. W rzeczywistosci, za nazwa ta kryla sie prywatna inicjatywa Jozefa Lubanskiego, bylego zolnierza Brygady Podhalanskiej, uczestnika walk o Narwik i Monte Cassino, ktory pod pseudonimem Charles Joel zaczal tlumaczyc i wydawac czasopismo bez pomocy i bez dotacji zewnetrznych. Przyjecie pseudonimu wynikalo z jednej strony z przekonania, ze ulatwi to dostep do czytelnika amerykanskiego, z drugiej - z obawy o losy rodziny mieszkajacej w Polsce.Fragments zawieraly wylacznie przeklady tekstow publikowanych w Kulturze, najswiezsze, mozliwie najbardziej aktualne, dlatego z powodu trudnosci z regularnym doplywem Kultury do Stanow Zjednoczonych, zmuszony byl drukowac jedynie 10 zeszytow rocznie. Zawieraly one srednio 1-3 teksty, co dawalo okolo 24-26 stron, bez ilustracji. Kazdy zeszyt zaopatrzony byl w kartonowa okladke, co miesiac w innym kolorze (podobnie jak Kultura). Niewielka objetosc czasopisma spowodowala, ze sporo tekstow, np. W prasie sowieckiej czy Dziennik pisany noca zamieszczano z duzymi skrotami.Zamykajacy dzialalnosc numer czasopisma nosil date: grudzien 1979, lecz z powodow finansowych ostatnie trzy zeszyty z vol. 6 wysylano do czytelnikow juz w poczatkach roku 1980.Lubanski byl zarowno wydawca ponoszacym koszty edycji, redaktorem czasopisma, jak i tlumaczem wszystkich zamieszczanych w nim tekstow. Pomagal mu jedynie najblizszy przyjaciel - Amerykanin Robert Miller, ktory drukowal pismo we wlasnej drukarni. Przy okazji pozegnania z Fragments w Kulturze - Lubanski napisal jednak: "Pragne w tym miejscu podziekowac tym kilku osobom, aktywnym i znanym w zyciu emigracji: p. Alicji Iwanskiej, p. Zbigniewowi Byrskiemu, p. Jerzemu Bonieckiemu (z dalekiej Australii), p. Halszce Vincenz, red. Jackowi Przygodzie, p. Jablonskiemu z Union of Poles in America, a nade wszystko tym zwyklym prenumeratorom [...]. Juz specjalne dzieki naleza sie p. A. Jaskiewiczowi z Ann Arbor, ktory (piszac po angielsku) przeslal mi mala donacje w uznaniu mojej noble work! Oraz p. George Bajorowi z Kongmeadow, Mass., ktory (rowniez piszac po angielsku) wyraza gleboki zal z powodu zakonczenia mojej dzialalnosci".Ujmujac dzialalnosc Fragments statystycznie: w ciagu szesciu lat wydano 60 numerow, co daje ponad 1200 stron druku, prawie 100 tekstow ponad 30 autorow: Polakow, Rosjan i Ukraincow. Najczesciej drukowanymi autorami byli: Michal Heller (Adam Kruczek - 21 razy), Leopold Unger (Brukselczyk - 16), Zbigniew Byrski (9), Juliusz Mieroszewski i Gustaw Herling-Grudzinski (po 6), Stefan Kisielewski (Kisiel - 5) i Dominik Morawski (4). Inni autorzy, w tym Bohdan Osadczuk, Jan Nowak-Jezioranski, Tymon Terlecki, Jozef Czapski, Henryk Grynberg czy Leszek Kolakowski, zamiescili we Fragments 1-3 teksty.Pismo ukazywalo sie poczatkowo w 500 egzemplarzach, choc pierwszy zeszyt (z artykulem Brukselczyka o potajemnych sowieckich zakupach zboza w USA) wydrukowano w nakladzie 2000 egzemplarzy. Tak wysoki naklad byl niezwyklym osiagnieciem dla pisma wydawanego bez jakichkolwiek subsydiow, a jedynie dzieki ofiarnosci wydawcy zyjacego z amerykanskiej emerytury. Pozniej liczba drukowanych egzemplarzy zmalala do 300 i stan ten utrzymywal sie do konca. Fragments rozsylano glownie w Ameryce, ale docieraly rowniez do czytelnikow w Europie (glownie w Skandynawii), Afryce Zachodniej i Australii. Liczba stalych prenumeratorow pisma nigdy nie przekroczyla 200, reszte sprzedawano lub rozsylano darmo. Prenumerata byla stosunkowo droga: 8-11 dolarow i zawierala wydawany w latach 1974-1977, pod koniec roku, zbiorczy indeks tresci, wysylany rowniez w celach reklamowych i na zamowienie. Po likwidacji czasopisma Jozef Lubanski sprzedal pewna liczbe kompletow (po 40 dolarow) do bibliotek i instytucji naukowych na swiecie. Fragments nigdy jednak nie dotarly do Polski, a jedyny znany mi komplet posiada Instytut Literacki.O wartosci Fragments decydowala jednak nie forma graficzna (nie odbiegajaca specjalnie od podobnych amerykanskich czasopism paranaukowych), lecz zamieszczane teksty: ich jakosc merytoryczna, oryginalnosc ujecia tematu, glosne (na ile bylo to mozliwe) nazwiska oraz przeklad. Inicjatywa Lubanskiego, zostala "entuzjastycznie przyjeta przez Giedroycia", jednak czasopismo bylo calkowicie niezalezne od Kultury, a jedynym wsparciem bylo zakupienie przez Instytut Literacki 12 prenumerat dla sympatykow paryskiego miesiecznika oraz reklama w Kulturze i w korespondencji z autorami i czytelnikami. Wybor tekstow do druku odbywal sie najpewniej za wiedza i zgoda Jerzego Giedroycia, choc Jozef Lubanski, lepiej orientujac sie w mozliwosciach rynku amerykanskiego i korzystajac z pomocy publicystow Kultury - Zbigniewa Byrskiego i Alicji Iwanskiej, samodzielnie decydowal o ukladzie poszczegolnych numerow. Fragments zamieszczaly przede wszystkim publicystyke sowietologiczna oraz teksty literackie i filozoficzne autorow z krajow Zwiazku Sowieckiego: dysydentow i emigrantow. Podstawe przedrukow stanowila rubryka Adama Kruczka W sowieckiej prasie. We Fragments ukazywaly sie tez inne, samodzielne teksty Hellera z Kultury, np. omowienie Archipelagu GUL-ag Aleksandra. Solzenicyna. Tekstami (ogolnie) "sowietologicznymi" byly tez artykuly Leopolda Ungera (Brukselczyka), Zbigniewa Byrskiego, Bohdana Brodzinskiego, Leszka Kolakowskiego, Edwarda Mozejki, Dominika Morawskiego, Wojciecha Skalmowskiego, Bohdana Osadczuka, Lucjana Perzanowskiego oraz przede wszystkim artykuly Juliusza Mieroszewskiego. Nie inny charakter maja tez fragmenty Dziennika pisanego noca Gustawa Herlinga-Grudzinskiego, przedrukowane we Fragments szesc razy. W nielicznych tekstach poruszano tez terazniejszosc dziejow Polski, sprawy zycia politycznego w PRL lat siedemdziesiatych oraz perspektywy zmian spoleczno-politycznych w Polsce, postrzegane w globalnym systemie polityki swiatowej i wspolzaleznosc pomiedzy wydarzeniami w ZSRR i na Zachodzie. Tym zagadnieniom poswiecony jest np. apel Kultury w sprawie wolnosci Europy Wschodniej, relacja Jozefa Czapskiego z uroczystosci odsloniecia pomnika katynskiego na londynskim cmentarzu oraz zainicjowana przez Jerzego Giedroycia wspolna deklaracja dysydentow rosyjskich w sprawie sowieckiej odpowiedzialnosci za Katyn. Swoistym "lacznikiem" pomiedzy Polska a Zwiazkiem Sowieckim sa teksty Jana Nowaka-Jezioranskiego pt. Trzecia wojna swiatowa (w trzech czesciach) na temat wojny ideologicznej i udzialu w niej stacji radiowych: Radia Wolna Europa i Voice of America.Fragments, adresowane do czytelnika amerykanskiego, mialy przynajmniej dwa zadania do spelnienia. Pierwsze, oczywiste, to koniecznosc informowania o wydarzeniach w Polsce, Europie Srodkowo-Wschodniej i ogolnie - bloku komunistycznym. Informacje zawierac mialy rzetelne i aktualne dane o zakresie wolnosci czlowieka, stanie nauki, oswiaty i gospodarki, powstawaniu i pogladach organizacji opozycyjnych, emigracji i dysydentow, mialy przedstawiac opinie krajow bloku komunistycznego o inicjatywach pokojowych Moskwy. Czytelnik amerykanski mial otrzymac materialy trudno dostepne w Stanach Zjednoczonych, opinie rzadko artykulowane i poglady czesto sprzeczne z polityka rzadu amerykanskiego. Ale periodyk mial spelnic jeszcze jedno zadanie: zwrocic uwage nie tylko na zagadnienia i wydarzenia polityczne w Polsce lub ZSRR czy problemy Europy Srodkowo-Wschodniej, ale tez na Kulture. A dokladniej - na srodowisko polityczne miesiecznika. Czytelnik amerykanski, bardzo szczegolny - bo przeciez czasopismo adresowano do srodowisk inteligencji akademickiej, do kregow w pewnym sensie opiniotworczych oraz mediow - mial otrzymac roznorodne materialy na tematy interesujace Zachod, ktorych wspolnym mianownikiem bylo zarowno to, ze naswietlaly inaczej niz prasa amerykanska aktualne, palace wydarzenia miedzynarodowe, zwiazane posrednio lub bezposrednio z sowiecka ekspansja i sowieckim zagrozeniem na swiecie, jak i fakt, ze zostaly przygotowane w Paryzu, wsrod polskich, rosyjskich i ukrainskich emigrantow. "Jakze lepiej - napisala po zamknieciu pisma Alicja Iwanska - mozna bylo pomoc Polsce w Ameryce, niz zwracac uwage opinii publicznej w Stanach Zjednoczonych na wciaz nieslabnace zagrozenie sowieckie?".Promocja Fragments skierowana byla glownie do uniwersyteckich srodowisk w Ameryce Polnocnej, poza Ameryka prenumeratorami byli glownie Polacy lub osoby pochodzenia polskiego bez znajomosci jezyka starego kraju, najprawdopodobniej nie zwiazani z uniwersytetami. Wsrod prenumeratorow amerykanskich rowniez przewazali Polacy (wielu z nich mialo jednak zwiazki z osrodkami akademickimi), ale powazna czesc stanowili tak zwani "przecietni Amerykanie" - urzednicy, mali przedsiebiorcy, dla ktorych Fragments byly niemal jedynym zrodlem informacji o Polsce i krajach bloku sowieckiego w jezyku angielskim. Przez tych wlasnie "przecietnych Amerykanow" - ich zwiazki zawodowe, polityczne i towarzyskie, czesto o ogolnopanstwowym, a nawet miedzynarodowym zasiegu - mysl polityczna Kultury przenikala do srodowisk amerykanskich, a tym samym do elit ekonomicznych i politycznych. Z drugiej jednak strony, stosunek amerykanskich elit uniwersyteckich do czasopisma Jozefa Lubanskiego, byl - zdaniem Alicji Iwanskiej - "podejrzliwie-poblazliwy".Jozef Lubanski zdecydowal o zamknieciu Fragments majac 74 lata i w obliczu rosnacych kosztow opieki lekarskiej. Zdawal sobie sprawe, ze nikt po nim wydawania czasopisma nie podejmie. Piszac o powodach likwidacji Fragments po szesciu latach wyznal z zalem: "Przyczyny: 1) inicjatywa jednego czlowieka - praktycznie bez zadnego zaplecza finansowego - nie wytrzymala presji obecnych warunkow ekonomicznych w USA; 2) ta inicjatywa nie znalazla poparcia finansowego i zrozumienia olbrzymiej rzeszy polskiej emigracyjnej inteligencji, zajetej 'zbawianiem ojczyzny' wewnatrz polskiej diaspory, zyjacej ciagle na pozywce Polish joke, Kopernikow, Pulaskich, polskiego Papieza, etc. i ciagle omalze slepej na fakt, ze cokolwiek (bez wzgledu na polski polityczny odcien) z tworczosci i publicystyki polskiej emigracji ukazuje sie w jezykach spoleczenstw, w ktorych emigracja zyje, jest budowaniem zrozumienia dla Sprawy Polskiej na swiecie".Fragments przestaly wychodzic glownie dlatego, ze inicjatywa Lubanskiego nie znalazla zrozumienia ani poparcia wsrod polskiej inteligencji emigracyjnej, zwlaszcza w Stanach Zjednoczonych. Jednakze, we wspomnianych wyzej Materialach dla profesora Brzeskiego, Lubanski konstatowal: "Eksperyment Fragments dowodzi, moim zdaniem, ze cala idea jest calkiem mozliwa do urzeczywistnienia i to pomimo fiaska zainteresowania i poparcia patriotow polskich". Zauwazal dalej, ze w przypadku podjecia kiedykolwiek podobnej inicjatywy, konieczna jest solidna baza finansowa.Likwidacja Fragments odbyla sie niemal rownie niedostrzegalnie jak ich powstanie. Lubanski do pomyslu wydawania przekladow z Kultury nigdy pozniej nie wrocil, nie zostala tez zrealizowana - najpewniej z powodow finansowych - sugestia Alicji Iwanskiej, by wykorzystac doswiadczenia Fragments oraz umiejetnosci i kontakty Lubanskiego na amerykanskim rynku do rozpoczecia "jeszcze jednej partyzantki wydawniczej" lub opublikowania tekstow z pisma w wydaniu ksiazkowym.
Jozef Lubanski zmarl w Kalifornii 12 stycznia 1993 roku. Zapowiedziany w Kulturze (3/1999 s. 159) wiekszy artykul wspomnieniowy na jego temat nigdy sie nie ukazal.
-------------------------------------------------------
Autor prosi o kontakt wszystkie osoby posiadajace egzemplarze Fragments lub znajace Jozefa Lubanskiego.
M.A.Supruniuk
Archiwum Emigracji
Biblioteka Uniwersytetu M. Kopernika
87-100 Torun
ul. Gagarina 11
Poland
e-mail Archiwum@bu.uni.torun.pl
|