[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (26 maja 2000)


STEFAN GRASS

Slowacki - istota nieznana

Zycie slynnych ludzi jest jak polna droga z gleboko wydrazonymi bruzdami poprzednich interpretacji i opinii. Pisarz, ktory wyrusza w podroz odkrywcza po tej drodze, powinien - wedlug slow Cypriana Kamila Norwida - 'byc uczciwym i sumiennym w stosunku do swych zrodel'. W takim podejsciu lezy podstawa oryginalnosci.

Dr Jan Zielinski, autor biografii pt. SzatAniol. Powiklane zycie Juliusza Slowackiego, jest z pewnoscia wyznawca norwidowskiej reguly. Oryginalnosc tej ksiazki polega na skrupulatnie uczciwym i naukowo sumiennym podejsciu do zrodel, ktore autor wykorzystal w swej pracy, a jej niezwyklosc - na odwaznym poszukiwaniu zatartych lub przemilczanych faktow w tej dawno juz wyczerpanej - jakby sie moglo wydawac - kopalni biograficznego zlota.

SzatAniol jest wedrowka po na wpol zatartych sladach, czesto ukrytych w listach poety czy relacjach jego znajomych i przyjaciol. Na 'bialych plamach', pominietych przez innych biografow, ukazuja sie nagle tajemne znaki jak gdyby pisane niewidocznym atramentem. Unikajac kolein wyzlobionych przez oficjalne zyciorysy, Jan Zielinski zdolal pokazac nam Slowackiego - istote nieznana.

Niewatpliwie jest w tej biografii sporo zgadywania, analizowania poszlak raczej, niz przedstawiania niezbitych dowodow, ale to wlasnie pozwala nam, czytelnikom, uczestniczyc bezposrednio w literackiej pogoni za prawda i rownoczesnie interpretowac 'znaleziska' wskazane przez autora wedlug naszych wlasnych kryteriow. A tych znalezisk jest wiele.

Dziewiec rozdzialow ksiazki dzieli zycie Slowackiego na najdluzsze etapy jego niestrudzonych pielgrzymek po swiecie. Sledzimy jego kroki poczynajac od Krzemienca i Wilna, poprzez Warszawe, potem podroz na Zachod, a jeszcze pozniej pobyty we Francji, Szwajcarii i we Wloszech, pamietna podroz na Bliski Wschod oraz powrot do Wloch i Francji, gdzie poeta konczy swe krotkie, lecz niezmiernie bogate i wspaniale tworcze zycie.

Kazdy z tych dziewieciu etapow autor SzatAniola podzielil na krotsze 'postoje', ktore przypominaja jasno oswietlone drogowskazy, pomocne w wyszukiwaniu 'bialych plam', lub spowitych w niedomowienia i aluzje tajemnic zycia poety wedrowca. Te identycznie zatytulowane 'wskazowki' nie tylko ulatwiaja samo czytanie, ale pomagaja nam sledzic szczegolowe autorskie hipotezy, sugestie i znaki zapytania, ktore Jan Zielinski stawia w swej ksiazce.

Glowna teza autora, stanowiaca osnowe powiklan w zyciu Slowackiego, zostala zawarta juz w tytule. SzatAniol - zly i dobry duch kazdego czlowieka - symbolizuje rzekomy pakt mlodocianego Juliusza z Szatanem, ktorego blagal on w dziecinstwie o doczesna slawe. Dopiero pod koniec swego krotkiego zycia tworca Krola-Ducha symbolicznie drze ow cyrograf z dziecinstwa. Po przelomowej nocy spedzonej przy grobie Chrystusa w Jerozolimie, Slowacki wkracza w nowy okres zycia i od tego momentu - jak pisze Zielinski - 'w tyglu transmutacji zly piasek przemienia sie w zloty pyl'.

Nie mam trudnosci z przyjeciem tej hipotezy. Wewnetrzne walki duchowe nie bylyby mozliwe, gdyby w kazdym z nas nie istnial SzatAniol. Dwaj adwersarze sa naszymi nieodstepnymi towarzyszami od urodzin az do smierci. Slowacki mial zywa swiadomosc tej ciaglej walki, gdy pisal w Krolu-Duchu:

Cierpienia moje i meki serdeczne,
I ciagla walke z szatanow gromada,
Ich bronie jasne i tarcze sloneczne
Jamy wezowe nasycone zdrada...

Jan Zielinski probuje odczytac dla nas hieroglify tych walk i zmagan z przenikliwoscia literackiego Sherlocka Holmesa, laczac przemilczenia lub niedomowienia w listach poety do matki, w utworach i swiadectwach wspolczesnych w intrygujaca mozaike prawdopodobienstw i poszlak. To, ze w swej ksiazce potrafi on uniknac zeslizgniecia sie na manowce sensacyjnych rewelacji i skandalu, dodatkowo podkresla naukowa rzetelnosc autora.

Hipoteza na temat seksualnej orientacji Slowackiego - byl gejem czy nie? - opiera sie na skrupulatnie obiektywnej interpretacji dostepnych faktow, m.in. trudnych do wytlumaczenia, niemal anonimowych eskapad z przygodnymi znajomymi.

Trzeba pamietac, ze Slowacki byl dosc typowym dzieckiem swej epoki. W pierwszej polowie XIX wieku mezczyzni oblewali lzami swe powitania i rozstania, calowali sie i spacerowali ramie w ramie. Taka byla przypuszczalnie jego emocjonalna i romantyczna, choc krotkotrwala przyjazn z Zygmuntem Krasinskim, ktora, w opinii autora, mogla miec podloze homoseksualne.

W listach do matki Slowacki czesto uzywal takich zwrotow, jak 'wzajemnie tak pokochalismy sie, iz teraz wszedzie razem chodzimy' (o Michale Rola Skibickim). O mlodym Witoldzie Adamie Czartoryskim pisze, ze ten go 'pokochal szczerze'. Slownictwo epoki romantycznej mialo bardziej odlegly od wspolczesnego jezyka wydzwiek, niz to sobie dzis wyobrazamy.

Rola anonimowego Anglika, o ktorym wiemy tylko to, ze byl rudy, lubil boks i walki kogutow, mial piekna siostre i odwiedzal Slowackiego w Paryzu, jest nieco trudniejsza do zrozumienia. Co moglo laczyc nieokrzesanego boksera lub wielbiciela brutalnych sportow z delikatnym, chorym poeta? Podobne pytania pojawiaja sie w SzatAniele dosc czesto.

Nalezy podkreslic, ze autor Balladyny cieszyl sie powodzeniem u obu plci, i to roznego wieku - od piecioletniej Matyldy, jego genewskiej 'zony' (dzis podobne niewinne zabawy, jak autor zauwaza, moglyby grozic Slowackiemu oskarzeniem o pedofilie) do atrakcyjnej wdowy Charlotte Bonaparte, ktora zaszla w ciaze z jakims 'tajemniczym Polakiem' i zmarla wydajac na swiat niezywe dziecko. Nie ma dostatecznych dowodow na to, ze to poeta byl niedoszlym ojcem, ale tez brak pewnosci, ze nim nie byl.

Osobny fragment ksiazki (Narkotyki) Jan Zielinski poswieca dosc silnym poszlakom, ktore wskazuja na to, ze Slowacki zazywal opium. Poeta chorowal od mlodosci na gruzlice, a jego goraczkowa tworczosc miala z pewnoscia wiele wspolnego z choroba, jak tez zapewne z zazywaniem roznych lekarstw z domieszka opium. Autor podejrzewa, iz Slowacki zaczal bardziej na serio palic 'tyton turecki' (eufemizm na haszysz) podczas krotkiego pobytu w Londynie, gdzie - byc moze - wpadl w towarzystwo angielskich pisarzy narkomanow. Slowacki jako palacz 'marychy' - jego znajomosc skutkow narkotyku byla zdumiewajaca - staje sie niemal postacia z naszego stulecia i to zdaje sie laczyc z nim niektore kregi wspolczesnej mlodziezy.

Wiele innych ciekawych, lecz rzadko dotad poruszanych epizodow z zycia poety rzuca nowe swiatlo na jego charakter: m.in. epizod przemytu do Szwajcarii partii medali upamietniajacych powstanie na Litwie, spotkanie z mistrzem Towianskim, przedziwny sojusz poety z rosyjskim anarchista Michailem Bakuninem (swieta anarchia).

Uwazny i obiektywny czytelnik znajdzie w tej pochlaniajacej uwage lekturze potwierdzenie celnej obserwacji autora, ze ' dochodzenie do prawdy bywa ciekawsze od samej prawdy'.

Jan Zielinski, SzatAniol. Powiklane zycie Juliusza Slowackiego, Swiat Ksiazki, Warszawa 2000 r., s. 257 plus kalendarium, indeks osob, spis ilustracji; cena 14 dol. plus NY tax i 4.50 dol. porto w przypadku zamowienia z przesylka (do nabycia w Ksiegarni Nowego Dziennika).