MALGORZATA
MATUSZEWSKA, MAGDA PODSIADLY
Tymoteusz Karpowicz
w domu
Tutaj czuje sie zagrozony przez brak wielonarodowego tlumu.
Jest inaczej niz w Chicago, nie ma Murzynow ani Azjatow
na ulicach - zartowal Tymoteusz Karpowicz, niegdys wroclawski,
a dzis chicagowski poeta, ktory po 28 latach nieobecnosci
przybyl do Wroclawia.
Przyjechal, zeby odebrac nagrode miesiecznika Odra za tom
tekstow poetyckich wydanych w zeszlym roku przez Wydawnictwo
Dolnoslaskie. Sloje zadrzewne, bo o nich mowa, dostaly tez
nominacje do prestizowej Nagrody Literackiej NIKE. Istniejaca
od 1996 roku nagrode dla najlepszej ksiazki roku ustanowily
Gazeta Wyborcza i Nicom Consulting Ltd. Pierwsza NIKE dostal
Wieslaw Mysliwski za powiesc Widnokrag.
"Najciekawsza rzecza w Slojach jest to, ze poetyckie teksty
w niej wydrukowane to samodzielna calosc poetycka, mimo
ze sklada sie z wyboru tekstow. Zostala nawet nominowana
do NIKE, choc regulamin tej nagrody nie przewiduje nominacji
dla tego typu publikacji. Dla mnie to bardzo wazna ksiazka.
To dzielo, ktorego znaczenie moze zostac odkryte dopiero
po latach" - powiedzial nam Andrzej Falkiewicz, filozof,
krytyk i eseista, znawca tworczosci poety.
Kiedy zapytalismy Tymoteusza Karpowicza, czym jest dla niego
powrot po latach, odpowiedzial: "Jeszcze nie wiem. Nie myslalem
nigdy, ze wroce za zycia do swiata czytelnikow, ze zjawie
sie jako autor z ksiazka".
Dotknal swojej
ziemi
W Warszawie Tymoteusz Karpowicz uczestniczyl w 45. Miedzynarodowych
Targach Ksiazki. W kolejce po autograf nieobecnego od ponad
cwierc wieku poety ustawilo sie kilkadziesiat osob. "To
duzo, bo dzis ludzie uciekaja od rzeczy trudnych, garna
sie raczej do swiata Coelho czy Whartona" - opowiadal Andrzej
Adamus, dyrektor i prezes zarzadu Wydawnictwa Dolnoslaskiego.
Karpowicz mial tez spotkanie w Pen Clubie w Warszawie.
We Wroclawiu zamieszkal w swoim domu, ktory od lat wynajmuje
Jan Stolarczyk, redaktor naczelny Wydawnictwa Dolnoslaskiego.
"Troche sie obawialem, bo przyjechal gospodarz i zastanawialem
sie, co powie o stanie swego domu" - w zartobliwym tonie
mowil Stolarczyk. - Czul sie Ôpo lesmianowskuO, ogladal
drzewa, ktore wyrosly podczas jego nieobecnosci, patrzyl
na mury, czy sa zdrowe. Troche narzekal, ze w jego ogrodzie
zarosly sciezki. Mysle, ze ten powrot doda mu sil. Dotknal
swojej ziemi i zobaczyl, ze ludzie sa mu zyczliwi, ze go
szanuja. Bo wiele osob pamieta go sprzed wyjazdu. To jest
dobra, zyczliwa pamiecÓ - opowiadal Jan Stolarczyk.
26 maja w Wydawnictwie Dolnoslaskim Karpowicz odebral Nagrode
Odry. Edwardowi Balcerzanowi, ktory wyglosil laudacje, Karpowicz
przed laty wreczal te sama nagrode. Znamienity polski krytyk
i historyk literatury byl z kolei promotorem "Poezji niemozliwej"
- doktoratu Karpowicza o poezji Lesmiana. O wszystkich tych
faktach laudator skwapliwie przypomnial w uroczysty dzien.
"Poezja Karpowicza zawsze niezwykle silnie generowala sprzeczne
jej odczytywanie - mowil Balcerzan. - Instynktem filologa
czuje wiec mozliwosc3 niezgody i na ten najnowszy tom. Ta
poezja jest bowiem jak zawsze nieprzewidywalna w rozwiazaniach,
grajaca z czytelnikiem tak, jak z czlowiekiem gra swiat
psychiki. A jednak - zawiesil na koniec glos Balcerzan -
ja bez tego finalowego Ôa jednakO nie kochalbym tak tej
ksiazki - wyznal profesor sluchaczom i samemu autorowi Sloi
zadrzewnych. - To Ôa jednakO to propozycja szalenstwa zachwytu
nad kwitnacymi bzami. Nie heroizm jest odpowiedzia na ciezka
probe, na jaka wystawia nas zycie, a dostepny kazdemu minirealizm".
Redaktor naczelny Odry Mieczyslaw Orski podkreslil, ze poeta
tomem Sloje zadrzewne objawil sie z powrotem na polskiej
scenie literackiej. "Nasza nagroda jest nie tylko za ow
tom, ale za wszystko, co uczynil w poezji. Byl przeciez
guru nie tylko poetow wroclawskich" - przypomnial.
Przed uroczystoscia Tymoteusz Karpowicz pojechal do tartaku,
dokad zawiezli go dziennikarze telewizyjni, zeby na tle
drewnianych slojow sfilmowac poete. Kiedy sluchal przemowien,
byl wyraznie zmeczony, ale potem mowil: "Uslyszalem tu tyle
sadow o mnie, ze wlasciwie nie mam wnetrza do pomieszczenia
tego wszystkiego. Dopiero w drodze bede je ladowal w siebie,
zeby dac im zycie. Trudno mi uwierzyc, ze zrobilem w poezji
to, o czym panowie w tak gleboki, odkrywczy sposob mowili.
Dziekuje Panstwu w jak najwiekszej liczbie wymiarow za to,
ze jestesmy razem".
Karpowicz podziekowal wierszem Norwida Centaury. I dodal:
"Wiem, ze koledzy ÔodrzanscyO nie nagrodzili centaura, nagrodzili
zywego czlowieka. Za to, ze potwierdzili mnie w ten sposob,
ja im ludzkim glosem mowie - dziekuje za te pamiec".
Poeta spotkal sie tez z prezydentem miasta Bogdanem Zdrojewskim.
24 czerwca w ratuszu zostana wreczone Nagrody Prezydenta
Wroclawia. Karpowicz jest jednym z pieciu laureatow, najprawdopodobniej
przyjedzie ponownie i odbierze ja sam. Bogdan Zdrojewski
nagrodzil go "w dowod uznania za ostatnie osiagniecie w
tworczosci poetyckiej - ksiazke Sloje zadrzewne". Nagrody
Prezydenta Wroclawia przyznawane sa od dziesieciu lat.
Dzien przed wreczeniem Nagrody Odry Tymoteusz Karpowicz
spotkal sie z czytelnikami na Czwartku Literackim w Domku
Romanskim. ONic sie we mnie nie zmienilo od wielu, wielu
lat i chce sie dzielic tym, co jest we mnieÓ - zapewnial.
Wspominal Rafala Wojaczka, ktoremu pomagal i doradzal, choc
- jak podkreslil, poezja Wojaczka byla calkowicie inna niz
jego poezja. "Trzeba pomagac niepowtarzalnosci" - mowil.
1 czerwca w Muzeum Architektury wyglosil wyklad "Skrzydlaty
Alef. Esej o filozofii kultury".
Pojechal tez do Boleslawca, gdzie podpisywal swa najnowsza
ksiazke. "Ludzie przyniesli starsze tomy do podpisania,
kupowali Sloje zadrzewne. Mlodziez z domu kultury tak recytowala
wiersze Karpowicza, ze widac bylo, ze je rozumieja" - opowiada
Jan Stolarczyk. Karpowicz odwiedzil tez klodzki osrodek
kultury, gdzie dzielil sie swymi rozwazaniami na temat antropologii.
Na wroclawskim
bruku
Tymoteusz Karpowicz wyjechal z Wroclawia w 1973 roku. Przedtem
wspolredagowal Poezje i Odre. Dzisiejszy redaktor naczelny
Odry Mieczyslaw Orski wspomina go jako guru mlodych poetow,
ktorzy po porade przyjezdzali do Karpowicza z calej Polski.
"Dla mnie byl starszym kolega redakcyjnym, razem z redaktorem
naczelnym Zbigniewem Kubikowskim stworzyli taki model pisma,
ktory istnieje do dzis. Przy nich uczylem sie sztuki redakcyjnej"
- wspomina Orski. Dzisiejszemu redaktorowi naczelnemu Odry
Karpowicz w 1963 roku przyznal druga nagrode za wiersz w
konkursie poetyckim.
Kiedy gosc przechodzil przez Rynek, zaprosil go do siebie
Eugeniusz Get-Stankiewicz, wybitny wroclawski grafik, ktorego
warsztat miedziorytniczy i galeria autorska mieszcza sie
w zabytkowej sredniowiecznej kamieniczce na brzegu wroclawskiego
Rynku. "Przechodzilismy i Get-Stankiewicz uchylil okienko,
zaprosil pana Tymoteusza do siebie. Spotkali sie: Get z
Oszmiany i Karpowicz z Wilna" - opowiada Jan Stolarczyk.
"To bylo przypadkowe spotkanie, Domek Miedziorytnika byl
po drodze" - mowi Get-Stankiewicz. - Zamachalem z okna do
Janka Stolarczyka, samego pana Karpowicza nie poznalem.
Ostatni raz spotkalem go przed trzydziestu laty. Bylem wtedy
kierownikiem graficznym Ossolineum, a on wlasnie wydawal
w tej oficynie Odwrocone swiatlo - opowiada artysta. - Wowczas
rozbilem sie o jego poezje, nie dojrzalem do niej. Przed
paroma laty siegnalem po nia ponownie, bo slowa zajmuja
mnie dzis rownie mocno, jak obrazy. Karpowicz zaciekawil
mnie. Podczas tej krotkiej wizyty przed paroma dniami poeta
wyznal, ze czuje sie bezbronny wobec Wroclawia. Stara sie
zrozumiec, co sie z nim dzieje po tylu latach nieobecnosci
w tym miescie".
Domek Miedziorytnika Geta-Stankiewicza odwiedzaja wielcy
polskiej poezji. Bywa tu wroclawianin Tadeusz Rozewicz,
byl Czeslaw Milosz podczas wizyty we Wroclawiu w 1997 roku.
Andrzej Adamus, prezes i dyrektor Wydawnictwa Dolnoslaskiego
dopiero teraz poznal Tymoteusza Karpowicza. "Spotkalem czlowieka,
ktory jest precyzyjny w swoich wypowiedziach, chlonacego
informacje o kraju i o Wroclawiu, bardzo zyczliwego. Obcowanie
z nim to wielka przyjemnosc. Dotychczas jedynie zdawalem
sobie sprawe, ze to wybitna postac. Mysle, ze zainteresowanie
czytelnikow wierszami pana Karpowicza jest dojrzalym zainteresowaniem"
- mowi Adamus.
Jan Stolarczyk od lat wynajmuje dom poety. Czy Karpowicza
wzruszyl widok domu? "Chyba sie nie wzruszyl, bo jest poeta
intelektualistaÓ - mowi Stolarczyk. Redaktor naczelny Wydawnictwa
Dolnoslaskiego twierdzi, ze jego gospodarz jest wymagajacy.
"Wymaga wiele od siebie i innych, nie znosi banalow, ale
jest wyrozumialym, zyczliwym i przemilym czlowiekiem" -
zauwaza.
Tymoteusz Karpowicz, mimo ze od 28 lat mieszka w Chicago,
nadal jest czlonkiem wroclawskiego oddzialu Stowarzyszenia
Pisarzy Polskich, a we wroclawskiej ksiazce telefonicznej
mozna znalezc jego numer telefonu.
|