MONIKA BARTKOWICZ
Powstaje
archiwum Jerzego Turowicza
Ocalic od zapomnienia
Jerzy Turowicz ponad piecdziesiat lat byl redaktorem naczelnym Tygodnika Powszechnego i jedna z najbardziej interesujacych
osobowosci polskiej kultury. W Krakowie znali go chyba wszyscy
- zamyslonego, usmiechnietego pana patrzacego na otaczajacy
go swiat z duza ciekawoscia. Chetnie rozmawiajacego z ludzmi.
Po jego smierci 27 stycznia 1999 roku dla wszystkich stalo
sie jasne, ze wraz z odejsciem redaktora Turowicza skonczyla
sie pewna epoka, ze Tygodnik Powszechny zostal osierocony.
A liczne grono autorow i sympatykow pisma stracilo przyjaciela
i wielki autorytet moralny. To przeciez Turowicz stworzyl
i utrzymal w najtrudniejszych czasach PRL Tygodnik,
ktory stal na strazy wartosci moralnych tak samo mocno,
jak on. Redaktor pozostawil po sobie ogromna dokumentacje
gromadzona pieczolowicie przez wszystkie lata.
W pewnym sensie
pan Jerzy byl Tygodnikiem. Zgromadzone przez niego
materialy, ksiazki i czasopisma sa wiec nie tylko prywatnym
archiwum, ale stanowia dokumentacje jego dzialalnosci jako
redaktora naczelnego. Na szczescie wiele manuskryptow i
tekstow czy listow wynosil z redakcji Tygodnika...
i dzieki temu zostaly ocalone. Zaraz po jego smierci redaktor
Tomasz Fialkowski - wiedzac, jakie skarby znajduja sie w
trzypokojowym mieszkaniu panstwa Turowiczow w Krakowie -
wpadl na pomysl powolania Archiwum Jerzego Turowicza.
"Zainteresowalem
moim pomyslem Fundacje Stefana Batorego, ktora od razu wyrazila
chec pomocy finansowej. Po krotkim czasie w akcje wlaczylo
sie wydawnictwo Znak" - opowiada o poczatkach Tomasz Fialkowski.
W ten sposob przy Fundacji Kultury Chrzescijanskiej "Znak"
powolano Archiwum Jerzego Turowicza. Zbiorami zajely sie
dwie osoby - wnuk zmarlego Michal Smoczynski i Tomasz Fialkowski.
Stanelo przed
nimi nielatwe zadanie: ulozenie i posegregowanie ksiazek,
czasopism, wycinkow prasowych, zdjec, listow oraz stosow
zaproszen, katalogow wystaw znajdujacych sie w trzech pokojach
mieszkania panstwa Turowiczow.
Tu wszedzie byl straszny nielad
Ksiazki lezaly
doslownie wszedzie. "Pod scianami staly pudla, lezaly cale
stosy czasopism. W pokoju dziadka wlasciwie trudno bylo
sie poruszac. Byly tylko takie waskie sciezki. Dziadek po
prostu od pewnego czasu sam gubil sie w swoich zbiorach.
Jeszcze przed smiercia probowalem mu pomagac w porzadkowaniu,
ale nie zdazylismy" - opowiada Michal Smoczynski oprowadzajac
mnie po zbiorach Jerzego Turowicza. Chodzac po tych pokojach,
juz czesciowo uporzadkowanych, trudno sobie wyobrazic stan
poprzedni. Na szczescie przez rozpoczeciem prac porzadkowych
wykonano fotograficzna dokumentacje. "Chcielismy, aby zachowal
sie jakis dokument pokazujacy, jak naprawde wygladalo to
mieszkanie zaraz po smierci pana Jerzego" - wyjasnia Tomasz
Fialkowski.
Zaczelismy od ukladania czasopism
Praca nad archiwum
postepowala w kilku etapach. Pierwszym bylo posegregowanie
stosow czasopism zalegajacych na podlogach pokoi. "Z wielka
pomoca przyszli ksieza jezuici, ktorzy zabrali do swojej
biblioteki kilka rocznikow czasopism filozoficzno-religijnych.
Pozostawilismy troche na zasadzie symbolu. Wsrod czasopism
znajduje komplet francuskiego miesiecznika Esprit od lat 30., a wiec od poczatku jego istnienia. Zachowalismy
je dlatego, ze zarowno samo pismo, jak i prezentowany przez
nie nurt swiatopogladowy byly bardzo bliskie nie tylko panu
Jerzemu, ale i calemu srodowisku zwiazanemu z Tygodnikiem
Powszechnym" - wyjasnia Fialkowski.
Nastepnym etapem
stalo sie porzadkowanie biblioteki zawierajacej mnostwo
dzialow: od filozofii i teologii zaczynajac - i to ksiazek
czesto jeszcze w wydaniach miedzywojennych a nawet starszych
- az po poezje i literature piekna, ktora zawsze zajmowala
Jerzego Turowicza. Trzecim etapem bylo uporzadkowanie wszystkich
niezliczonych wprost papierow znajdujacych sie w samej bibliotece.
Tajemnica wycinkow
Do najwazniejszych
naleza z pewnoscia slynne wycinki zbierane przez redaktora
przez cale zycie. "Znalezlismy wiele rozmaitych kopert wypchanych
wycinanymi artykulami. Wlasciwie dotad nie zdecydowalismy,
co mamy z nimi zrobic. Czesc z nich - te, ktore nie zostaly
posegregowane przez pana Jerzego - przypuszczalnie wyrzucimy.
Reszte, dokladnie opisana, zamierzamy zostawic" - opowiada
redaktor Fialkowski.
Zanim jednak
zapadnie decyzja o wyrzuceniu jakiejs koperty, trzeba wszystko
wczesniej dokladnie przejrzec. Podczas porzadkow zawsze
mozna znalezc ukryty skarb. Tak stalo sie tez w tym przypadku.
"W pudelku, w ktorym wydawac sie moglo, ze znajduja sie
rzeczy z ostatnich lat: kartoniki z zaproszeniami, papierki
z notatkami, znalazlem niebieska koperte z napisem w rogu
'Sprawa Zydow'. Otworzylem ja. W srodku bylo spisane w sierpniu
1945 roku swiadectwo Zydowki, ktorej rodzina ukrywala sie
w czasie II wojny swiatowej w majatku tesciowej pana Jerzego
w Goszycach. Na czterech stronach spisane bylo dokladnie,
jaka pomoc jej rodzina otrzymala w Goszycach. Dokladny opis
czasu spedzonego w tym dworze" - zdradza tajemnice jednej
z kopert Fialkowski.
>W powstajacym
archiwum znajdzie sie tez osobne miejsce na dokumenty zgrupowane
tematycznie - od zamkniecia Tygodnika, historie ruchu
"Znak", az do dyskusji wokol tekstu profesora Blonskiego
opublikowanego w Tygodniku "Biedni Polacy patrza
na getto".
Mimo ponadrocznej
pracy nad porzadkowaniem biblioteki wiele jeszcze zostalo
do zrobienia. Do tej pory nie przegladnieto wszystkich teczek.
"A do niektorych to jeszcze sie nie dokopalismy" - mowi
Michal Smoczynski.
Zbieral wszystko
Jerzy Turowicz,
jak na prawdziwego zbieracza przystalo, wlasciwie niczego
nie wyrzucal ze swoich zbiorow. Dzieki temu zachowaly sie
dosc specyficzne pamiatki. Pozornie wydawac sie moga marginalne
i nie majace wiekszego znaczenia, ale po blizszym zbadaniu
okazuja sie niezwyklym dokumentem minionych czasow. Chodzi
o zbierane i odkladane prawie przez szescdziesiat lat zaproszenia,
afisze a nawet bilety z roznych imprez kulturalnych, na
ktore zapraszano Turowicza. "Te dokumenty zycia spolecznego,
a wiec zaproszenia, plakaty i afisze tworza kompletny zbior
dotyczacy okreslonego czasu. To fantastyczny dokument historyczny!"
- pokazuje mi zaproszenia Fialkowski.
Potrafil otwierac innych
Wsrod porzadkowanych
wlasnie papierow duzo miejsca zajmuje korespondencja redaktora
Turowicza. "Juz w tej chwili Michal wyodrebnil okolo 450
listow" - opowiada Fialkowski. Obok listow znanych postaci
znalazly sie przesylki z wierszami czy probkami prozatorskimi
bedacymi klasycznymi przykladami grafomanstwa. "Te teksty
rowniez chcemy zachowac, chocby jako ciekawostki" - dodaje.
W zbiorze korespondencji
jest wiele listow od pisarzy. "Uderzyl mnie kontakt pana
Jerzego z Konstantym Ildefonsem Galczynskim czy Adolfem
Rudnickim. Pan Jerzy pisywal z Galczynskim nawet wtedy,
gdy ten przestal juz publikowac w Tygodniku i przeszedl
na przeciwna strone barykady. Znalazlem kartke z 1951 roku,
w ktorej panstwo Galczynscy zapraszaja Turowiczow do lesniczowki
Pranie na Mazurach. To jest czas ostrego stalinizmu, Galczynski
od czterech lat nie pisal juz do Tygodnika. Pytalem
pania Anne Turowiczowa, czy byli wowczas w Praniu. Tak,
oczywiscie, i bylo bardzo przyjemnie... - odpowiedziala.
Wiele jest tam takich swiadectw duzej zazylosci i sympatii.
To widac z tonu listow - pan Jerzy mial niewiarygodna zdolnosc
otwierania ludzi" - opowiada Tomasz Fialkowski.
Swiadectwa rozlicznych
i roznorodnych kontaktow redaktora Turowicza znajduja sie
w archiwum. Korespondowal z Papiezem Janem Pawlem II, kardynalem
Stefanem Wyszynskim, Czeslawem Miloszem, Zbigniewem Herbertem.
Dostawal tez zartobliwe kartki od Kisiela. Wiele jest w
bibliotece ksiazek z dedykacjami, miedzy innymi od Matki
Teresy z Kalkuty, od brata Rogera z Taizé.
Emigracyjne wiezy
Jerzy Turowicz
zawsze utrzymywal kontakty z polska emigracja. Potajemnie
spotykal sie z Janem Nowakiem-Jezioranskim czy kapelanem
Radia Wolna Europa ksiedzem Tadeuszem Kirschke. Bardziej
jawne mial kontakty z przedstawicielami londynskiej emigracji.
Slady tego sa w archiwum, chociaz bardziej zakamuflowane,
a to z racji wszechobecnej w tamtych czasach cenzury. Czasem
znajdujemy listy pelne jakichs literek z kropkami; nie wiadomo,
o co chodzi. Kilka udalo sie rozszyfrowac.
Pan Jerzy mial duzo szczescia
Biblioteka redaktora
miala wyjatkowe szczescie. Ocalala mimo II wojny swiatowej,
dwoch przeprowadzek. "Tak naprawde pan Jerzy nigdy nie stracil
swoich papierow, tak ulozylo sie jego zycie, ze nigdy nie
musial przezyc zaglady swego mieszkania. Przeprowadzki byly
zwyklymi przenosinami rzeczy w inne miejsce. Do dzis istnieje
rodzinny dom w Krakowie, w ktorym sie urodzil i wychowal.
Mieszka w nim jego siostra. Tam tez sie zachowala korespondencja
i papiery zwiazane z dziecinstwem. Jak na polskie warunki,
kiedy co paredziesiat lat przypada kataklizm, jest to nieprawdopodobny
przypadek" - opowiada Tomasz Fialkowski. Dzieki temu istnieje
dokumentacja jednego z najbardziej niezwyklych Polakow mijajacego
stulecia kultury. Osoby, wokol ktorej gromadzilo sie wiele
rozmaitych srodowisk - od lat miedzywojennych zaczynajac,
a na latach 90. konczac.
By sluzylo innym...
Na razie nie
ma jeszcze dokladnych planow dotyczacych samego wygladu
archiwum i jego miejsca. "Chcemy tylko, aby sluzylo innym"
- mowi wnuk redaktora Turowicza Michal Smoczynski.
"Najlepiej,
gdyby udalo sie calosc skomputeryzowac; traktujemy to jako
etap wstepny. A poza tym, zeby zlozyc wszystko w jakies
miejsce zabezpieczone od strony naukowej i zeby stalo sie
dostepne dla zainteresowanych osob. Bo jest to nieprawdopodobne
zrodlo wiedzy na temat historii polskiej kultury ostatnich
kilkudziesieciu lat" - mowi Tomasz Fialkowski.
------------------
W imieniu powstajacego archiwum zwracamy sie z prosba
do wszystkich, w ktorych posiadaniu znajduja sie listy Jerzego
Turowicza i inne dokumenty z nim zwiazane. Wdzieczni bedziemy
zarowno za ich udostepnienie celem sporzadzenia kopii, jak
i za wiadomosc, ze takie dokumenty istnieja. Jednoczesnie
gwarantujemy, ze bez zgody nie zostana opublikowane.
Listy prosimy przesylac pod adresem:
Michal Smoczynski
Archiwum Jerzego Turowicza
"Tygodnik Powszechny"
ul. Wislna 12
31-007 Krakow, Poland |