JAN ZIELINSKI
Pod innym
katem
Glos Pana Lema
Dwa uniwersytety w dwoch sasiadujacych krajach postanowily
urzadzic wspolna konferencje naukowa. Na pozor rozni te
uczelnie wszystko. Niemiecki uniwersytet w Greifswaldzie
jest jednym z najstarszych w Europie, zalozono go w roku
1456, za papieza Kaliksta III (jednym z pieciu wydzialow
jest do dzis teologia, tyle ze juz od dawna - protestancka).
Polski uniwersytet w Szczecinie jest jednym z mlodszych,
powstal przed zaledwie pietnastu laty, w nie najlepszym
dla niezaleznej nauki okresie. Wiele tez rozni oba miasta.
Greifswald jest uroczym, ale bardzo malym miasteczkiem,
ktore mozna obejsc pieszo w pol godziny, Szczecin wielkim
miastem, niemal metropolia (gwiazdziste place i szerokie
bulwary przypominaja Paryz barona Haussmanna). Ale sa i
punkty wspolne. O ba grody leza w obrebie krainy historycznej, ktora nosi
nazwe Pomorza (Pommern) i podlegaly w przeszlosci tym samym
wladcom. Dzis, kiedy nikt nie narzuca od gory wrogosci (miedzy
Polska a Niemcami) ani przyjazni (miedzy PRL a NRD), oba
- wraz z poludniowa Szwecja - zechcialy znalezc sie w jednym
euroregionie POMERANIA.
o
I oto w ramach
wspolpracy regionalnej i miedzyuniwersyteckiej dwoje profesorow
zbratanych uczelni - slawistka Ulrike Jekutsch i polonista
Andrzej Sulikowski - postanowilo zorganizowac miedzynarodowa
konferencje naukowa. Wybor tematu - "Stanislaw Lem - pisarz,
mysliciel, czlowiek" - nie dziwi specjalnie, jesli zwazyc,
ze wlasnie Lem jest w Niemczech bodaj najbardziej znanym
wspolczesnym pisarzem polskim. Gdyby zebrac na jednej polce
wszystkie ksiazki poswiecone jego tworczosci, niemiecki
odcinek polki liczylby najwiecej pozycji.
o
Nie miejsce
tu na omowienie, ani nawet na wyliczenie wszystkich referatow
tej konferencji o wyjatkowo bogatym programie. Powiem tylko,
ze niejako dyzurnymi dyskutantami byli dwaj profesorowie
Uniwersytetu Jagiellonskiego, Jerzy Jarzebski (najlepszy
polski znawca tworczosci Lema) i Aleksander Fiut. Inni referenci,
Lemem zajmujacy sie rzadziej lub wrecz okazjonalnie, w napieciu
czekali na fachowy werdykt. A rozrzut tematow byl nieunikniona
konsekwencja roznorodnosci pisarstwa Stanislawa Lema. Slyszelismy
zatem o jego dziecinstwie (z ktorym igral w autobiograficznym
Wysokim Zamku) i o utraconym miescie dziecinstwa Lwowie,
o Lemie wczesnym i poznym, o utopiach i antyutopiach, o
przestrzeni i czasie. Byl referat feministyczny (o plci
robotow) i postmodernistyczny (o Lemie w Internecie). Bylo
tez kilka referatow komparatystycznych, zestawiajacych Lema
ze Swiftem, Mayem, Rilkem czy Borgesem. Mowiono o teologii
(u tego ateisty!) i o sceptycyzmie. Zabraklo moze jednego
tematu: referatu o jezyku Lema.
o
Kiedy w polowie
konferencji przejezdzalismy autokarem ze Szczecina do Greifswaldu,
mniej wiecej w polowie trasy ujrzelismy na polach olbrzymie
metaliczne slupy z zawieszonymi na szczycie trzema waskimi
skrzydlami (jak znak firmowy Mercedesa albo herb Isle of
Man), ktore poruszaly sie miarowo, jednostajnie. Troche
przypominaly wiatraki, ale bardziej jakies konstrukcje z
fantastyczno-naukowych powiesci Lema. Mozna by sadzic, ze
organizatorzy konferencji chcieli jej uczestnikom stworzyc
stosowna oprawe wizualna i zamowili takie tlo na czas naszej
podrozy. Ale Andrzej Sulikowski sprowadzil nas na ziemie,
objasniajac, ze sa to supernowoczesne, komputerowo sterowane
ekologiczne minielektrownie wietrzne. Wykorzystujac stale
wiatry nadmorskie dostarczaja one prad okolicznym miejscowosciom.
Jeden taki wiatrak kosztuje ponoc milion marek (pol miliona
dolarow). Troche za drogo jak na dekoracje.
o
Pod sam koniec
obrad, po referacie niemieckiego germanisty na temat uderzajacych
analogii miedzy powiescia Lema Pokoj na ziemi (w ktorej
Ijon Tichy wedruje na Ksiezyc w misji ocalenia ludzkosci
przed skladowana tam bronia, ktora sie wyemancypowala) i
malo znana, nietypowa dla tego autora powiescia Karla Maya
pod niemal identycznym tytulem Und Friede auf Erden! (jest
to dziwna historia pewnego amerykanskiego misjonarza, wyslanego
w celach misyjnych do Chin), Jerzy Jarzebski zaproponowal,
ze zadzwoni do Lema i zapyta, czy znal te powiesc Maya,
piszac Pokoj na ziemi. I wyciagnal "komorke". Odezwala
sie zona pisarza, a potem on sam. Mowil dlugo, z rzadka
dajac dojsc do slowa swemu glownemu egzegecie. Z kontekstu
domyslilismy sie, ze na pytanie o znajomosc ksiazek Maya
Lem - jak kazdy, kto byl w Polsce chlopcem - odpowiedzial
pozytywnie. Ale ze tej konkretnie ksiazki wcale sobie nie
przypomina.
Rzadko sie zdarza, zeby uczestnicy konferencji naukowej
poswieconej jakiemus pisarzowi mogli na biezaco weryfikowac
swoje tezy u zrodla (nawiasem mowiac wypowiedz Lema w moim
przekonaniu wcale nie przesadza sprawy; to, ze dzis Und
Friede auf Erde! nie pamieta, nie znaczy jeszcze, ze nigdy
sie z ta ksiazka nie zetknal, ze jej nie czytal w mlodosci,
na przyklad w jakims pismie w odcinkach albo w wydawnictwie
zeszytowym). Ale tez rzadko sie zdarza, by jakis uniwersytet
poswiecal sesje naukowa tworczosci zyjacego autora. I nawet
jesli Stanislaw Lem nie dostanie, jak by sobie tego organizatorzy
konferencji zyczyli, literackiej Nagrody Nobla, to juz teraz
moze do dlugiej listy swoich sukcesow dopisac i ten: ze
poswiecono mu miedzynarodowa konferencje i ze dzieki nowoczesnej
telefonii mogl w niej choc przez chwile wziac udzial. Samego
glosu Lema nie slyszelismy - ale dotarl do nas jego przekaz. Oczywiscie,
dla kazdego z uczestnikow zabrzmial on nieco inaczej. Ja
uslyszalem: "Bawcie sie panstwo dalej w egzegezy, mnozcie
byty nawet i bez koniecznej potrzeby, skoro juz inaczej
byc nie moze, ale kiedy w koncu dojdzie do katastrofy, moze
zdazycie sobie pomyslec, ze ja ostrzegalem". Moze zdazymy.
o
Kiedy wracalem
pociagiem z Greifswaldu do Berlina, znow przejezdzalem kolo
metalowych wiatrakow. Ale albo nie bylo wiatru, albo elektrownia
nie pracowala w sobotni wieczor: olbrzymie potwory staly
martwe, z zastygnietymi w bezruchu smiglami. Sprawialy jeszcze
bardziej futurystyczne wrazenie: skomplikowanej, wymyslnej
maszynerii, ktora sie zaciela. I znow pomyslalem o Lemie,
ktory odszedl od fikcji i zajal sie obserwacja rzeczywistosci.
A scislej: podgladaniem swiata, ktory sie zacina.
|