Prosta historia o Nikiforze
Z rezyserem Krzysztofem Krauze rozmawia Anna Szczucka
Anna Szczucka: - Po sukcesie "Dlugu" powiedzial
Pan: "Zrozumialem, ze moge robic filmy tylko w obronie czegos
lub kogos. Inne mi po prostu nie wychodza" i wzial sie Pan
do filmu o Nikiforze. Co Pana w tej postaci zaintrygowalo?
Krzysztof Krauze: - Szczerze mowiac, to jest pomysl,
ktory mi przyniesiono. Scenariusz, jaki pisze razem z Joanna
Kameraz-Kos, powstaje z pewnego urzeczenia ksiazka Elli
i Andrzeja Banachow o Nikiforze. Joanna mi ja podsunela.
A tak naprawde to wybuchlo, gdy przyjechalismy do Krynicy
i zetknelismy sie panem Marianem Wlosinskim (malarzem, opiekunem
Nikifora w ostatnich latach zycia - przyp. red.). Juz po
kilkunastu minutach rozmowy mielismy pomysl na film: dwoch
malarzy, ktorych zetknal los i ktorzy chcac nie chcac, juz
potem chcac, spedzili ze soba dziesiec lat zycia - film
o przyjazni, o poswieceniu i milosci w chrzescijanskim znaczeniu.
- Czy to oznacza, ze bedzie to film o ostatnich dziesieciu
latach zycia Nikifora spedzonych pod opieka pana Wlosinskiego?
- Fabularnie ta opowiesc zacznie sie w chwili, kiedy Nikifor
traci swoja "pracownie" u pana Ferka (ktorego syn zaczyna
chorowac na zapalenie pluc, a ten podejrzewa gruzlice, ktora
mialby sie zarazic od Nikifora, wiec wymawia malarzowi miejsce
pod swym dachem). Wtedy Nikifor staje na progu pracowni
pana Mariana Wlosinskiego i mowi: "Tu bedzie teraz malowala".
Co nas w tym wszystkim zafascynowalo? Rozpoznac w zebraku
wybitnego, genialnego malarza - na to nas czasami stac.
Sa do tego powolani i ludzie, i instytucje, na tym robi
sie prace doktorskie, habilitacje, wydaje sie ksiazki, ostatecznie
- obrazy dobrze sie sprzedaje. Natomiast rozpoznac w tym
samym zebraku kogos, kto potrzebuje troski, opieki, jakby
brata - na to na ogol nie potrafimy sie zdobyc. A tak stalo
sie, kiedy do pracowni pana Mariana wkroczyl Nikifor.
Pan Marian opowiada te historie troszke jak wyjeta ze Zlotej
legendy. Moze to powoduje czas, moze natura ludzkiej pamieci,
ale wydaje mi sie, ze stawal wobec problemow, ktorych juz
nawet dzisiaj sobie nie uprzytamnia. Bo oto on: czlowiek
tak specjalnie malarstwem naiwnym sie nie interesujacy,
zwlaszcza ze byl malarzem po krakowskiej Akademii Sztuk
Pieknych, z takiej szkoly postcezannowskiej; przyjechal
do Krynicy w poszukiwaniu pracy i tu ostatecznie ja znalazl,
w dyrekcji uzdrowisk. Tu zalozyl rodzine, a z malowaniem
wlasciwie sie rozstal - namalowal tylko kilkanascie obrazow,
ktore rozdal. I w to ulozone zycie pewnego dnia wkracza
Nikifor: z akademia nie mial nic wspolnego szkol malarskich
nie znal, Cezanne'a nie szanowal, jak zreszta zadnego malarza
akademickiego.
- Chyba tylko Jana Matejke?
- Moze Matejke, przynajmniej z nazwiska, ktorym czasami
podpisywal obrazy. To spotkanie konczy sie wielka, gleboka,
zdawaloby sie niemozliwa, przyjaznia. Ten zwiazek wystawil
pana Mariana na trudna probe. Prosze zauwazyc, jak zachowuje
sie Krynica. Jedni uwazaja, ze on tez zapewne ma gruzlice,
a drudzy, ze zarabia na Nikiforze. Przed panem Marianem,
czlowiekiem, ktory nigdy nie powiedzial mocniejszego slowa,
zaczynaja sie pietrzyc rozmaite trudnosci. To zaczyna go
ksztaltowac. Kiedy umiera Nikifor, on jest juz wlasciwie
odmienionym czlowiekiem, odwaznym, wolnym. Przemiana Nikifora
tez byla wyrazna. Przez kilka pierwszych lat traktowal pana
Mariana jak sluzacego (aczkolwiek ten zadnych pieniedzy
nie dostawal). Nikifor byl czlowiekiem wygodnym.
- Trudny zwiazek. Nikifor nie mial zwyczaju dzielic
sie, dawac cokolwiek, myslec o kims drugim; on zawsze bral.
- Film nie bedzie opowiadal sielanki. Zycie ma wiele barw.
Swiety Piotr trzy razy zaparl sie Chrystusa. W sumie jednak
obaj cos sobie nawzajem dali i dlatego ta przyjazn byla
mozliwa.
Chcialbym zrobic film oszczedny, powsciagliwy, prosty, w
klimacie Il Postino.
- Z Panskiej opowiesci wynika, ze to bedzie raczej film
o panu Marianie.
- Na pozor. Pan Marian wydaje sie byc glowna postacia,
ale tak bywa z postaciami troszeczke cofnietymi, owianymi
tajemnica, tak jak wlasnie Nikifor, ze to one wyrastaja
w filmie na postacie pierwszoplanowe.
- Czy pierwszy zamysl filmu o Nikiforze byl inny, a
dopiero spotkanie z Marianem Wlosinskim pozwolilo zbudowac
taka fabule?
- Fabula rzadzi sie swoimi prawami. Musielismy z Joanna
znalezc taki punkt widzenia, by ten film byl zrozumialy
wspolczesnie, zeby widzowie mogli sie w nim rozpoznac. Bo
w tej historii sa postawy, z ktorymi mozna sie identyfikowac.
Z jednej strony - genialny malarz, wolny, wierny sobie,
obojetny na opinie, mody. Widze czasami, jak wspolczesni
malarze szarpia sie ze swoimi plotnami. Bardzo mi ich zal
i mysle wtedy o Nikiforze. On nie chcial sie podobac. Na
tym polega jego sila. Z drugiej strony - pan Marian Wlosinski
- czlowiek, ktory ofiarowal drugiemu czlowiekowi niemal
10 lat. Ale dzieki temu odnalazl sens zycia.
- A czy pan Marian opowiedzial, jak postrzegal Nikifora,
zanim ten wszedl do jego pracowni i go sam "wybral"?
- Mowi, ze go zaciekawil od poczatku. Zachwycila go kolorystyka
malarstwa Nikifora. Ale mysle, ze przez "dziwnosc" Nikifora
to byly mieszane uczucia. Pamietam Nikifora, a zapamietalem
go nie poprzez obrazki, ale poprzez aure tajemniczosci.
Bylem w Krynicy jako dziecko. Pamietam swoj lek, gdy stanalem
obok niego.
- Sadzi Pan, ze film o Nikiforze znajdzie dzisiaj publicznosc?
- To nie bedzie film biograficzny. Na filmy biograficzne
w scislym tego slowa znaczeniu ludzie nie chodza dzis do
kina i takiego filmu nie chce producent Juliusz Machulski.
Zreszta historie plynace poprzez lata i epoki przekraczaja
mozliwosci finansowe dzisiejszej kinematografii. Chyba ze
zyciorys Nikifora napisalby Henryk Sienkiewicz.
- Ale musi Pan dotknac akcji "Wisla"...
- To na pewno, ale nie wiem, na ile pozwola mi srodki,
bo to jest juz wejscie w kostium, sceny zbiorowe. To wszystko
jest szalenie kosztowne.
- Czy film o Nikiforze nie jest proba "ogrzania sie",
odreagowania po zimnym i brutalnym "Dlugu"?
- Przede wszystkim chce przywrocic mlodemu pokoleniu Nikifora,
poniewaz dla mlodego czlowieka imie Nikifor niczego nie
oznacza. Chce obronic jego sztuke w agresywnej wspolczesnej
kulturze obrazkowej spychanej w zapomnienie.
- Czy moze Pan juz zdradzic szczegoly filmu: obsade,
date ukonczenia realizacji?
- Pana Mariana Wlosinskiego zagra Andrzej Chyra, ten sam,
ktory w Dlugu gral bezwzglednego egzekutora, ale to w rzeczywistosci
bardzo cieply czlowiek. Nikifora zagra... kobieta, Krystyna
Feldman - nie siostra, a wrecz brat blizniak Nikifora. Pierwsze
zdjecia, zimowe, chcemy krecic w marcu przyszlego roku.
- Dziekuje Panu za rozmowe.
Nikifor (ok. 1895-1968) jest jedna z najbardziej fascynujacych
postaci na scenie sztuki europejskiej XX wieku. Urodzil
sie i spedzil dziecinstwo w skrajnej nedzy, by pod koniec
zycia zyskac miedzynarodowa slawe i dostapic zaszczytu wystawiania
swoich obrazow w prestizowych galeriach na calym swiecie,
w towarzystwie najwiekszych znakomitosci polskiego malarstwa
wspolczesnego, takich jak m.in. Jerzy Nowosielski, Tadeusz
Brzozowski czy Jan Lebenstein.
Do dzisiaj Nikifor nadal pozostaje postacia kontrowersyjna
i tajemnicza. Na pewno mozna o nim powiedziec to, ze byl
Lemkiem i "Malarzem-Artysta", ktorym sam siebie juz we wczesnej
mlodosci niejako proroczo mianowal, i co udowodnil pozniej
swoja sztuka. Przez cale zycie byl bardzo mocno zwiazany
uczuciowo z Krynica, gdzie mieszkal, tworzyl i dokad zawsze
wracal ze swoich licznych wedrowek. Nigdzie indziej zyc
nie potrafil. W 1995 r. w Krynicy otwarto Muzeum Nikifora.
Krzysztof Krauze - rezyser, laureat Zlotych Lwow na festiwalu
w Gdyni (Dlug, 1999 r.) i paszportu Polityki, tworca takich
filmow fabularnych, jak Nowy Jork - czwarta rano (1987 r.),
Gry uliczne (o zabojstwie Stanislawa Pyjasa, 1996 r.) oraz
licznych dokumentow, z ktorych za najwazniejszy sam uwaza
film Jest (1984 r.) - o pielgrzymce ze wsi Zbrosza Duza
pod Grojcem na spotkanie z Papiezem (film dostal nagrode
podziemnej "Solidarnosci"). Obecnie realizuje dla Telewizji
Polskiej trzyodcinkowy miniserial z zycia prowincji Wielkie
rzeczy.
Marian Wlosinski liczy ponad 70 lat. Po studiach na ASP
w Krakowie zamieszkal w Krynicy, gdzie pracowal w Dyrekcji
Uzdrowisk (jako dekorator i fotograf). Mial wlasna pracownie
w budynku Starych Lazienek. Opiekowal sie Nikiforem az do
smierci artysty w pazdzierniku 1968 roku. Dokumentowal rowniez
zycie malarza. Wszedzie towarzyszyl mu z aparatem fotograficznym.
Wykonal setki zdjec Nikifora, ktore obecnie sa eksponowane
w Muzeum Nikifora w willi "Romanowka" w Krynicy.
|