EWA KARA
Swiat w obiektywie
Salon Polskiego Klubu Fotografika w Nowym Jorku
W
Konsulacie Generalnym RP podczas Salonu Fotograficznego
2000, ktory odbyl sie w dniach od 6 do 13 czerwca, mozna
bylo obejrzec 482 prace 68 czlonkow Polskiego Klubu Fotografika.
Zaprezentowali sie artysci polscy i amerykanscy, profesjonalisci
i amatorzy, poczatkujacy i weterani, a zgodnie z zasadami
- pokazali fotografie na dowolny temat i w dowolnie wybranej
technice. Ogromna roznorodnosc i bogactwo cechowaly druga
wystawy klubu.
Juz sam wernisaz, ktorego glownym sponsorem byla Tania's Restaurant Tekli Pawlowskiej z Jersey City, okazal sie wydarzeniem. Okolo 300 osob przybylo na otwarcie wystawy, wykazujac ogromne poswieceniem dla sztuki - aura tego dnia nie dopisala. Szczelnie wypelnione przez entuzjastow fotografii sale konsulatu okazaly sie zbyt male dla takiego tlumu, trzeba bylo sie ustawicznie przepychac, by moc zobaczyc poszczegolne prace. Powodzenie wystawy swiadczy jednak o stale rosnacym zainteresowaniu fotografia w polskim srodowisku.
Podczas wernisazu czlonkowie zarzadu klubu przyznali kilka rownorzednych nagrod w ramach konkursu na najlepsze zdjecia Salonu Fotograficznego 2000, ktore zostaly ufundowane przez Nowy Dziennik, Concord Trading Corp, Polskie Linie Lotnicze LOT, Western Union i Wizard. Pierwsza nagroda wyrozniono Marka Cichonia za rewelacyjne portrety ptakow, Grazyne Guzik-Mactier za czarno-biala fotografie reportazowa z Meksyku w stylu Cartier-Bressona oraz Tomasza Klimka za doskonale wyczucie piekna i realizm na pograniczu abstrakcji zarowno w fotografii czarno-bialej, jak i kolorowej. Druga nagroda zostala przyznana Iwonie Drelich za urzekajacy czarno-bialy portret, Annie Kossakowskiej za poetyckie fotografie z Times Square, Damianowi Pawlusowi za znakomite zdjecia natury, za ktore otrzymal wlasnie zloty medal w Fotograficznych Mistrzostwach Polski 2000, oraz Kazimierzowi Rzezniakowi za elegancje fotografii en vouge. Zas lauretami trzeciej nagrody zostali Dorota Lakomy za portrety dzieci, Izabella Nowinska za niepokojacy czarno-bialy wspolczesny pejzaz z postaciami z Sadu Ostatecznego Hansa Memlinga, Wojciech Richter za czarno-bialy pejzaz miejski z elementami reportazu, Kazimierz Smieszko za alpinistyczne ujecia z Yosemite oraz Patrycja Zuchowska za bardzo ciekawe czarno-biale fotografie.
Salonowi towarzyszyl wyjatkowo dobrze przygotowany katalog projektu Jerzego Kossa, zawierajacy prace 52 uczestnikow wystawy wraz z ich zyciorysami. Powstal on dzieki ogromnego poswieceniu Wieslawa Burdzy, Bogumily Koss i Artura Kowalskiego oraz pomocy finansowej sponsorow: PLL LOT, Tomira Inc., Arista Printing&Graphics, Pekao oraz Concord Trading Corp. Katalog zdobi bardzo interesujaca okladka ze zdjeciem Ryszarda Horowitza Fotofusion w otoczeniu 52 portretow artystow. Warto przytoczyc wypowiedz Jerzego Kossa, przewodniczacego klubu: "Na tej okladce maksyma mowiaca, ze Çpiekno jest w oczach patrzacegoE, wraz z symbolicznym obrazem Horowitza - wszystkowidzacym okiem fotograficznym - nabiera nowego sensu, gdyz to szekspirowskie Çoko umysluE wyprodukowalo godne zapamietania obrazy znajdujace sie wewnatrz katalogu. Oczy artystow widza zycie dookola, a kazdy z nich na swoj wlasny sposob i kazdy z nich ma istotna historie do opowiedzenia. To my, fotografowie, widzimy wieczna obecnosc ustawicznie zmieniajacego sie swiata. To nasze poszukujace oko, ktore zapisuje, notuje lub kreuje calkowicie oryginalny obraz, komunikuje cos waznego i uniwersalnego. Piekno sztuki ma wieczna sile".
Honorowy przewodniczacy klubu Ryszard Horowitz zaprezentowal trzy fotografie: wspomniana juz Fotofusion, przypominajace obraz Botticellego Narodziny perly, oraz dowcipna parafraze slynnego obrazu Podkowinskiego - fotografie zatytulowana Szal Piotra. Te precyzyjnie "wyrezyserowane" zdjecia oczarowuja wyrafinowanym pieknem detalu i nadrealizmem zniewalajaco prawdziwym, a jednoczesnie rodem z krainy snow.
Do kategorii "fotografii przetworzonej", czyli innymi slowy komputerowej, kwalifikuja sie takze zdjecia dwoch artystow: Piotra Olszewskiego - bardzo interesujace kolorystycznie, pelne symbolizmu i wykorzystujace elementy grafiki, oraz Piotra Powietrzynskiego - bardzo poetyckie pejzaze ze slonecznikami.
Wyjatkowe zas i odmienne od pozostalych zarowno technika, jak i rozmiarami sa fotografie Andrzeja Lecha w sepiowanym bromie z zastosowaniem kapieli herbacianej, ktora nadaje bieli cieply brazowy poblask, a zarazem efekt wyjatkowo starych zdjec. Ta technika sprawia, ze wspolczesne fotografie maja bardzo nostalgiczna atmosfere.
Poezja smutku wlasciwa jest takze polskim fotografiom z 1984 roku Evy Rubinstein. Wysublimowane piekno jej prac sklania do glebokiej refleksji estetyczno-egzystencjalnej. Podobne w nastroju sa takze czarno-biale zdjecia Warszawy, wykonane na kolorowym papierze z efektem sniedzi przez Zbigniewa Jedrusa.
Mozna zauwazyc, ze wielu nalezacych do klubu fotografikow jest pod ogromnym wrazeniem wspanialej przyrody Stanow Zjednoczonych, stad duza liczba zdjec opiewajacych jej piekno, autorstwa Tomasza Wielgomasa, Wojtka Moszynskiego i Artura Kowalskiego. Dominujacym tematem wystawy byl krajobraz, fotografowany przez Edwarda Bochnaka, Jolante i Janusza Zastockich, Jacka Czwalinskiego, Fredericka Dammonta, Grazyne i Tadeusza Benkowskich, Kryspine Czerwinska, Malgorzate Sobocka, Romualda Dymskiego i Amerykanke Joyce Morill. Drugim latwo zauwazalnym motywem byl pejzaz miejski, obecny na fotografiach Mirki Mazalon, Piotra Michalewskiego, Stanislawa Flisa, Jerzego Kossa, Lidii Wojcik, Anny Babinskiej i Pawla Bieleckiego.
Fotodziennikarstwo jest bez watpienia mocna strona polskich artystow, a swiadczy o tym jakosc zaprezentowanych na wystawie prac. Reportaz to przede wszystkim mistrz ukazywania prawdziwego zycia - Jan Hausbrandt. Wlasciwy mu surowy realizm, widoczny w cyklu zdjec poswieconym motocyklistom na zlocie w Daytona na Florydzie, obnaza ostro prawde zycia. Nie ma tu zadnych upiekszen czy sztucznosci. Zygmunt Malinowski na swoich fotografiach pokazuje piekno odleglego Peru. Precyzja detalu, swiatlocienia, mistrzowskie ustawienie elementow wzgledem siebie powoduje, ze rzeczywisty obraz zastyga w metafizycznej glebi szarej codziennosci. Podobny urok maja takze zdjecia Ireny Chaleckiej. Piotr Bujnowicz zaprezentowal swoje zdjecia z planu filmowego Pana Tadeusza, a Hanna Kosinska-Hartowicz pokazala jakze intrygujace, drapiezne w wyrazie fotografie z planu filmowego wideoklipu Zbigniewa Rybczynskiego.
Do refleksji sklaniaja czarno-biale fotografie Tomasza Piotrowskiego z cyklu Dzieciaki. Niezwykly moment zostal zarejestrowany na zdjeciu Kto nastepny przez Zosie Zeleska-Bobrowski. Natomiast fotografie dokumentalne Stanislawa Sieniawskiego z lat 80. sa wstrzasajace, podobnie jak praca Stana Boguszewskiego. Zdjecia najmlodszej uczestniczki wystawy - Violetty Koss - sa dowodem jej umiejetnosci uchwycenia wlasciwego momentu i wnikliwej obserwacji rzeczywistosci.
Portret reprezentowal sie stosunkowo skromnie. Najciekawsze sa bardzo zindywidualizowane portrety gwiazd polskiej muzyki - Stanislawa Soyki, Kazika i Kasi Nosowskiej - autorstwa Tomasza Jakubowskiego. Wzrok przyciagaja zdjecia Wojciecha Kubika slynnych gwiazd sportu w momencie ich zmagan, a takze klasyczne portrety dzieci i bezdomnych Bogdana Michalskiego. Portret Hanny Kosinskiej-Hartowicz wykonany przez Jerzego Kossa zwraca uwage uchwyceniem ruchu glowy i ekspresja twarzy o niezwyklym spojrzeniu.
Bardzo interesujace zdjecia zaprezentowal swietnie zapowiadajacy sie 19-letni Oskar Miarka. Pokazal niewielkie, bo wykonane za pomoca polaroidu, osobliwe kompozycje o artystycznym efekcie wywolanym ingerencja w tkanke zdjecia. Jako jedyny na calej wystawie pokazal akty kobiece o modiglianowskiej linii, przyciagajace wzrok zoltym, miekkim swiatlem.
Czarno-biale fotografie Macieja Sowy sa rowniez bardzo interesujace: wyabstrahowane z rzeczywistosci przedmioty uzytku codziennego - parasol, wieszak, biustonosz czy majtki - zostaly potraktowane jak dekoracyjne formy. Odmienne w sposobie podejscia sa panoramiczne zdjecia Wieslawa Burdzego - istniejaca w swiecie realnym calosc wykreowana zostaje na kilku klatkach. Na ekspozycji w konsulacie po raz pierwszy pokazal swoje zdjecia wykonane tradycyjna metoda Andrzej Haladuda. Sa to fotografie obrazujace z ogromna wrazliwoscia przemijanie zycia.
Na wystawie znalazlo sie duzo znakomitych fotografii, ma ona jednak pewne minusy. Najwazniejszy problem to zgromadzenie zbyt duzej, wrecz ogromnej liczby prac na malej przestrzeni wystawienniczej. Czesc zdjec po prostu ginie w tym natloku, np. rewelacyjne portrety Tomasza Jakubowicza czy czarno-biale fotografie wiezy Eiffla autorstwa Wojtka Korsaka. Czesc zdjec ze wzgledu na brak miejsca zostala rozproszona. Koniecznoscia staje sie wiec radykalne ograniczenie liczby prezentowanych prac, co bedzie na pewno z ogromna korzyscia dla samych fotografii.
Salon Fotograficzny 2000 byl wyjatkowa prezentacja 68 tworczych osobowosci. Wystawa byla takze dla wielu artystow okazja do zaprezentowania swoich dokonan szerszej publicznosci. Trzeba tez zauwazyc, ze w porownaniu do ubieglego roku moglismy podziwiac prace na wyzszym poziomie. "Wsrod nich - wedlug Ryszarda Horowitza - mozna odnalezc wiele wybitnych, dobrych, interesujacych, jak i przecietnych prac, jak zreszta na kazdej wystawie zbiorowej. Rzecza dla mnie ciekawa bylo to, ze nie byla to wystawa o charakterze czysto etnicznym, czego osobiscie unikam. Byla to wystawa fotografii zawierajaca uniwersalny material, ktory bylby w stanie zainteresowac kazdego widza, bez wzgledu na pochodzenie. To fakt szczegolnie pozytywny, gdyz zamiast zasciankowosci powstala wystawa artystow, ktorzy sa przesiaknieci kosmopolitycznym podejsciem do swiata i rzeczywistosci".
|