[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (23 czerwca 2000)


JAN ZIELINSKI

Pod innym katem

Polonia - Polonia

W roku 1915, a wiec na trzy lata przed odzyskaniem niepodleglosci, warszawska "Zacheta" oglosila konkurs malarstwa i rzezby na prace pt. Polska (Polonia). Nadeslano wiele dziel, raczej gorszych niz lepszych, tak jakby artysci nie byli jeszcze gotowi do zmierzenia sie z tematem. Albo jakby nie chcieli konkurowac z Jackiem Malczewskim, ktory od lat juz borykal sie z tym tematem, a jeszcze nie powiedzial ostatniego slowa (Wizja artysty - Polonia, obraz przedstawiajacy bijacego czolem w sztalugi malarza i wizje zrzucajacej kajdany niewiasty z usypiajacymi glowkami maku w prawej rece pochodzi z roku 1897; tryptyk Ojczyzna z 1903, naga, zagrzewajaca do boju Nike Legionow z 1916 r., liczne Polonie z 1918 r.).
Na rok 2000 - rok kolejnego Kongresu Kultury Polskiej, ktoremu ta wystawa jest dedykowana - dyrektor "Zachety" Anda Rottenberg zaplanowala powtorzenie tamtego konkursu sprzed 85 lat. Zaproponowala podjecie tego samego tematu artystom wspolczesnym, zarazem jednak poprzedzila te nowoczesne realizacje bogatym przegladem motywu w polskiej ikonografii, od konca wieku XVI.

*

Prace nadeslane na poprzedni konkurs, rozstrzygniety w pazdzierniku roku 1916, ulegly niestety rozproszeniu i nie byla mozliwa prosta konfrontacja na zasadzie rownorzednosci: tyle dziel z tamtego czasu, tyle samo wspolczesnych. Moze i dobrze, jesli rzeczywiscie, jak pisali owczesni recenzenci, poziom prac nie byl zbyt wysoki. Na dwa plotna z tamtego konkursu warto jednak zwrocic baczniejsza uwage. Pierwsze to Polonia Jacka Mierzejewskiego (1915) - obraz utrzymany w tonacji pompejanskiej szarosci, gora przelatuja posepne czarne ptaszyska, posrodku stoi marmurowy sarkofag z przypominajacymi szkielety wychudlymi orlami, a na sarkofagu okryta tylko czarna przepaska niewiasta, ktorej cialo ma barwe o ton zaledwie cieplejsza od koloru grobowca, budzi sie powoli do zycia, dlonia dotykajac czola, jakby chciala zetrzec zmory wiekowego snu. Drugi to Polska Wlastimila Hofmana (1916) - osobliwy tryptyk w jednym obrazie, po bokach dwaj smutni legionisci na tle pejzazu, a na pierwszym planie zamyslona, ale dumna kobieta w bialej szacie na tle formy, ktora ewokuje i drzewo krzyza (z zarysowanym orlem) i waska trumne. Spolonizowany Czech Hofman jeszcze kilka razy podchodzil do tematu. Najciekawsze ujecie to Polonia z roku 1919 - w szczerym polu peknieta plyta grobowa, na brzezku leza rozkute kajdany, a posrodku naga niewiasta, ujeta w wielkim skrocie perspektywicznym, jak na obrazach Mantegny. Hofmanowi chodzilo bodaj konkretnie o nawiazanie do Martwego Chrystusa wloskiego mistrza, takze w sensie alegorycznym: jego Polonia ma na nodze slad po gwozdziu - stygmat polskiego losu. Obraz zostal, jak wynika z sygnatury, namalowany w Paryzu w roku podpisania traktatu wersalskiego - w swietle tego faktu dodatkowej wymowy nabiera postac siedzacego u glow Polonii orla, ktory rozpostartymi skrzydlami chroni ja przed widocznym w glebi, zlowrogim czerwonym sloncem.

*

Wystawa pokazujaca dzieje jednego motywu na przestrzeni stuleci daje okazje do przesledzenia, jak pewne elementy tego motywu powtarzaja sie w wielu przedstawieniach, a inne przemijaja niczym meteor, by powrocic nagle w zupelnie nieoczekiwanym miejscu i czasie (okazuje sie wtedy, ze to nie byl meteor, tylko kometa). Naga lub polnaga kobieta, orzel, grob, krzyz, kajdany - to elementy, ktore sie powtarzaja w niezliczonych mutacjach. Na zasadzie komety natomiast wraca motyw trojglowego smoka. Oto na anonimowej rycinie z roku 1697, przedstawiajacej medal wybity z okazji elekcji Augusta II, wladca upozowany na Herkulesa (lwia skora przewieszona przez ramie, maczuga), depczac trojglowego smoka, przyjmuje korone z rak Polonii. W innym miejscu ekspozycji wisi dziewietnastowieczny rysunek weglem, sygnowany przez tajemniczego Stope, a przedstawiajacy ukrzyzowana Polonie. Na krzyzu tabliczka nie z napisem I.N.R.I., tylko: Polska, kobieta zwiesila smutnie glowe i patrzy na wijacego sie u stop krzyza potwora z trzema wezowymi glowami. Oczywiscie oba przedstawienia odwoluja sie do zupelnie innej ikonografii, pierwsze do antycznej, drugie do chrzescijanskiej, wiadomo tez, ze autor medalu elekcyjnego nie mogl wiedziec, iz Polska zostanie rozebrana przez trzy sasiadujace potegi, o czym wiedzial juz Stopa - tym niemniej zbieznosc jest uderzajaca. A trojglowy wrog i motyw deptania powracaja w przewrotny sposob we wspolczesnym obrazie pod rosyjskim tytulem Priwiet iz Jalty (1985 r.), na ktorym Jan Rylke przedstawil Roosevelta, Churchilla i Stalina, jak siedza sobie z zadowolonymi minami miedzy dwiema onyksowymi kolumnami, depczac rozlozona na pokrytym dywanem schodach polska flage.

*

Trzeba tu wspomniec, ze autorka wystawy miala szczesliwy pomysl polaczenia ze soba roznych obiegow funkcjonowania motywu. Obok arcydziel wisza na tej wystawie ewidentne kicze, w dodatku w gablotach zgromadzono nawiazujace do motywu Polonii pocztowki, ilustracje prasowe i druki ulotne - wszystko to razem sklada sie na (jakby powiedzial Mieczyslaw Porebski) "ikonosfere" tego motywu.
Moim ulubionym obrazem na wystawie "Polonia - Polonia" jest wydobyte ze zbiorow prywatnych niedokonczone plotno nieznanego malarza z roku 1831, zatytulowane Upamietnienie detronizacji cara Mikolaja I. Dominuje tonacja karmazynowa: na pokrytym suknem schodkowym postumencie stoi tron z wyszytym na oparciu polskim orlem. Z lewej strony stoi chorazy w kontuszu. Gorna czesc tronu spowita jest oblokami, nad ktorymi unosza sie postaci Matki Boskiej z doroslym Chrystusem na reku (wyglada jak miniaturowy Sarmata, z lysiejaca glowa i wasami...) oraz swieci i patroni Polski. Obraz jest, jak powiadam, niedokonczony, ale przeciez ma on przedstawiac pustke, nieobecnosc cara, ktory byl narzuconym krolem Polski. Narzuconym i zrzuconym. A wiec pustka, ale nacechowana pozytywnie, nieobecnosc upragniona. Bardzo sugestywny obraz.<

*

Czesc nowoczesna wystawy "Polonia - Polonia" prezentuje sie calkiem okazale. Obok prac konceptualnych, instalacji i rzezb (swietna Victoria Krzysztofa M. Bednarskiego z roku 1983, marmurowa dlon z palcami ulozonymi w litere V, ktorej gorna czesc zostala amputowana) jest tu kilka porazajacych plocien. Niektore pamietamy z wystaw organizowanych po kosciolach w czasie stanu wojennego i pozniej, niektore powstaly specjalnie na te wystawe. Z tych ostatnich chcialbym zwrocic uwage na Melancholie (1999 r.) Lukasza Korolkiewicza. W Polonie wcielil sie tu sam artysta, ktory siedzi nagi, z czarna ptasia maska przylozona do twarzy, z noga zalozona na noge. Czesciowo przeslania nam go czarne krzeslo, w ktorym mozna dopatrywac sie echa sztalug ze wspomnianego obrazu Malczewskiego Wizja artysty - Polonia, plyty nagrobnej czy trumny albo tez konfesjonalu. Wszystkie te mozliwosci interpretacyjne sa zapewne rownie uprawnione. Ja jednak patrze na ten obraz przez pryzmat Upamietnienia detronizacji cara Mikolaja I. Mowiac, ze nagi artysta siedzi na krzesle, pominalem jedna istotna informacje, te mianowicie, ze na tym krzesle lezy bialo-czerwona flaga.
W fakcie, ze to plotno nikogo nie obraza, widzialbym dowod daleko idacej normalizacji dzisiejszej Polski. Oto w panstwowej galerii pokazuje sie obok siebie obrazy patriotyczne i anarchistyczne, wyrazajace nadzieje i zwatpienie, arcydziela i kicze, afirmacje i prowokacje (przy czym te opozycje wcale sie nie pokrywaja). "Zacheta", budynek w ktorym fanatyczny malarz Eligiusz Niewiadomski zastrzelil prezydenta Narutowicza, jest z tego punktu widzenia miejscem szczegolnym.
Dobrze sie stalo, ze Anda Rottenberg wpadla na pomysl powtorzenia konkursu z roku 1915. I ze wspolczesni malarze tak licznie i tak ciekawie odpowiedzieli na jej apel. Wystawa potrwa do 2 lipca. Towarzyszy jej katalog w dwoch wersjach, zgrzebniejszej i bardziej okazalej. A podejrzewam, ze kazdy, kto w tym czasie trafi do "Zachety", wyjdzie z niej ze swa wlasna, indywidualna wariacja na temat motywu Polonii. I na pewno wyjdzie bogatszy, niz wszedl.