[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (23 czerwca 2000)


JANUSZ WROBEL

Nowi sasiedzi III Rzeczypospolitej

19 sierpnia 1989 r. prezydent Wojciech Jaruzelski powierzyl Tadeuszowi Mazowieckiemu misje utworzenia nowego rzadu, czym symbolicznie zamknal trwajacy 45 lat okres rzadow komunistycznych. Kierownictwo krajem przejal polityk reprezentujacy "Solidarnosc", cieszaca sie wowczas powszechnym poparciem spoleczenstwa. W kilka dni pozniej, 24 sierpnia, pierwszy premier III Rzeczypospolitej wyglosil historyczne exposŽ sejmowe, w ktorym zapowiedzial zasadnicze reformy polityczne i gospodarcze. Znacznie ostrozniej wypowiadal sie w kwestiach polityki zagranicznej. Nie wspominal ani o wycofaniu Polski z Ukladu Warszawskiego, ani o wystapieniu z Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej. Przyczyna tej wstrzemiezliwosci byla oczywista; Mazowiecki musial pamietac o polozeniu geopolitycznym Polski. Juz pierwszy rzut oka na polityczna mape tej czesci Europy pozwalal stwierdzic, iz Rzeczpospolita nadal tkwila w srodku czerwonej obreczy. Wszystkie sasiednie kraje rzadzone byly przez komunistow, a doborowe dywizje Armii Sowieckiej stacjonowaly nie tylko za nasza wschodnia granica, ale rowniez w Niemieckiej Republice Demokratycznej i Czechoslowacji. Co wiecej, garnizony Polnocnej Grupy Wojsk Armii Sowieckiej rozlokowane byly gesto na terenie zachodniej i polnocnej Polski. W tej sytuacji zaden odpowiedzialny polityk nie mogl sobie pozwolic na nierozwazna wypowiedz, ktora mogla narazic kraj na grozna w skutkach reakcje Kremla.
Nikt sluchajacy przemowienia Mazowieckiego nie mogl wowczas nawet przypuszczac, iz zaledwie w kilka lat pozniej geopolityczne polozenie Polski ulegnie zasadniczej zmianie, a wszystkie sasiednie panstwa przestana istniec w swej dotychczasowej postaci. Po raz pierwszy w tysiacletnich dziejach Polski w tak krotkim czasie nastapily tak rewolucyjne zmiany wokol naszych granic. System komunistyczny, robiacy wrazenie monolitu, rozsypal sie jak domek z kart, czego nikt na dobra sprawe nie przewidywal. Co wiecej, dokonalo sie to w zasadzie bez uzycia przemocy.
Pierwsza padla Niemiecka Republika Demokratyczna, kraj ortodoksyjnego komunizmu, opartego nie tylko na dyktaturze partii, ale rowniez wszechwladzy poteznej policji politycznej Stasi. Jeszcze w listopadzie 1989 r., kiedy kanclerz Republiki Federalnej Niemiec Helmut Kohl odwiedzil Polske, nic nie zapowiadalo dramatycznych zmian za Odra i Nysa, a jednak zaledwie w dwa tygodnie pozniej przedstawil 10-punktowy plan zjednoczenia Niemiec. Stalo sie to w wyniku zywiolowego fermentu, ktory ogarnal Niemcy Wschodnie, czego przejawem byly masowe ucieczki na Zachod, a wkrotce obalenie berlinskiego muru. Politycy polscy byli tym tak zaskoczeni i zaniepokojeni, iz sklonni byli nawet namawiac Rosjan do utrzymania swych wojsk w NRD. Zaczal sie wielomiesieczny okres przetargow w sprawie niemieckiej, w ktorych uczestniczyly nie tylko oba panstwa niemieckie i wielkie mocarstwa, ale rowniez Polska, zaniepokojona nie na zarty perspektywa pojawienia sie na naszej zachodniej granicy poteznych, zjednoczonych Niemiec. Ostatecznie Rzeczpospolita uzyskala to, co najwazniejsze: parlamenty RFN i NRD deklaracja z 21 czerwca 1990 r., wyrzekly sie wszelkich roszczen terytorialnych pod adresem Polski i zapowiedzialy ostateczne uregulowanie kwestii granicznej po zjednoczeniu Niemiec. Mocarstwa doszly do porozumienia w sprawie niemieckiej w polowie wrzesnia, a juz 3 pazdziernika 1990 r. powstalo zjednoczone panstwo niemieckie. Po NRD pozostalo tylko wspomnienie, a Berlin - niedawno jeszcze podzielony - stal sie niebawem stolica zjednoczonych Niemiec.
Nieco wiecej czasu zajelo zdemontowanie kolosa o nazwie Zwiazek Sowiecki. Wprawdzie juz u schylku lat osiemdziesiatych wyraznie dawaly o sobie znac tendencje odsrodkowe, ale malo kto przypuszczal, aby zagrozony byl sam jego byt. Tymczasem latem 1991 r. w Moskwie doszlo do proby zamachu stanu zorganizowanego przez "twardoglowych" czlonkow kierownictwa KPZR, z wiceprezydentem Janajewem na czele. Na szczescie zamachowcy przegrali dzieki zdecydowanej postawie Borysa Jelcyna, ktory swoj sukces wykorzystal do opanowania wladzy na Kremlu. Chcac odsunac prezydenta ZSRR Gorbaczowa, w porozumieniu z przywodcami Ukrainy i Bialorusi rozwiazal w grudniu 1991 r. Zwiazek Sowiecki, zastepujac go znacznie luzniejszym tworem w postaci Wspolnoty Niepodleglych Panstw. Z dnia na dzien na naszej wschodniej granicy przestal istniec komunistyczny moloch, ktory rzucal cien na los Polski przez prawie cale stulecie. Z jego gruzow wylonily sie niepodlegle panstwa baltyckie (Litwa, Lotwa, Estonia) oraz Ukraina i Bialorus.
Kierownictwo polskiej polityki zagranicznej (ministrem byl wowczas Krzysztof Skubiszewski), zachowywalo sie wobec dezintegracyjnych procesow za wschodnia granica wyjatkowo powsciagliwie. Wprawdzie juz pod koniec sierpnia 1991 r. Warszawa wyrazila gotowosc uznania niepodleglosci krajow baltyckich, ale formalnie uczynila to dopiero w grudniu, gdy nie wiazalo sie to juz z zadnym ryzykiem. Nie spieszono sie rowniez z uznaniem niepodleglosci Bialorusi, ktora dosc niespodziewanie dla sasiadow, a takze dla samej siebie, stala sie niepodleglym krajem. Porozumienie w sprawie nawiazania stosunkow dyplomatycznych z Minskiem zawarto dopiero w poczatkach marca 1992 r., a wiec w kilka miesiecy po rozpadzie ZSRR. Lepszym refleksem wykazala sie polska dyplomacja jedynie w przypadku Ukrainy. Rzeczpospolita Polska jako pierwsza 2 grudnia 1991 r. uznala niepodleglosc tego kraju.
Rozpad Zwiazku Sowieckiego sprawil, iz na naszej granicy wschodniej zamiast jednego pojawily sie cztery nowe panstwa. Tylko na krotkim odcinku polnocno-wschodnim graniczymy z Obwodem Kaliningradzkim nalezacym do Rosji. W odroznieniu od prostej granicy z Federacja Rosyjska, wytyczonej przez Stalina jednym pociagnieciem piora, granica z Litwa ma bardziej skomplikowany przebieg. Niewielu pamieta, iz jest to jedyny odcinek przedwojennej granicy wschodniej, wytyczony jeszcze w 1919 r. w Paryzu i znany pod nazwa linii Focha, ktory sie zachowal do dnia dzisiejszego. Dzis dzieli kraje, ktore przez wieki tworzyly wspolne panstwo.
Na odcinku wschodnim i poludniowo-wschodnim Polska graniczy z Bialorusia i Ukraina, krajami, ktore na dobra sprawe nie maja dluzszych tradycji wlasnej panstwowosci. Przed wielu laty oderwanie Bialorusi i Ukrainy od Rosji bylo celem polityki Pilsudskiego i jedna z zasadniczych przyczyn wyprawy kijowskiej 1920 r. Wowczas wysilki te skonczyly sie niepowodzeniem, mimo zaangazowania wszystkich sil, jakimi dysponowala odrodzona Rzeczpospolita. Teraz los sprawil, iz dokonalo sie to bez udzialu polityki polskiej, a udzial Warszawy ograniczyl sie tylko do zaakceptowania istniejacego stanu rzeczy.
Najdluzej trwal proces zmian na naszej poludniowej granicy. "Aksamitna rewolucja" w Pradze, ktora dokonala sie juz jesienia 1989 r., zdawala sie otwierac nowe mozliwosci ulozenia zgodnego wspolzycia Czechow i Slowakow w ramach wspolnego panstwa. Tak tez poczatkowo bylo, a prezydent Vaclav Havel zdawal sie byc najlepszym gwarantem pokojowej przemiany centralistycznej Czechoslowacji w federacyjna Czecho-Slowacje. Polska dyplomacja uwazala taki rozwoj sytuacji za najbardziej prawdopodobny i w listopadzie 1991 r. podpisano z Czecho-Slowacja uklad "o dobrym sasiedztwie, solidarnosci i przyjacielskiej wspolpracy". Niestety, okazalo sie, ze tak premier Czech Vaclav Klaus, jak i premier Slowacji Vladimir Mecziar, byli znacznie mniej przywiazani do idei wspolnej panstwowosci. Klaus uwazal "aksamitny rozwod" za szanse na pozbycie sie "slowackiego ogona" w drodze do szybkiej integracji z Europa zachodnia. Z kolei Mecziar zerwanie z Czechami uznal za najlepszy sposob realizacji swych ambicji politycznych, nawiazujacych do slowackiego separatyzmu lat 1938-1944. Do rozpadu Czecho-Slowacji doszlo formalnie 1 stycznia 1993 r., chociaz proces ten trwal jeszcze jakis czas, a dopiero w ostatnich miesiacach podpisano uklad o podziale mienia pozostalego po wspolnym panstwie.
Jak bylo mozna przewidziec, drogi obu panstw rozeszly sie rowniez w polityce zagranicznej. Czechy wybraly zdecydowanie opcje prozachodnia i dlugo zywily zludzenia, iz beda pierwszym krajem srodkowoeuropejskim, ktory wejdzie do NATO i Unii Europejskiej. Slowacja Mecziara pielegnowala natomiast doskonale stosunki z Moskwa, unikala jasnych deklaracji w sprawie integracji z Europa i nie przestrzegala standardow demokracji parlamentarnej, co ja oddalalo od Zachodu. Dopiero kleska Mecziara w ostatnich wyborach i dojscie do wladzy koalicji pod przewodnictwem premiera Dziurindy zdecydowanie zmienily priorytety polityki Bratyslawy. Slowacja stara sie nadrobic stracony czas i dolaczyc do Polski, Czech i Wegier w ich drodze do Unii Europejskiej.
W ciagu kilkudziesieciu miesiecy, od pazdziernika 1990 r. do poczatkow stycznia 1993 r., wokol Polski przestaly istniec trzy kraje komunistyczne (NRD, CSRS, ZSRR), ktore byly w zasadzie tworami sztucznymi, powolanymi do zycia badz droga podbojow (ZSRR, NRD) lub bez nalezytego uwzglednienia interesow znacznych grup mieszkancow (CSRS). W ich miejsce powstalo 7 panstw sukcesyjnych, z ktorych wiekszoscia ma Polska bardzo dobre stosunki polityczne. Czechy i Niemcy sa naszymi sojusznikami z NATO, Slowacja i Litwa zabiegaja o nasze poparcie w staraniach o przyjecie do tego paktu, a Ukraina widzi taka mozliwosc w dalszej przyszlosci. Jedynie na odcinkach granic z Federacja Rosyjska i Bialorusia mamy za sasiadow kraje, ktore nie podzielaja celow politycznych Warszawy. Nawet jednak i tu nie ma mowy o otwartym konflikcie, a tak Moskwa, jak i Minsk nie zglaszaja wobec Polski zadnych roszczen granicznych. Trzeba jeszcze dodac, ze zmienila sie sytuacja na naszej polnocnej, morskiej granicy. Baltyk, ktory wlasciwie przez dziesieciolecia byl akwenem zdominowanym przez Zwiazek Sowiecki i jego satelitow, wkrotce stanie sie wewnetrznym morzem Unii Europejskiej i NATO. Juz teraz wiekszosc linii brzegowej zajmuja kraje czlonkowskie UE, a po wstapieniu do niej Polski i Estonii (w perspektywie Litwy i Lotwy), tylko krotkie odcinki wybrzeza rosyjskiego pozostana poza jej zasiegiem.
Szybkie zmiany polityczne w latach 1990-1993 byly dla Polski korzystne i otworzyly przed nia obiecujace perspektywy polityczne. Przede wszystkim wspolna granica ze zjednoczonymi Niemcami zblizyla nas politycznie i gospodarczo do Europy zachodniej, co walnie przyczynilo sie do powodzenia naszych staran o przyjecie do NATO i zwieksza szanse przystapienia do Unii Europejskiej. Rozpad Zwiazku Sowieckiego oddalil zmore rosyjskiego imperializmu, wiszaca nad Polska od stuleci. Warszawa zyskala teraz mozliwosc prowadzenia samodzielnej aktywnej polityki wschodniej, ktorej celem jest umacnianie swiezej niepodleglosci panstw baltyckich, Ukrainy i Bialorusi. Nawet rozpad Czechoslowacji ma swe dobre strony. Dzieki temu Praga stracila na znaczeniu i musiala pogodzic sie z faktem, ze to Warszawa jest najwazniejszym punktem na mapie Europy srodkowo-wschodniej. Terytorialny, ludnosciowy, gospodarczy, a takze wojskowy potencjal Polski, wiekszy niz kazdego innego kraju w tej czesci Europy (oczywiscie poza Niemcami) sprawia, iz bez jej udzialu nie jest mozliwe rozwiazanie zadnego problemu.
Historia uczy, ze dobra koniunktura geopolityczna nie trwa wiecznie. Byly juz w naszej historii okresy wyjatkowo sprzyjajacych ukladow na granicach wschodniej i zachodniej. Na poczatku XVI w., owego "zlotego wieku" szlacheckiej Rzeczypospolitej, na zachodzie mielismy rozbite politycznie Niemcy, a na wschodzie raczkujace dopiero panstwo moskiewskie, ktore nie moglo sie mierzyc z polaczona potega Polski i Litwy. W sto lat pozniej sytuacja radykalnie sie zmienila. Na zachodzie wyroslo agresywne panstwo prusko-brandenburskie, a na wschodzie cesarstwo rosyjskie, majace ambicje odebrania Rzeczypospolitej wszystkich ziem ruskich. Wystarczylo jeszcze kilkadziesiat lat, aby wlasnie te dwa panstwa zdominowaly Europe Srodkowo-Wschodnia, spychajac Rzeczpospolita na margines. Czy dzis taki zwrot sytuacji jest mozliwy? Czy sa u naszych granic zagrozenia, ktore zle wroza na przyszlosc?
Wydaje sie, iz odpowiedz na oba pytania powinna byc negatywna, i to co najmniej z dwoch powodow. Po pierwsze, wejscie Polski do NATO i spodziewane przystapienie do Unii Europejskiej znaczaco poprawia jej bezpieczenstwo. Po drugie, nie widac na horyzoncie kraju, ktory moglby w najblizszym czasie Polsce zagrozic.
A jednak sa niepokojace sygnaly, na ktore warto juz dzis zwrocic uwage. Dochodza one glownie z obwodu kaliningradzkiego - jedynego calkowicie sztucznego tworu, jaki pozostal w sasiedztwie Polski. Tereny obwodu stanowily do 1944 r. polnocna czesc Prus Wschodnich i nigdy nie mialy nic wspolnego z Rosja. Po rozpadzie Zwiazku Sowieckiego obwod stal sie odizolowana enklawa, odlegla setki kilometrow od zasadniczego terytorium federacji. Co wiecej, obwod kaliningradzki jest bardzo slaby ekonomicznie, calkowicie zalezny od dostaw z zewnatrz wiekszosci surowcow i gotowych wyrobow. Wprawdzie sa tu bogate zloza bursztynu i troche ropy naftowej, ale Rosjanie nie potrafili jak dotad odpowiednio wykorzystac tych atutow. Pomimo utworzenia specjalnej strefy ekonomicznej Jantar nie udalo sie rowniez przyciagnac kapitalu zagranicznego. Obwod kaliningradzki zajmuje w Rosji dopiero 23. miejsce pod wzgledem inwestycji zagranicznych. Wizerunku tej niewielkiej rosyjskiej enklawy nad Baltykiem nie poprawia fakt, iz od lat pozostaje niezmiennie wielka baza rosyjskiej marynarki wojennej i sil ladowych. Wprawdzie w ostatnich latach nastepuje powolna redukcja stanow liczebnych wojska, ale i tak potezny potencjal militarny tego malego regionu musi rodzic pytanie, przeciwko komu moze byc ewentualnie uzyty. Polakow jednak najbardziej niepokoi, ze co jakis czas Rosjanie i Bialorusini wysuwaja wobec Polski zadania udostepnienia specjalnych drog tranzytowych z Minska do Kaliningradu. Oczywiscie Warszawa odrzuca wszelkie sugestie na ten temat, gdyz wyraznie przywodza na mysl zadania poprowadzenia eksterytorialnej autostrady przez polskie Pomorze, wysuniete niegdys przez Hitlera. Polacy nie chca zgodzic sie nawet na zwykla autostrade przez Suwalszczyzne, ktora znacznie usprawnilaby tranzyt z Rosji na dotychczasowych zasadach, obawiajac sie skazenia srodowiska naturalnego tego pieknego regionu turystycznego. Na razie sprawa ucichla, ale nie wiadomo, czy nie wroci kiedys w tej czy innej formie. Trzeba przy tym podkreslic, ze Rosjanie maja w rozmowach z Polska wazne atuty przetargowe. Jednym z nich jest chociazby sprawa szlaku wodnego na Zalewie Wislanym. Jak dotad, jedyne wyjscie z zalewu na pelne morze (Ciesnina Pilawska) jest zamkniete dla polskiej zeglugi, co bardzo utrudnia rozwoj gospodarczy Elblaga i turystyke w calym regionie przygranicznym. Dodac jeszcze nalezy, iz co jakis czas pojawiaja sie w zwiazku z calym obwodem kaliningradzkim dziwne pomysly polityczne budzace w Warszawie niepokoj. W Niemczech i Rosji sa ludzie, ktorzy widza mozliwosci szerszej wspolpracy obu krajow na tym terenie, a juz od jakiegos czasu trwa emigracja Niemcow nadwolzanskich. Wprawdzie trudno jeszcze mowic o odbudowie u naszych polnocnych granic Prus Wschodnich w jakiejs nowej odmianie, ale nie jest wykluczone, ze sprawa ta wroci w jakies formie w blizszej lub dalszej przyszlosci.
Mozliwy jest jednak i optymistyczny rozwoj sytuacji na ladowym odcinku naszej granicy polnocnej. Pozostajac czescia Federacji Rosyjskiej, obwod kaliningradzki moze stac sie miejscem, gdzie najszybciej i najsilniej bedzie sie rozwijala wspolpraca gospodarcza na linii Wschod-Zachod. Sa nawet plany, aby w niedalekiej przyszlosci zwiazac ten region specjalnymi porozumieniami z Unia Europejska. Moze to byc rowniez szansa dla Polski. Juz teraz przez granice polsko-rosyjska odbywa sie ozywiony handel, a polscy przemyslowcy sa obecni w Kaliningradzie.
Wszystko wskazuje na to, ze najblizszym otoczeniu Polski nie bedzie juz tak rewolucyjnych zmian politycznych jak w latach 1990-1993, ale pewne zmiany, i to niekorzystne dla Polski, nie sa wykluczone. Przede wszystkim wydaje sie prawdopodobne, iz uporczywe wysilki prezydenta Lukaszenki doprowadza w koncu do takiej sytuacji, iz Republika Bialoruska przestanie istniec jako suwerenne panstwo. Dla Polski oznaczac to bedzie, ze Moskwa stanie sie na powrot jednym z naszych najwiekszych sasiadow. Juz dzis scisla wspolpraca wojskowa Minska i Moskwy jest faktem.
Na granicy zachodniej zadnych zagrozen wprawdzie nie widac, a integracja europejska wydaje sie dostateczna zapora dla wszelkich napiec miedzy panstwami czlonkowskimi. Mimo to Polska brac musi pod uwage mozliwe konsekwencje faktu, iz Berlin, dzis najwiekszy plac budowy, a jutro najbardziej prezne miasto kontynentu, moze pod wzgledem gospodarczym silniej oddzialywac na odlegle tylko o 150-200 km Poznan i Szczecin, niz dalej polozona i mniejsza Warszawa. Wszak ze stolicy Polski jest dalej do Szczecina niz do bialoruskiego Minska. Polityczne implikacje tego faktu trudno dzis przewidziec. Nie do konca rowniez wiadomo, jak bedzie ewoluowac sytuacja na Slasku, zwlaszcza na Opolszczyznie, gdzie mieszka wielu etnicznych Niemcow i dwujezycznych Slazakow. Juz dzis pojawiaja sie tam zorganizowane grupki "autonomistow", ktorym blizej do Brukseli i Berlina niz do Warszawy. Jak dotad sa oni na marginesie zycia politycznego, ale czy tak bedzie zawsze? Przyklad Europy Zachodniej uczy, iz separatyzmy wcale tam nie slabna, mimo postepow integracji w ramach Unii.