WOJCIECH J. BURSZTA
W poszukiwaniu autentyzmu
Mam w rodzinie kilka osob, ktore z zapalem wystepuja w uczelnianych zespolach folklorystycznych - tancza, graja, spiewaja, znaja folklor roznych czesci Polski. Kiedy ostatnio spotkalem sie z nimi przy jakiejs okazji i zapytalem o najswiezsze wojaze i festiwale folklorystyczne, zostalem szybko pouczony, ze dzisiaj nie mowi sie juz "festiwal folklorystyczny", ale "festiwal folkowy". Kariera slowa "folk" zaiste jest zdumiewajaca, warto sie wiec przyjrzec, jaki rodzaj zjawisk ukrywa sie za tym terminem, ktory nie ma swego polskiego odpowiednika.
Powiada sie wiec w literaturze muzycznej, ze folk oznacza tworczosc oparta na muzyce ludowej, wykorzystujaca pomysly melodyczne czy struktury rytmiczne, a niekiedy wrecz cale piosenki tradycyjnego folkloru. Granica miedzy muzyka ludowa a folkowa polegac zas ma na tym, ze ta druga zaklada swobode w czerpaniu z zasobow tradycyjnego instrumentarium, aranzacji oraz brzmien. Folk ma oddawac czesc tradycji, ale nie poprzez jej bierne nasladowanie, ale na drodze tworczych kontynuacji i nowatorskich nawiazan; nie ma sytuowac sie w ciasnej strefie anonimowego i powielanego w kanonicznej formie folkloru, ale stanowic roznorodna dziedzine jednostkowych dziel. Polski folk ma dzis trzy bardzo wyrazne oblicza, wynikajace z charakteru inspiracji: ludowe, andyjskie i celtyckie.
W rodzimym nurcie polskiego folku najwazniejsze zrodla bija przede wszystkim na wschodzie kraju. Najobficiej czerpie sie w jego ramach z tradycji ukrainskich, lemkowskich i bialoruskich. Na wymienienie zasluguja tutaj Orkiestra pod wezwaniem Swietego Mikolaja, Werchowyna czy Berklejdy. Z duzo mniejszym zapalem siega sie ponadto po piesni z Kurpiow, Mazowsza czy Kujaw, a wiec do zasobow folkloru, ktory nazywam "nizinnym". Andyjska odmiane folku symbolizuja takie zespoly, jak Sierra Manta, Jejant'e czy Tierra. Mozna je powszechnie spotkac na rynkach, placach i ulicach calej Polski, gdzie rywalizuja z "autentycznymi" zespolami z Ameryki Poludniowej - malo tego, wyraznie te rywalizacje wygrywaja, prezentujac bogate instrumentarium i wysoka kulture muzyczna. Fascynacja kultura Celtow (tez fenomen domagajacy sie osobnego opisania) lezy znow u korzeni muzykowania takich formacji, jak Carrantouhill, Little Maidens i J.R.M. Band.
Mozaika zainteresowan obecnych w muzyce folkowej w Polsce bylaby niepelna bez jednego jeszcze, jakze zywotnego wymiaru rodzimego folku, jakim sa kapele podhalanskie i beskidzkie, z Trebuniami-Tutkami na czele. Ich nagrania z Jamajczykami, eksperymenty z filharmonikami, jazzmanami i grupami rockowymi odbily sie szerokim echem zarowno w srodowisku muzycznych, jak i wsrod laikow zauroczonych ekspansywnoscia i pojemnoscia tej odmiany folku.
Jest pewne, ze muzyka folkowa bardzo scisle wiaze sie z tradycjami ludowymi, polskimi i obcymi, a poprzez nie - co dla nas tutaj interesujace - z dokonaniami etnografow-dokumentalistow, opiekunow, propagatorow i animatorow tego, co zwie sie z swiecie anglosaskim folk culture. Nie ma watpliwosci, ze w ksztaltowaniu umiejetnosci i zasobow wiedzy, tudziez wrazliwosci muzykow folkowych niebagatelna role odegraly archiwalia etnograficzne - spiewniki, zapisy nutowe i teksty folklorystyczne. Bylaby wiec tworczosc spod znaku folk pewna odmiana folkloryzmu, jak ludza sie tradycyjni badacze kultury ludowej? Nic podobnego! Co innego poznawac, co innego akceptowac. Maciej Rychly, jeden z polskich pionierow folku, czlonek glosnego Kwartetu Jorgi wielokrotnie wprost sie w tej materii wypowiadal. I tak, uwaza on, ze u podstaw najwiekszego w kraju festiwalu kapel i spiewakow ludowych w Kazimierzu nad Wisla lezy "nekrofilne wzruszenie", ktore dlawi prawdziwe uczucia i emocje. Odbywajace sie tam "wirowanie chocholow" polega na odtwarzaniu kanonu przez ludowych muzykow. To, co zawsze takie samo - to jest autentyczne, zrodlowe, glosi ideologia folkloryzmu. Dla Rychlego oznacza to jednak odciecie od zywego zrodla kultury, tak istotnego dla muzyki folkowej. "Taka jest kondycja kopisty. Nie mozna inaczej odnalezc w sobie tego zrodla, jak tylko poprzez tworczosc, autorska aktywnosc" - powiada lider Kwartetu Jorgi. A ta wlasnie jest przez etnografow tepiona jako wyraz braku autentyzmu. Mamy tutaj do czynienia z typowym zreszta dla milosnikow kultury ludowej paradoksem: tworczosc chlopska polegala na powtarzaniu utrwalonych form, a wiec de facto nie bylo w niej miejsca dla... tworczosci, gdyz odejscie od tego, co utrwalone, to jednoczesnie odejscie od autentyzmu i prawdy kulturowej. W tym sensie - w oczach badaczy ludowosci - folk na pewno nie jest autentyczny!
Folk programowo nie chce wpisywac sie w schemat pojmowania kultury ludowej, w ktorym bez przerwy trwa ludowy koncert z utworami nieznanych kompozytorow. Nie godzi sie z pojeciem "bezimiennego geniuszu ludu", ale stawia na tworczosc. Podobnie jak pewien beskidzki dudziarz, grajacy dla przechodniow w ktoryms z zaulkow Kazimierza nad Wisla, ktory, nim odwazyl sie zaczac, rozejrzal sie bacznie dookola; gdy nabral pewnosci, ze w poblizu nie czyha nikt z komisji festiwalowej, ktora godzine wczesniej oceniala jego oficjalny wystep, uraczyl sluchaczy szkocka melodia na gajdach. Owacjom nie bylo konca. Jesli folk mial (a mial) ambicje stac sie interesujaca, czyli nowatorska oraz autentycznie tworcza dziedzina aktywnosci kulturotworczej, musial zerwac z negatywnymi aspektami rozumienia kultury ludowej jako schematu i kanonu powielanego przez srednio rozgarnietych i niedouczonych tubylcow z wiejskich przysiolkow. Tradycja mogla znaczyc tylko punkt wyjscia, ale juz nie cel. Muzyka poszczegolnych grup i regionow mogla byc uwazana wylacznie za tworzywo, a nie konieczny i jedyny wzor. "Tradycja jest martwym katalogiem, ktory ozywia nasza uwaga" - trafnie komentuje Rychly.
Bardzo krytyczny stosunek muzykow folkowych do tradycji balsamowanej technika etnograficzna nie oznacza jednak jakiejs programowej niecheci do tego, co minione. Folk nie odwraca sie od archaicznych, chropowatych brzmien ani od uzywania niezdarnych instrumentow, wymagajacych duzej cierpliwosci od grajacych; wielu z nich rekonstruuje stare instrumenty, stosuje rzadko obecnie uzywane surowce, wraca do starych technik. Uzywanie pewnej grupy instrumentow wiaze sie z przekonaniem, ze stanowia one przepustke do ozywiania "swiata zrodel". Muzycy folkowi, w opozycji do muzyki popularnej, ale takze nurtu zwanego world music czy world beat, chca pamietac, kultywowac trwanie i poszukiwac ciaglosci. World music "kupuje" (to chyba dobre slowo) tworzywo dla siebie na calym swiecie; w cenie sa zwlaszcza zapadle dzungle i odlegle archipelagi. Wszystko opakowuje sie w elektroniczne dzwieki, ktorych glownym zadaniem jest bycie podobnymi do siebie.
Muzyka folkowa jest niezmiernie interesujacym przejawem istotnego rysu wspolczesnego oblicza swiata - globalizacji. Wspomniana przed chwila world music jest doskonalym przykladem globalizacji wlasnie - syntezatorowe aranzacje, ktorymi scisle oplata sie elektronicznie przetworzone piesni Indian Nawaho, nie maja nic wspolnego z szerokoscia geograficzna czy konkretna kultura. Identycznie wykorzystuje sie te same instrumenty i komputerowe mozliwosci obrobki dzwieku w dowolnym innym miejscu. Autochtonizm i tradycja staja sie jedynie nadrukiem na towarze w przepastnym hipermarkecie. Chcesz Celtow - szukaj pod "C", pragniesz wsluchac sie w dzwieki indianskie - prosze bardzo, tutaj jest odpowiednia przegrodka. Folk proponuje inna droge. Polscy folkowcy - jak mozna sie domyslic - traktuja world music w kategoriach globalnego kiczu, ktory przekroczyl wszelkie ograniczenia we wtornosci. Sa oni rownoczesnie przeciwko folklorowi, folkloryzmowi, nie wzbudza ich zaufania takze muzyka etniczna oraz spod znaku New Age. Czym wiec w koncu jest muzyka folkowa, tak starannie dystansujaca sie do tego, co modne dzisiaj, sama bedac jak najbardziej modna?
Mozna ja okreslic jako ambitna probe stworzenia nowej formy bazujacej na formach zastanych badz rekonstruowanych. Nowatorstwo i odmiennosc nowej formy polega przede wszystkim na umiejetnym przemieszczaniu sie pomiedzy wyraznym i scisle okreslonym, ale slabnacym zrodlem (ludowym, celtyckim, andyjskim, zydowskim itd.), a zwiekszajacym sie bez przerwy naciskiem terazniejszosci. Muzyka folkowa nie sprowadza sie jednak do bezrefleksyjnego mieszania stylow, gatunkow i nastrojow, nie ogranicza do zestawiania gotowych elementow, ale dazy do scalenia lokalnego z globalnym, laczy kreacje ze wspolnym dziedzictwem, w ktorym mozemy sie rozpoznac. Z pieczolowitoscia traktuje stare partytury, ale odczytuje je w warunkach terazniejszosci; korzysta z bezimiennej tradycji, manifestujac jednoczesnie, ze odczytania kanonu dokonywane sa przez konkretnych ludzi. Jesli o world music powiada sie, ze to "muzyka nie stad - obojetnie gdzie bys nie byl", definicja folku brzmiec moze, iz jest to muzyka stad - gdziekolwiek bys nie byl.
W jaki zatem sposob ocenic sprowadzanie mazurkow Chopina, pierwotnie inspirowanych przeciez folklorem, z powrotem do prostych aranzacji? Jaki osad wydac na temat laczenia w harmonijna calosc tematow ludowych z pulsacja wlasciwa muzyce reggae? Coz orzec o andyjskim brzmieniu rodzimych przyspiewek czy laczeniu melodii polskich z estetyka dzwieku typowa dla swingu? Odpowiedz jawi sie taka oto: folk to poszukiwanie autentyzmu w dzisiejszym swiecie, w ktorym - jak glosi Jean Baudrillard - mamy tylko wielosc kopii, a brak oryginalu. Autentycznosc folku jest wszakze paradoksalna, jako ze polega na nasladowaniu i orkiestracji wielosci. I widac, ze publicznosc teskni za proponowana jej forma owej autentycznosci, skoro plyty folkowe maja o wiele wieksze naklady, czyli wieksze powodzenie, nizli kolejne dokonania herosow polskiej muzyki popularnej. Ale tutaj tkwi paradoks kolejny, i ostatni: zainteresowanie przemyslu muzycznego moze sprawic, ze autentycznosc folku stanie sie wartoscia wymienna i kanonicznym dzialaniem, od ktorego tak stronia sami folkowcy. Mamy tego symptomy, jak chocby w wypadku niemal "kultowej" juz grupy Brathanki. Mechanizm komercji zaciska sie takze i wokol tego fascynujacego zjawiska wspolczesnej polskiej kultury. Zobaczymy, jakie beda dalsze jego losy. |