[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (23 czerwca 2000)


ARTUR TANIKOWSKI

W Seattle, w Paryzu, w Krakowie...

Tom Podl i jego kolekcja polskiej sztuki

"Moja pasja stalo sie pokazywanie dziedzictwa i kultury mojego kraju poprzez jego sztuke" - mowi Tom Podl, kolekcjoner, ktorego polskie pochodzenie sklonilo, po latach amerykanizowania sie, do stworzenia kolekcji rodzimej sztuki, godnej eksponowania w trzech polskich muzeach narodowych. Nastapi to w 2001 roku. Trasa wystawy bedzie miala swoj poczatek w krakowskim Muzeum Narodowym, kontynuacje w Gdansku, zas zakonczenie we Wroclawiu. Mozna by sadzic, ze finalizuje sie pewien etap kolekcjonowania, okres zycia kolekcjonera, zamyka sie i publicznie uwierzytelnia jakis ilosciowy i jakosciowy obraz kolekcji. Ale dla jej wlasciciela to zamkniecie staje sie wlasnie otwarciem, zgodnym z wzrastajaca przez lata samowiedza i swiadomoscia.
Tom Podl mieszka w Issaquah, w stanie Waszyngton, w jednej z malowniczo polozonych miejscowosci otaczajacych Seattle. Od kilku przynajmniej lat jego willa jest goscinna dla wszystkich przyjezdnych, ktorzy kultura polska sa zainteresowani badz z nia bezposrednio zwiazani. Krzysztof Zanussi, ktory odwiedzil Podlow kilka miesiecy temu, nie jest wyjatkiem. Kolekcja - istotna dla polskich muzealnikow, ktorzy do kraju chca sprowadzic ponad sto dwadziescia dziel - jest rowniez swoistym magnesem dla srodowiska mieszkajacych w Seattle Polakow. Wielu z nich wybiera sie do kraju swego urodzenia lub pochodzenia podczas trwania prezentacji zbioru Toma Podla. W tej grupie, preznie dzialajacej pod nieformalnym przewodnictwem Marty Golubiak, juz znalezli sie milosnicy sztuki, ktorzy iskre kolekcjonerskiego impulsu przeniesli z willi Podla do swoich domow. Mlodsi z nich - studenci, przyjmuja wyzwanie jako inspiracje rozmaitych szkolnych czy studenckich projektow, jak na przyklad opracowanie CD-ROM-u z dokumentacja zbiorow. Lokalny zywot kolekcji to nie tylko jej dom, to takze przestrzen publiczna. Nie zawahal sie bowiem Podl przed wystawieniem ponad dwudziestu obrazow w restauracji przy Avenue One w centrum Seattle, na zaproszenie jej wlascicieli, a swoich przyjaciol. Miejsce to bylo o tyle odpowiednie, ze wystroj i atmosfera nieodmiennie kojarza sie z Paryzem lat 30. A przeciez trzon zbioru potomka Podlasinskich to obrazy artystow zwiazanych z francuska stolica.
Podrozujaca kolekcja zatacza bardzo symptomatyczne kregi. Jej pierwsze przystanki jeszcze w 1993 r. to Frye Museum w Seattle i kilka miesiecy wczesniej chicagowskie Muzeum Polskie, jeszcze za dyrektorowania tam Krzysztofa Kamyszewa. Polska ten drugi krag zamknie symbolicznie, bowiem w 1913 roku dziadkowie Toma, Podlasinscy przybyli z Polski wlasnie do Chicago. Tu sie wychowywal przyszly zbieracz, a jakze, w polskich dzielnicach. Swoje spisane na wlasny i przyjaciol uzytek wspomnienia tytuluje: Z Polski przyjechal Podlasinski, ktory stal sie Podlem.
Amerykanizowanie sie przychodzilo z czasem i m.in. z tym procesem zwiazana byla decyzja ojca kolekcjonera o skroceniu nazwiska. W pewnym momencie, juz po studiach, przybyl Podl do Seattle, zakladajac tu wlasny, dobrze prosperujacy przez lata biznes zwiazany z handlem rozrusznikami serca. I wtedy dowiedzial sie od dziadka, ze wlasnie zamknal pierwszy rodzinny krag. Bowiem dziadek Mieczyslaw, zolnierz armii carskiej, przybyl po wojnie rosyjsko-japonskiej przez Wladywostok do Seattle, by po zgromadzeniu funduszy pracujac przy wyrebie lasow pojechac do Polski po reszte rodziny i odbyc z nia juz bardziej typowa dla naszych emigrantow podroz transatlantycka.
Jak inni zbieracze w Ameryce, w tym Wojciech Fibak, Tom Podl zaczynal od malarstwa dziewietnastowiecznego i przelomu wiekow. To truizm, jednak wart przypominania: aby zrozumiec nalezycie estetyke modernizmu i wszelkich jego owocow, nalezy umiec docenic sztuke XIX wieku. Stad Podl chwali sie nierzadko wlasnie obrazami Kotsisa czy Brandta, rysunkami Michalowskiego, w szczegolny zas sposob dwoma portretami pedzla Anny Bilinskiej-Bohdanowicz. To ja ostatnio uhonorowano osobna salka podczas wystawy "The Women of the AcadŽmie Julian" w jednym z mniej znanych i najmlodszych, a zarazem najciekawszych nowojorskich muzeow, Dahesh Museum. Okazala sie bezsprzecznie jedna z najzdolniejszych artystek studiujacych w pierwszej prywatnej paryskiej szkole przygotowujacej kobiety do zawodow artystycznych. W zbiorze Podla wyroznia sie zwlaszcza Dziewczyna w bialej bluzce, zdradzajaca nieprzecietny warsztat i oko malarki. Przedwczesnie zmarla Anna Bilinska-Bohdanowicz moze byc symboliczna patronka innych naszych utalentowanych pan przybywajacych przez lata nad Sekwane. Podl ma w swym zbiorze obrazy trzech bodaj najwazniejszych z nich: Olgi Boznanskiej, Meli Muter (wl. Marii Melanii Mutermilch) i Alicji Halickiej.
Sposrod dziel Boznanskiej wyroznia sie psychologicznie poglebiony Portret Eugeniusza Gordona, a takze niemal roztopione w materii tekturowego podobrazia dwie kwiatowe martwe natury, z ktorych jedna wystawiana byla na weneckim Biennale w 1938 r. Z kolei w calym zespole prac Meli Muter szczegolnie cenic nalezy jeden z najwczesniejszych znanych jej obrazow - Portret kobiecy z 1905 roku. Typowym przykladem indywidualnego, opartego na lekcji Cezanne'a stylu artystki moze byc powstaly dwadziescia lat pozniej Port w Collioure, w malarskiej konstrukcji oparty na budowaniu form masami czystych kolorow.
Mlodsza kolezanka Muter byla Alicja Halicka, niektorym znana przede wszystkim jako zona Louisa Marcoussisa (Ludwika Markusa). I ona poddala sie, zapewne nie bez wplywu meza, "kubistycznej fali", czego dowodem jest jedna z najciekawszych w kolekcji Podla martwych natur, z wpisanymi w kubistyczne rekwizytorium: fajka, butelka i ksiazkami.
Haslem, ktore w niekwestionowany sposob okresla trzon kolekcji Toma Podla, jest Paryz. Do niego wiodly i z niego wychodzily zyciowe i artystyczne sciezki wiekszosci artystow "obecnych" w Issaquah. Nie musimy przy tym koniecznie uzywac pomocnych przeciez, lecz stworzonych glownie dla ulatwienia krytycznych klasyfikacji, pojec Szkola Paryska czy Szkola Polska albo Zydowski Krag Artystow z Montparnasse'u. Do grona "ojcow-zalozycieli" artystycznej kolonii polskiej nad Sekwana zalicza sie Wladyslawa Slewinskiego i Jozefa Pankiewicza. Tom Podl posiada martwa nature autorstwa przyjaciela Gauguina, czyli pierwszego z wymienionych. Obraz, jak pisze o nim profesor Wladyslawa Jaworska, przedstawia "ulubiony przez artyste motyw bretonskiego wazonu". W salonie domu kolekcjonera patrzy na widza z wczesnego, znakomitego autoportretu Pankiewicz. W zbiorze Podla znajduja sie obrazy przynajmniej dwoch generacji uczniow Pankiewicza, ktory, gdyby mogl, wszystkich zapakowalby w pociag spod Wawelu nad Sekwane. Do pierwszej generacji nalezeli m.in. "ksiaze Montparnasse'u" Mojzesz Kisling - tworca Fuksji oraz Simon Mondzain (Szamaj Mondszajn), ktorego reprezentuje w kolekcji jeden z najlepszych malarsko i najciekawszych ikonograficznie obrazow Mnich.
Sam kolekcjoner nie jest bynajmniej wielkim entuzjasta Kislinga, ale ma swiadomosc jego pozycji wsrod wywodzacych sie z Polski artystow Montparnasse'u. Wybral obraz z najwyzej chyba cenionej wczesniejszej fazy tworczosci, ktorego estetyczna spektakularnosc polega raczej na intymnym stosunku do przedstawianego przedmiotu niz przesublimowanej grze barw i form, na pierwszy plan wysuwajacej wartosci dekoracyjne. Wskazanie na ten pojedynczy, nieprzypadkowy wybor mowi o wiedzy zbieracza, ktory zdaje sobie sprawe, ze na pewnym etapie kolekcjonowania nalezy trzon zbioru dopelniac pojedynczymi obiektami znanych artystow, zas w przypadku tych "do odkrycia" - znacznie wazniejszy jest zestaw prac z roznych okresow ich drogi tworczej.
Artysta, ktorego obrazy zajmuja wazna pozycje w sztuce polskiej i cenionym w domu w Issaquah, jest Leopold Gottlieb. Z Kislingiem laczylo go nie tylko zydowskie pochodzenie i romantyczna dusza, ale tez przyjazn, ugruntowana po pojedynku, kiedy to na Polach Elizejskich staneli naprzeciw siebie "w blizej nieokreslonej kwestii honoru", najpierw z pistoletami, potem z szablami. Na szczescie dla sztuki i dla... Toma Podla wiekszych ran sobie nie zadali. Rowniez na szczescie dla Polski, bowiem niebawem obaj staneli do walki "za wolnosc nasza i wasza" - Kisling w Legii Cudzoziemskiej, Gottlieb w Legionach Pilsudskiego, gdzie zaslynal jako znakomity rysownik-portrecista i reportazysta. Ale byl przede wszystkim swietnym malarzem i grafikiem, o czym swiadczy chocby Portret Leny. Nie przypadkiem jeden z autorytetow polskiej historii sztuki nazwal go niedawno bodaj najlepszym polskim portrecista XX wieku.
W tejze dziedzinie malarstwa specjalizowal sie Roman Kramsztyk, malarz zdolny, choc nierowny. Obrazy z kolekcji Podla, a wiec Portret Adolfa Baslera, znanego paryskiego krytyka, pochodzacego ze Lwowa, czy Portret Marii Brydzinskiej z wiewiorka, interpretowany w podobnym duchu - toutes proportions gardŽes - jak wizerunek Damy z gronostajem, przemawiaja raczej za uznaniem go za znakomitego portreciste.
Sam Kramsztyk zostal sportretowany przez swego wieloletniego przyjaciela Eugeniusza Zaka. Obraz ten, jak kilka innych pochodzi ze spadku po Kramsztyku. To osobny fenomen kolekcji - proweniencja dziel. Bo na przyklad znakomity Dans le Cabaret Zaka (obraz zywszy w kolorach niz wersja tego samego tematu z kolekcji Wojciecha Fibaka) byl niegdys wlasnoscia barona Roberta de Rotschilda, inne obrazy trafily do Issaquah ze spuscizn rodzin artystow czy ze zbiorow ich protektorow, np. od Ericha Cohna, mecenasa i przyjaciela Gottlieba i Menkesa. Zbior obrazow tego ostatniego w kolekcji jest wysokiej jakosci, by wymienic chocby pejzaz z postaciami ludzkimi. Swietny, bardzo ekspresyjny, choc malych rozmiarow jest Portret damy w kapeluszu Gustawa Gwozdeckiego.
Wazne sa zestawy dziel mniej znanych polskich paryzan, jak Joachim Weingart czy Zygmunt Landau, mniej liczne, ale ciekawe - obrazy drugiej generacji uczniow Pankiewicza, czyli kapistow (Cybis, Czapski, Rudzka-Cybisowa), a przeciez nie brak takich nazwisk jak Biegas i Szukalski, Hayden i Kanelba, Eleszkiewicz i Epstein. Sa tez bardzo dobre obrazy Makowskiego i Kaplinskiego, Malczewskich (Jacka i Rafala), Stanislawskiego, Sichulskiego, Mehoffera, a nawet Wojtkiewicza.
Przelom wiekow, czy jak kto woli polski modernizm, jest w kolekcji swoistym pendant "cyklu paryskiego", ktorego zwienczeniem jest liczny i wysoce reprezentatywny zbior dziel Jana Lebensteina z roznych okresow tworczosci. Z dziel powojennych wymienic takze nalezy przede wszystkim obrazy Henryka Musialowicza.
I jeszcze ludzie. Zawsze lub prawie zawsze mial mieszkaniec okolic Seattle szczescie do doradcow, a byly nimi autorytety z Polski, jak Wladyslawa Jaworska czy Agnieszka Morawinska, ale i znawcy-przyjaciele ze Stanow Zjednoczonych, by wymienic Wladyslawa Wantule i Krzysztofa Kamyszewa. Swoj udzial w dzisiejszym obrazie kolekcji Podla maja znani polscy marszandzi z Paryza, Nowego Jorku i Londynu.
"Kolekcja i kolekcjonerstwo prowadzily mnie stopniowo do lepszego rozumienia, co to znaczy byc Polakiem". Te slowa kolekcjonera mozna odniesc do jego aktywnego uczestnictwa w polskich i zwiazanych z Polska amerykanskich organizacjach, by wspomniec Fundacje Kosciuszkowska, oraz wspierania rozmaitych projektow i organizacji zwiazanych z polska kultura, np. Festiwal Polskich Filmow w Chicago i Seattle, ale tez z zyciem spolecznym i nauka, co w duzym stopniu wynagradza mu utrate kontaktu z jezykiem przodkow. Ale kontakt z kultura polska w najwazniejszym stopniu utrzymuje Tom Podl oczywiscie poprzez kolekcjonerstwo. o
Artur Tanikowski jest redaktorem naczelnym ukazujacego sie w Warszawie miesiecznika "Art & Business".