[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski 26 marca 2004


Marek Kusiba

Zabka przez Atlantyk

SzaTanSkie
kuplety

Rok 1954 to byl dziwny rok, w ktorym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowaly jakowes kleski i nadzwyczajne zdarzenia. W styczniu minela 30. rocznica smierci Lenina. Ernest Hemingway przezyl w Ugandzie dwa kolejne wypadki samolotowe i wszyscy mysleli, ze zginal, co moglo skomplikowac przyznanie mu w listopadzie Nagrody Nobla. W lutym prezydent Eisenhower zagrozil komunistom z Wietnamu amerykanska interwencja, spuscil do Atlantyku pierwsza atomowa lodz podwodna, a na atolu Bikini odpalil bombe wodorowa, dajac poczatek modzie na kuse stroje plazowe. Playboy poszedl o krok dalej, pokazujac pierwsze zdjecia modelki bez bikini. Radio w Memphis nadalo pierwszy przeboj Elvisa Presleya. Na placu Stalina w Warszawie robotnicy sowieccy wznosili Palac Kultury i Nauki.

Najbardziej owocny okazal sie jednak marzec. 7 marca ZSRR wygral mistrzostwa swiata w hokeju, lejac Kanade 7:2. 10 marca rozpoczal obrady II Zjazd PZPR. Takze w tych dniach mlode malzenstwo Kwasniewskich jelo sie prokreacji, w wyniku ktorej w miesiacu otrzymania przez Hemingwaya Nobla urodzil im sie syn Aleksander, a 13, nie baczac na feralna trzynastke, zawiazal sie Studencki Teatr Satyrykow. Minister Sokorski, "dlugonosy grabarz kultury polskiej o lisiej twarzy wiejskiego szewca" - jak go sportretowal Leopold Tyrmand w Dzienniku 1954 pod data 14 marca - zapowiedzial zwalczanie "administracyjnego wtracania sie do procesow tworczych", i to brzmialo naprawde groznie. Procesy wrogow ludu mogly ludowi nie wystarczyc. Kraj zyl w atmosferze terroru, ale juz frunelo ku niemu pierwsze piorko ze skrzydelka jaskolki czyniacej wiosne. Czulo sie napor mlodych, ktorzy niespodziewanie dojrzeli wsrod ruin i zgliszcz, i zaczely ich swierzbic piora.

Pierwszy kabaret w calym bloku socjalistycznym byl od poczatku nie tylko wentylem, przez ktory wladza spuszczala z mlodej czesci narodu nadmiar goracej pary. Nie byl tez "tolerowanym blaznem na PRL-owskim dworze" - jak dworowali zawistnicy. Wystarczy poczytac skecze, posluchac granych do dzis piosenek Osieckiej, Abramowa czy Jareckiego, by zrozumiec, ze wtedy, w pamietnym roku 1954 grupa pieknych dwudziestoletnich wmurowala na Muranowie jeden z pierwszych kamieni wegielnych pod budowe polskiej demokracji. Przesada? Byc moze. Ale ich teksty pachnialy wolnoscia, co bylo nowoscia, ktorej ludzie byli spragnieni. W Warszawie mawiano: "Chodzmy do STS-u zobaczyc, co w kraju slychac".

Teatr trafil w czas, czyli w poczatki odwilzy. Jego tworcow cechowalo polaczenie mlodzienczej odwagi z fantazja i talentem. Powstaly w tym samym roku gdanski kabaret Bim Bom czy pozniejsza krakowska Piwnica pod Baranami, mialy profil bardziej artystyczny niz polityczny. STS-owcy prezentowali i wysoki poziom wykonawczy i ten rodzaj zaangazowania, ktorego nie sposob bylo uswiadczyc w zadnych innych teatrach ani prasie - zanim nie powstalo Po prostu. Ich teatr stanowil pierwsze niezaklamane forum tamtego pokolenia. Wcisnieci "w miedzyczas" potrafili te luke wypelnic; inni juz mieli z gorki, mogli ich nasladowac.

STS zapoczatkowal tradycje znakomitych teatrow studenckich, komentujacych, przedrzezniajacych, a potem otwarcie krytykujacych rzeczywistosc siermieznego socjalizmu. Mlodym artystom od poczatku nie bylo "wszystko jedno". Zrazu chcieli poprawiac powykrzywiana, kostropata gebe zamordyzmu. Pazdziernik 1956 pozwolil im jeszcze uwierzyc, ze Gomulka poprowadzi ich prosto (Po prostu?) do socjalizmu z ludzka twarza. Pierwszy wyjazd na Zachod i wizyta w Kulturze Jerzego Giedroycia przyniosly pierwsze rozstania - takze z naiwna wiara w naprawe PRL-u. Pozostawaly wiec aluzje, niedopowiedzenia, metafory. Robienie oka do publicznosci w skeczach ocenzurowanych, ale czytelnych. To byly czasy min i gestow, pisania i czytania miedzy slowami. Szybko wszak wyrastali ze studenckosci, robili samodzielne kariery. Ci, co wyszli z STS-u, odcisneli wlasny, wyrazny slad w polskiej kulturze.

Kilku z nich spotkalo sie kiedys w Toronto, w domu przy 57 Charles Street West. Jaroslaw Abramow-Newerly mieszkal tu juz od pewnego czasu. W Toronto mieszkal takze Wojciech Topperman. Z Waszyngtonu przylecial Andrzej Jarecki, z Polski - Jerzy Markuszewski. Brakowalo tylko Agnieszki Osieckiej, Andrzeja Drawicza, Witolda Dabrowskiego, Stanislawa Tyma i kilku innych STS-owcow z podstawowego skladu. To byla prawdziwa uczta dla uszu. Abramow to nie tylko prozaik, dramaturg, teksciarz i kompozytor, czyli czlowiek-orkiestra, to takze chodzaca encyklopedia polskiego zycia kulturalnego tamtych lat. Jego imponujaca pamiec wydobywala perelki z STS-owej przeszlosci, czesto znane tylko nielicznym, najbardziej wtajemniczonym. Koledzy wtorowali mu swoimi opowiesciami. Te rozmowy znosily bariere czasu i wieku: znowu byli mlodymi studentami, ktorzy wrocili do przerwanej wczoraj proby...

I tak samo jak cztery dekady wczesniej, z tych rozmow przebijala ich prawdziwa troska o kraj. Dlatego stworzyli kabaret moralnego niepokoju, ktorego przeslanie nie daje spokoju takze i dzis. Wyczul to Adam Michnik, adoptujac tytul piosenki Andrzeja Jareckiego Mnie nie jest wszystko jedno do kampanii reklamowej Gazety Wyborczej. Jak widac STS, niczym Lenin, jest wiecznie zywy. STS sie wcale nie zestarzal, bo tworzyli tamten teatr ludzie obdarzeni nie tylko szatanskim poczuciem humoru, ale i odwaga cywilna, ktora przetrwala probe czasu.

Ulica Charles Street przechodzi codziennie do pracy Wojciech Topperman. W latach STS-u nazywal sie Wojciech Wichrzycki, zajmowal sie strona techniczna. Lubiany przez kolegow Wicher, uczynny dusza-czlowiek, po Marcu '68, w gescie solidarnosci i protestu przeciw przesladowaniom rodziny jego zony Marii, przyjal przedwojenne nazwisko jej rodzicow.

STS-owcy razem pracowali, razem wypoczywali. Byli zgranym teamem, ktory solidarnie walczyl z cenzura o owe szatanskie, jak na tamte czasy, kuplety, odsmiewajace ponura rzeczywistosc. Z przedstawien jako trwala wartosc przetrwaly do dzisiaj przede wszystkim piosenki. Nadal spiewane, wciaz istnieja w spolecznej swiadomosci. Dzieki nim zyje tez legenda STS-u. Nimb dobrej firmy kabaretowej. Bo to naprawde byly dobre teksty, bo to byli dobrzy wykonawcy. STS zostanie w historii kultury polskiej juz na stale.

"Zastanawia mnie tylko jedna sprawa: dlaczego mysmy sie wszyscy spotkali? To chyba taki ´naturalny doborª - najbardziej prawdziwy, bo bezinteresowny - kiedy ludzie sie po prostu lubia i chca ze soba przebywac bez zadnych korzysci - poza ciekawoscia jeden drugiego". Tak powiedzial Jaroslaw Abramow-Newerly w wywiadzie radiowym. Ci ludzie naprawde sie lubili i lubili ze soba przebywac bez zadnych korzysci. Przynioslo to nam wszystkim wiele korzysci. Dziekuje im za to pospolne, bezinteresowne przebywanie - i 50 lat temu, i pozniej, i teraz.


 

komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail