[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski 2 kwietnia 2004


GRAZYNA DRABIK

Nowojorska
kronika kulturalna (teatr)


Sieci zarzucam szeroko, niestety polow poczatku wiosennego sezonu jest mizerny. Mile niespodzianki zdarzaja sie tylko po bokach, wsrod mniejszych lawic. Wsrod ryb glownego nurtu slabo dysza dorsze ociezale od pokreconych pomyslow lub ekscesow.

W dawnym Selwyn Theatre, nad ktorym patronat objely linie lotnicze, kurtyna jest imponujaca: wielka i nasycona plomienna czerwienia. (Tylko co sie stanie, jesli American Airlines zbankrutuja, jak to niedawno grozily wiadomosci o ich niepewnym finansowym statusie? Czy AA sprzeda firmowe imie konkurencyjnemu przedsiebiorstwu? Czy teatr zostanie przemianowany na Citibank Theater? Malo prawdopodobne, ze powroci do nazwy nadanej mu w czasach, kiedy skladalo sie uklon ludziom a nie korporacjom, w tym wypadku honorujac braci Archa i Edgara Selwynow). A wiec, kurtyna jest wspaniala, pozlacane litery napisu Twentieth Century zdobnie kontrastuja z purpurowym tlem. Zza zamknietej kurtyny rozlega sie donosne: "Uwaga, uwaga, pociag do Nowego Jorku odjezdza z peronu...".

Kiedy kurtyna podnosi sie powoli, odslania eleganckie wnetrze salonki pierwszej klasy, spieszacych sie pasazerow, konduktora w ciemnym mundurze, tragarzy w bialych marynarkach. Czujesz podniecenie stacji kolejowej. Powiew zblizajacej sie przygody. Mile przypomnienie luksusu podrozy, kiedy siedzac w wygodnym fotelu wagonu popijasz wino a za oknem swiat mija pospiesznie.

I to jest najladniejszy moment przedstawienia. Gdyby Twentieth Century tu sie skonczylo, mozna by pochwalic, ze rzecz wyglada obiecujaco. Scenografia Johna Lee Beatty'ego jest bardzo udana. Kostiumy przygotowane przez Williama Ivey Longa sa eleganckie, kiedy trzeba odpowiednio przesadne, kiedy tak wypada - uwazne w kazdym detalu.

Zjawiaja sie jednak pasazerowie tego pociagu z Chicago do Nowego Jorku: oszukujacy zone lekarz ze swa kochanka; pan Clark, kiedys zamozny farmaceuta, teraz stukniety na punkcie religii; Oscar Jaffe, producent teatralny o wielkim ego, zawieszony miedzy przesada rozczarowan a przesada wznioslych natchnien; Ida Webb, jego sprawna sekretarka i Owen O'Malley, jego niezaradny pomocnik; Lily Garland, byla kochanka pana Jaffe, poslednia aktoreczka wykreowana przez niego na gwiazde Broadwayu, teraz gwiazda Hollywoodu, ze swoim obecnym kochankiem prawnikiem...

Zarysowuja sie kontury nieprawdopodobnych sytuacji. Scene wypelnia nerwowy ruch. Drzwi otwieraja sie i zatrzaskuja glosno. Ludzie biegaja tam i z powrotem. Lekarz sklada swa sztuke o Joannie d'Arc na podolku Oscara Jaffe. Przymilnie klania mu sie aktor odgrywajacy Jezusa w przedstawieniach pasyjnych. Lily przebiera sie w coraz to nowe stroje. Jej kochanek prawnik protestuje zazdrosnie. Wariat ucieka. Konduktor goni. Pan Jaffe marzy o nastepnym spektaklu. Pani Ida probuje ratowac swego pracodawce przed nastepna kleska. O'Malley pociaga z piersiowki. Wszyscy, nawet wariat od religii, marza, by swe nazwisko zobaczyc na markizie teatru. Sni sie jeszcze Broadwayowi, ze przerabiajac marzenia o zaprzeszlej glorii tchnie nowego ducha w stara sztampe. Obudzcie sie, ludzie!

Zebysmy mogli smiac sie glosno, jak tego wymaga komedia sytuacyjna, gdzie nieprawdopodobienstwo biezy ku absurdom, rzecz cala musi byc lekka i skrzyc sie dowcipem. Cieszyc oko ulotnym blaskiem. Nikt nie ma za zle bance mydlanej, ze pusta w srodku. Ze za moment prysnie i nic z niej nie zostanie. Ale banka mydlana, by wdziek banki miala, musi poblyskiwac kolorem w sloncu naszej przyjemnosci. A tutaj przyjemnosci niewiele. Humor, ile go tam jest, opiera sie na stereotypach. Wszystko ociezale siada.

Aktorzy staraja sie bardzo, lecz ciezko pracuja raczej niz wspolnie sie bawia. Skoro nie wierzysz ich zabawie, sam bawic sie szybko przestajesz. Anne Heche na rozpuszczona sukcesem gwiazdeczke nie wyglada, przynajmniej nie na gwiazde ekranu lat 30., kiedy ideal pieknosci daleko odbiegal od szkieletowej chudosci. Krzyczy, pada na podloge, skacze a to temu na kolana, a to tamtemu na plecy, jakby krzykiem glosu i gestu chciala pokryc brak wdziecznych lukow ciala. Julie Halston, aktorka inteligentna i doswiadczona, stara sie jak moze, ale niewiele ma do pokazania w roli ustawionej na jedna, przesadna nute, tak zreszta jak wszystkie inne. Jedynie Alec Baldwin, aktor bez specjalnego wdzieku, tutaj do tego jeszcze zbyt gruby, chroni sie jakos od monotonnej harowki wykorzystujac szersza palete srodkow aktorskich. Stwarza wokol siebie pewna aure i bawi sie niezle, jakby w teatrze jednego aktora w samym srodku halasliwego tlumu.

*

Twentieth Century, choc pewnie przyniesie komus strate zainwestowanych pieniedzy, krzywdy widzom nie zrobi, najwyzej znudzi. Duzo grozniej wypada nowa sztuka Nicky Silvera Beautiful Child.

W zamoznym domu na spokojnym przedmiesciu zjawia sie u rodzicow, po dlugiej nieobecnosci, dorosly syn. Wizyta, z ktorej mama i papa poczatkowo bardzo sie ciesza, szybko przemienia sie w rodzaj makabrycznego majaka, kiedy synalek, nauczyciel rysunku w szkole, oglasza - w lirycznej przemowie - ze jest wielce zakochany, z wzajemnoscia, jak twierdzi. Obiektem spelnionej pasji okazuje sie byc jego osmioletni uczen.

To dopiero poczatek. Trudno uwierzyc, lecz Silver probuje zrobic z tego "gorzka komedie", wywolujac od czasu do czasu nieco nerwowy smiech na sali. Wystarczy rzec, ze Isaac, imie pelne symbolicznych skojarzen, nie odnosi sie - jak mozna by sie spodziewac - do zgwalconego chlopca, lecz do gwalciciela. Jego wyznania plyna w takt slodkiej muzyki, a on sam, tak przepelniony miloscia, do konca widzi sie jako skrzywdzony i niezrozumiany. Nawet aktorzy wygladaja na zazenowanych, gdy powtarzaja co bardziej kretynskie kwestie. Nieco godnosci zachowuje George Grizzard jako ojciec Isaaca, probujacy nadac zakalcowi przynajmniej odrobine godnosci.

*

Nieudane jest takze dokumentalno-kabaretowe przedstawienie Embedded przygotowane przez zespol The Actors' Gang, pod kierunkiem Tima Robbinsa w podwojnej roli autora i rezysera. Rzecz powinna byc polityczna, demaskatorska i mobilizujaca do myslenia, tak przynajmniej obiecuje ideal zaangazowanego teatru, pod ktorym Robbins sie podpisuje. Wybralam sie chetnie na polityczna satyre, zaciagnelam nawet przyjaciolke, ktora podziela moja postawe antywojenna i krytyczna wobec polityki prezydenta Busha.

Coz, otrzymalysmy agitke, gazetke propagandowa, bez polotu czy inwencji, ogluszajaca oczywistymi stwierdzeniami faktow wpisanych w schemat sentymentalnych uproszczen. Zli - Dick Cheney, Condoleezza Rice i neokonserwatysci sa w maskach, glupi, knujacy i cieszacy sie z wojny. Dobrzy - naiwni zolnierze i ufne zony spragnione ich listow, albo tez naiwne kobiety-zolnierze i ufni mezowie takoz spragnieni ich listow, sa szlachetni, niewinni i pelni obaw. Dziennikarze sa dobrzy, jesli nie poddaja sie komendom sierzanta zarzadzajacego korpusem dziennikarskim w Iraku, a zli - jesli okazuja sie lasi na pochwaly i latwo daja sie oszukac. I tyle. (Do 11 kwietnia, The Public Theater, 425 Lafayette St., przy Astor Place).

*

Ciekawe, choc nie w pelni udane sa dwa spektakle z koneksjami brytyjskimi. W Lincoln Center King Lear prezentuje sie solidnie, lecz nie porywajaco - ani w koncepcji zaproponowanej przez Jonathana Millera, ani w wykonaniu, choc graja znani aktorzy. Trudne zadanie zostalo porzadnie spelnione, nuzac jednak nieco. Nawet Christopher Plummer (Krol Lear) wydaje sie zmeczony dlugimi monologami, jakie musi wyglaszac. Zwykle rewelacyjny w pomyslach rezyser brytyjski tutaj waha sie, jakby niepewny celu. Lear jawi sie jako czlowiek zaciety w gniewie, lecz pokonany bardziej przez sama starosc niz wlasne zaslepienie czy zdrade innych. Wyszukane stroje (Clare Mitchell) bogatego, elzbietanskiego dworu dezorientuja, zwlaszcza kiedy angielscy arystokraci wznosza oczy do nieba, przywolujac gromko poganskich bogow. Najladniejsza jest tu scenografia (Ralpha Funicello) - czysta, otwarta przestrzen zaprasza nasza wyobraznie do swobodnego szybowania. (Do 18 kwietnia, Vivian Beaumont Theatre, 150 W. 65 St.).

A Midsummer Night's Dream, przygotowany przez londynski Watermill Theatre-Propeller, w rezyserii Edwarda Halla (syna slynnego Petera Halla), zagoscil na krotka chwile w Brooklyn Academy of Music, wywolujac na przepelnionej sali salwy szczesliwego smiechu. Glownym chwytem tej sympatycznej inscenizacji jest obsadzenie wszystkich rol mezczyznami, w pelnym wachlarzu meskich atrybutow - brod, wasow, lysin, muskulow atlety jak i brzucha piwosza.

Aktorzy bezwstydnie sie popisuja na scenie, widzowie bezwstydnie ciesza sie z licencji na zabawe. Jest to zabawa w stylu wodewilu, lecz od czasu do czasu to tez rzecz bardzo mila. Malo tu tajemnicy, ale to, co tracimy z poetyckiego wdzieku komedii Szekspira, zyskujemy w beztrosce. Sliczny jest Puk (wysmienity Simon Scardifield), niepokojaco dwuznaczny w wygladzie i w intencjach. Swietny jest Tony Bell jako Spodek, niespodziewanie wzruszajacy w swoich ambicjach wzlotow aktorskich w trzeciorzednym, amatorskim teatrzyku. (Przedstawienia od 16 do 28 marca, BAM, Brooklyn).

*

Bardzo ciekawe bylo ambitne a jednoczesnie proste przedstawienie Moby Dicka, przygotowane przez Theater Triebwerk w rezyserii Erika Schäfflera, z muzyka Uwe Schade i Heino Sellhorna. Goscie z Hamburga (z wizyta od 12 do 21 marca) potrafili stworzyc magiczna atmosfere od pierwszego momentu - wyciszajac przestronna sale pelna mlodziezy wlasnym skupieniem i cisza. Zywym slowem, uzywajac minimalnych srodkow (plomien swiecy, czapka marynarza, laska, rozkolysanie wiolonczeli), budowali opowiesc Ismaela o fascynacji morzem i pogoni za wielorybem, o obsesji graniczacej z szalenstwem, pragnieniu zemsty, klesce kapitana Ahaba. W krotkim, ledwo poltoragodzinnym przedstawieniu, Oliver Hermann, Uwe Schade i Heino Sellhorn przekonujaco przekazali znaczaca czesc tajemnicy i przygody ogromnej powiesci Hermana Melville'a.

Statek Pequod juz odplynal z portu Nowego Jorku, by scigac Moby Dicka u innych wybrzezy, lecz dalszy program prezentowany w New Vic jest godny rodzinnej uwagi. To jedno z nielicznych miejsc, gdzie mozna bezpiecznie wziac dzieci na ciekawe przedstawienie i samemu jeszcze sie przy tym dobrze zabawic. (The New Victory Theater, 209 W. 42 St.).

*

Na zakonczenie goraco polecam: wybierzcie sie eksperymentalnie do skromnej salki na Pierwszej Alei przy 61 Ul., niedawno szczesliwie uratowanej od wyburzenia. W cieniu mostu na Queens, zespol Chicago City Limits uprawia tam od dwoch dekad smakowity rodzaj igraszek improwizacji. Jak sie spodoba, powrocicie tam znowu, bo kazde przedstawienie jest inne, zmienne jak kameleon, niezmienne tylko w talentach aktorow-komikow.

Tara Copeland, Eugene Cordero, Joe DeGise II i Robert Schiffmann sa sprawni w gescie, bystrzy w slowie, zgrani jak precyzyjny chor, a jednoczesnie otwarci na nieprzewidziane. Rekwizyty tu minimalne, blichtru zadnego, za to slowo toczy sie srebrzyscie, inteligencja poblyskuje, a smiech cieszy. Muzyka - dzieki Travisowi Ploegerowi - nadaje zwarty rytm skeczom. Humor sympatycznego zespolu - czasem lagodniejszy, czasem bardziej zlosliwy - nigdy nie odbywa sie naszym kosztem, przeciwnie wlacza nas do wspolnego zartu. Atmosfera w salce panuje wysmienita, pelna komitywa miedzy aktorami i widzami, z milym dreszczykiem oczekiwania, z satysfakcja spelnienia. Czysta a rzadka przyjemnosc inteligentnej zabawy. (Chicago City Limits, 1105 First Avenue).

*

Ben Hecht i Charles MacArthur, Twentieth Century w nowej adaptacji Kena Ludwiga. Rezyseria: Walter Bobbie, scenografia: John Lee Beatty, kostiumy: William Ivey Long, oswietlenie: Peter Kaczorowski, dzwiek: ACME Sound Partners. Wystepuja: Tom Aldredge (Matthew Clark), Alec Baldwin (Oscar Jaffe), Terry Beaver (Conductor), Dan Butler (Owen O'Malley), Julie Halston (Ida Webb), Anne Heche (Lily Garland), Kellie Overbey (Anita Highland), Ryan Shively (George Smith), Jonathan Walker (Dr. Grover Lockwood). Premiera 25 marca, przedstawienia do 30 maja. Roundabout Theatre Company w American Airlines Theatre, 227 W. 42 St., przy Times Square.

*

Nicky Silver, Beautiful Child. Rezyseria: Terry Kinney, scenografia: Richard Hoover, kostiumy: Michael Krass, oswietlenie: David Lander, muzyka i dzwiek: Obadiah Eves. Wystepuja: Penny Fuller (Nan), George Grizzard (Harry), Kaitlin Hopkins (Dr. Elizabeth Hilton), Steven Pasquale (Isaac) i Alexandra Gersten Vassilaros (Delia). Premiera 24 lutego, przedstawienia do 4 kwietnia. Vineyard Theatre 108 E. 15 St., przy Union Square.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail