StanisLaw M. Jankowski
Virtuti Militari dla towarzysza sekretarza
Leonid
Brezniew odznaczony Krzyzem Wielkim Orderu Virtuti Militari"
- w lipcu 1974 roku wolaly tytuly na pierwszych stronach peerelowskich
gazet, przypominajac rownoczesnie o trzydziestoleciu Polski
Ludowej.
Po przyjezdzie do Warszawy Leonid Brezniew
dostal odznaczenie z rak samego Edwarda Gierka. I sekretarz
Komitetu Centralnego PZPR nie mial wprawdzie nic wspolnego
z rezydujaca w Londynie Kapitula Orderu Wojennego Virtuti
Militari, ale na wniosek innych towarzyszy z KC postanowil
udekorowac czlowieka, do ktorego - jak wyjasnil - "caly narod
zywi sympatie oraz wysokie uznanie" i dlatego nalezy mu sie
odznaczenie, "szczegolnie cenione i otoczone w naszym kraju
najwyzszym szacunkiem"...
Za zaslugi w wyzwalaniu
Order dla sowieckiego sekretarza mial byc
rowniez dowodem najwyzszego uznania dla "milionow bohaterskich
zolnierzy radzieckich, przelewajacych krew za wspolna wolnosc".
Cytuje te slogany, bo wlasnie ci "zolnierze przelewajacy krew"
beda znowu argumentem dla niektorych prezydenckich doradcow
nawet w roku l990...
Tym, ktorzy mogliby miec jakies watpliwosci, Trybuna Ludu i inne gazety przypominaly w l974 roku
o wybitnych zaslugach towarzysza Leonida Brezniewa "w rozgromieniu
hitlerowskich Niemiec i wyzwalaniu ziem polskich". Odpowiedzialnosc
za odznaczenie brala na siebie Rada Panstwa. W jej imieniu
uchwale numer 01227 sygnowal swoim nazwiskiem przewodniczacy
- Henryk Jablonski. Na kopii dokumentu, do ktorego uzyskalem
dostep w archiwum Kancelarii Prezydenta RP, flamastrem dopisane
jest rowniez nazwisko sekretarza Rady Panstwa - Ludomira Stasiaka.
Wystarczy brak cenzury
W lutym l990 roku od kilku miesiecy nie ma
juz PRL i wowczas pojawiaja sie watpliwosci, czy 16 lat wczesniej
Krzyz Wielki Orderu Virtuti Militari rzeczywiscie znalazl
sie na mundurze osoby godnej tego odznaczenia. Wystarczy brak
cenzury i - jak przeczytam po latach w jednym z poufnych dokumentow,
nigdy wczesniej nie ujawnianych - "mozna odnotowac zainteresowanie
roznych srodowisk i obywateli odznaczeniem polskimi orderami
bylych przywodcow innych panstw". Komisja Zakladowa NSZZ Solidarnosc
w zakladach Cegielskiego domaga sie, aby "bylym dyktatorom,
szczegolnie Czechoslowacji, NRD, Bulgarii i Rumunii, odebrac
wszystkie polskie odznaczenia i tytuly honorowe, przyznane
bez zgody narodu polskiego", a Zjazd Zjednoczeniowy Armii
Krajowej - jak podaje Zycie Warszawy - ma rozpatrzyc
wniosek o odebranie orderu Wielkiego Krzyza Virtuti Militari
Leonidowi Brezniewowi, gdyz odznaczenie to "nie moze byc przedmiotem
kurtuazyjnych gestow".
Car Aleksander tez dostal...
Najlepszymi wiadomosciami o orderze moze
popisac sie doktor Krzysztof Filipow z Bialegostoku i o jego
opinie prosi Kancelaria Prezydenta RP. Odpowiadajac przewodniczacemu
komisji odznaczen panstwowych, doktorowi Wladyslawowi Jonkiszowi,
doktor Filipow wspomina odznaczonych VM, m.in. cara Rosji
Aleksandra i ksiecia Fryderyka Augusta, ktorzy orderu nigdy
nie nosili; informuje o krolu Rumunii - Ferdynandzie I, krolu
Belgii - Albercie I i Wloch - Wiktorze Emanuelu III oraz marszalkach:
Ferdynandzie Fochu i Jozefie Pilsudskim - dumnych ze swoich
Virtuti Militari. Wymienia wyroznienie krzyzami: marszalka
Michala Roli-Zymierskiego oraz generala Karola Swierczewskiego
(posmiertnie), a takze marszalkow Bernarda Lawa Montgomery'ego
i Jozefa Broz Tito, generala Ludwika Swobody, marszalkow:
Konstantego Rokossowskiego, Iwana Koniewa, Gieorgija Zukowa,
Aleksandra Wasilewskiego, Andrieja Greczki, Nikolaja Bulganina
i Leonida Brezniewa.
Z listu Krzysztofa Filipowa nie wynika, czy
zna rowniez spis kilkudziesieciu wysokich ranga sowieckich
wojskowych, ktorych krzyzami VM odznaczyla Krajowa Rada Narodowa
w kwietniu l946 roku, ale nie ukrywa on swojej opinii o nagrodzonych
nieslusznie.
Nie spelniali zadnych
kryteriow
"Za wojne 1939-1945 order zostal przyznany
osobom - pisze - ktore na niego nie zasluzyly. Chodzi tu szczegolnie
o sekretarza generalnego KC KPZR Leonida Brezniewa i generala
Nikolaja Bulganina - przedstawiciela Armii Czerwonej przy
PKWN. Jeden i drugi nie powinni otrzymac orderu, gdyz nie
spelniali prawnych i zwyczajowych, niepisanych prawem kryteriow
przydzialu tego prestizowego w swiecie i najwyzszego z bojowych
orderow polskich".
Autor opinii przypomina nawet o obradach
Kapituly Orderu Wojennego Virtuti Militari w Londynie. Juz
w roku l946 zastanawiano sie tam nad deprecjacja odznaczenia
w zwiazku z przyznaniem go marszalkom Zukowowi i Rokossowskiemu,
ktorzy mogliby - po otrzymaniu obywatelstwa polskiego - "automatycznie
wejsc do Kapituly Orderu Wojennego Virtuti Militari"...
"Rzad polski na uchodzstwie nie zdecydowal
sie nigdy na nadanie Krzyza Wielkiego ani Polakowi, np. Naczelnemu
Wodzowi, ani cudzoziemcowi - dodaje Filipow. - Obowiazywala
zasada, ze Krzyze Wielkie nada sie po zakonczeniu dzialan
wojennych i po powrocie do kraju".
Wybitny znawca tematyki "orderowej" decyduje
sie takze na przypomnienie kryteriow przyznawania Krzyza Wielkiego
VM, a na zakonczenie opinii dobitnie stwierdza, ze Brezniew
i Bulganin na takie odznaczenie "absolutnie nie zasluguja
i na mocy decyzji Prezydenta RP powinny im byc odebrane".
Komu order, komu?
17 marca l990 roku do prezydenta Wojciecha
Jaruzelskiego zostaje skierowane pismo ze szczegolowymi informacjami
o odznaczonych dostojnikach panstw obcych. A takze z wiadomoscia
o decyzji ministra spraw zagranicznych Krzysztofa Skubiszewskiego,
aby "w zwiazku ze zmieniajaca sie sytuacja polityczna nie
wreczac Orderow Zaslugi: Fidelowi Castro, Gustawowi Husakowi
i Vo Chi Congowi". Ministerstwo Spraw Zagranicznych zwrocilo
do Kancelarii Prezydenta RP order przeznaczony dla Nicolae
Ceausescu; nie mozna mu wreczyc odznaczenia, bo nie zyje,
rozstrzelany 25 grudnia l989 roku.
Najwieksza czesc pisma zajmuje osoba Leonida
Brezniewa, systematycznie, co kilka lat od roku l946 odznaczanego
przez Warszawe. Piszac o najbardziej krytykowanym odznaczeniu
sowieckiego sekretarza Krzyzem VM I klasy "za wyzwalania ziem
polskich i rozgromienie faszyzmu hitlerowskich Niemiec", doktor
Jonkisz podkresla, ze Virtuti Militari nadawane jest za wybitne
zaslugi bojowe.
Przydala mu sie opinia doktora Filipowa.
Wykorzystuje z niej informacje o utrwalonym tradycja nadawaniu
Virtuti Militari "wodzowi za zwyciestwo odniesione w walnej
bitwie, zakonczonej zupelna porazka nieprzyjaciela lub za
bohaterska obrone, ktora rozstrzygnela losy operacji strategicznej"
i dodaje juz od siebie komentarz, ze "tego nie spelnial Leonid
Brezniew".
Skomplikowane losy
przywodcow
Autor stara sie byc jednak wyrozumialy dla
wnioskodawcow sprzed lat. Wyjasnia, ze odznaczanie najwyzszymi
orderami przywodcow panstw, a nawet czlonkow ich rodzin jest
zwyczajem utrwalonym w stosunkach miedzynarodowych. Trudno
nie zgodzic sie z komentarzem doktora Jonkisza o skomplikowanych
losach przywodcow i niektorych nadaniach orderow, po uplywie
czasu budzacych watpliwosci, a nawet krytyczne oceny. Pojawiaja
sie nazwiska kawalerow Orderu Orla Bialego: faszystowskiego
przywodcy Benito Mussoliniego, marszalka Philippe'a Petaina,
regenta Miklosa Horthyego i cesarza Hirohito. W historii zapisani
negatywnie, skonczyli - oprocz cesarza - tragicznie. W tym
autor opinii ma racje. Tym bardziej ze w imieniu Zespolu Odznaczen
Panstwowych proponuje on odlozenie ad acta nadania
i niewreczania orderow zaslugi: Gustawowi Husakowi, Fidelowi
Castro i Vo Chi Congowi. Powinno sie takze rozwazyc - sugeruje
- pozbawienie: Nicolae Causescu Orderu Zaslugi PRL, a Leonida
Brezniewa - Orderu Zaslugi I klasy i Krzyza Virtuti Militari.
"Pozbawienie orderu - czytamy jeszcze w opinii - wymaga postanowienia
prezydenta, podobnie jak nadanie".
Ambasador Kaszlew
nie protestuje
W kwietniu l990 roku do akcji wlacza sie
zespol prawny z argumentami "obronnymi" wobec Rady Panstwa
PRL. Trzeba - zdaniem prawnikow - miec na wzgledzie tresc
calej uchwaly, a wiec takze "wyrazenie najwyzszego uznania
dla milionow zolnierzy radzieckich, ktorzy walczyli lub przelewali
krew za wspolna wolnosc". Ewentualne odebranie orderu Leonidowi
Brezniewowi - sugeruja prawnicy na zakonczenie opinii - oznacza
kwestionowanie uznania dla zolnierzy radzieckich.
Inne argumenty pojawiaja sie w lipcu w notatce
dla ministra stanu Jozefa Czyrka. Od doktora Jonkisza z Zespolu
Odznaczen Panstwowych dowiaduje sie on o nieslusznym wniosku
KC PZPR z roku l974 i nadaniu - na ten wniosek - Virtuti Militari
Leonidowi Brezniewowi. Korzystajac z okazji, autor "notatki"
przypomina o uchwale Prezydium Rady Najwyzszej ZSRR w roku
l989, anulujacej wydana kilkanascie lat wczesniej decyzje
o nadaniu Brezniewowi Orderu Zwyciestwa. Uzyskanie tej informacji
nie jest trudne - 15 czerwca otrzymano ja faksem z polskiej
ambasady w Moskwie.
Na karcie z "notatka" pod podpisem doktora
Wladyslawa Jonkisza znajduje sie kilka zdan wprost ociekajacych
nieistniejacym przeciez Peerelem.
"Towarzyszu prezydencie - recznym pismem
4 lipca l990 roku informuje Wojciecha Jaruzelskiego minister
Czyrek - omawialem sprawe z ambasadorem Kaszlewem, przyjal
z pelnym zrozumieniem Wasz zamiar anulowania decyzji Rady
Panstwa o nadaniu Leonidowi Brezniewowi Virtuti Militari".
Obsesja obrony pokoju
W ksiazkach i artykulach o Brezniewie mozna
znalezc wiele sprzecznych opinii. W czasach, gdy ten absolwent
hutnictwa w Dnieprodzierzynsku, a w czasie wojny - politruk,
po odsunieciu od wladzy Chruszczowa zajal jego stanowisko,
nie brakowalo czolobitnych uklonow. W pietrzeniu pochlebstw
oraz panegirykow dziennikarze scigali sie z podwladnymi sowieckiego
sekretarza, autorzy ksiazek - z sowieckimi i zagranicznymi
dygnitarzami partii komunistycznych. Brezniew jawil sie jako
maz opatrznosciowy dla wspolczesnego mu swiata, walczacy "z
cala cechujaca go energia i bolszewicka zarliwoscia o wielka
sprawe partii i narodu".
W przeddzien jego 60. urodzin Wladyslaw Gomulka,
Edward Ochab i Jozef Cyrankiewicz podpisali sie pod zyczeniami
dla "niestrudzonego bojownika poswiecajacego swe sily sprawie
budowy komunizmu w ZSRR, sprawie walki z imperializmem o wolnosc
i niezawislosc wszystkich narodow, o zapewnienie ludzkosci
trwalego pokoju".
Nie darowano mu uklonow nawet po smierci.
W Trybunie Ludu korespondenci tej gazety - Eugeniusz
Gajda i Jerzy Wisniowski - sugerowali, ze "gdyby byl ktos,
o kim mozna powiedziec, ze ogarniety byl bez przerwy pasja,
zeby nie powiedziec: obsesja obrony swiatowego pokoju, to
z cala pewnoscia trzeba by wymienic nazwisko Brezniewa".
Legenda "Malej Ziemi"
W oficjalnie podawanych w PRL zyciorysach
dlugo nie bylo informacji o tym, jakoby pozniejszy sekretarz
generalny sowieckiej partii w latach drugiej wojny swiatowej
uczestniczyl w wyzwalaniu ziem polskich spod niemieckiej okupacji.
Wspominano o jego pracy w Zarzadzie Politycznym IV Frontu
Ukrainskiego, o udziale w realizacji wielkich operacji Armii
Czerwonej na Kaukazie, nad Morzem Czarnym, a z czasem zaczeto
pisac o bohaterskich wyczynach podczas walk na poludnie od
Noworosyjska, na tzw. Malej Ziemi.
Pisarz i historyk Roj Miedwiediew neguje
jednak udzial komisarza Brezniewa w najciezszych i rozstrzygajacych
bitwach Armii Czerwonej, takze w walkach pod Noworosyjskiem.
I przypomina, ze Rosjanie reagowali na te opisy z ironia.
"Parcele pod Moskwa - pisze - gdzie zostaly pobudowane olbrzymie
dacze Brezniewa, a takze jego corki, syna i wnuczki, okoliczni
mieszkancy nazywali 'Mala Ziemia'".
W swojej ksiazce wspomina rowniez Miedwiediew,
ze im dluzej Brezniew rzadzil, tym czesciej przybywalo informacji
o medalach, ktore dano mu w czasie wojny, o stopniach wojskowych
generala-porucznika, generala-majora. A nawet marszalka Zwiazku
Radzieckiego, bo ten tytul dostal w roku l976 i byl z niego
bardzo dumny.
Pierwsze wzmianki o jego zaslugach dla Polakow
pojawily sie w roku l974, gdy probowano znalezc uzasadnienie
dla wreczenia Krzyza Virtuti Militari.
"Byliscie uczestnikiem wielkiej wyzwolenczej
misji Armii Radzieckiej, ktora zdruzgotala faszyzm" - powiedzial
I sekretarz wojewodzkiego komitetu PZPR Zdzislaw Grudzien
w lipcu l974 roku, z wdziecznoscia za udzial w wyzwalaniu
polskiej ziemi witajac w Katowicach "wybitnego meza stanu
oraz niezawodnego przyjaciela". Od tego momentu w artykulach,
przemowieniach, depeszach gratulacyjnych, ksiazkach, a nawet
encyklopediach nazwisko Brezniewa laczono ze slowami "wyzwolenie
ziem polskich".
Przywodca nie tylko
przystojny
Po likwidacji cenzury i mozliwosci ujawniania
wlasnych pogladow przypomniano sobie w Polsce, ze Leonid Iljicz
Brezniew nie tylko byl najprzystojniejszym z przywodcow ZSRR,
ale rownoczesnie - w ostatnich latach swojego zycia - postacia
bijaca rekordy smiesznosci kultu genseka, czyli sekretarza
generalnego.
Od roku 1980 jako slawny pisarz mial Nagrode
Leninowska, jednak Slownik politykow XX wieku nie kryje,
ze doszlo do rozkwitu korupcji nawet w najblizszym otoczeniu
sekretarza, a jego rzady nazywa sie "okresem zastoju". Podkresla
sie niewdziecznosc dla Nikity Chruszczowa, ktoremu pomagal
zdobyc wladze po smierci Stalina, a nastepnie przeciwko niemu
spiskowal i w roku l964 doprowadzil do usuniecia go ze stanowiska.
"Ten napuszony, obwieszony orderami, zle czytajacy czlowiek,
czynil wrazenie marionetki puszczanej w ruch cudzymi rekami
- pisze Miedwiediew o politycznym wizerunku sowieckiego genseka
- co zreszta w niemalym stopniu odpowiadalo prawdzie".
Za najwieksze bledy uznano zaplanowana i
realizowana przez Brezniewa doktryne o "ograniczonej suwerennosci"
panstw bloku wschodniego, ktora sankcjonowala wkroczenie do
Czechoslowacji w roku l968 i plany - na szczescie niezrealizowane
- wejscia do Polski w roku l981, zeby wykonczyc Solidarnosc.
Jako zbrodnie, ale niestety dopiero po latach, oceniono zadecydowana
przez niego osobiscie inwazje na Afganistan, ktory w czasie
osmiu lat walk i okupacji stracil pol miliona obywateli.
Decyzja prezydenta
Jaruzelskiego
"Wszelkie rozsadne granice przekroczyla zrecznie
podsycana przez otoczenie Brezniewa jego pasja kolekcjonowania
odznaczen. Pod koniec zycia mial on znacznie wiecej orderow
i medali niz Stalin i Chruszczow razem wzieci - ocenia we
wspomnianym tekscie Roj Miedwiediew. - W czasie wojny dostal
kilka orderow i dwa medale. [Pozniej] czterokrotnie otrzymal
Zlota Gwiazde Bohatera Zwiazku Radzieckiego, ktora zgodnie
ze statutem tego odznaczenia mozna otrzymac tylko trzykrotnie,
zostal takze odznaczony Orderem Zwyciestwa, przyznawanym wylacznie
wybitnym dowodcom za wielkie zwyciestwa"...
W listopadzie l982 roku - jesli wierzyc informacjom
prasowym z Moskwy - "jednym z najwiekszych politykow swiata
w okresie ostatnich dwudziestu lat" nazwal go w depeszy kondolencyjnej
prezydent Ronald Reagan. Obok jego wyslannika, wiceprezydenta
George'a Busha, kilkudziesieciu dygnitarzy, lacznie z Fidelem
Castro, takze general Wojciech Jaruzelski i profesor Henryk
Jablonski, towarzyszyli zmarlemu w drodze na miejsce wiecznego
spoczynku pod murem kremlowskim. Razem z nimi szli oficerowie
Armii Radzieckiej, niosac odznaczenia, "jakimi udekorowano
Leonida Iljicza za wybitne zaslugi dla Zwiazku Radzieckiego,
w tym bojowe, za wklad w zwyciestwo nad faszyzmem. Wsrod licznych
odznaczen zagranicznych - Krzyz Wielki Orderu Virtuti Militari"
- przeczytac mozna w sprawozdaniu z pogrzebu.
W archiwum Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej
Polskiej nie udalo mi sie jednak odnalezc zadnych wiadomosci
o dalszych losach orderu. Ostatni raz widziano odznaczenie
na poduszce trzymanej przez oficera na placu Czerwonym w Moskwie
w dniu 15 listopada l982 roku, podczas skladania do grobu
trumny ze zmarlym generalnym sekretarzem sowieckiej partii.
Natomiast w dokumentach znajduje sie informacja, ze osiem
lat po pogrzebie, 10 lipca l990 roku, prezydent Wojciech Jaruzelski
uchylil uchwale z lipca l974 r. w sprawie nadania Leonidowi
Brezniewowi Krzyza Wielkiego Orderu Virtuti Militari.
|