[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski 7 maja 2004


STANISLAW M. JANKOWSKI

Nie ma granic dla
"Muchy"

Na podjecie decyzji i ucieczke "Mucha" ma minute, moze troche wiecej. Pilnujacy jej straznik moze w kazdej chwili wrocic z ubikacji, a widzac puste lozko natychmiast podniesie alarm. Coz z tego, ze operacja nie byla potrzebna, bo spowodowalo ja wstrzykniecie terpentyny w okolice wyrostka robaczkowego i narzekanie na bol w tej czesci brzucha. Szwy bola, kazdy krok jest trudny...

Takie sa nasze kurierki...

W pazdzierniku l941 roku "Mucha" stawia te kroki, trafia jakos na korytarz, a tam juz dotarl "Jacek". Razem wychodza ze szpitala. Przed budynkiem doskakuje "Drzazga", czekajacy dotad w cieniu kostnicy. Ubieraja kobiete w sukienke oraz plaszcz i ruszaja do bramy, w ktorej chlopcy "Brzozy" dzien wczesniej zepsuli zamek.

"Bardzo oslabiona 'Mucha' wziela mnie pieszczotliwie pod brode, pytajac: 'Jacusiu', a kiedy puscisz mnie za granice? Odrzeklem, cytuje doslownie: 'babo, jeszczes nie wyszla z jednej opresji, a juz myslisz o drugiej', ale pomyslalem z uznaniem: takie sa nasze kurierki" - po latach zapamieta Aleksander Rybicki, ps. "Jacek".

Kilka dni pozniej przebrany za obdartego gospodarza "Jacek" dowozi do Rymanowa kobiete z koszykiem pelnym garnuszkow po masle i flaszek po mleku. Kurierka dostaje dokumenty na nazwisko Katarzyny Swiatkiewicz, a pozniej razem z "Jackiem" przez Krakow dojezdzaja do Warszawy. Tutaj Komendant Glowny ZWZ, general Stefan Rowecki, odznacza oboje Krzyzami Walecznych.

Byla wsrod pierwszych odwaznych...

Wiadomo, ze pierwsi kurierzy polscy wyszli na trasy w pazdzierniku l939 roku, a ostatni - zarowno "wojskowi", jak i "cywilni" - pokonywali granice jeszcze w roku l945. Znawcy tematu mowia nawet o kilkuset odwaznych, przekraczajacych granice okupowanej Rzeczypospolitej i kierujacych sie do polskich wladz na obczyznie, do Naczelnego Wodza lub jego sztabu, do kierownictw partii politycznych. I odwrotnie: do przedstawicieli rzadu oraz stronnictw w kraju, do dowodcow konspiracyjnych sil zbrojnych.

Kilka tysiecy ludzi wspieralo lacznosc noclegami, posilkami, transportem, punktami odbioru i przekazywania poczty, informacjami lub w jeszcze inny sposob. Tak bylo na trasach prowadzacych przez Rzesze, na terenach podlegajacych wladzom niemieckim lub kontrolowanych przez Sowietow oraz "na Baltyku", bo i tam pojawiali sie kurierzy.

Nie inaczej na Litwie, Wegrzech, w Rumunii, na Slowacji, na trasach nazwanych przerzutowymi, kuriersko-pocztowymi, sztafetowymi. I posiadajacych kryptonimy, jak te na poludniowym froncie lacznosci, o bardzo oryginalnych nazwach: "Karczma", "Las", "Jaga", "Kora", "Dziunia", "Pawlowa", "Lamus". Oraz w wielu miejscach, dotad nawet historykom nieznanych, "gdzies" pomiedzy polskim Zakopanem, Szczawnica czy Cisna, dalej slowackimi miejscowosciami Jablonka, Kiezmark, Presow czy Michalowce, nastepnie wegierskim Losoncem, Rozniawa, Koszycami, Ungwarem, Budapesztem. Takich miejscowosci, zwiazanych z pokonywaniem granic, powinno sie wymienic kilkaset. Podobnie jak szlakow, na ktorych rywalizowali miedzy soba ludzie, jako przewodnicy prowadzacy innych lub jako kurierzy przenoszacy prase, pieniadze, bron, listy i meldunki.

W marcu l940 roku, "Mucha" - jako jedna z pierwszych - udowodnila, ze kurierska sluzbe, nawet na niesprawdzonych trasach przerzutowych czy kuriersko-pocztowych, moga pelnic kobiety.

Jak zolnierze na froncie

Jest listopad roku l972, gdy na pierwsze po zakonczeniu wojny spotkanie kurierow decyduja sie przyjechac do Zakopanego nieliczni z tych, ktorzy po tylu latach chca sluchac i rozmawiac o swojej konspiracyjnej dzialalnosci.

Znajduje w notatkach fragment wypowiedzi z tego spotkania.

"Slowa 'emisariusz', 'kurier' znane sa dobrze z historii Polski okresu niewoli. Najbardziej bezposrednim ich zadaniem bylo utrzymywanie lacznosci miedzy spoleczenstwem w kraju a spolecznoscia emigracyjna z jej osrodkami tworczymi. Podobna byla rola emisariuszy i kurierow podczas drugiej wojny swiatowej. Z ta jednakze roznica, ze w naszym przypadku sluzba kurierska byla sluzba masowa, dostosowana do charakteru masowej wojny. Strona informacyjna i organizacyjna w dzialalnosci sluzby lacznosci, dostosowana do potrzeb wojny, okreslala i determinowala charakter tej sluzby" - mowi dr Waclaw Felczak z Uniwersytetu Jagiellonskiego.

Wie doskonale, co znacza jego slowa, bo jest z wyksztalcenia historykiem. W czasie wojny dowodzil jednym z osrodkow konspiracyjnej lacznosci pomiedzy Budapesztem i Warszawa, za co w roku l947 komunistyczny sad wyslal go do wiezienia z wyrokiem dozywocia. Wyszedl chory po kilku latach.

"Sluzba kurierska byla akcja na froncie i za taka zostala uznana rozkazem Naczelnego Wodza" - rekapituluje doktor Felczak.

Oklaski, a pozniej Alfons Filar przypomina, ze "nikt lepiej od gorali, ktorym niestraszna byla gorska przyroda, nie mogl sprostac wymogom kurierskiej sluzby w warunkach konspiracji".

- Tylko gorale? A "Mucha"? - slychac spod sciany, a ja, wowczas reporter Dziennika Polskiego, rzucone polglosem pytania wpisuje do notatek z sesji. Do dzisiaj, nawet po tylu latach, wstydze sie, ze wowczas nie sprawdzilem czy "Mucha" to nazwisko, czy pseudonim?

W oddziale konspiracyjnej lacznosci

Dzisiaj wiem, ze "Mucha" to jeden z kilku znanych w czasie wojny pseudonimow Marii Szerockiej. Urodzila sie 8 wrzesnia l908 roku w Sitkowicach w powiecie lipowieckim, a po ukonczeniu szkoly powszechnej zdala mature w gimnazjum w Skierniewicach.

Wychowywana w niezwykle patriotycznej atmosferze domowej, w wieku 18 lat jest juz aktywna w szkolnym ochotniczym hufcu Przysposobienia Wojskowego Kobiet do Obrony Kraju (PWKOK). Poznaje zasady sluzby administracyjnej, porzadkowej oraz sanitarnej, podstawy musztry, orientacji w terenie i pracy z mapa. Biega, plywa, jezdzi konno i na nartach, uczy sie o broni oraz z dobrymi rezultatami bierze udzial w zawodach strzeleckich. Nie potrafi o tej organizacji zapomniec nawet po ukonczeniu studiow w Centralnym Instytucie Wychowania Fizycznego.

Absolwentka CIWF najpierw zostaje instruktorka mlodszych kolezanek, awansuje w strukturach organizacji i podejmuje prace jako referentka w Okregowym Urzedzie WF i PW w Poznaniu. W l938 roku zostaje instruktorka PWKOK w macierzystej uczelni.

Po wybuchu drugiej wojny swiatowej nie wyobraza sobie, aby nie brac udzialu w obronie Warszawy. Po zajeciu przez Niemcow stolicy liczna grupa aktywistek z PWKOK juz w l939 i na poczatku l940 roku wlacza sie do pracy podziemnej. Zostaja przydzielone przede wszystkim do roznych oddzialow, wydzialow, biur Sluzby Zwyciestwu Polski i Zwiazku Walki Zbrojnej. Maria Szerocka trafia do Oddzialu Lacznosci Konspiracyjnej Komendy Glownej ZWZ.

Pomiedzy Warszawa i Budapesztem

Pierwsze jej zadanie to wspomniana wyprawa do stolicy Wegier. Maja tam w Bazie "W" dac jej "poczte", czyli zmikrofilmowane rozkazy, instrukcje, informacje, dostarczone nad Dunaj z organizowanej we Francji Komendy Glownej ZWZ. Oprocz "poczty" czeka walizka z radiostacja i "Mucha", wspolnie z "Jaskiem" - Eugenia Litwinow-Juchniewicz, dostarczaja przesylke do Warszawy. Czy trzeba lepszych dowodow zaradnosci, sprawnosci i odwagi?

Trzy miesiace pozniej "Mucha" i "Jasiek" znowu ruszaja przez granice, kierujac sie trasa o kryptonimie "Las". W rece zandarmow wpadaja przypadkiem i do Ungwaru dojezdzaja, ale pod eskorta i wprost do miejscowego wiezienia.

- Wracalysmy z Budapesztu do Polski - zeznaja identycznie w czasie przesluchan, bo tak zdazyly sie umowic.

Nie wiadomo, czy zandarmi uwierzyli, ale obie Polki zostaja odwiezione na granice i tam po prostu zwolnione. Przedzieraja sie jakos do Warszawy, gdzie juz obie kurierki uznano za zaginione w blizej nieznanych okolicznosciach.

W zimie "Mucha" idzie i wraca z Wegier trasa "Las". Bez przygod, za to na wielu odcinkach po pas w sniegu.

Ponownie do Budapesztu wysylaja ja przelozeni w marcu l941 roku. Wpada na Slowacji, a straz graniczna oddaje kobiete Niemcom. Nie niszczy waznej "poczty", tylko przekazuje ja... spowiednikowi, odwiedzajacemu wiezniow w areszcie w Czarnym Dunajcu. Ryzyko wielkie, ale ksiadz jest patriota. "Poczta" zostaje uratowana, a "Muche" wioza do Zakopanego. Wychodzi na wolnosc po kilku tygodniach, bo podczas sledztwa przekonala gestapowcow, ze schwytano ja na granicy, gdy z Wegier uciekala do rodziny w Warszawie.

Tak samo zeznaje po kolejnym aresztowaniu na granicy slowackiej pod koniec lipca l941 - i pozwalaja jej odejsc. Identycznie klamie we wrzesniu, po aresztowaniu w Staszynie na Slowacji, gdzie schwytano ja najzupelniej przypadkowo, podczas polowania na jelenie. Tym razem Slowacy nabieraja jednak podejrzen, bo z "Mucha" jest w towarzystwie Jana Rerutki - "Drzazgi" oraz przewodnika "Janka". Ucieczka udaje sie tylko "Drzazdze", a przewodnik i kurierka zostaja przewiezieni do Sanoka. Tu w wiezieniu "Mucha" symuluje atak wyrostka robaczkowego, wiec wioza ja do szpitala, a stad ucieka w pazdzierniku dzieki pomocy "Jacka".

Horpyna o pseudonimie "Masza"

- Trzeba wycofac "Muche" z tras na Budapeszt, bo na poludniu jest "spalona" - uznaja konspiracyjni zwierzchnicy w Warszawie i pewnego dnia Maria Szerocka zostaje przydzielona do pracy w Oddziale II Informacyjno-Wywiadowczym KG ZWZ AK, a dokladniej do siatki wywiadowczej III odcinka wspomnianego oddzialu II. Dowodzi III odcinkiem oficer wywiadu o wieloletnim stazu i doswiadczeniu, major Aleksander Klotz; "Piotr" to najbardziej znany z kilku jego pseudonimow. Podlegli mu wywiadowcy ruszaja na wschod w slad za niemiecka ofensywa w czerwcu 1941 roku. W drugiej polowie tego roku dostarczaja juz informacje z Berdyczowa i Winnicy, a nieco pozniej z Kirowogradu, Charkowa, Stalino, Poltawy, Kowla, Kremienczuga, Odessy i kilkunastu innych miast Ukrainy.

Dla "Muchy", ktora ma byc odtad "Masza", "Malgosia", z dokumentami na nazwiska Dworak lub Steciuk, zaplanowano sluzbe kuriersko-wywiadowcza na terenie podleglej "Piotrowi" ekspozytury akowskiego wywiadu w Kijowie, obejmujacej swoim zasiegiem dzialania poludniowy Wolyn i czesc Podola.

"'Masza' uchodzila za jedna z najbardziej zrownowazonych w naszym gronie - we wspomnieniach oceni swoja podwladna major "Piotr". - Silna duchowo i fizycznie, o bogatym doswiadczeniu na kierowniczych stanowiskach w organizacjach kobiecych przed wojna i w pracy konspiracyjnej, podczas wojny byla typem na wskros zolnierskim, z lekka nawet utrata kobiecej miekkosci. Nazywalem ja 'Horpyna', chociaz nie miala w sobie cienia rubasznosci czy wulgarnosci. Do Horpyny mogla byc porownywana jedynie dzieki swej zwiezlej, masywnej postaci i wplywom terenu, ktory mimo woli nasuwal porownania z wiecznie zywymi postaciami, wtloczonymi przez Sienkiewicza w umysly i w serce".

Wspieral ludzi z naszego wywiadu

W moich notatkach "Mucha", juz pod nowym pseudonimem "Masza", znajdzie sie niespodziewanie w kwietniu l986 roku, gdy w swoim domu w podwarszawskim Brwinowie Stanislaw Pempel pokazuje maszynopis ksiazki o Lwowie. Wydawcy nie maja odwagi podjac sie druku, bo pieczatki ze slowem "zgoda" nie przybije zaden cenzor. Przegladajac tekst i fotografie gadamy o Polsce Podziemnej i jej bohaterach w miescie "zawsze wiernym".

Znajac historie lwowskiej konspiracji trudno jednak nie omawiac dramatow, jakich tam wlasnie - jak w zadnym chyba innym miescie Rzeczypospolitej - nie brakowalo, zarowno w okresie rzadow sowieckich, jak i niemieckiej okupacji.

Pojawia sie w naszej rozmowie temat agentow i prowokatorow. Gospodarz wspomina Slowaka lub sudeckiego Czecha, raz nazywajac go Jenda, a innym razem Jedrysem.

- "Masza" poznala go w 1941 roku, w czasie jednej ze swoich misji wegierskich - mowi Stanislaw Pempel. - Pomogl, ale zorientowal sie, ze to dziewczyna z polskiej konspiracji. Wspomnial o swojej dzialalnosci w czeskim ruchu oporu. Uwierzyla, bo przeciez nie ratowalby jej z klopotow, gdyby nie walka ze wspolnym wrogiem. I zaczal wspierac naszych ludzi z wywiadu. Zalatwial dokumenty przejazdowe, legalizowal poruszanie sie po terenach przyfrontowych, dostarczal wiele informacji.

"Byczy chlop" czy prowokator?

Nie tylko "Masza" jest w roku l942 zauroczona Jenda, ktorego uwaza za konspiratora czechoslowackiego ruchu oporu i nie dopuszcza podejrzliwych sugestii majora Klotza. Ze znajomym kurierki zaczyna spotykac sie kpt. Andrzej Lasinski, kierujacy ekspozytura III Odcinka w Kijowie. Pisze o Jendzie entuzjastyczne raporty, docenia przekazywane przez niego informacje i chwali sie cennym nabytkiem dla ekspozytury. Nazywa go "byczym chlopem" i gwarantuje za przyzwoitosc. A na sugestie o prowokacyjnej roli "czeskiego patrioty w niemieckim mundurze" przypomina o swoim wieku i stopniu wojskowym, o znajomosci wywiadowczego rzemiosla, dlugoletniej sluzbie w KOP-ie i w konspiracji.

"Wedlug otrzymanych informacji - Jenda jest prowokatorem" - odpowiada "Piotr", ktorego - jak skomentuje we wspomnieniach - niepokoila ta osoba, ale nie umial sobie wytlumaczyc przyczyn tego niepokoju.

Uslyszawszy o pojawieniu sie Jendy, skierowanego do niego z raportem od "Andrzeja" - odmawia spotkania. Jeszcze nie wie, ze ta decyzja uratowala mu zycie.

- Czy wy powariowaliscie z tym Jenda? - mowi do wezwanej do Lwowa "Maszy". - Jestem przekonany, ze jest on sprytnym, wytrawnym graczem i prowokatorem.

- Chyba sobie zycie odbiore - przerywa mu kobieta, zrywajac sie z krzesla i wybuchajac placzem.

- Wzywam was do opamietania - stanowczym tonem kontynuuje szef III Odcinka. - Nie zycze sobie zadnej z nim wspolpracy. Nie chce, abyscie korzystali z jakiejkolwiek jego pomocy. Nie chce zadnych dalszych meldunkow w tej sprawie.

- Uscisnalem reke "Maszy" - konczy major Klotz opowiesc o ostatnim spotkaniu z kurierka. - Nie odpowiedziala ani slowa. Patrzyla zimno i w przestrzen. Widzialem, ze stacza ciezka walke ze soba.

Smierc czekala w Kijowie

O wsypie spowodowanej przez Jende uslysze tez w styczniu l996 roku w Gdansku od Andrzeja Machniewicza, ps. "Anatol". Rozpracowywano i aresztowano go w tym samym czasie, co "Andrzeja", "Masze" i ponad sto osob - niekiedy cale rodziny - pracujace dla polskiego wywiadu III Odcinka.

"Anatol" mogl po latach ze mna rozmawiac, bo pewnego dnia znalazl sie we wlasciwym miejscu i we wlasciwym czasie. Dokladniej: w szpitalu na ulicy Zamarstynowskiej, dokad chorego na tyfus z wiezienia wyslano na wyleczenie. Uciekl, gdy na kwadrans zdobyl szpital akowski zespol bojowy, aby uwolnic lezacego tam oficera lwowskiego BiP - Lecha Sadowskiego.

Z rozmowy z "Anatolem" zostanie w notesie obszerna relacja o sukcesach wywiadowczych III Odcinka, o odwadze w zdobywaniu informacji, a rownoczesnie lekcewazeniu Abwehry i "podejrzanych sygnalow". O bohaterskiej postawie, wykazanej przez czesc aresztowanych w czasie sledztwa we Lwowie i Kijowie, ale tez o zalamaniu sie oraz gadulstwie tych, ktorzy nie wytrzymali tortur.

Nie udalo sie dotad odnalezc dokumentow odpowiadajacych na pytania, jak wiele wiedzieli Niemcy z obserwacji kontrwywiadowczej, ile ustalil oficer (?) przedstawiajacy sie jako Jenda Jendrys, a ktore adresy i nazwiska wydobyto dopiero w sledztwie.

Z wiezienia w Kijowie dlugo nie dochodzily na zewnatrz zadne informacje. Dopiero po wywiezieniu czesci aresztowanych do Lwowa lub obozow koncentracyjnych udalo sie ustalic, ze duza grupe osob ze sprawy Jendy zamordowano w czasie przesluchan lub rozstrzelano w wiezieniu. Jako date smierci Marii Szerockiej - "Muchy" vel. "Maszy" przyjmuje sie dzien 27 lub 28 stycznia l943.

Odznaczona zostala posmiertnie Orderem Wojennym Virtuti Militari V klasy oraz awansowana do stopnia kapitana.

------------------------------------

Korzystalem m.in. z pracy Aleksandra Klotza Zapiski konspiratora, wyd. Krakow 2001, z maszynopisu wspomnien Stanislawa Pempla O czym szemrze Peltew oraz relacji Aleksandra Rybickiego przygotowanej w maszynopisie.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail