[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski 21 maja 2004


EWA BERBERYUSZ

Kartki
ze skazonej strefy

Krowa pasaca sie na trawie, zwykle upackana po pachy, nagle zalsnila czystoscia. Na uchu sterczal blyszczacy kolczyk. Byl dzien naszego wejscia do Unii Europejskiej. W Polsce zabraklo unijnych flag. Nie doszyto. W telewizorze nadmiar. Na domach i ulicach - skapiutko. Nie zdazono. Nawet tego! A bylby to doraznie zloty interes dla bezrobotnych. Stanac po rogach ulic z pekiem niebieskich choragwi jak w sylwestra staja baloniarze z balonami. Poszlyby jak woda.

Rokrocznie wywieszam narodowa flage na 3 maja. Moj minipatriotyczny zryw daje mi frajde. Chodze po osiedlu i licze - to moj pochod majowy. Tam jest, ten wywiesil, tam nie ma. Dziele tych, ktorzy wywieszaja juz 1, i tych, ktorzy dopiero 3 maja. Niestety, zawsze bylo wiecej pierwszomajowcow. Ale na trzeciego - nie zdejmowali. W tym roku w ogole flag nie widac. Jedynie moje "naprzeciwko" pobilo mnie: wywiesilo dwie bialo-czerwone i unijna. I zrobil to ten "balkon", na ktorym zwykle susza sie majtki i koszule.

Jaki impuls kieruje ludzmi w tych sprawach?

Lubie flagi na swieta 3 Maja i 11 Listopada oraz defilady. Natomiast fetowanie, wybuchy radosci, calusy w usta, oblapiania, frenetyczny smiech, zwlaszcza u politykow, wprawiaja mnie w zazenowanie. Sztucznosc do kamery. Pamietam czasy, kiedy mezczyzni nie calowali sie w ogole. O ilez wymowniejsze jest prawdziwe, mocne podanie reki! Ale dla kamer telewizyjnych trudniejsze do uchwycenia: musialyby zmienic filozofie estetyczna. Ich oko musialoby siegac glebiej. Pokazywanie publicznych karesow jest proste i nudne.

*

Zginal od kuli w Iraku wybitny korespondent wojenny Waldemar Milewicz wraz ze swoim montazysta. To, co robia dziennikarze rejestrujacy wojny, kataklizmy, nieszczescia ludzkie, nie jest ani proste, ani nudne. Nie chodzi im o efekt krwi, ale o krzywde ludzka.

W latach 80. chodzilam na doroczne pielgrzymki na Jasna Gore, ktore byly jedna wielka demonstracja nie tylko religijna, ale przegladem tego, co mysli zakneblowane spoleczenstwo. Otoz wtedy Andrzej Wielowieyski, jeden z prelegentow, nazwal mnie swiadkiem. I dodal: "Ale swiadkow sie zabija". Apostolowie zgineli, bo swiadczyli.

Dziennikarz wojenny tez swiadczy. I dlatego czesto ginie.

*

Kandydaci do Parlamentu Europejskiego nie znaja odpowiedzi na proste pytania z "katechizmu" unijnego rozdawanego szkolom. Nie znaja jezykow. Zgoda. W dziesiec godzin nie naucza sie, ale broszurke wykupic powinni. Co za nonszalancja, zeby sie nie przylozyc! Zeby kandydowac tak beztrosko, tak na wariata?! Nie dziwie sie totalnym niedoukom, ktorzy trzesa sie, zeby nie obnizyc sobie poziomu zycia, utraciwszy obecne stanowiska, i koniecznie chca sie zalapac. Nie dziwie sie Ryszardowi Czarneckiemu, popularnie zwanemu Rychem. Jego odpowiedz kelnerce na pytanie Tea or coffee?, brzmiaca: Yes, stala sie obiegowym zartem. Powtarzam, nie dziwie sie wszelkim Rychom, ale dziwie sie, na przyklad, Wieslawie Ziolkowskiej, ekonomistce, wieloletniej czlonkini Rady Polityki Pienieznej. Nic nie wiedziala.

Niezle z "katechizmu" wypadl 28-letni Jaroslaw Walesa, najmlodszy z synow Lecha.

Tak mi wstyd, ze bedziemy mieli w Unii miernoty! Moze lepiej bylo jednak nie przystepowac? Posluchac cwokow antyunijnych i zamknac sie w czterech scianach naszego zascianka raz na zawsze? Przynajmniej nikt by nas nie widzial. Plote!

Szczesliwa jestem, zesmy do Unii weszli, chociaz mnie osobiscie niczego ona nie da. Wzglad na dzieci i wnuki, ktorym Unia da, tez mnie specjalnie nie przejmuje. Szczesliwa jestem dla siebie samej. Dla wolnosci, cokolwiek by ona znaczyla.

*

Gdy zdarzy sie, ze Platforma Obywatelska w przyszlym rozdaniu obejmie wladze, materialnie nie zyskam (pewnie troche strace), ale dusza mi rosnie, gdy prof. Zyta Gilowska, minister finansow w gabinecie cieni Platformy, deklaruje: "...wprowadzamy radykalne oszczednosci w sektorze publicznym, zwlaszcza w aparacie wladzy. Z marszu odchudzamy urzedy wojewodzkie co najmniej o trzydziesci procent. Odbieramy prawo do poslugiwania sie komorkami praktycznie wszystkim urzednikom, gdyz sluzby, ktore musza sie szybko kontaktowac, maja wlasne sieci lacznosci. Radykalnie zmniejszamy liczbe samochodow sluzbowych. Proponujemy nowy system wynagradzania w sferze budzetowej, zwlaszcza administracji publicznej, bo dzisiejszy jest nieprzejrzysty i marnotrawny... Zaoszczedzimy miliardy marnotrawionych w administracji zlotych. Wszystko zalezy od tego, jak skutecznie uda nam sie przeprowadzic operacje odchudzania panstwa... Biurokracja rozrasta sie nieustannie od poczatku III Rzeczypospolitej. Wydatki na nia stanowia okolo 20 procent budzetu. Wydatki na ZUS wzrosly o polowe w porownaniu z rokiem ubieglym. Dlaczego?... Obecny rzad wzywa do wyrzeczen. O jakim planie oszczednosci mowimy, skoro rosna wydatki na kancelarie rzadu, Sejmu, prezydenta? Na same srodki specjalne przeznaczono w budzecie 4,5 mld zl. Pojda na premie dla urzednikow. Urzednicy w ogole nie powinni dostawac premii za normalne obowiazki... Idzmy dalej: mamy w Kasie Rolniczego Ubezpieczenia Spolecznego fundusz skladkowy, na ktory co roku wplywa 400 mln zl. Przez dwa lata mojej pracy w Sejmie nie bylam w stanie dowiedziec sie niczego o zasadach dzialania tego funduszu... Panstwo finansuje 93 procent wydatkow KRUS, wiec ja chce wiedziec, na co ida te pieniadze. NIK ustalil, ze wydawano je rozrzutnie i niegospodarnie...".

Dlugo mozna by cytowac zarzuty wysuwane przez prof. Gilowska. Zapytana, czy nie boi sie wyzwan, ktore stana przed nowym rzadem z udzialem Platformy Obywatelskiej, wyzwan, ktore trudno bedzie zaspokoic, zwlaszcza wobec populistycznej opozycji nieprzebierajacej w srodkach, Gilowska odpowiada: "Tylko glupi by sie nie bal".

Powodzenia!

Jeszcze raz, niepoprawna, dokonuje aktu zawierzenia, chociaz rzady Platformy wiecej niz niepewne, mimo wysokich notowan. Zdesperowani ludzie mowia, ze gdyby zwyciezyla Samoobrona, lepiej, zeby Lepper zostal premierem niz prezydentem. Bo bylby krocej.

Ja stawiam na prezydenture Tomasza Lisa. Nie szkodzi, ze sie jeszcze nie deklaruje. Gwiazda stacji TVN, wyrzucona z niej z hukiem, jezdzi po Polsce, po miastach, miasteczkach i siolach ze swoja ksiazka pod tytulem Co z ta Polska?. Sale, salki, remizy, plebanie pelne sluchaczy. Jezdzi z wydawca, ktory ksiazke sprzedaje od reki. Idzie jak woda. Lis byl dotychczas prezenterem dobrej komercyjnej stacji telewizyjnej TVN, ktora wszakze nie wszedzie dociera. Publicznosc za nim przepadala i mocne bylo zdziwienie, ze Mariusz Walter, wlasciciel TVN, lekka reka sie go pozbywa. Chyba bielmo padlo mu na oczy.

Biedny Lis. Biedny jak biedny. U Waltera zarabial krocie. Nie do przejedzenia. Ale gdzie bogatemu prezenterowi do prezydentury. Bez zaplecza, bez kampanii. Juz ja wlasnie robi, objezdzajac z ksiazka polskie zakamarki. Bez fleszow, kamer. Ksiazka chwycila. Okazalo sie, ze Lis ma wiedze polityczna, poglady i propozycje rozwiazan. Jako prezenter musial trzymac jezyk za zebami. Teraz bez ograniczen i z nieslychana brawura wyklada swoje credo. Stala sie nieslychana rzecz: kampania prezydencka, ktora bywa glownym klopotem kandydata, poniewaz kosztuje, jemu przynosi wymierne zyski. Wydawca wciaz musi dodrukowywac ksiazke...

Lis wykazal sie nie tylko charyzma, ale tez zadziwiajaca pracowitoscia. Odporny na zmeczenie, dzien noc, od spotkania do spotkania. Moim zdaniem przyciaga, bo ludzie czuja w nim obywatela i patriote. Bez przymiotnikow. Ludzie chca byc patriotami. Przeszkadza przyklad z gory, ktory niestety, znieslawil to slowo.

Do wyborow prezydenckich daleko. Byc moze, wszystko przewali sie inaczej. Ja w kazdym razie wyciagam reke za Lisem, chocby zza grobu.

W czasie szczytu ekonomicznego Warszawa wygladala jak miasto spodziewajace sie dywanowego bombardowania. Witryny sklepow, hoteli, restauracji zabite na glucho plyta wiorowa, dykta, styropianem. Zabicie jednej witryny kosztowalo ok. 500 zl. McDonald's wydal na opakowanie siedmiu warszawskich restauracji 60 tys. zl. Przy demontazu mieli zarobic szklarze, zarobili stolarze. Bo demonstranci okazali sie spokojniejsi niz obradujacy w hotelu Victoria wielcy tego swiata.

W czasie szczytu w strefie zero - ani czlowieka, ani autobusu. Miasto umarle. Po co? Pytam: po co? Przeciez tam, gdzie mialy toczyc sie obrady, i tak zasieki uniemozliwialy przedarcie sie pochodu antyglobalistow. Martwota miejsca musiala wplynac przygnebiajaco na obradujacych handlowcow. Musiala rodzic pytanie: gdzie my jestesmy?

Gdy Edward Gierek wizytowal fabryki czy porty, budowano sztuczne nabrzeza z dykty, stare przemalowywano, sciagano skads dzwigi i towary, ze niby beda ladowac. Nie sadze, zeby Gierek nie orientowal sie w sytuacji. Tak glupi nie byl. Jednak rytualowi musialo stac sie zadosc.

Dzis w pospiechu odbija sie blindy na sklepach, zeby rozpoczac handel. Wokol kreca sie chetni na zakup co lepszych kawalkow. Co zostaje na placu, zbieraja skrzetnie "menele" i ludzie bezdomni.

*

Bylam w Irlandii w roku 1984. Milo, cieplo, wilgotno, zielono, sennie. Przede wszystkim sennie. Piwiarnie pelne, kazdy dzierzy kufel, usmiechajac sie przez mgle. "No, ci sie nie wybija na prosta, pomyslalam. Beda wiecznie dojezdzac do Anglii na kiepskie saksy, zeby miec u siebie na to piwo".

No i stal sie cud. Czy podobny cud moze stac sie i z Polska? A czemu nie?

Napisalam kiedys, ze Warszawa ma dwa dobre pomniki: Szopena i Nike. Zapomnialam o dwu Pilsudskich. Pierwszy (nazwany przez warszawiakow "parkingowym") u wylotu placu Saskiego. Uchwycony doskonale w postawie i rysunku. I drugi, w rogu miedzy Belwederem i wejsciem do Lazienek, tez dobry, chwytajacy doskonale swiatlo. Oba przypominaja osobe przedstawiana, nie trzeba czytac podpisu. Wszystkie inne, jak powiedzialam - do bani.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail