[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski 21 maja 2004


Marek Kusiba

Zabka przez Atlantyk

Szermierze dlugopisow

Goracej przyjazni wspolczesnej Polski i Ameryki nie zawdzieczamy geniuszowi politycznemu pary Kwasniewski - Miller, a przynajmniej nie tylko ich obecnym wcieleniom. Polska komunistyczna, w ktorej robili polityczne kariery, byla takze krajem rozkochanym w Ameryce, a do dziela obecnego zblizenia przylozyla reki, paradoksalnie, antyamerykanska maszyna propagandowa PRL.

W tych felietonach probuje porzadkowac nieco te stajnie towarzysza Augiasza, zawalona pracami Broniarkow, Pastusiakow, Gornickich i wielu innych, poddajacych amerykanskiego kolosa miazdzacej krytyce z pozycji marksistowskich, ktora zamiast obrzydzac Polakom kraj jankesow, powodowala efekt wrecz odwrotny: rosnaca stale w Polsce fascynacje amerykanskim, czyli "burzuazyjnym" stylem zycia - jak czesto pisal czolowy pogromca USA z czasow zimnej wojny a dzis marszalek Senatu wolnej RP w jednej osobie Longin Pastusiak.

Bywalo, ze jego wizje zionely nie tylko natchniona niechecia do amerykanskiego imperializmu, ale wrecz wizjonerstwem. Pisal np., ze "establishment amerykanski stale rozbudzal w obywatelach nastroje nacjonalistyczne oraz poczucie zagrozenia zewnetrznego" tylko po to, by ich przekonac, ze "Ameryka ma specjalna misje do spelnienia w powojennym swiecie", podobna do tej, jaka "mial Rzym w starozytnym". Jej misja nie mogla sie, oczywiscie, udac z powodu rosnacej potegi ZSRR. Pastusiak zareczal swoim autorytetem: "Jestem zdania, ze apogeum pozycji USA w swiecie przypada na polowe lat piecdziesiatych XX wieku", a potem postepowal juz tylko "spadek pozycji amerykanskiej w swiecie", spowodowany "dynamicznym procesem rozwoju gospodarczego i militarnego potencjalu panstw wspolnoty socjalistycznej".

Pastusiak lubil sie upajac bliskim zwyciestwem Moskwy: "Waszyngton doszedl do wniosku, ze nie jest w stanie wygrac ze Zwiazkiem Radzieckim wyscigu strategicznego". Dlatego "pozycja USA w swiecie kapitalistycznym bedzie ulegac dalszemu slabnieciu". Takze pozycja dolara "ulegla takiemu oslabieniu, iz dolar nie powroci juz do swej swietnosci. Stracil on juz swa wymienialnosc na zloto i wartosc jego systematycznie spada". Dramat prawdziwy!

Wybitny komunistyczny antyamerykanista roztaczal tez przerazajaca wizje "wojny ekonomicznej miedzy glownymi potegami swiata kapitalistycznego". Wedlug jego diagnoz Ameryka miala lata policzone, gdyz byla smiertelnie chora, a "uleczenie choroby dzisiejszej Ameryki wymagaloby reform podwazajacych niektore podstawowe zasady amerykanskiego systemu spoleczno-politycznego". Tymczasem "establishment i znajdujacy sie na jego uslugach rzad nie chca do tego dopuscic". Wiadomo dlaczego: "spoleczenstwo jest po prostu chore", a co nam po chorym spoleczenstwie.

Powyzsze cytaty pochodza z dwoch zaledwie stron jednego tylko artykulu Pastusiaka, pomieszczonego w pracy zbiorowej Ameryka Polnocna. Studia. Podobnych tekstow popelnil do konca PRL-u blisko tysiac; napisal tez 400 prac naukowych i 30 ksiazek. W Polsce nie bylo papieru na podreczniki szkolne, ale zalewano kraj setkami swiadectw duchowego poddanstwa. Ich autorzy zarabiali i na ksiazkach, i na dietach, poznawali przy okazji ideowego wroga - czesto na koszt amerykanskiego podatnika. Ameryka byla latwym celem, bo byla daleko i nie kochal jej towarzysz Brezniew. Wiele prac rozpoczynalo sie zreszta od wiernopoddanczego dygniecia piorem przed batiuszka. Milosne westchnienia do Rosji cechowaly zwlaszcza ksiazki pisane i redagowane przez Pastusiaka, jak na przyklad zbior "szkicow" o polityce zagranicznej USA pt. Od Nixona do Cartera. Zwiazek Radziecki pojawia sie tam obowiazkowo w pierwszym zdaniu, akapicie lub najdalej na pierwszej stronie kazdej niemal pracy. Niejaki Krzysztof Jacek Karpinski (nie mylic z Wojciechem) rozpoczyna np. swoj esej od obszernego cytatu z przemowienia... Leonida Brezniewa, wygloszonego na zjezdzie PZPR.

Skundlenie kolegow Pastusiaka dziala do tego stopnia znieczulajaco, ze czytamy pierwsze zdanie jego Uwag koncowych jak powiew swiezego powietrza: "Stany Zjednoczone jako kraj i Amerykanie jako spoleczenstwo znalazly sie trudnym okresie swej historii, postawione wobec koniecznosci przystosowania sie do nowego ukladu sil w swiecie (...)" itd. Ta "praca", jak wiele podobnej makulatury jego produkcji, liczy takze ponad 450 stron, czyli wydatnie przyczynila sie do wyniszczenia polskich lasow.

Wojciech Karpinski w Amerykanskich cieniach (Instytut Literacki, Paryzu 1983 r.) na polkach amerykanskiej biblioteki dostrzegl jedna z przyczyn kryzysu papieru w Polsce - owe setki i tysiace partyjnie bierzmowanych ksiazek. "Obecny brak ksiazek zagraza zdrowiu kultury narodowej. Papier zezarla pasozytnicza produkcja dziel dzialaczy kultury, zaangazowanych literatow, aktywistow politycznych. Te ksiazki zanieczyszczaja srodowisko, zatruwaja atmosfere".

Trafialy one rowniez do bibliotek polnocnoamerykanskich. Rzecz w tym, ze wraz z upadkiem komunizmu ksiazki te z tych bibliotek nie wyparowaly. Sklamany, zalgany, zmanipulowany obraz Ameryki tkwi nadal na polkach jak przestroga, a wielu wspolautorow tego wizerunku przyjezdza znowu, jak Pastusiak, na odczyty i spotkania z Polonia. Dlatego warto dzis przypominac, co kiedys wytwarzali ci producenci "masy ideologicznej", urzednicy od kultury, "profitariusze upanstwowionego slowa" - jak ich nazywa Wojciech Karpinski. "Za papierowymi stronami stala policja, urzednicy od kultury, ideolodzy broniacy dla siebie i tego smiecia wylacznosci w prasie, w srodkach masowego przekazu, w wydawnictwach".

Najbardziej gorliwi, jak Krzysztof Teodor Toeplitz, pisali wnikliwe ksiazki o Ameryce nawet jej nie widzac (Akyrema). Oto, co znaczy talent. Gdy go wreszcie wyslano na 6-tygodniowa wycieczke, we wstepie do ksiazki nastepnej wyznal z rozbrajajaca szczeroscia: "Przed paroma laty napisalem o Ameryce ksiazke. Byla to ksiazka o kraju, w ktorym nie bylem, chociaz byc chcialem (...)". Wiadomosci z tamtego swiata tez pochodzily ze "swiata innego i obcego temu, w ktorym zyjemy na co dzien".

Nie bede przytaczal cytatow, z braku miejsca. Podam jeden, streszczajacy sytuacje zagrozenia, w jakiej znalazl sie nasz dzielny wojownik piora. Z grupa dwudziestu innych dziennikarzy zawieziono go oto na Floryde, gdzie przywital go, jak pisze, "samotny kubanski pikieciarz, dzierzac w reku tablice z dwujezycznym napisem: 'Toeplitz and Zakrzewski, we don't need you'- 'Toeplitz i Zakrzewski, my was nie potrzebujemy'". Zadufany KTT komentuje: "Pojawienie sie dziennikarzy z komunistycznej Polski na wyspie milionerow nie moglo przeciez pozostac bez jakiegos echa...".

Ano, nie moglo: komunistyczna Polska byla wszak krajem milujacym Ameryke nie mniej niz ZSRR, a do dziela milosnego zblizenia przykladali reki, zbierajac kuksance, bohaterscy szermierze dlugopisow w rodzaju KTT. (Cdn.)

 

 

komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail