[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski 4 czerwca 2004


KRYSTYNA S. OLSZER

Nasza ojczyzna-polszczyzna

Stalo sie...

Na marginesie niedawnego szczytu ekonomicznego w Warszawie oraz towarzyszacych mu niepokojow oraz pokojowych demonstracji w Polityce przeczytalam w artykule pod tytulem "Spojrzenie spod irokeza": "Jesli nie masz pracy i pieniedzy, sluchasz punk rocka, podoba ci sie Che Guevara, gardzisz policjantami, ubierasz sie w demobil, nie jadasz miesa, tesknisz za barami mlecznymi, bank odmowil ci kredytu, czekasz, az LPR polaczy sie z Samoobrona, a George Bush wyzyskuje (*niepotrzebne skreslic) - prawdopodobnie jestes polskim alterglobalista. (...) Uczestnicy Szczytu to sukinsyny...". W hotelu Victoria odbywa sie "obsceniczny raut biznesmenow" - jak wykrzykiwal jeden z organizatorow demonstracji, a wtorowaly mu "radykalne czirliderki w stylu punk... - Kurwa, nas to po prostu wkurwia! - krzyczala najpiekniejsza z nich. - Polecimy fristajlem, zebysmy zaczeli tu demonstrowac, jak bardzo jestesmy przeciwko temu szajsowi, ktory odbywa sie w naszym pieknym miescie!".

Tak sie teraz mowi i pisze. Ile z tego mozna zrozumiec? Wobec gwaltownych zmian w polskim zyciu i polskim jezyku traca aktualnosc dawne leki i bojazliwe zapytania o to, co stanie sie z polszczyzna: czy predko minie ten dziwaczny stan jezykowego wyluzowania, za ktorym nie kryje sie nic poza udawaniem i poza? Czy przestaniemy podpierac sie na kazdym kroku angielskim slowami lub wyrazaniami kopiowanymi z obcych jezykow? Co stanie sie z gwaltowna nadprodukcja slow, tworzonych byle jak, byle predzej, przez byle kogo? Czy to mozliwe, by utrwalily sie w polszczyznie formy niepotrzebne, niepoprawne, nieladne? Kiedy wreszcie minie moda na grubianstwa i sprosnosci? Na emocjonalne wykrzykniki, bezladne bredzenie?

Odpowiedz juz jest. Mowie: stalo sie, i niewiele przesadzam. Nic nie minelo i nie mija. Tak sie teraz mowi - w realu [w rzeczywistosci] i w wirtualnym [komputerowym] swiecie, na ulicy i na czacie [internetowej pogwarce]. Nowa rzeczywistosc w Polsce juz stworzyla nowa polszczyzne. Stalo sie. To fakt dokonany. Jesli za jezyk tradycyjnie uznamy narzedzie sluzace do porozumiewania sie czlonkow danego spoleczenstwa, to trzeba wiedziec, ze bez znajomosci nowej nowomowy nie dogadamy sie w Polsce. Nie zrozumiemy artykulu z gazety, telewizyjnego programu, rozmowy ludzi biznesu, dowcipu, z ktorego smieja sie rodacy.

Odpowiedz "niestety nie mam telefonu" na proste pytanie o godzine, to nie kpina ani wykret. Po prostu mlode (zazwyczaj) osoby nie nosza zegarkow, a czas sprawdzaja na ekraniku telefonu komorkowego. W Polsce nikt nie ma watpliwosci, gdy w prasie pojawia sie po raz kolejny informacja, ze Sejm pozbawil immunitetu "najslynniejszego polskiego mulata", bo kazdy wie, ze najslynniejszy polski mulat, na czekoladke opalony w solarium, nosi krawat w bialo-czerwone paski i nazywa sie Lepper. Epitetem homo lepperus okresla sie licznych zwolennikow (fanow, followersow - nalezaloby raczej powiedziec w polszczyznie, o ktorej pisze) slynnego mulata-populisty. W Polsce coraz szersze kregi zatacza populistyczny lepperyzm. Jedna z jego przedstawicielek jest poslanka Beger, znana z osobliwych wystapien i zachowan (ta od "kurwikow w oczach"). Tlumaczac sie z nieprawidlowosci w rozliczeniach podatkowych, wyjasnia w jakiejs wiejsko-rzezniczej gwarze, ze "cos jej sie pogabalo przy wypelnianiu deklaracji". "Pogielo cie czy co!" - krzyczy mloda dama za kierowca, ktory malo jej nie rozjechal na przejsciu dla pieszych.

Tytul barona nowa polszczyzna przyznaje kazdemu sekretarzowi wojewodztwa z nadania Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Prasa rozpisuje sie o ich wladzy, koneksjach, dochodach i licznych przekretach [sprytnych oszustwach]. Niedawno dziwiono sie baronowi Oleksemu, ze rezygnuje z intratnej baronii mazowieckiej na rzecz marszalkowania w kontrowersyjnym Sejmie RP. Partyjni kolesie boleja nad losem tego nieszczesnika, ktory "mial wypadek". Mowia o takim, ze "nie wyrobil sie na przekrecie" [powinela mu sie noga]. Zagonieni biznesmeni spotykaja sie wirtualnie na forum internetu, rzadziej, gdy znajda wolna chwile - w realu wytwornej restauracji. Zapisuja wazne dane w swoich organajzerach, sprawdzaja wiadomosci gieldowe na laptopach i palmkorderach. Ostatnio kryzys dotknal pehowcow (prosze nie poprawiac ortogracji!). Pehowcem przez samo h nazywa sie w skrocie przedstawiciela handlowego - ph. Wyzsze szkoly kierownictwa i administracji wyprodukowaly ich zbyt wielu w okresie minionego dziesieciolecia i teraz liczni pehowcy, poszukujac pracy, uskarzaja sie na pecha.

Mlode dziewczyny, ktore ubieraja sie u dizajnerow, czesto uwodzone sa wirtualnie albo mailowo w internecie. Jak kazdy uczestnik czatowych rozhoworow, kazda ma swoja ksywke [pseudonim]. Ale stwierdzaja rozsadnie, ze w realu potrafia lepiej rozkminiac [rozpoznac, rozszyfrowac] facetow, ktorzy w mailach sciemniali [krecili, klamali] o swojej kasie [dochodach]. Za sprawa Harry'ego Pottera weszly do polszczyzny mugole, pierwotnie tlumaczone jako tumany. Mugolstwem okresla sie dzis nie tylko mentalnosc powiesciowych Dursleyow, ale wszelka tumanowatosc ludzi malo rozgarnietych i zacofanych.

Wsrod takich rewelacji niewinne wydaja sie nowosci rodzimego chowu, ktorych kazdego dnia multum pojawia sie w polszczyznie. W slad za ogladalnoscia i sluchalnoscia, ktore odnotowalismy w zwiazku z badaniami popularnosci programow telewizyjnych i radiowych sluchowisk, nadszedl czas "sciagalnosci alimentow", dyskutowanej w zwiazku z projektem likwidacji Funduszu Alimentacyjnego. Wsrod dramatycznego kryzysu polskiej sluzby zdrowia, strajkow niedoplaconych pielegniarek czy afer lodzkiego pogotowia, ktorego pracownicy dorabiali sobie "handlujac skorami" [usmiercali ciezko chorych w porozumieniu z zakladami pogrzebowymi], zabawnie brzmi sadowy eufemizm, o lekarzu, ktory juz nie "bral w kopercie", ale "przyjmowal korzysci materialne" [lapowki]. W tej sytuacji jakze zabawny i dobrotliwy wydaje sie policjant, ktory przed swietami, dziecinnie zdrabniajac, rymuje swoja przestroge: "Jesli ktos jajeczko zakropil wodeczka, niech nie siada za koleczko". Populizm stal sie slowem dnia, gdy Samoobrona zaczela zwyzkowac w sondazach. Koalicjant pojawil sie przy probach budowy parlamentarnych blokow oraz w dobie wojny w Iraku, gdzie Amerykanow wspieraja koalicjanci. Globalizm wraz z anty- i alterglobalistami to znamie naszych czasow. A afera utrzymuje sie w polskim zyciu niezmiennie na wysokiej pozycji popularnosci - w slowie i w czynie.

Stalo sie. Polszczyzna nigdy juz nie bedzie taka, jaka pamietamy, znamy, kochamy. Jakie czasy, taki jezyk, powiadaja. Bogaty wprawdzie, ale trudny do przyjecia jej dorobek kwituje modnym dzis w Polsce wykrzyknikiem "Lal!" (po angielsku wow!).

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail