Marek Kusiba
Zabka przez Atlantyk
Druh Longin
druh Longin uczyl nas
salutowac do portretu Stalina
... nawet jezeli nikogo
nie ma w pokoju...
Anna Frajlich, Wiersz amerykanski
Pisze ten tekst w Dniu Dziecka. Warto wiec przypomniec zaslugi
jednego z architektow stosunkow polsko-amerykanskich na polu
wychowawczym. Senator Longin Pastusiak, pozniejszy nauczyciel
akademicki, za mlodu uczyl dzieci milosci do Stalina. Mowi
o tym wiersz Anny Frajlich, poetki i wykladowcy Uniwersytetu
Columbia w Nowym Jorku, pamietaja o tym kolezanki poetki z
obozu szkoleniowego w Cieplicach sprzed 50 lat, gdzie w bylym
palacu Schaffgotschow polskie dzieci poddawane byly sowieckiej
indoktrynacji przez urzedujacego dzis w najlepsze marszalka
Senatu wolnej RP.
Na przykladzie senatora Pastusiaka widac najlepiej, jak w
Polsce poplaca ideowosc. Lepper brata sie w Moskwie z komuno-faszystami,
ale zawsze moze powiedziec, ze to nie jego patent. Komendant
Pastusiak wbijal dzieciom do glowek powody wywlaszczenia burzujow
polskich z ich majatkow: "... to Bierut z milosci do dzieci/
oddal wam ten palacyk... / zapewnial druh Longin/ dodawal
´kochana rebiataª/ tak do nas mowil ´rebiataª/
czy jeszcze pamieta to slowo?" - zastanawia sie Anna Frajlich.
(Przekroj, 29/2002). Jego wysilki zostaly docenione.
Jako doktor politologii zaczal wyjasniac studentom powody,
dla ktorych trzeba bedzie wywlaszczyc burzujow amerykanskich.
Dzis senator-profesor Pastusiak naucza na amerykanskich uniwersytetach,
jest wiceprezydentem Zgromadzenia Parlamentarnego NATO, doradza
prezydentom, ma wlasna audycje w polskiej telewizji, posiada
niemala fortune. A wszystko dzieki sadomasochistycznej milosci
do ZSRR i nienawisci do Ameryki.
Druh Longin przez trzydziesci lat walczyl z Ameryka niczym
harcerz z pokusami, a w III RP musi udawac, ze Ameryke kocha
- jak w zlym malzenstwie. Wspolczuje jego sumieniu, wspolczuje
jego zonie, ktorej przyszlo zyc z czlowiekiem rozdartym jako
ta sosna. Ale pracowitym. Wyznala w wywiadzie, ze jej maz
pracuje bez wytchnienia, nawet w plaszczu i kapeluszu, gdy
ona nie jest jeszcze gotowa do wyjscia. "Dopiero kiedy stoje
przy drzwiach, maz przerywa prace i wychodzimy" - mowi zona,
z wyraznym podziwem. Oto tajemnica sukcesu druha Longina na
polu naukowym, jak i politycznym: dobra zona. "Podziwiam jego
kondycje i energie. Patrze, widze i nie wierze, ze to jest
mozliwe".
Ja tez nie moge wyjsc z podziwu. Malo kto zrobil tyle dla
zaciemniania stosunkow miedzy narodami polskim i amerykanskim,
co druh Longin. A wszystko zaczelo sie w latach 1960-61, gdy
poslubil partie oraz najlepsza partie w tamtych czasach -
corke bylego I sekretarza KC, czlonka Biura Politycznego KC
PZPR, Edwarda Ochaba. Longin Pastusiak pozostal wierny partii
do konca, czyli do jej samorozwiazania. Rzeczpospolita potrafila
docenic czlowieka wiernego idealom. Amerykanie postapili podobnie,
moze dlatego, ze w swej naiwnosci przyholubiaja choragiewki
na pustynnym wietrze, zmieniajace front. Wielu w ten sposob
skorzystalo z dobrodusznosci demokracji po amerykansku.
Druh Longin wczesnie sie na niej poznal i zareagowal ksiazka Demokracja po amerykansku. Przesladowania Komunistycznej
Partii Stanow Zjednoczonych (wydal ja w tym samym, 1969
roku, gdy z powodu przesladowan Anna Frajlich emigrowala z
rodzina z Polski). Studia magisterskie na wydziale stosunkow
miedzynarodowych University of Virginia, a potem studia doktoranckie
na American University w Waszyngtonie musialy otworzyc mlodemu
komuniscie oczy na przesladowania komunistow w Stanach Zjednoczonych.
Wykazal sie przy okazji talentem literackim. Tytuly rozdzialow
to wczesny Majakowski: Komunistyczna Partia USA niezlomnym
bojownikiem o demokracje w Stanach Zjednoczonych; XVIII
Zjazd KP USA i pierwsze sukcesy partii w walce z reakcyjnym
ustawodawstwem, etc.
Pasja, z jaka Pastusiak zaatakowal Ameryke w swym dziele,
wystawia dobre swiadectwo amerykanskiemu szkolnictwu wyzszemu:
nie uczy manipulacji. Dlatego juz od pierwszego zdania Pastusiak
musi nadrabiac luki w oswiacie USA i obnazac "ulubione pojecia
amerykanskiej propagandy", takie jak: "´demokracjaª,
´wolnoscª, ´prawa jednostkiª, ´wolny
krajª, itp.". Bezpardonowo rozprawia sie tez z "mitem"
demokracji, "starannie pielegnowanym przez amerykanski aparat
propagandowy". Wyszydza "elementy wstecznictwa, reakcji, obskurantyzmu
i nietolerancji". Zajadle tepi wrogow postepu, "burzuazje
amerykanska", ktora zawsze "tlumila bezwzglednie wszystkie
proby dalszej demokratyzacji systemu politycznego, jakie wielokrotnie
podejmowane byly przez postepowe sily USA". Ucielesnieniem
sil postepu jest amerykanska partia komunistyczna. Profesor
wystawia jej cale mauzoleum, podparte licznymi cytatami z
Lenina. Z ktorym jak najbardziej sie zgadza.
Jako prymus i jedynak, jadacy w szkole na samych piatkach
- co wiemy od jego zony - druh Longin nauki Lenina ma w jednym
palcu i sypie cytatami jak CIA stonka. Lenin o USA i Szwajcarii
w ksiazce Pastusiaka: "Nigdzie kapital nie panuje tak cynicznie
i bezwzglednie i nigdzie nie wystepuje to tak wyraznie, jak
wlasnie w tych krajach, pomimo ze sa to republiki demokratyczne,
pomimo calej wytwornej fasady, pomimo frazesow o demokracji
pracy, o rownosci wszystkich obywateli". Pastusiak komentuje:
"Te oceny istoty burzuazyjnej demokracji zachowaly pelna aktualnosc".
Dlaczego? "Jedna z cech wspolczesnego kapitalizmu panstwowo-monopolistycznego
jest dalsze podporzadkowanie monopolom aparatu panstwowego".
Na jak dlugo? "Burzuazja utrwala i umacnia swoje panowanie
(...) Stany Zjednoczone sa glowna cytadela wspolczesnego kapitalizmu
i imperializmu", gdzie rzadzi "aparat przemocy" na uslugach
grupki wyzyskiwaczy.
Stop. Jestesmy po lekturze 4 stron. Przed nami 140, zapelnionych
rownie odkrywczymi myslami. Nie jest jednak wazne iscie skautowskie
oddanie sprawie postepu przez druha Longina. Wazne sa jego
pieniadze. Jak powtarza Longin za Leninem, "wolnosc w burzuazyjnej
republice demokratycznej byla w rzeczywistosci wolnoscia dla
bogaczy". Wszystko sie zgadza. Longin Pastusiak mieszka w
RP, czyli republice demokratycznej, w ktorej rzadzi burzuazja
pieniadza, do ktorej nalezy. Majatek i wysoka senatorska pensje
zawdziecza swej pracy i ambicji. Na rautach i przyjeciach
w Waszyngtonie skwapliwie pozuje z prezydentami (czasem mozna
sie pomylic, kto jest kto), a fotografie zamieszcza w kolejno
wydawanych ksiazkach o Ameryce.
Tomasz Lis wydal jedna ksiazke i objezdza z nia kraj, przymierzajac
sie do prezydentury. Longin Pastusiak wydal ksiazek 60, objezdza
i Polske, i Ameryke, a posiada jedynie marszalkowski stolek
w Senacie. Mysle, ze odpowiedz na pytanie, kto powinien zostac
nastepnym prezydentem Polski, nasuwa sie sama. (Cdn.)
|
|