[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przegląd Polski 4 lutego 2005

WSPOMNIENIA O JANIE NOWAKU-JEZIORAŃSKIM


GRAŻYNA DRABIK

Nowojorska kronika
(teatr)

Nie zdawałam sobie dotąd sprawy, jak długa może się wydawać ta przewrotnie nie-całkiem-poważna-a-poważnie-zabawna rzecz! Mój młody towarzysz wieczoru trafnie zauważył: już wychodzą, już żegnają się wylewnie, już prawie są za bramą, a wyjść jakby nie mogą, wracają raz jeszcze, i raz jeszcze, żeby znowu coś bardzo błyskotliwego powiedzieć... Aż dość masz nawet najbardziej błyskotliwych błyskotek.

Zdziwiło mnie moje zniecierpliwienie, bo lubię tę beztroską, lecz i ostro ironiczną komedię. Doceniam gwałtowne zakręty akcji i gry podwójności w Jak wam się podoba, zdumiewające spiętrzenia przebierań i słownych igraszek. W pamięci ta jedna z późniejszych komedii Szekspira jaśnieje mi lekkością ducha i przejrzystością formy. W wersji Petera Halla, przygotowanej dla Theatre Royal Bath, przejrzystość została zachowana, lecz zagubiła się gdzieś beztroska i przyjemność dobrej zabawy.

Szekspir nagromadził tu mnóstwo nieprzyjaznych czynów i niefortunnych zmian losu. Brat uzurpuje sobie tron brata. Wygnany książę tuła się bezdomny. Inny brat także czyha na życie swego brata, ot tak, prawie że bezinteresownie. Młodzi zdani są na niezbyt dobrą wolę starszych. Rozalinda musi uciekać, by schronić się przed gniewem wuja-gwałtownika. Jego własna córka woli uciec razem z nią, niż pozostać w pałacu pod ciężką ręką księcia Fryderyka. Orlando, po zwycięskiej walce z ulubionym przez księcia zapaśnikiem, także musi szukać schronienia z dala od złego dworu.

Czyhają więc na niewinnych przeciwności i niebezpieczeństwa. Lecz nie ma tu miejsca na smak cierpienia. Na moment rozpaczy czy prawdziwego lęku. I nikt naprawdę nie cierpi. Nikt nie boi się zła - ani w sobie, ani w innych. Strach, taki, o jakim dużo gadają, to strach przed siłą uczucia, lęk przed poddaniem się obietnicom i złudzeniom miłości.

Orlando zakochuje się w Rozalindzie, która boi się kogokolwiek kochać. Oliver zabiega o względy Celii. Touchstone zaleca się do Audrey. Pasterz Silvius do pasterki Febe, której z kolei marzą się zaloty do pięknego nieznajomego, czyli Rozalindy w przebraniu chłopca... Słowa skrzą się od wyznań, obietnic, nadziei, lecz i od ironicznych obserwacji. Wyznania miłości kontrapunktują zwątpienia w ich szczerość. Zwątpienia piętrzą się jednak tylko po to, by w końcu poddać się urokom uczucia. Od początku wszystko jest grą, precyzyjnie skonstruowanym tańcem przejściowych nieporozumień i ostatecznych pojednań.

Nie na darmo przecież znajdujemy się w Lesie Ardeńskim, w krainie Arkadii - z daleka od tumultu dworu i miasta, od fałszu cywilizacji i niewoli konwenansu. W zielonym i pięknym lesie każdy znajdzie właściwego partnera. Prawda i dobro zwycięży. To miejsce przemian wewnętrznych, które nastąpią w rytmie przemian w naturze i tak samo nieuchronnie, jak zmieniają się pory roku.

Po mroźnej i ponurej zimie nastąpi wiosna. W lesie rozkwitną pączki nowych liści. W sercu obudzi się uczucie. Zły brat odkryje braterską miłość. Dzięki mądremu mnichowi zły książę przejrzy na oczy, pogodzi się z tym, którego niegodziwie wygnał. Wygnany znajdzie w sercu dość szczodrości, by mu przebaczyć. Młodzi nieco zmądrzeją, nieco staną się po prostu starsi. Trochę odważniejsi, by sprostać wyzwaniom miłości.

Ogólny efekt komedii zależy w dużej mierze od nadania całości delikatnie wyważonego tonu między młodzieńczą beztroską głównych bohaterów a ironicznym komentarzem błazna. Między nadzieją młodości a sceptycyzmem starszych. Wiarą, że Dobro zwycięży, a wiedzą, że to wszystko tylko ładna bajka.

Ta równowaga została w przedstawieniu zakłócona przez nadmierne wyeksponowanie roli Rozalindy. Stała się tu punktem ciężkości i punktem odniesienia, jej rola zbliża się do kluczowej pozycji Prospera w Burzy. Młoda aktorka Rebecca Hall (córka reżysera) niesie ciężki płaszcz za dużej odpowiedzialności udanie: jest przekonująca tak w rebelii, jak w momentach wątpliwości, atrakcyjna, kiedy broni się przed uczuciem, jak i wtedy gdy mu się poddaje, wdzięczna w przebraniu chłopca. Jest jej jednak po prostu za dużo, a inni bledną w blasku świateł, jakie zostały jej przeznaczone. Jedynie bardzo przystojny Dan Stevens dotrzymuje jej dzielnie kroku w roli Orlanda.

Znudzona jeszcze jedną powoli wypowiadaną kwestią, z przechyłem ku filozoficznej melancholii, pocieszałam się prześliczną scenerią przygotowaną przez Johna Guntera. Gra świateł Petera Mumforda nadawała jej puls niezależnego życia. Drzewa Lasku Ardeńskiego stały milczące i zadumane w zimowej ciszy. Jaśniały delikatną, świeżą zielenią w promieniach wiosennego słońca. Cierpliwie akceptowały nasze najzwyczajniejsze pomyłki i nadzwyczajne obietnice.

William Shakespere, As You Like It. Reżyseria: Peter Hall, scenografia i kostiumy: John Gunter, oświetlenie: Peter Mumford, muzyka: Mick Sands, dźwięk: Gregory Clarke. Występują: David Barnaby (Adam/Corin), David Birkin (Silvius), Rebessa Callard (Celia), Janet Greaves (Audrey), Rebecca Hall (Rosalind), James Laurenson (Duke Frederick), Charlotte Parry (Phoebe), Michael Siberry (Touchstone), Dan Stevens (Orlando), Freddie Stevenon (Oliver), Philip Voss (Jaques). The Theatre Royal Bath, przedstawienia 18-30 stycznia, Brooklyn Academy of Music.

W pięknym muzycznym poemacie Debussy'ego Pelléas et Mélisande ze światła słońca przenosimy się w krajobraz księżycowy.

Niełatwo jest określić, o czym opowiada libretto na podstawie sztuki Maurice'a Maeterlincka. Opowieść zaczyna się w głębi lasu, dokąd zaprowadził Golauda ślad zranionej sarny. Zamiast poszukiwanego zwierzęcia, w odległym uroczysku Golaud znajduje piękną dziewczynę pochylającą się w rozpaczy nad taflą wody. Kto ją zranił? Czemu tak rozpacza? Czemu godzi się iść razem z Golaudem do jego domu?

Nigdy nie otrzymamy odpowiedzi na te pytania. Co więcej, staną się one wkrótce zupełne nieważne. Choć bowiem wątek opowieści rozwija się wyraziście i w sposób swojsko operowy - jest młoda dziewczyna, Golaud starszy, w sercu jego młodszego brata Pelléasa budzi się niechciane uczucie, zazdrość zatruwa serce Golauda - nie ten konflikt jest tu najważniejszy. Otacza nas i wciąga coraz głębiej tajemnicza atmosfera rzeczy niedopowiedzianej, nie w pełni określonej, przeczuwanej raczej niż przeżywanej.

Tajemnicza i wspaniała opera, która otrzymała godną oprawę w obecnej inscenizacji Jonathana Millera, Johna Conklina i Duane'a Schulera. Wspaniale wykonana przez orkiestrę pod batutą Jamesa Levine'a oraz wszystkich śpiewaków-solistów, szczególnie Anne Sofii von Otter (Mélisande), Felicity Palmer (matka Golauda) oraz Roberto Scandiuzziego (Arkel, dziadek Golauda, stary król tego zagubionego gdzieś królestwa "Wszechświata").

Jak światło księżyca odbijające się w tafli wodnej, muzyka mieni się srebrzyście, wibruje i faluje, nieustannie zmienia się w konfiguracji delikatnych dźwięków. Głos ludzki zlewa się perfekcyjnie z głosem instrumentów. Staje się częścią orkiestry, bardziej czystym dźwiękiem niż słowem brzemiennym znaczeniem. Jest to jakby pieśń-poemat, sam oddech muzyki. W jej rytmach domyślamy się jakiejś nieokreślonej tęsknoty. Przeczuwamy nieuchronne nieszczęście. Poddajemy się przeznaczeniu, które musi się dopełnić.

Otacza nas smutek, ale piękno muzyki niesie jakby ze sobą także pociechę. W pewnym momencie z głębokiej ciemności starych lochów zamku wynurzamy się prosto w objęcie niespodziewanego światła. To chwila tak pełna, tak mocna w wyrazie, że warta jest wszystkich wcześniejszych fal niepokoju i smętku. Widzimy światło. Słyszymy światło. Czujemy światło. Jakby nasza dusza w tym jednym błysku olśnienia przeczuła swój inny możliwy byt.

Claude Debussy, Pelléas et Mélisande. Libretto Maurice Maeterlinck, dyrygent: James Levine, reżyseria: Jonathan Miller, scenografia: John Conklin, kostiumy: Clare Mitchell, oświetlenie: Duane Schuler. Występują: William Burden (Pelléas), José van Dam (Golaud), Jason Goldberg (Yniold), LeRoy Lehr (A Shepherd/A Doctor), Felicity Palmer (Genevieve), Anne Sofie von Otter (Mélisande) oraz Roberto Scandiuzzi (Arkel, król Allemonde). Premiera 29 stycznia, przedstawienia do 5 lutego (po poł.) oraz 8 lutego, Metropolitan Opera, Lincoln Center, 65 St. i Broadway.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tutaj aby wysłać e-mail