[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przegląd Polski 11 lutego 2005


JERZY KRZYŻANOWSKI

O Kazimierzu Wierzyńskim inaczej

O Kazimierzu Wierzyńskim (1894-1969), jednym z najwybitniejszych polskich poetów XX wieku, zwykło się myśleć stereotypami. Okres przedwojenny to "wiosna i wino", pochwała młodości i radości życia, podczas gdy lata powojennej emigracji to nostalgia, rozpacz niemal, ustawiczne poszukiwanie swojego miejsca na ziemi, wojujący antykomunizm. I mimo że stereotypy te są prawdziwe, to przecież nie stanowią jedynego klucza do odczytania jego dzieła. Dowodem tego niewielka książka "W szczęściu i trwodze". Wątki egzystencjalne w twórczości Kazimierza Wierzyńskiego napisana przez Zdzisława Marcinowa (ur. 1955 r.), polonistę z Uniwersytetu Śląskiego, autora licznych prac o współczesnych polskich poetach.

Marcinów niemal zupełnie pomija wątki biograficzne, skupia się natomiast na zagadnieniach, które pozwalają mu udokumentować tezę wyeksponowaną w tytule książki, a mianowicie egzystencjalizm Wierzyńskiego. Znaczenie tego terminu, ogromnie modnego w latach 40. i 50. ub. wieku, a dzisiaj nieco przybladłego, należy przypomnieć czytelnikom, z czego krytyk zdaje sobie dobrze sprawę, toteż już na początku swoich rozważań przypomina definicje tego kierunku filozoficznego, podane przez trzech najwybitniejszych teoretyków egzystencjalizmu. "W filozofii egzystencji Karla Jaspersa człowiek zyskuje wiedzę o swoim istnieniu - egzystencji - doświadczając sytuacji granicznych [...]. W myśli Martina Heideggera pojęcie ´egzystencjaª zespolone jest z ludzkim ´sposobem byciaª [...]. Z kolei Sartre'owskie pojęcie egzystencji nie jest ani wprost związane z momentem doświadczenia, ani nie wypływa z samego bytowania. Francuski filozof egzystencją nazywa świadomość świata, świadomość tego, co dla Heideggerowskiego pojmowania egzystencji było tylko warunkiem zaistnienia, a więc świadomość na przykład troski" (s. 16-17). Następnie Marcinów dodaje: "Egzystować to mieć świadomość zagrażającej człowiekowi nicości etycznej, utraty siebie przez siebie. Z tego punktu widzenia egzystować to także chcieć i musieć realizować etos człowieczeństwa, również w aspekcie estetycznym, i mieć tego świadomość" (s.17).

Ten przydługi cytat wydaje się konieczny dla zrozumienia wywodów krytyka, tym bardziej że termin "egzystencjalizm" kojarzy się wielu czytelnikom tylko z nazwiskiem Sartre'a, w latach powojennych szeroko w Polsce propagowanego m.in. jako otwarty zwolennik komunizmu. Każda z tych definicji pozwala lepiej pojąć wyjątkowość poezji Wierzyńskiego, zarówno wierszy pisanych przed wojną, jak i emigracyjnych, stanowią one bowiem jedną, zwartą i logiczną całość składającą się na jego poetyckie dzieło.

Szarwark historyczno-polityczno-krytyczny - takim pogardliwym nieco tytułem opatrzył Marcinów uwagi wstępne do swojej pracy, na kilku zaledwie stronicach omawiając tradycyjne sposoby odczytania wierszy poety, a uwagi swoje kończąc cytatem z recenzji napisanej przez Konstantego A. Jeleńskiego dla paryskiej Kultury: "Prawdziwa, autentyczna poezja Wierzyńskiego jest egzystencjalna" (s. 14). Konsekwentnie zatem pierwszy, zasadniczy rozdział swych rozważań krytyk zatytułował Przeciekający niezmiennie czas. Wątki temporalne w twórczości Kazimierza Wierzyńskiego, omawiając występowanie motywu pór roku wraz z "piątą porą roku", "porą śmierci i wieczności - w mitycznym bezczasie" (s. 50), o której Marcinów pisze: "Mit wiecznego powrotu [...] staje się nieodłącznym tematem poezji Wierzyńskiego, jednoczącym osobistą tragedię z egzystencjalistyczną niepokornością, nieugiętością" (s. 51-52). Osobista tragedia to według krytyka emigracja, co poeta wyeksponował w wierszach z tomu Korzec maku (1951 r.), gdzie "pora roku przez swój charakter staje się z jednej strony czasem prowokującym frustrację, apatię i fobie, z drugiej - symbolizuje podobne stany" (s. 39). Tego rodzaju odczytanie wierszy z tego tomu jest na pewno jednostronne, zwłaszcza jeśli zważy się całkowity niemal brak omówienia cyklu Czarny polonez (1968 r.), stanowiącego wyraz postawy wobec komunizmu zdeterminowanej, wojującej, a nie tylko frustracji wynikającej z przeżyć emigracyjnych. Pisząc o tym cyklu Anna Węgrzyniakowa, również z Uniwersytetu Śląskiego, zauważyła, że tu "poeta raz jeszcze wchodzi w rolę romantycznego szydercy, by stworzyć wizerunek uśpionego, zdemoralizowanego narodu. W stylizowanych na dekalog Przykazaniach obnaża magię totalitarnej nowomowy, odsłania groźne konsekwencje wiary w komunizm" (Literatura emigracyjna 1939-1989, t. I, s. 49). Ale ponieważ taka postawa nie pasuje do modelu poety egzystencjalistycznego, Marcinów sprawę tę całkowicie pomija.

Rozdział drugi rozprawy, zatytułowany Jestem codzienny człowiek. O powszedniości, kolejno omawia typową dla skamandrytów fascynację dniem powszednim, potem zaś brak domu na emigracji i konieczność zastąpienia go uczuciem do osoby najbliższej - żony, której poświęcony jest jeden z najpiękniejszych w polskiej liryce wierszy Wierzyńskiego Nie daj się smucić z tomu Korzec maku:

Boże, Boże,
Nie daj się smucić mojej żonie,
Ona jest wszystkim, co mi zostało,
Marzeniem, pisaniem,
Kwiatami na dworze,
Brzozą białą.

Uwikłany w przeszłość i przyszłość. Wobec historii, w kręgu polityki - taki tytuł rozdziału następnego zdaje się obiecywać szeroką dyskusję tematu, w istocie jednak ogranicza się do omówienia kilku zaledwie wątków, takich jak pojęcie wolności, obie wojny światowe, postać Piłsudskiego i wreszcie stosunek Wierzyńskiego do rewolucji, zamanifestowany w nawiązującym do znanego poematu Scytowie Aleksandra Błoka wierszu Pałac:

Nie chcę, by kosooki
po tych kątach Scyta
Węszył po co i komu
ta wolność zdobyta,
Poprawiał moje losy
gorliwością cudzą,
Pamiętam wieki hańby,
inni niech się łudzą.

Problemy te wypłyną ze zdwojoną mocą w poezji okresu emigracyjnego - wystarczy przypomnieć przejmujący wiersz Na rozwiązanie Armii Krajowej (tom Krzyże i miecze, 1946 r.), żeby zorientować się w ładunku emocjonalnym utworów tego czasu twórczości Wierzyńskiego, aż po rok 1964, kiedy ogłosił tom Kufer na plecach, będący, według krytyka, świadectwem "narastającego pesymizmu poety. Pesymizmu, podsumujmy, wynikającego z obwarowania współczesności realną grozą (doświadczenie pieców i łagrów) i prawie równie realnym zagrożeniem atomowym" (s. 91).

Do tragicznych doświadczeń zarówno ogólnych, jak osobistych nawiązuje rozdział Ciemne podziemia człowieka. O "Granicach świata" przypominający przedwojenną prozę Wierzyńskiego, a mianowicie wydany w 1933 r. tom opowiadań Granice świata, w znacznej mierze nawiązujący do przeżyć poety podczas I wojny światowej - walki na froncie i rosyjską niewolę, przy czym Marcinów przytacza szereg wypowiedzi krytyków okresu międzywojennego, przywołujących nazwiska pisarzy, którzy rzekomo mieli wpływ na prozę Wierzyńskiego - od Żeromskiego i Reymonta począwszy, poprzez Czechowa, Maupassanta, Conrada i Poego, aż po Celine'a i Ewersa. Porównania te, dodajmy, nie ujmowały wartości opowiadaniom Wierzyńskiego, które oceniano nader wysoko.

Kończący książkę Aneks przynosi omówienie wielu drobnych pozycji o twórczości poety, żałować jednak należy, że większość z nich potraktowano dość powierzchownie. Tak np. esejom z Ameryki i Europy poświęcono zaledwie dwie stroniczki, podczas gdy tomy takie jak Moja prywatna Ameryka (1966 r.) zasługiwałyby na omówienie znacznie obszerniejsze, jako jedne z nielicznych głębokich uwag o Ameryce napisanych przez polskiego pisarza. "Ten nieco sielski, wyidealizowany obraz - pisze krytyk - jest przecież tworzony przez emigranta, któremu nowy kraj zapewnił byt i szanse artystycznej realizacji w skali, w jakiej nie było to możliwe - o czym wielokrotnie wspomina - w Polsce" (s. 121).

Książka Marcinowa jest nowym, innym spojrzeniem na twórczość Wierzyńskiego. Nie należy ona do lektur łatwych, wymaga od czytelnika przede wszystkim znajomości podstawowego kanonu poezji i oczytania w problematyce filozoficznej i literackiej. Na szczęście napisana jest językiem przystępnym, zrozumiałym, autor unika pseudonaukowego żargonu, jakim tak chętnie posługują się dzisiaj liczni poloniści. Jako przykład takiego właśnie żargonu przytoczyć można zdanie z recenzji pracy Marcinowa, zamieszczony na okładce: "Autor upodrzędnia perspektywę diachroniczną, uprzywilejowuje - synchroniczną". Konia z rzędem, jak to się dawniej mówiło, czytelnikowi, który to zrozumie bez słownika i encyklopedii...

Okładkę zdobi piękna grafika Zenona Dyrszka, a książka została starannie zredagowana. o

---------------------

Zdzisław Marcinów, "W szczęściu i trwodze". Wątki egzystencjalne w twórczości Kazimierza Wierzyńskiego, Uniwersytet Śląski, Katowice 2004, s. 130, nota bibliograficzna, indeks nazwisk.


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tutaj aby wysłać e-mail