WŁADYSŁAW ZACHARIASIEWICZ
Droga
Lily
Wspomnienie o Alinie Żerańskiej *
Nie
mogąc osobiście wziąć udziału w modlitewnym pożegnaniu tak
bardzo bliskiej naszym sercom Aliny, którą zwykliśmy nazywać
Lilą, pragnę tą drogą poświęcić jej pamięci tych kilka słów...
Lila zapisała bez wątpienia jedną z ciekawszych kart pielgrzymstwa
polskiego naszych czasów... Urodzona w Warszawie, bohaterskiej
stolicy Polski, do której zachowała sentyment na zawsze w
swoim sercu; lata wojenne - to udział w konspiracji, więzienie
hitlerowskie, powstanie warszawskie, a później obozy uchodźcze
w Niemczech, gdzie przypadkowo spotkała byłego jeńca wojennego,
Ludwika Żerańskiego, z którym szczęśliwie związała całe swoje
życie.
Z kolei jako uchodźcy polityczni wylądowali w Kanadzie. Tu
z miejsca włączają się w życie i działalność środowiska emigracji
niepodległościowej. Lila współpracuje z największym pismem
polonijnym w Toronto, na którego łamach publikuje liczne artykuły,
dzieląc się zarówno swoimi własnymi przeżyciami, jak i losem
innych Polaków, którzy znaleźli się w różnych zakątkach tego
wielkiego kraju.
Po trudnych początkach w Kanadzie szczęśliwy los pozwolił
Alinie i Ludwikowi rozpocząć nowy, znacznie ciekawszy etap
w ich emigracyjnym życiu, tym razem na ziemi amerykańskiej.
Oboje wybrali świadomie niepewny los imigrantów politycznych,
by wspólnie z liczną już wtedy emigracją niepodległościową
być prawdziwym głosem narodu polskiego w wolnym świecie. Wierzyli
niezłomnie, że prawda i dobro muszą zatriumfować nad zakłamaniem
i pogardą dla godności człowieka. Ta wiara i ten optymizm
nigdy ich nie opuściły.
Lila, obdarzona wyjątkowym talentem dziennikarskim, mając
w swoim dorobku studia na sławnej paryskiej Sorbonie, mogła
teraz rozwinąć w całej pełni swoje skrzydła i wypłynąć na
szersze wody. Pisze artykuły do czołowych pism polskich i
amerykańskich. Na szpaltach cenionego dodatku kulturalno-literackiego
nowojorskiego Nowego Dziennika raz po raz ukazują się
jej ciekawe teksty. Lila porusza się doskonale w amerykańskim
świecie prasowym - udziela wywiadów, pisze teksty radiowe,
wygłasza odczyty w języku polskim i angielskim. Krótko mówiąc,
jest w swoim żywiole. Pracuje także jako korespondent Głosu
Ameryki w Waszyngtonie.
W całej tej bogatej działalności zawsze dba o to, żeby nasz
wielki dorobek kulturalny miał właściwy wydźwięk i znajdował
należne miejsce w wielokulturowej amerykańskiej mozaice.
Aczkolwiek z całym zapałem pochłonięta działalnością kulturalną
i dziennikarską, Lily nie zapomina o naszej wspólnocie polonijnej.
Towarzyszy jej w tym nieodłącznie Ludwik, który też niezależnie
od interesującej kariery zawodowej włącza się w nurt naszej
waszyngtońskiej wspólnoty polonijnej. Oboje współpracują blisko
z Polsko-Amerykańskim Klubem Artystyczno-Kulturalnym, a jako
kombatanci są szczególnie czynni w Stowarzyszeniu Polskich
Kombatantów. Gościnny dom Żerańskich staje się miejscem wielu
ciekawych spotkań, przy czym sprawa polska znajduje się zawsze
w centrum dyskusji.
Gdy z powodu wykruszającego się członkostwa w Stowarzyszeniu
Kombatantów zapadła smutna decyzja o zamknięciu koła tej zasłużonej
organizacji, pojawiła się równocześnie możliwość realizacji
celu, o którym od dawna marzyli Żerańscy. Marzeniem tym było
zorganizowanie w Waszyngtonie Biblioteki Polskiej. A ponieważ
Ludwik był przez całe lata skarbnikiem SPK, miał tym samym
duży wpływ na decyzję o przekazaniu większości pozostałych
po likwidacji SPK funduszy na rzecz powołania do życia Biblioteki
Polskiej w stolicy Stanów Zjednoczonych.
Taki był początek tej instytucji, z którą Lila i Ludwik związali
ostatnie lata swojego interesującego życia. Dzięki licznemu
zespołowi oddanych tej sprawie osób Biblioteka stała się w
krótkim czasie wielkim sukcesem. Dla nas, świadków tego ciekawego
okresu, Biblioteka jest i powinna pozostać trwałym pomnikiem
ofiarnej pracy Aliny i Ludwika Żerańskich.
Droga Lily - będzie Cię nam bardzo brak. Nasze życie kulturalne
straciło w Twojej osobie orędownika dobrego imienia polskiego.
Niepodległa Rzeczpospolita Polska wyraziła swoją wdzięczność,
odznaczając Ciebie i Ludwika Orderem Zasługi... My dziękujemy
Ci, że tyle lat byłaś z nami, wzbogacając nasze kulturalne
życie - Bóg Ci za to zapłać, droga Lily...
* Powyższy tekst został wygłoszony podczas nabożeństwa
żałobnego poświęconego Alinie Żerańskiej, długoletniej współpracowniczce
Przeglądu Polskiego, zmarłej 12 lutego 2005 r.
|