[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przegląd Polski 27 maja 2005


JAN ZIELIŃSKI

Fototerapia

Nie znam osobiście Marka Kusiby, choć nasze teksty czasem sąsiadują na tych łamach. Czytuję regularnie jego felietony z cyklu Żabką przez Atlantyk, ale nie wiedziałem, że jest też poetą, autorem kilku tomików wierszy pisanych w okresie ponad trzydziestu lat. Zabierałem się do lektury Innych powodów ostrożnie, może nawet z pewną nieufnością, jak zazwyczaj, kiedy ktoś ujawnia się jako poeta poniekąd ubocznie, na marginesie innych prac i powołań. Obawy okazały się przedwczesne, nieufność nieuzasadniona.

*

Podoba mi się przede wszystkim konstrukcja tej książki. Fakt, że wiersze najwcześniejsze, z okresu polonistycznych fascynacji i młodzieńczych poszukiwań zostały zepchnięte do przedostatniej części, a otwierają Inne powody wiersze najnowsze, napisane w Polsce jesienią ubiegłego roku (cykl Drewniane poduszki), zamyka zaś cykl kanadyjski, Hotel Hudson z roku 1993. Na początku i na końcu znalazły się w ten sposób wiersze najdojrzalsze, najbardziej wyraziste.

*

Drewniane poduszki wzięły się z uważnego oglądania starych fotografii i z konfrontacji obecnych wrażeń wzrokowych z obrazami zachowanymi pod powieką z lat dzieciństwa i młodości. W wierszach tych czułość łączy się ze zmysłowością, refleksje o przemijaniu z pamięcią erotycznych wtajemniczeń. W obu przypadkach rolę medium odgrywają najczęściej przedmioty. I tak stara wersalka zachowała wspomnienie pierwszej nocy miłosnej, całkiem dokładnie umiejscowionej w czasie: w przededniu pierwszego lądowania na Księżycu (Amerykanka). A w malinowym chruśniaku, gdzie czterdzieści lat temu chłopcy bawili się z Józefiną w doktora czy w tatę i mamę, dziś jej córka, oparta o pień, całuje się z chłopakiem w bejsbolówce (Prochownia).

Fotografia staje się czasem tematem wiersza, jak w Pelargoniach, gdzie wyobraźnia narratora, oglądającego zdjęcie pary dwudziestoletnich zakochanych, wysnuwa z amatorskiej fotografii cały program na przyszłość kobiety pożądanej i oczekującej spełnienia. W poetyckim skrócie:

Czeka już dziecięca karuzela; na parapecie okna
Jej przyszłego domu płoną czerwone pelargonie.

Ale czasem kierunek jest odwrotny: nie od fotografii do biografii, tylko od oglądanego pejzażu do poetyckiej metafory. Jak w wierszu Cergowa, który przytoczę w całości:

Góra jak kobieta leżąca na sofie z chmur
Podparta wieżą kościółka w Lubatowej;
Para narzeczonych na Przymiarku
Przymierza jej kształty do obrazu
Cygańskiej Madonny czytającej rękę.
Nad jej biodrami rozkwitają girlandy
Granatników z czasów bitwy o Dukielską
Przełęcz. Dwa ciemne bochny zwieńczone
Sutkami wypalonej trawy
Pożera pełznąca wycieczka.

*

Wiersze pisane na emigracji, zarówno te opatrzone nadtytułem Budowanie jeziora, jak i te z cyklu Hotel Hudson osadzone są mniej może w przedmiotach, traktowanych jako podpórki pamięci, a bardziej - w konkretnych miejscach. Czasem klucza do tych utworów szukać należy w publicystyce Kusiby, w jego felietonach. Na przykład dedykowany Annie Frajlich wiersz Na wieży warto porównać z zamieszczonym w Przeglądzie Polskim (12 grudnia 2003 r.) felietonem Broniewski na wieży.

Wiersz jest datowany: XII 2003. Felieton precyzuje: "Jest niedziela, 7 grudnia. Siedzimy przy kawiarnianym oknie najwyższej wolnostojącej konstrukcji świata, która niesprawiedliwie jakoś nie zdobi tegoż świata stolicy, czyli Nowego Jorku, a skromne Toronto".

A więc CN Tower. Felieton precyzuje porę dnia: "Tymczasem jabłko dnia toczy czerw księżyca, poetka Anna Frajlich wierszem nas zachwyca: Jezioro Ontario/ śródziemne morze północy/ pluszcze się w słońcu/ listopada". (To cytat, dodajmy, z tytułowego wiersza jednego z najważniejszych tomów Anny Frajlich).

W wierszu:

Księżyc
rozkłada srebrne sztućce
na naszym stoliku.

Felieton dopowiada: "Wzeszedł był właśnie księżyc, a krytyk literacki Marian Kisiel, specjalista od Tadeusza Różewicza i literatury emigracyjnej, obchodzi dzisiaj urodziny. Pomiędzy jednym a drugim łykiem piwa Molson Canadian rzuca nieoczekiwanie pomysł napisania wspólnie wiersza. Parafrazując Broniewskiego, którego recytuje nam pięknie Anna Frajlich, improwizujemy, mając świadomość doniosłości chwili; oto bowiem literatura krajowa i literatura niekrajowa, czyli nieistniejąca, harmonijnie współtworzą kolorową makatkę, gotową do zawieszenia w biurze ministra kultury Waldemara Dąbrowskiego (jak wiemy, Mazurek Dąbrowskiego powstał też na emigracji)".

W wierszu:

Anna recytuje Broniewskiego;
uprzejmi Chińczycy
pochylają głowy.

Ani z wiersza Kusiby, ani z felietonu nie dowiadujemy się, jaki wiersz Broniewskiego recytowała w niedzielę 7 grudnia 2003 roku w kawiarni CN Tower w Toronto Anna Frajlich. Czy była to wstrząsająca, kalwaryjna Spowiedź, w której pojawia się motyw księżyca jako włóczni i przebitej ręki (u Kusiby: lotnisko/ wbite jak widelec/ w naleśnik jeziora)? Czy też raczej nostalgiczno-agitacyjny Księżyc ulicy Pawiej, o księżycu, co jak jajeczna chała żółciutki, przyświeca biednemu żydowskiemu krawcowi?

*

Wiersze pisane przed wyjazdem z Polski czytane dziś są kroniką dojrzewania do własnego języka, do własnej formy. Jest w tej kronice epizod lingwistyczny (Obce wyrazy), jest fascynacja Stachurą (Kropka), jest walka z absurdem ankiet socjologicznych (Echo (sonda)) i personalnych (Inne powody (treść formularza)) oraz z milicyjną logiką (W książkach, Humanizm). Siłą rzeczy są też te wiersze kroniką tamtego czasu, zapisem migawek, które w kilku czasem słowach odtwarzają drobne paradoksy historii. Jak w wieloznacznym ogłoszeniu, zacytowanym z białostockiej gazety: "Rodzina/ z trojgiem małych dzieci/ poszukuje/ pokoju". Czy jak w wierszu W bibliotece:

[...] Dziewczyna
W wojskowych spodniach
Rozdaje ulotki. Rozmarzony
Patrol patrzy w nasze okno.

Wróćmy do wiersza Na wieży i związanego z jego genezą felietonu. Czwartą uczestniczką wieczornego spotkania była Joanna Kisielowa, autorka książki o poezji Lechonia (Retoryka i melancholia). Rozmowa siłą rzeczy zeszła na "przyczyny skoku Jana Lechonia z okna hotelu w Nowym Jorku", hotelu Hudson, dodajmy.

Okładka Innych powodów z motywem cieni na oknie przypomina mi zdjęcie Marii Przybysz (pokazywane w zeszłym roku na festiwalu New New Yorkers), przedstawiające wyglądającą przez okno córkę Józefa Wittlina, Elżbietę Lipton. Portretowana komentuje: "To zdjęcie zostało zrobione w naszym mieszkaniu przy Columbus Circle na Manhattanie. Z okna na 22. piętrze mamy widok na hotel Hudson przy 58. Ulicy, z którego w 1956 roku wyskoczył nasz biedny Jan Lechoń. A tuż obok stoi ten szkaradny wieżowiec AOL Towers, który nas codziennie straszy. Boimy się, że może być celem kolejnego zamachu terrorystycznego... Lechoń był przyjacielem rodziny - w prezencie ślubnym podarował mi piękny wiersz [...]". Wiersz, dodam, zarazem zabawny i samoodsłaniający, jako że poeta wyznaje w nim, iż czuje się "starą Marią Konopnicką, co chciałaby cały naród wziąć do łona"...

Wypowiedź Elżbiety Lipton to trafny komentarz nie tylko do pobudzającego do refleksji zdjęcia, ale też do wiersza i felietonu Kusiby, w których czai się wizja miejskiej katastrofy (następnego dnia w Toronto runął nieudolnie rozbierany budynek). Tudzież do cyklu wierszy Marka Kusiby Hotel Hudson. Krążą one wokół losu pisarzy-emigrantów - Norwida, Brodskiego, Kosińskiego - i wokół śmierci. Czy to w wannie, z plastikowym workiem na szyi, czy w skoku z hotelowego okna. Z depresji i twórczej niemocy czy z ciężkiej samotności. Z tego czy innego powodu, z tej czy innej przyczyny. Albo z ich splotu, którego nie udało się rozplątać - na przykład powrotem.

*

Książka Marka Kusiby inauguruje nową serię wydawaną przez nową placówkę, jaką jest Instytut Badań i Dokumentowania Emigracji/Migracji (w znaczącym skrócie: IBiDEM), powołany 13 grudnia (data symboliczna) 2004 roku przy Wyższej Szkole Komunikowania i Mediów Społecznych w Warszawie. IBiDEM to też nazwa związanej z instytutem oficyny wydawniczej, która prócz książek ma też wydawać, dwa razy do roku, czasopismo Adres.

Tytuł serii - Powroty - ma długą tradycję. Tak właśnie (po grecku: Nostoi) nazywały się prehomeryckie opowieści o losach greckich bohaterów, powracających spod Troi. Najpiękniejszym takim "powrotem" jest sama Odyseja. Mnie bliski to tytuł także i dlatego, że w pierwszym, heroicznym okresie Gazety Wyborczej pod takim nagłówkiem omawiałem wydawane po raz pierwszy w Polsce, legalnie i bez ingerencji cenzury, książki autorów emigracyjnych. Z początku były drukowane i rozchodziły się w astronomicznych nakładach, potem zainteresowanie nimi wyraźnie się zmniejszyło, zamiast popularnych edycji zaczęły się pojawiać monografie poszczególnych autorów i wydania ich korespondencji, a oto dziś nowa placówka próbuje reaktywować falę powrotów pisarzy emigracyjnych.

Nowa oficyna wydawnicza ma udostępniać krajowym czytelnikom dorobek "poetów, pisarzy, naukowców, artystów polskich, pamiętnikarzy-amatorów, mieszkających na wychodźstwie". To dla czytelników. A dla autorów seria Powroty może się okazać kolejną szansą na taki czy inny powrót. Na wypuszczenie wody z wanny i zamknięcie hotelowego okna. "Na ciężką samotność" (Itaka).

-----------------------

Marek Kusiba, Inne powroty, IBiDEM i Biblioteka "Frazy", Warszawa-Rzeszów 2005, s. 132, cena 8 dol. plus 6,50 dol. porto w przypadku zamówienia z wysyłką (do nabycia w Księgarni Nowego Dziennika).


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tutaj aby wysłać e-mail