[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przegląd Polski 3 czerwca 2005


Marek Kusiba

Żabką przez Atlantyk

Wina
winniczków

"Mleko się rozlało" - mówią w Polsce z zadowoleniem przeciwnicy Unii Europejskiej. "Francja znowu stchórzyła" - dodają zwolennicy zwalania win dziejowych na bliższych lub dalszych sąsiadów. "Żabojady to, żabojady tamto...", a ja się zastanawiam, co temu wszystkiemu winna małorolna żabka polska.

Ano, dużo. Gdyby nie zasilała francuskich stołów, zabierając miejscowym hodowcom zajęcie, mogłaby zmienić bieg historii. A tak, Francuzi powiedzieli "nie" polskim żabom tudzież hydraulikom, dając kolejny przykład narodowej histerii. Podobnie jak w minioną niedzielę, już 65 lat temu wystawili swój kraj, Europę i połowę świata do wiatru historii. Mogli zapobiec wybuchowi II wojny światowej, ale okazali się zatwardziałymi żabojadami, co to wolą niemiecką niewolę od brytyjskiej królowej.

O tym, prawie zapomnianym, epizodzie historii przed referendum przypomniał szwedzki Dagens Nyheter piórem Macieja Zaremby, emigranta 1969 r.:

"16 czerwca 1940 roku generał Charles de Gaulle znajduje się w Hyde Park Hotel w Londynie. Dwa dni wcześniej Paryż poddał się Niemcom bez walki, a rząd francuski uciekł do Bordeaux. De Gaulle został wysłany przez rząd z ostatnim apelem: czy Brytyjczycy mogliby pomóc w ewakuacji francuskiej armii do Afryki?

Kiedy de Gaulle kończy toaletę, do pokoju wkracza Jean Monnet, intendent rządu francuskiego w Londynie, i przynosi najświeższe wiadomości. Nocą rząd w Bordeaux stracił resztkę chęci do walki. W tym momencie już tylko jakieś dramatyczne pociągnięcie może uchronić Francję od katastrofy.

Monnet przedstawia swój plan. De Gaulle słucha, nie mówi wiele. Później udaje się na lunch z Winstonem Churchillem. Przekazuje mu pomysł Monneta. Churchill słucha z uwagą, a potem prosi generała, by towarzyszył mu na Downing Street. Churchill informuje de Gaulle'a, że rząd Jej Królewskiej Mości zaakceptował plan Monneta. Kwadrans później jest już przekład dokumentu na francuski i o 16:30 de Gaulle łączy się z Bordeaux.

Oto, co premier rządu francuskiego Paul Reynaud usłyszał 16 czerwca 1940 roku: ´W tej decydującej chwili dla historii współczesnego świata rządy Wielkiej Brytanii i Republiki Francji ogłaszają deklarację nierozerwalnej unii i swej zdecydowanej woli wspólnej obrony sprawiedliwości i wolności przed systemem, który skazuje ludzkość na życie w roli niewolników albo maszyn. Oba rządy oświadczają, że Francja i Wielka Brytania nie są już dwoma różnymi narodami, tylko tworzą wspólną, francusko-brytyjską unię. Utworzenie unii obejmuje wspólne instytucje ds. obrony, polityki zagranicznej, finansowej i gospodarczej. Każdy obywatel francuski otrzymuje natychmiast obywatelstwo Wielkiej Brytanii, Brytyjczyk staje się obywatelem Francji. W czasie wojny działał będzie tylko jeden rząd, a siły zbrojne Wielkiej Brytanii i Francji oddane zostaną pod jego rozkazy. Oba parlamenty zostaną formalnie połączone. Unia skieruje całą swoją energię przeciwko siłom nieprzyjaciela, bez względu na to, gdzie będą się toczyć walki. I w ten sposób zwyciężymyª.

W tym samym czasie ożywiony Churchill przechadza się po siedzibie przy Downing Street i na zmianę to po angielsku, to po francusku tłumaczy, że znowu wszystko stało się możliwe. Szanse Hitlera na wygranie wojny spadły do zera. Potem Churchill spieszy na Waterloo Station na czele najwyżej postawionej delegacji, jaka kiedykolwiek odwiedziła Francję. Specjalny pociąg ma ich dowieźć do Southampton. Plan zakłada, że już nazajutrz, na terytorium Francji, dopracowane zostaną wszystkie szczegóły i nastąpi proklamacja Unii. Dochodzi godzina 18:00. Od chwili, kiedy do drzwi w hotelu Hyde Park zastukał Jean Monnet, upłynęło dziewięć godzin.

Ten pociąg jednak nie odjedzie. Marszałek P&etain nie dawał trzech groszy za taki pomysł: związanie się z Wielką Brytanią równałoby się małżeństwu z trupem. Inni niepokoili się o los francuskich kolonii. Jeden z generałów był przekonany, że już za trzy tygodnie Hitler ukręci Anglii kark ´jak kurczakowiª. Piąty z notabli nie chciał słyszeć o - jak się wyraził - brytyjskiej kurateli. ´To już lepiej zostać nazistowską prowincją. Wiadomo przynajmniej, czego się spodziewaćª. Paulowi Reynaudowi nie udaje się przekonać członków rządu. Oferta brytyjska nie jest nawet poddana pod głosowanie. Reynaud składa dymisję z funkcji premiera, a ster rządu przejmuje marszałek Pétain. Tydzień później Francja kapituluje".

Dalej Zaremba zastanawia się, co by się stało, gdyby ministrowie francuscy jednak przyjęli plan Anglików. Gdyby armia francuska, zamiast iść do niewoli, kontynuowała walkę po stronie aliantów. Hitler nie miałby "dwóch spokojnych lat na zachodzie na konsolidację swojego imperium. Może nie doszłoby do Zagłady, a Berlin, podobnie jak Budapeszt, zostałby wyzwolony przez francuskie a nie sowieckie oddziały". Zastanawia się także, czy Japończycy zaatakowaliby Pearl Harbor i czy powstałby mur berliński. A jeśli nie byłoby Pearl Harbor, to może Amerykanie pozostaliby na swym kontynencie? "Można jednak pomyśleć, że gdyby rząd francuski zaakceptował tę propozycję - pisze Zaremba - a II wojna przybrałaby inny obrót, może nie stałaby się wojną światową - to nie mielibyśmy pojęcia, przed jakimi nieszczęściami unia francusko-brytyjska uratowała świat".

Zaremba pokazuje, że zdarzenie z 16 czerwca 1940 r. to opowieść o tym, co Brytyjczycy nazywają a window of opportunity. Pewne kroki są możliwe tylko przez bardzo krótki czas, kiedy otwiera się okienko w dziejach i niewyobrażalne staje się nagle możliwe. Tak było w Polsce w sierpniu 1980 r., tak było w czerwcu roku 1989. Tak jest i teraz, ale wszystko wskazuje na to, że żabojady wolą niemiecką niż polską niewolę ekonomiczną, czyli niemieckie, a nie polskie żaby i winniczki. Czyja w tym wina? Winniczków i żabek, oczywiście...

(Cytowane fragmenty przełożył ze szwedzkiego Wojciech Łygaś)

 

komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail