MAŁGORZATA CZYŃSKA
Cień mojej miłości
O
tym, że umrze nie zaznawszy wielkiej sławy, dowiedział się
na przyjęciu, kiedy to poeta Max Jacob zabawiał towarzystwo
wróżeniem z ręki, z fusów od kawy i z kart. Rozzłoszczony
niefortunną wróżbą o mało nie rzucił się na przyjaciela z
pięściami. Przepowiednie Jacoba często się sprawdzały - niestety
sprawdziły się i tym razem.
Guillaume Apollinaire (taki pseudonim przybrał Wilhelm Kostrowicki)
wnikliwie obserwował sztukę swego czasu - pisał o kubizmie,
wymyślił określenie surrealizm, odkrył Chagalla, zajmował
się krytyką filmową. Zmienił język poezji, tak jak kubiści
zmienili język malarstwa, a jego wiersze powstawały często
pod wpływem obrazów Picassa, Chirica, Delaunaya.
Nieskrępowany humor, erudycja i wdzięk czyniły Apollinaire'a
jedną z bardziej wyrazistych postaci Paryża pierwszego dwudziestolecia
minionego wieku. Sam Picasso portretował przyjaciela jako
Napoleona, Cezara i papieża.
Korzenie
Za udział w powstaniu styczniowym braci Michała Kostrowickiego
zesłano na Syberię. Michał wraz z żoną - Włoszką Julią Floriani
i córką Angeliką uciekli z majątku w Nowogródzkiem. Dzięki
krewnym żony polski szlachcic otrzymał w Watykanie reprezentacyjne
stanowisko szambelana płaszcza i szpady, a rodzina weszła
w krąg włoskiej arystokracji. Kłopot był tylko z Angeliką,
która uciekła z przystojnym oficerem Francesco Flugi d'Aspermontem.
W 1880 r. w Rzymie urodził się ich syn, Wilhelm Albert Włodzimierz
Aleksander Apolinary. W księdze metrykalnej nie podano nazwiska
ojca.
Pochodzenie Apollinaire'a to tajemnica z posmakiem skandalu
- szeptano, że jest synem kardynała, a może nawet księcia
Monako. Nosił panieńskie nazwisko matki, i to ona opowiedziała
mu o polskich korzeniach. "Trzeba nam teraz wszystkiej energii,
zwłaszcza energii polskiej - pisał w czasie I wojny światowej.
- Moja Polska to kraj, który najbardziej ucierpiał od wojny.
Gdyby moje poświęcenie mogło go uratować, chętnie bym się
posłużył mym wielkim kanonierskim batem. Jesteśmy najszlachetniejszą
i najbardziej nieszczęśliwą, ale i najdzielniejszą rasą świata".
Dzieciństwo spędził w szkołach klasztornych na południu Francji,
otoczony dyskretną protekcją wuja, opata generalnego zakonu
benedyktynów, ulubieńca Piusa IX, potem zamieszkał z matką
w Paryżu.
W wieku 35 lat Apollinaire tak wyjaśniał narzeczonej swoje
stosunki z matką: "Ona jest nieposkromiona, całkiem nieposkromiona,
tak jak to się zdarza tylko u kobiet słowiańskiego pochodzenia
(czytaj Dostojewskiego), i mogę żyć tylko z dala od niej,
kiedy bowiem jesteśmy razem, obchodzi się ze mną jak z dziewięcioletnim
chłopcem, przy okazji mogłaby mi nawet dać po twarzy".
Piosenka niekochanego
Posada nauczyciela języka francuskiego córki wicehrabiny
Milhau pozwoliła Wilhelmowi na rok zapomnieć o trudach życia
w stolicy. Chciał drukować swe wiersze, ale redakcje znanych
tygodników były dla młodego człowieka niedostępne. Gdy sytuacja
materialna stała się szczególnie ciężka, poeta ratował się
pisaniem powieści pornograficznej.
Wyjazd do Nadrenii i pobyt w Honnef był czasem wytchnienia
i miłości. Annę Playden, angielską guwernantkę, tak przeraziły
jego namiętne wyznania, że uciekła aż do Ameryki. Guillaume
pisał dla niej piękne wiersze, a z rozpaczy po straconej miłości
powstanie jeden z jego ważniejszych utworów - Piosenka
niekochanego.
O swojej roli muzy Anna dowiedziała się dopiero w 1946 r.
"Ci, którzy znają jego poezję, powinni mi być wdzięczni, że
go nie poślubiłam - pisała starsza pani. - Gdybym to zrobiła,
kto wie, może podobne wiersze nigdy by nie powstały. Rzadko
się zdarza, by poeta wzniósł swojej małżonce pomnik poetycki,
który przypada zazwyczaj w udziale miłości utraconej".
Kubiści
Panny z Awinionu Picassa zaszokowały Apollinaire'a.
Z czasem zweryfikował poglądy i stał się głównym obrońcą i
teoretykiem kubizmu.
Picassa poznał w 1903 r. w barze Criterion. Max Jacob, który
przyszedł na spotkanie razem z malarzem, zostawił opis tego
pamiętnego wieczora z Apollinaire'em, który "wyprowadził nas
w noc wybuchami swego potężnego śmiechu. Wtedy rozpoczęły
się najpiękniejsze dni mojego życia".
W Paryżu chodzi się całą bandą do cyrku i do kina na awanturnicze
przygody Fantomasa. W kawiarniach i pracowniach artyści dyskutują
o malarstwie, poeci recytują wiersze. Wszyscy są ubodzy, w
przededniu sławy, i jadają na kredyt.
Po powrocie z Niemiec Wilhelm zaczął drukować wiersze jako
Guillaume Apollinaire. Z poezji nie dawało się wyżyć, więc
pracował w banku. Szybko wszedł w środowisko paryskiej bohemy.
Do świtu spacerował po mieście z Alfredem Jarrym, wyciągał
Picassa na wielkie porcje spaghetti do "prawdziwej" włoskiej
restauracji. Jego obżarstwo było legendarne. "Kiedy Apollinaire
jadł, zdawał się śpiewać, a potrawy rezonowały w jego ustach"
- wspominał Chagall.
Poeta i jego muza
"Właśnie spotkałem u Sagota narzeczoną dla ciebie" - powiedział
Picasso po wernisażu swej wystawy u Clovisa Sagota. Apollinaire
pobiegł do galerii. Zobaczył szczupłą dziewczynę z dwoma czarnymi
warkoczami i zakochał się. Po latach opisał to zdarzenie w
Poecie zamordowanym - książce na wpół autobiograficznej:
"Potem odwrócił się do Cronimentala i powiedział: - Widziałem
wczoraj twoją żonę. - Kto to taki? - zapytał Cronimental.
- Nie wiem, widziałem ją, ale jej nie znam, to prawdziwa dziewczyna,
taka, jakie lubisz. Jest brzydotą i pięknem; jest jak to wszystko,
co nam się dzisiaj podoba".
Maria Laurencin, panienka o twarzy elfa, była malarką. Z
wdziękiem pełniła rolę gospodyni na przyjęciach w mieszkaniu
poety, brała udział w spotkaniach wesołej bandy na mieście,
ale o przyzwoitej porze wracała do domu, do mamy. Apollinaire
pisał dla niej wiersze, a ona portretowała kochanka i siebie
w otoczeniu przyjaciół - Picassa i Fernandy Olivier. Celnik
Rousseau przedstawił ich oboje na obrazie Poeta i jego
muza.
Gioconda
Wiadomość o zniknięciu z Luwru słynnego dzieła Leonarda da
Vinci znalazła się na pierwszych stronach paryskich dzienników.
Był sierpień 1911 r., środek wakacji, i dziennikarze wespół
z policją rzucili się łapać złodzieja.
Kilka lat wcześniej Apollinaire poznał sympatycznego Belga
Géry'ego Piéreta, który został jego chłopcem
na posyłki. Był to jednak typ spod ciemnej gwiazdy. W 1907
r. wyniósł z Luwru dwie figurki, które za grosze kupił Picasso.
Gdy wybuchła sprawa Giocondy, Géry ulotnił się
z Paryża. Policja już go szukała i trafiała do Apollinaire'a,
który został osadzony w więzieniu. "Polak Kostrowicki na czele
wielkiej, międzynarodowej szajki złodziei dzieł sztuki" -
krzyczały nagłówki gazet. Zwolniono go po kilku dniach, ale
historia ciągnęła się miesiącami.
"Sprawa miała w swoim czasie olbrzymi rozgłos - wspominał.
- Wszystkie gazety zamieściły moje zdjęcie. Oto historia zarazem
niezwykła, niewiarygodna, tragiczna, zabawna, w wyniku której
byłem jedyną osobą aresztowaną we Francji z powodu kradzieży
Giocondy. Wtedy to zrozumiałem dowcip o człowieku,
który powiedział, że jeśliby go oskarżono o kradzież dzwonów
z Notre-Dame, bezzwłocznie pomyślałby o ucieczce".
Portret proroczy
W 1912 r. Maria opuściła Apollinaire'a, który dał upust rozgoryczeniu
w Poecie zamordowanym: "Byłam nieznana, myślała, a
oto uczynił mnie znakomitą wśród żyjących. A oto jestem teraz
piękna i wszyscy mężczyźni mi to mówią. Jakich cudów dokonać
może miłość poety! I jak bardzo jest przy tym uciążliwa! Ile
smutków jej towarzyszy, ile w niej trzeba znieść milczenia!
Teraz, kiedy cud się dokonał, jestem piękna i pełna wdzięku".
Dwa miesiące po ślubie Marii Laurencin i niemieckiego malarza
Ottona Waetjena wybuchła pierwsza wojna światowa. Apollinaire
zgłosił się do wojska na ochotnika.
W biurze werbunkowym urzędnicy kręcili głowami nad jego zagmatwaną
ankietą personalną. Na przydział kazali mu czekać kilka miesięcy.
Apollinaire pojechał do Nicei i w wesołym gronie znajomych
żył na marginesie wojny.
Luiza Chatillon de Coligny pochodziła w prostej linii od
Ludwika Świętego. Już w pierwszym liście Apollinaire wyznał
pięknej arystokratce miłość. Ona nigdy o nim nie słyszała.
"A teraz proszę cię, byś zaprzestała kpinek na temat zawodu
poety - pisze urażony artysta. - Najpierw - być poetą nie
znaczy, że nie umie się robić nic innego. Poza tym - zawód
poetycki nie jest nieużyteczny ani niepoważny, ani szalony...".
5 grudnia Apollinaire'a przydzielono do 38 pułku artylerii
w Nîmes. Przed bramą koszar czekała na niego Lou.
"Gui kocha Lou" wyznał poeta w jednym z utworów. W wojskowej
kantynie pisał listy, wysyłał śmiałe erotyki. Będzie je pisał
jeszcze długo po tym, jak Lou go opuści.
Utwory te są tak zmysłowe, że Luiza przez kilkadziesiąt lat
nie wyrażała zgody na ich publikację. Całość poematów adresowanych
do Lou ukazała się dopiero w 1955 r. pod tytułem zaczerpniętym
z listu i wiersza Apollinaire'a - Cień mojej miłości.
Kanonier Kostrowicki wysyłał i otrzymywał mnóstwo korespondencji.
Najwięcej listów słał do Lamur w Algierii, do przypadkowo
poznanej w pociągu dziewczyny Madeleine Pages. Ich zdawkowa
korespondencja zmieniła się z czasem w intymną zażyłość. Przez
długi czas Lou i Madeleine otrzymywały te same utwory. Przypieczętowaniem
miłości na papierze były aluminiowe obrączki zaręczynowe,
które poeta wyciął ze szczątków samolotu.
Boże Narodzenie 1915 r. Apollinaire spędził w Lamur w prowincjonalnym
domu państwa Pages; dobrze jadł i wypoczywał na słońcu.
14 marca 1916 r. wysłał krótką wiadomość: "Zaraz wyruszamy
na linię. Piszę bardzo pospiesznie, w hełmie. Nie wiem, co
z nami zrobią. W każdy razie zapisuje ci wszystko, co posiadam,
i niech to będzie poczytane za testament w razie potrzeby".
Trzy dni później Guillaume został raniony w głowę. W 1914
r. Giorgio de Chirico namalował Portret proroczy Apollinaire'a
- na skroni poety umieścił tarczę strzelniczą.
Jesienią Madelaine otrzymuje ostatni z kilkuset listów. Chłodno,
bez wyjaśnień skończyła się miłość czasu wojny.
Poeta zamordowany
Życie w cywilu Apollinaire rozpoczął w szytym na miarę mundurze,
z metalową opaską na operowanej dwukrotnie głowie i z Krzyżem
Walecznych na piersi.
W wieczór sylwestrowy 1916 r. w Pałacu Orleańskim przyjaciele
urządzili bankiet na jego cześć. W dowcipnym menu potrawy
nazwano imionami postaci występujących w utworach poety i
tytułami jego książek. Podano przystawki kubistyczne, orfickie
i futurystyczne, mięsa a la Croniamental, sałatkę z Rozważań
estetycznych, sery z Orszaku Orfeusza, kawę z Wieczorów paryskich.
Guillaume rzucił się w dawny wir - publikował poematy
wojenne, wystawił surrealistyczną sztukę Cycki Tyrezjasza.
Jednak wojna zaważyła na jego usposobieniu - stał się nieufny,
obraźliwy. Czarujący kompan wycofał się w zacisze domowe.
Wiosną 1917 r. Apollinaire spotkał przypadkiem dawną znajomą,
Jacqueline Kolb - "Piękną Rudowłosą", bo tak będzie ją nazywał
w wierszach. Rok później wzięli ślub. Przeżyli razem kilka
szczęśliwych miesięcy.
Trzeciego listopada 1918 r. Apollinaire dostał silnej gorączki.
Stał się kolejną ofiarą grypy hiszpanki, która właśnie dziesiątkowała
Europę. Umarł sześć dni później.
Nad grobem poety oddział wojskowy oddał salwy honorowe.
|