[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przegląd Polski 6 stycznia 2006


MARIOLA SZYDŁOWSKA

Świat wyobraźni
Władysława Teodora Bendy

W połowie 1898 roku do kalifornijskiej posiadłości Heleny Modrzejewskiej przyjechał jej brat przyrodni Szymon Benda z rodziną. Najstarszy syn - dwudziestopięcioletni Władysław Teodor - miał już za sobą kilka lat studiów w Szkole Sztuk Pięknych w Krakowie, a potem w Wiedniu. Ciocia Helena ułatwiła mu start w Ameryce, powierzając wykonanie szkiców dekoracji i kostiumów do Antoniusza i Kleopatry Szekspira. Premiera 19 września 1898 roku w San Francisco była sukcesem Modrzejewskiej, która wystąpiła w roli Kleopatry, oraz udanym początkiem kariery młodego Władysława, o którym artystka pisała: "Poczynając od tego momentu utorował sobie drogę do Nowego Jorku, który stał się dla niego Mekką; lecz nie zważając na sukces nigdy nie ustawał w doskonaleniu swojej sztuki. Jego pracowitość była wprost zdumiewająca, a pomysłowość tak duża, że jak sama byłam tego świadkiem, jednego dnia z podziwu godną łatwością gwiżdżąc lub nucąc jakąś polską piosenkę komponował cztery dużych rozmiarów szkice węglem" (Wspomnienia i wrażenia, Kraków 1957, s. 561). Modrzejewska z radością śledziła pierwsze kroki zawodowe bratanka, lecz nie dane jej było dożyć czasów jego największej sławy, której szczyt przypadł na lata 20. ub. wieku, kiedy to wspomniana pracowitość i pomysłowość przyniosły mu owoce w wielu dziedzinach, m.in. malarstwa, plakatu, ilustracji, sztuki użytkowej i masek teatralnych.

Do Polski docierały echa tej sławy, z której dziś pozostały zaledwie okruchy. Podkreślano związki Władysława T. Bendy z krajem rodzinnym i jego zasługi dla sprawy polskiej. Były one niemałe, o czym świadczy odznaczenie orderem Polonia Restituta za działalność w czasie I wojny światowej, kiedy artysta był członkiem American Polish Relief Committee Marceliny Sembrich-Kochańskiej i Ignacego J. Paderewskiego. Wykonał wówczas wiele plakatów propagandowych adresowanych do polskich i amerykańskich rekrutów oraz ludności cywilnej. Później wspierał organizacje polonijne i uczestniczył w ich imprezach. Wątki i motywy narodowe: historyczne i ludowe, zawsze były obecne w jego sztuce. Fundacja Kościuszkowska, z którą współpracował, chlubi się posiadaniem kolekcji jego dzieł, część dorobku znajduje się w Polish Museum of America w Chicago. Niestety, dużo obrazów spłonęło w Alliance College, Cambridge Springs w Pensylwanii (1931 r.).

W Stanach Zjednoczonych największy rozgłos zyskał jako nowatorski ilustrator i twórca masek teatralnych. Najpierw była ilustracja. Artysta znany w USA pod inicjałami imion jako W.T. Benda - zajął się nią w Nowym Jorku, gdzie przyjechał około 1903 r., aby uzupełnić wykształcenie w Art Students League oraz The Chase School. Jego nauczycielami byli Robert Henri i Edward Penfield. Wkrótce nawiązał współpracę z oficynami wydawniczymi i redakcjami poczytnych czasopism, m.in.: Century Magazine, Collier's, Cosmopolitan, Life, Liberty, Scribner's, Redbook, Outlook. Przez wiele lat ilustrował powieści i opowiadania przygodowe, romanse i poematy. Były wśród nich utwory Rudyarda Kiplinga, Arthura Conana Doyle'a, Louisa Stevensona, Jamesa Curwooda. Z przekładów literatury polskiej z jego rycinami ukazała się powieść Zofii Nałkowskiej Kobiety (Women, 1920 r.). Często ilustracje tak dalece zrastały się z tekstami, że towarzyszyły im w kolejnych edycjach. Osiem rysunków do powieści Willi Cather My Antonia (1918 r.), przypominających stare drzeworyty, reprodukowano wielokrotnie i omawiano na równi z samym utworem.

W latach 20. W.T. Benda zajął się głównie portretem kobiecym, a jego rysunki stały się powszechnie znane, trafiały bowiem na okładki czasopism. Można je zobaczyć na stronach tytułowych The Shrine Magazine i Hearst's International, niekiedy też The Ladies' Home Journal, Saturday Evening Post, Every Week, Woman's Home Companion i innych magazynów ilustrowanych. Ikonografia ówczesnej prasy kobiecej w Ameryce narzucała ideał kobiecego piękna zwany American Beauty. Na długie lata przed Bendą ów kanon urody wyznaczyły z okładek nieskazitelne piękności Charlesa D. Gibsona. Słodkie Gibson's Girls zostały zdetronizowane dopiero przez Benda's Girls (oba określenia są zakorzenione w historii ilustracji amerykańskiej) reprezentujące bardziej egzotyczną urodę, a przez to tajemnicze i intrygujące. Z rysów ich twarzy i z oczu o kształcie migdałów raz wnioskowano, że mają korzenie słowiańskie, innym razem doszukiwano się pochodzenia orientalnego. Twórca nowego ideału American Beauty stał się niekwestionowanym znawcą kobiecej urody właśnie wtedy, gdy w USA postanowiono rozstrzygać o niej na drodze konkursu. Od 1921 r. odbywały się wybory Miss America, a Benda wielokrotnie zasiadał w jury. Zasiadł też - obok Tadeusza Styki - w jury konkursu Miss Polonia (1930 r.). Wystąpił nawet w roli artysty malarza w filmie American Venus (1926 r.), w którym był wątek wyborów miss piękności.

W 1914 r. zaczęła się jego największa przygoda artystyczna, czyli wykonywanie masek. Właśnie "przygoda", gdyż traktował je jako hobby i zabawę. A zaczęła się od tego, że na bal karnawałowy zrobił dla siebie maskę demona z kilkunastu warstw małych, żmudnie klejonych kawałków papieru, później odpowiednio przyciętych i pomalowanych. Zachęcony niezłym efektem artystycznym dzieła oraz wrażeniem, jakie wywarł na współuczestnikach balu, tworzył kolejne maski, którymi dekorował wnętrze pracowni. Wkrótce powstała cała galeria postaci realistycznych i fantastycznych, poważnych, komicznych, groteskowych. W 1918 r. kilka z nich znalazło się na wystawie Architectural League w Nowym Jorku, a w dwa lata później zachwyciły wydawcę Vanity Fair Franka Crowninshielda. W czasie wizyty w pracowni Bendy zastanowiło go piękno i dziwne metamorfozy masek, które - choć pozbawione życia - zdawały się odpowiadać na jego spojrzenie, a gdy artysta ubrany w orientalną szatę nakładał je na głowę, jakby ożywały. Zafascynowany magią masek wydawca zaaranżował sesję fotograficzną dla swego pisma, a potem nakłonił literata Johna J. Chapmana do obmyślenia utworu pantomimicznego z ich udziałem. W marcu 1920 r. wystawili go członkowie klubu towarzysko-artystycznego The Coffee House, m.in. występująca niegdyś z Modrzejewską Gilda Varesi, tancerka Margaret Severn, producent fortepianów Theodore Steinway, prezes Architectural League Howard Greenley oraz skrzypek Efrem Zimbalist jako akompaniator. Znacznie więcej widzów zobaczyło maski w rewii Johna Murraya Andersona Greenwich Village Follies konkurującej ze słynnymi Ziegfeld Follies. Choć pantomimiczno-taneczne numery Margaret Severn pod nieefektownym tytułem An Episode with Benda Masks znalazły się dopiero przy końcu widowiska, zostały dostrzeżone i przyjęte z entuzjazmem przez recenzentów obecnych na premierze 30 sierpnia 1920 r. Szczególnie podobały się układy w masce Złotej Bogini oraz Głupiej Dziewczyny. Inscenizacja dotarła na Broadway, gdzie gościła przez pół roku.

Powiedzieć, że maski stały się znane, to za mało. Zrobiły prawdziwą furorę! Severn rozsławiła je w USA i Europie, im też zawdzięczała karierę, o której mówiła w filmie dokumentalnym Dance Masks: The World of Margaret Severn (1983 r.). W maskach Bendy tańczyła także Grace Christie, która w 1921 r. pokazała je w Londynie w rewii The League of Notions firmowanej przez Andersona oraz znanego producenta Charlesa B. Cochrana. Stamtąd maski dotarły do teatrów rewiowych Paryża. Zainteresowali się nimi również tancerze klasyczni. Nakładał je Adolf Bolm - solista baletów rosyjskich, później Metropolitan Opera - co widać w krótkim filmie Danse macabre (1922 r.) z jego udziałem. Zwróciły uwagę dramaturgów i reformatorów sceny poszukujących - za Edwardem G. Craigem - medium posłusznego reżyserowi i najlepiej oddającego zamysły autora. Podziwiał je Eugene O'Neill, którego zainspirowały do napisania sztuk z udziałem postaci w maskach (Wielki Bóg Brown, 1926 r., I śmiał się Łazarz, 1928 r.). Wcześniej Edmond R. Jones, reżyser jego Włochatej małpy (1922 r.), wykorzystał maski w jednej ze scen premierowej inscenizacji. Wreszcie sięgnął po nie film. Pojawiły się m.in. w The Mask of Fu Manchu (1932 r.) z mrocznej serii o psychopatycznym doktorze według powieści Saxa Rohmera (nb. rycina Bendy zwiastująca druk powieści ozdobiła w maju 1932 roku okładkę czasopisma Collier's). Na zlecenie wytwórni Metro-Goldwyn-Mayer artysta wykonał też maskę Katharine Hepburn.

Jego dzieła pokazywano na licznych wystawach w domach aukcyjnych i galeriach. Wkrótce twórca znalazł naśladowców, jednak nawet dla masek, które nie wyszły spod jego ręki, powszechnie używano określenia Benda's masks.

W.T. Benda podbudował oryginalną twórczość studiami z historii masek w różnych kulturach. Poświęcił im obszerne hasło w edycji Encyklopedii Britannica z 1929 r. i książkę Masks (1944 r.) zawierającą kilkadziesiąt reprodukcji własnych dzieł oraz instrukcję ich wykonania. W latach 30. i 40. podróżował po USA, łącząc wykład historyczny z pokazem praktycznym i częścią artystyczną, w której wykonywał scenki pantomimiczne z ilustracją muzyczną własnego układu. Zmarł na atak serca 30 listopada 1948 r. w Newark Public School of Fine and Industrial Art (New Jersey) tuż przed rozpoczęciem kolejnego wystąpienia.

W Stanach Zjednoczonych twórczość W.T. Bendy przeżywa od czasu do czasu renesans, stając się obiektem zainteresowań zarówno historyków sztuki i teatru, jak i kolekcjonerów. Tylko w ub. roku ukazał się obszerny artykuł Marka B. Pohlada The Man Behind the Masks: W.T. Benda (Illustration, no 13, Spring 2005), a prof. Sears A. Eldredge i Judith Howard wygłosili na konferencji w Southern Illinois University w Carbondale interesujący wykład Wondrous Transformation, W.T. Benda & His Masks z prezentacją reprodukcji dzieł i filmu nakręconego w pracowni artysty w 1936 r.

Maski żyją nadal i intrygują swym pięknem. Miałam okazję przekonać się o tym w domach pp. Eleanor Shimler (córka W.T. Bendy) oraz Ann Taylor (wnuczka) w Connecticut, a także w siedzibie Fundacji Kościuszkowskiej i w Illustration House w Nowym Jorku, gdzie oprowadzał mnie p. Fred Taraba. Wszystkim jestem ogromnie wdzięczna za pasjonującą wyprawę w świat wyobraźni Władysława Teodora Bendy.

---------------------------------------------

Naz djęciu: Maski (1929 r.) Đ malowidło ścienne, reprodukcja zamieszczona w Encyklopedii Britannica


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tutaj aby wysłać e-mail