[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Wesołych świąt wielkanocnych
Czytelnikom, Przyjaciołom i Sympatykom

składa redakcja "Przeglądu Polskiego"

Przegląd Polski 14 kwietnia 2006


Marek Kusiba

Żabką przez Atlantyk

O klejeniu pisanek

Kolejki w delikatesach, kolejki do konfesjonałów, kolejki po gazety, zające w złocie i zające w lukrze, pisanki ręcznie malowane i naklejane. Powiatowa Lady M. strojąca figurę Jezusa nielegalnie zerwaną kocanką palmową, widłakiem goździstym i bagnem zwyczajnym tudzież pomocnikiem baldaszkowym, z których to roślin zrobiła wielkanocną palemkę. Zrywane zbiorowo zielsko jest pod ochroną, ale pod ochroną są także zrywacze, bo grzeszą w dobrej sprawie: to przecież święta, a cel uświęca środki. Jak co roku ludziom w Polsce i na emigrozie lekko odbija palemka i wydają ciężko zarobione zielone i czerwone, aby tradycji stało się zadość, a stół załamał się pod ciężarem jaj i kiełbas - na szczęśliwy koniec wielkiego postu.

Podobnie do powiatowej Lady M. zachowują się smakosze krajowej polityki. Jakby powiedział mój młodszy syn - "kleją pisanki". Nie wiem, jak mu się skleił ten neologizm, ale zapewne usłyszał którąś z naszych długich nocnych rozmów o k-raju, rzuconym na pastwę Lepperów i wszelkiej maści hochsztaplerów, lepiących durnia i robiących sobie pisanki z polityki. Nasz młodszy syn urodził się już poza krajem, i to w Wielki Piątek, próbując nam tym faktem coś zakomunikować, ale do naszych zakutych emigracyjnych łbów jeszcze nie dotarła myśl o wyjściu z polonijnych katakumb, powrocie na ojczyzny łono i z martwych powstanie.

Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać. Polska ma tę wyjątkową właściwość, że sama co kilka lat przechodzi ogólnonarodowe z martwych wstawanie, powodujące horrendalne zamieszanie. Podnoszenie się z postkomunistycznych popiołów odbywa się dzisiaj za pomocą wprowadzania 24-godzinnych sądów, zakładania kolejnych komisji nadzoru, kontroli i dyscypliny, powoływania Narodowego Ośrodka Monitoringu Mediów, oskarżania przez ministra Wassermanna starszej pani Gąsior o zniesławienie czy oskarżania generała Jaruzelskiego o zbrodnię komunistyczną - w kilka dni po odznaczeniu go przez Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Zesłańców Sybiru. Mój biedny teść-sybirak przewraca się w grobie, a razem z nim tysiące jemu podobnych w kraju i poza nim, którzy do niego nigdy nie wrócili i już nie wrócą, nawet gdyby ktoś im chciał przypiąć ten medal, rozmieniany dziś na drobne (i grube nietakty).

Nie wiem jak komu, ale mnie się Polska zaczęła znowu oddalać, zamiast przybliżać. Wyjeżdżałem z kraju weryfikacji, przeszukań i przesłuchań, i jakoś mi nie spieszno do kraju jeszcze bardziej podzielonego niż za stanu wojennego. Media wszelkiej maści pełne są oskarżeń, pomówień i wyzwisk, jakby chciały zrównoważyć wielkopostne rekolekcje w Tygodniku Powszechnym, poświęcone grzechom głównym: pysze, nieumiarkowaniu, gniewowi... Stanisław Lem zdążył na Tygodnikowych łamach skomentować polskie, i nie tylko polskie piekiełko zdankiem: "Zastanowiłem się, skupiłem i doszedłem do wniosku, że jest tylko jeden rodzaj monstrów na tej planecie - są to ludzie, a te wszystkie inne monstra to jest lipa i zawracanie głowy".

Krajowe monstra, nie tylko medialne, starają się wyszydzić każdy bardziej oryginalny pomysł, jak na przykład śmieszny, ale pożyteczny program Narodowego Centrum Kultury "Śpiewająca Polska". Dyrektor tej placówki ma 27 lat, co już budzi podejrzenia, a na dodatek chce, aby w szkołach powstało 300 chórów. Dlaczego tylko w szkołach i dlaczego tylko 300? A dlaczego nie w więzieniach, szpitalach, łącznie z psychiatrykami, jednostkach wojskowych czy klubach osiedlowych? A gdzie światowa Polonia? Czy nam śpiewać zakazano z tego powodu, że afrykański słoń nam na ucho nadepnął podczas kolejnego polonijnego safari? Polakom trudno czymkolwiek dogodzić, a jeszcze trudniej ich pogodzić.

Zamiast więc do wielkopostnie skłóconego kraju wybieram się na święta nad skute lodem jezioro Kamaniskeg. Ta nazwa jest dla mnie synonimem wymarzonej ojczyzny - oazy spokoju, pojednania, przebaczenia i powszechnego szacunku, jakim traktują się, może tylko na pokaz, ale jednak, mieszkańcy okolic Barry's Bay, zwanego dumnie, choć na wyrost "polską stolicą Kanady". Jak zwykle pójdę na liczne tam polskie nekropolie, czytać losy wyryte w kamieniu. Najbardziej ulubiony przez nas cmentarz znajduje się przy Siberia Road. Nieopodal widnieje tabliczka "Ulica Karol Wojtyła Street", prowadząca do kościoła św. Jadwigi, zbudowanego w 1914 r. przez biednych wtedy jak mysz kościelna polskich Kaszubów. Z woli kanadyjskiego biskupa od dwóch lat nie ma już w kościele polskiej mszy, choć są jeszcze ludzie o polskich korzeniach, łącznie z księdzem pochodzącym z kaszubskiej rodziny.

W kościele św. Anny w niedalekim Wilnie nie zabroniono jeszcze języka polskiego, ale jakoś nikt nie nadużywa pięknej polskiej mowy, łącznie z księdzem mówiącym kazanie po angielsku. Można by ten model przeszczepić do Polski, chociażby na okres Wielkanocy. Przecież trudno sobie wyobrazić naszą powiatową Lady Makbeth, szepczącą proboszczowi językiem Szekspira donos na sąsiadkę kradnącą z bagna bagno zwyczajne lub widłak goździsty gwiaździstą nocą...

Wesołych Świąt Wielkiej Nocy!

 

komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wysłać e-mail