Przegląd Polski 12 stycznia 2007
- "Wybrałem miejsce na ziemi" - Edward Zyman
- Koleje pracowitego życia - Z profesorem Jerzym Krzyżanowskim rozmawia Czesław Karkowski (cz. II)
- Żabką przez Atlantyk - Marek Kusiba
"Wybrałem miejsce na ziemi"

W Wierszu dla samego siebie, zamykającym tom W ogrodzie mego ojca (Toruń 1998), ostatniej zwartej publikacji zmarłego w styczniu 2001 roku Wacława Iwaniuka, znajdujemy znamienne wyznanie:
Szukałem szczęścia po świecie które było we mnie.
Podróżowałem z kraju do kraju zamiast mieszkać w domu
w rodzinnym Chełmie i bliskim mi Lublinie (...)
Pod koniec swego długiego, obfitującego w dramatyczne wydarzenia życia poety-żołnierza i emigranta, autor Ciemnego czasu podjął próbę egzystencjalnego bilansu w postaci całościowej refleksji nie tylko nad fenomenem świata zewnętrznego, stanowiącego dotąd główny obszar jego poetyckiej eksploracji, lecz również nad sobą samym: "Po latach pisania o innych/piszę dziś o sobie/szukam zdań które byłyby moim wizerunkiem". Podobnych stwierdzeń we wspomnianym tomie znajdziemy więcej. Wraca w nim poeta do świata dzieciństwa, w bliski mu krajobraz rodzinnej Lubelszczyzny, którą w Scenach wojennych nazwał centrum polskości, przywołuje zachowany w pamięci obraz bliskich mu ludzi, miejsc i zdarzeń.
Do niezwykle intensywnie obecnej w jego życiu i twórczości Polski, Wacław Iwaniuk powracał nieustannie. W pisanych na przestrzeni dziesięcioleci wierszach spotykamy liczne odwołania do rodzinnego krajobrazu, konkretnych osób bądź żywych dla niego tradycji literackich i symboli. Interesujące nas tropy znajdziemy nie tylko w książce wspomnianej na wstępie, ale także w tomach wcześniejszych: w Milczeniach (1959), Wyborze wierszy (1965), Nemezis idzie pustymi drogami (1978), Nocnych rozmowach (1987) czy w Moich stronach świata (1994).
W drugiej połowie lat 60. ubiegłego wieku przebywający w Paryżu poeta uzyskał niespodziewanie wizę, której konsekwentnie odmawiano mu w Toronto, i złożył kilkudniową wizytę w Polsce. Później nastąpił powrót symboliczny w postaci druku pierwszej, po 50-letniej banicji, książki poetyckiej Kartagina i inne wiersze (Lublin 1987). Po tym autorskim wyborze, który ukazał się nakładem niezależnej oficyny Wolna Spółka Wydawnicza Komitywa - Gdzieś w Polsce, w kraju pojawiły się tomy kolejne: Powrót (1989), Moje obłąkanie (1991) i Zanim znikniemy w opactwie kolorów (1991). Począwszy od 1981 roku swą obecność w Polsce jako twórca zaznaczał wierszami publikowanymi w renomowanych periodykach literackich i kulturalnych, najpierw w wydawanych w podziemiu Arce i Zapisie, następnie w Twórczości, Odrze, Więzi, Kwartalniku Artystycznym, Dekadzie Literackiej, Frazie i Akcencie. W 1990 roku został członkiem lubelskiego oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. W tymże roku w wychodzącym w Lublinie kwartalniku Akcent ukazał się obszerny wybór wierszy i fragment prozy wspomnieniowej pisarza oraz dwa istotne szkice przybliżające jego twórczość poetycką: Portret emigranta Janusza Kryszaka i Iwaniuk Jerzego Święcha.
Powrót w fizycznym znaczeniu tego słowa nastąpił znacznie później, bo dopiero w 1991 roku, gdy poeta przyjechał do Polski, by wziąć udział w historycznym zjeździe pisarzy krajowych i emigracyjnych w Warszawie. Wówczas po raz pierwszy od ponad półwiecza mógł odwiedzić strony rodzinne: Chełm i Lublin, gdzie spotkał się z niezwykle serdecznym przyjęciem.
W kwietniu 2006 roku w Chełmie odbyła się sesja naukowa poświęcona jego twórczości, połączona z otwarciem wystawy "Wacław Iwaniuk 1912-2001" i promocją wydanej przez Polski Fundusz Wydawniczy w Kanadzie książki Podróż w głąb pamięci. O Wacławie Iwaniuku szkice, wspomnienia, wiersze pod redakcją Jana Wolskiego, Henryka Wójcika i Edwarda Zymana.
Od dłuższego czasu trwały natomiast przygotowania do przeniesienia prochów poety do Polski. Początkowo w gronie jego kanadyjskich przyjaciół z kręgu Polskiego Funduszu Wydawniczego, instytucji, której był współtwórcą, myślano o tym, by złożyć je na lubelskim cmentarzu, miejscu wiecznego spoczynku Józefa Czechowicza i Józefa Łobodowskiego. Ostatecznie zajmujący się tą sprawą Henryk Wójcik, długoletni sekretarz i przyjaciel Wacława Iwaniuka, po konsultacji z prezesem lubelskiego oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich Bernardem Nowakiem oraz Henrykiem Radejem, organizatorem chełmskiej sesji i poetą, na którego zaproszenie Wacław Iwaniuk odwiedził Chełm w 1991 roku, zdecydował się na oddalone o pięć kilometrów od Chojna Starego - miejsca urodzin poety - Siedliszcze, gdzie pochowani są jego rodzice.
Uroczystości pogrzebowe, którym miejscowe władze nadały charakter wielkiego wydarzenia religijnego, kulturalnego i patriotycznego, rozpoczęły się 2 grudnia 2006 roku w kościele p.w. Matki Boskiej Częstochowskiej w Siedliszczu. W pożegnaniu poety uczestniczyli krewni Wacława Iwaniuka, przedstawiciele miejscowych władz i liczni mieszkańcy Siedliszcza i okolic, młodzież miejscowego Liceum Ogólnokształcącego im. Romualda Traugutta, która przygotowała prezentację wierszy poety - w sumie ponad 200 osób. Wielkiemu Emigrantowi towarzyszyli w ostatniej drodze również pisarze i badacze literatury, m.in. dr Jan Wolski i dr Magdalena Rabizo Birek z Uniwersytetu Rzeszowskiego, Bernard Nowak, Waldemar Michalski - sekretarz redakcji kwartalnika Akcent, Józef Zięba, Piotr Mordel, berliński wydawca wielu bibliofilskich tomów poety, oraz liczni przedstawiciele chełmskiego środowiska pisarskiego. Msza święta, koncelebrowana przez metropolitę lubelskiego, ks. arcybiskupa Józefa Życińskiego, który wygłosił okolicznościową homilię, i ks. dziekana Janusza Krzaka, zgromadziła wielu księży z dekanatu Siedliszcze. Ze wzruszających wystąpień wygłoszonych w kościele zacytujmy krótki fragment wypowiedzi Henryka Wójcika, znanego bibliofila i sekretarza Polskiego Funduszu Wydawniczego, od blisko trzydziestu lat związanego z Toronto, który przedstawiając sylwetkę Wacława Iwaniuka powiedział: "Był twórcą mądrym, niezależnym duchowo, niepodległym, który, mimo umizgów totalitarnej władzy, nigdy nie poszedł na kompromis. Dla nas, kolejnych pokoleń emigrantów, był i jest duchowym przywódcą oraz przykładem powinności wobec kulturalnego dziedzictwa Polski. (...) Składając urnę z prochami poety na cmentarzu w Siedliszczu przywracamy go Polsce, która była naczelną wartością jego życia. Mieszkał w Londynie i Toronto, bywał w Buenos Aires, Paryżu, Nowym Jorku i Kalifornii, ale tak naprawdę zawsze był u siebie - w polskiej kulturze, sztuce i poezji".
Na płycie nagrobnej z czarnego granitu, obok nazwiska poety oraz dat jego urodzin i śmierci, wygrawerowano zaczerpnięty z wiersza Ars poetica profetyczny wers: "Wygnany - wrócę".
Ważnym dopełnieniem uroczystości pogrzebowych było nadanie miejscowej Bibliotece Publicznej imienia Wacława Iwaniuka oraz odsłonięcie tablicy pamiątkowej z napisem: "Wybrałem miejsce na ziemi/między Lublinem a Chełmem/pola w kąkolach i ostach/i ludzi, którzy tam żyją/uparci jak sama ziemia.
Wacław Iwaniuk (1912-2001) 2 grudnia 2006, w dniu sprowadzenia prochów Poety do Siedliszcza".
Po 67 latach niezawinionej nieobecności w kraju Wacław Iwaniuk powrócił do rodzinnego domu. Wcześniej wróciły jego wiersze, bo słowa skazać na banicję nie sposób. I nie pomogą tu najbardziej nawet wymyślne restrykcje oraz "Ogromne wojska, bitne generały,/Policje - tajne, widne i dwu-płciowe", o których pisał Cyprian Kamil Norwid. Pieśń zawsze ujdzie cało.
