Przegląd Polski 4 maja 2007

Żabką przez Atlantyk

Gladiatorzy z Opola

Marek Kusiba

Gdy jechałem z krakowskiego Wielopola do Opola, nie wiedziałem, że to będzie podróż nieomal jak z Uniwersytetu Jagiellońskiego do Oksfordu. Uniwersytet Opolski, perła nadodrzańskiego grodu, robi imponujące wrażenie nawet na zagorzałych miłośnikach UJ czy bywalcach angielskiej Alma Mater. Toteż gdy stanąłem obozem w hotelu Zaodrze nad kanałem Ulgi, odczułem ulgę... Opolska uczelnia to szkoła wyższa z prawdziwego zdarzenia, posiadająca aspiracje i warunki do okupowania miejsca w szeregu najlepszych polskich uczelni. Na moją opinię na pewno nie miała wpływu kolacja na koszt organizatorów uroczystości nadania nowemu, 39. już budynkowi, imienia Bolesława Wierzbiańskiego (kolacja zawsze lepiej smakuje, gdy ktoś ją funduje), spożyta w restauracji Starka w zacnym towarzystwie. Jak wyjaśniła prof. Dorota Simonides, śląska "starka" ma mniej wspólnego z gwiazdami, a więcej ze starością, i to w formie żeńskiej...

Następnego ranka mogłem się za to przekonać, jak wygląda prawdziwa młodość lepszej części rodziny człowieczej. Młodość stawia sobie zadania ponad siły, ale ma energię i rozmach. Gdy profesor Bronisław Geremek i pani Barbara Nagórska-Wierzbiańska odsłaniali tablicę z wizerunkiem red. Bolesława Wierzbiańskiego, ja zerkałem na stojącą nieco z boku i z tyłu, skromną, skupioną i wzruszoną (do łez) autorkę tego wydarzenia.

Piszę o profesor Wiesławie Piątkowskiej-Stepaniak jako autorce z pełną świadomością paragrafów prawa autorskiego, jakie naruszam. Oczywiście jest wielu współautorów Collegium Civitas, na czele z rektorem Uniwersytetu Opolskiego prof. Stanisławem Nicieją, ale to prof. Piątkowska-Stepaniak miała wizję nazwania nowej siedziby politologii, filozofii i socjologii imieniem jednego z założycieli, wydawcy i pierwszego, wieloletniego redaktora naczelnego Nowego Dziennika. Pomysł to rewelacyjny i rewolucyjny zarazem. Zbudowano oto za kilkanaście milionów polskich złotych nowoczesny gmach w hołdzie emigracji niepodległościowej, a także i naszej, solidarnościowej. Wiem, że brzmi to nieco pompatycznie, ale nie znajduję słów wystarczająco wzniosłych, aby uniosły herkulesowy wyczyn drobnej kobiety, profesor Wiesławy. Chciałoby się skandować "Wiesława, Wiesława!", ale jakoś nie uchodzi, bo skojarzenie...

Przypisując budynek do nazwiska red. Wierzbiańskiego, a tym samym do legendy pisma i jego środowiska, otwarto zupełnie nowy rozdział, który można zatytułować "Nowy Dziennik" w Nowej Polsce - parafrazując tytuł monografii prof. Piątkowskiej-Stepaniak "Nowy Dziennik" w Nowym Świecie. Profesor-gladiator, jak nazwali swą profesorkę studenci, serdecznym uśmiechem pokrywa zapewne blizny po bojach, jakie musiała stoczyć o trwałe przedłużenie myśli i dzieła najlepszych spośród emigracji, do których należał "Giedroyc zza oceanu" - jak tu media nazywają współzałożyciela naszej gazety.

Obaj, i Jerzy Giedroyc, i Bolesław Wierzbiański byli wzorcami metra w SŹvres, gdy idzie o dziennikarstwo i redaktorstwo, nie tylko emigracyjne. Marzy mi się kształcenie w opolskiej placówce młodych dziennikarzy, z kraju i zagranicy, traktujących ten zawód jak misję i społeczną powinność. Zwłaszcza że wróciły czasy, gdy media stały się znów solą w oku. Nie tylko media, ale i uczelnie, a także ginące, jak dinozaury, autorytety. Najlepszą tego ilustracją jest lustracja oraz postępujący opór przeciw przymusowi składania upokarzających oświadczeń. Profesor Geremek odmówił, w geście solidarności z protestującymi przeciw lustracji kolegami. Spór, jaki się wokół niego rozpętał, ubliża rozumowi i poczuciu (prawa i) sprawiedliwości. Jakże wymownie zabrzmiały więc słowa profesora, wypowiedziane przed tablicą z wizerunkiem jego przyjaciela: "Ten budynek sprawi, że studenci, którzy przyjdą po naukę na tę świetną uczelnię, spytają o patrona i dowiedzą się nie tylko, kim był, ale przede wszystkim, czym jest Polska...".

Studenci mają na miejscu, w Opolu, znakomite przykłady wypełniania życiowej misji z uporem i pasją godną redaktora Wierzbiańskiego - przez profesor Wiesławę Piątkowską-Stepaniak, profesora-rektora Stanisława Nicieję i innych opolskich gladiatorów, nie wyłączając władz miasta i regionu, łożących na kulturę i naukę. Oby tylko wiedza o współczesnej studentom Polsce, Ameryce i świecie, tu, nad Odrą i kanałem Ulgi, była powodem do ulgi nie tylko w biletach autobusowych... A jak się zmęczą nauką, mogą usiąść na żelaznym krześle obok pochylonej nad książką, zaklętej w brąz Agnieszki Osieckiej albo patrzącego w dal Jerzego Grotowskiego. Poetka i wizjoner teatru, podobnie jak skromna, ale dzielna pani profesor i rektor-pasjonat pomogą im odnaleźć właściwą drogę.

komentarze, opinie, sugestie - kliknij tutaj aby wysłać e-mail