Przegląd Polski 11 maja 2007

Wiwat Polki
w amerykańskiej akademii!

JOANNA ROSTROPOWICZ-CLARK

Jakie role dawały aktorkom krakowskie i warszawskie teatry na przełomie XIX i XX wieku i jakie były skomplikowane kulisy wyjazdu z Polski Heleny Modrzejewskiej? Czy i w jakim sensie Gabriela Zapolska była feministką? Jak prąd czasu zmienił wizerunek publiczny i własny Krystyny Jandy? Co oznacza wyróżniające malarstwo Olgi Boznańskiej intensywne spojrzenie portretowanych modeli? Jaki jest symboliczny sens "rysopisów" Ewy Kuryluk, jej całunowych płócien, stygmatycznych autoportretów twarzy i łona oraz korowodu historycznych i fikcyjnych postaci w powieści Wiek 21? Dlaczego znakomita mezzosopranistka Ewa Podleś nie stała się operową diwą? Wreszcie (last, but not least!) jak wydawana od 1948 Przyjaciółka przemycała ważne dla kobiet treści w kolejnych fazach PRL-u - i jak liczne obecnie czasopisma kobiece apelują do dusz i kieszeni polskich kobiet?

Te jakże zróżnicowane i barwne problemy są tematem esejów zebranych w książce Poles Apart. Women in Modern Polish Culture, wydanej w serii Indiana Slavic Studies, chlubnie patronującej studiom polonistycznym na Uniwersytecie Indiana w Bloomington. Łatwo przetłumaczalny podtytuł książki nie wymaga komentarzy, natomiast Poles Apart jest grą słów niemającą odpowiednika w języku polskim - a zarazem dowcipnie niejednoznaczną. Poles to zarazem Polacy i bieguny. Angielski nie odróżnia gramatycznie rodzaju męskiego i żeńskiego, jest więc, mówiąc feministycznie, neutralny płciowo. Zatem biegunowo oddzielni mogą tu być Polacy i Polki, a także kolektywnie Polacy - od innych nacji. Nieprzypadkowo kryje się w tym kalamburze metodologiczny postulat wspólny wszystkim zawartym w książce studiom, a sformułowany w kończącym ją eseju prof. Haliny Filipowicz (University of Wisconsin) The Wound of History: Gender Studies and Polish Particulars (Rana historii: Studia genderystyczne i polskie cechy szczególne). Prof. Filipowicz stwierdza, że w początkowym okresie rozwoju tej dziedziny badań w Polsce jej adepci starali się przejąć ukształtowany w ośrodkach amerykańskich i zachodnioeuropejskich warsztat metodologiczny dla analizy materiału o odrębnej historycznie i kulturowo specyfice. Dla przykładu, jeśli pojęcie patriarchalizmu ma zasięg uniwersalny, kategoria kolonialności i postkolonialności w odniesieniu do Europy Środkowo-Wschodniej zawiera sieć komplikacji odmienną od układu między Zachodem i krajami Trzeciego Świata. Obecnie, twierdzi prof. Filipowicz, nadeszła pora, aby polscy naukowcy w kraju i w diasporze nie tylko modyfikowali importowany warsztat teoretyczny dla wymogów lokalnych treści, ale wzbogacali go rezultatami badań we własnym, na Zachodzie nieomal nieznanym, terenie kulturowym.

Aby ułatwić anglojęzycznemu czytelnikowi rozeznanie w polskim terenie, redaktorki książki, Helena Goscilo i Beth Holmgren, umieściły w niej studia o kobietach (i tematach), które ze względu na ich artystyczne zawody, a w kilku przypadkach także międzynarodową sławę, wykraczają poza ściśle polski kontekst.

Helena Modrzejewska

Pisząc o wyjeździe Modrzejewskiej (na zdjęc iu) z Polski, Beth Holmgren (Duke University) w eseju Kobiety publiczne, scena prowincjonalna: aktorka w Polsce końca dziewiętnastego wieku (mój przekład tego i kolejnych tytułów) zwraca uwagę na dwa charakterystyczne dla polskich norm kulturowych motywy: aktorka była przedmiotem złośliwych plotek na temat jej życia osobistego przed wyjściem za mąż za hrabiego Chłapowskiego, to raz, a dwa, w jej repertuarze było zbyt mało, zdaniem wpływowych krytyków, ról o charakterze patriotycznym. Oba zarzuty dotyczyły więc transgresji wobec patriarchalnego etosu "kobiety porządnej" i patriotycznego "matki Polki" - czyli kobiety, która przedkłada dobro ojczyzny nad szczęście (karierę zawodową) osobiste. Łamaniem zasad patriarchalnych, notoryczniej niż Modrzejewska, narażała się mieszczańskiej opinii Gabriela Zapolska - stąd też jej rozliczne kryzysy zawodowe i finansowe. Z punktu widzenia feminizmu sprawę komplikują najbardziej pamiętne postaci kobiece jej komedii teatralnych, o czym prof. Holmgren nie wspomina. Tytułowe Żabusia i pani Dulska za nic sobie mają patriarchalną strukturę społeczną, obie pomiatają mężami, a Moralność pani Dulskiej to wręcz karykatura drobnomieszczańskiej wersji matriarchatu. Kwestia do dyskusji - ponieważ, jak słusznie dowodzi autorka, Zapolska żarliwie występowała w obronie kobiet spychanych na margines przez system społeczny, w którym triumfowała klasowa i moralna kołtuneria.

Krystyna Janda

W studium Krystyna Janda: kontradykcje polskiego gwiazdorstwa Elżbieta Ostrowska (University of Alberta, Kanada) prezentuje wnikliwą analizę kariery aktorskiej gwiazdy polskiego kina. Myślą przewodnią eseju jest synchroniczność osobowości artystycznej Jandy - od jej debiutu jako wojowniczej dziennikarki w filmach Wajdy Człowiek z marmuru i Człowiek z żelaza do ról tradycyjnie kobiecych, podporządkowanych wymogom komercyjnego rynku - z przemianami polityczno-ekonomicznymi. Ale prof. Ostrowska wskazuje też na inne, bardziej subtelne czynniki, mające wpływ na profil artystyczny aktorki, oraz ostrzega przed utożsamianiem osoby z rolą. Nie tylko w filmach - także na własnej stronie internetowej, gdzie gwiazda "negocjuje" (jeden z ulubionych terminów studiów kulturowych) swój wizerunek prywatny z publicznym.

Ewa Podleś

Bohaterką eseju Heleny Goscilo (University of Pittsburgh) Przekraczanie granic i oktaw: polska diva z (po)kądzielową różnicą jest śpiewaczka operowa Ewa Podleś. Autorka przypomina, że Polska ma najdłuższą w środkowo-wschodniej Europie tradycję operową, sięgającą początków XVII wieku i kwitnącą za panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego, ale zejście Polski z mapy politycznej Europy przyczyniło się do zamknięcia (świat, ten odwieczny snob, się odwrócił) twórczości operowej w zaścianku narodowej dumy i żalu. Prof. Goscilo notuje np., że porzuconą Halkę uważano za symbol skrzywdzonej Polski. W latach PRL-u kontakty polskich artystów z zagranicznymi scenami były drastycznie ograniczone i wiemy, przed jakimi niejednokrotnie "wyborami" policyjny reżim stawiał tych, którzy mogli i pragnęli reprezentować polską kulturę na Zachodzie. W dobie obecnej powodzenie muzyki poważnej, także operowej, jest w Polsce nader osłabione ze względu na trwający od 1939 r. (nie widać końca) proces niszczenia środowiska inteligencji. W jednym z niedawnych wywiadów Ewa Podleś powiedziała, że miała wielokrotnie więcej widzów na koncertach w Seattle niż w Krakowie. Święcąc ogromne triumfy w Ameryce i Europie, nie pozwoliła jednak producentom i mediom wykreować siebie na gwiazdorską diwę, nie godzi się też na minimalizowanie swojej polskości - np. na etykietkę "amerykańska śpiewaczka polskiego pochodzenia". Zachowując pełną kontrolę nad swoją karierą artystyczną, Ewa Podleś stanowi ceniony w feminizmie wzór osobowy kobiety świadomie niezależnej.

Olga Boznańska

Esej Bożeny Shallcross (The University of Chicago) Negocjacja spojrzeń: Olga Boznańska jako portrecistka jest kolejną perełką w jej bogatym dorobku naukowo-literackim. Znawczyni malarstwa, prof. Shallcross z polotem opisuje portrety polskiej malarki (1865-1940), która całe swoje samotne dorosłe życie spędziła w Paryżu, interpretując charakterystyczną dla Boznańskiej wymowę spojrzeń w jej portretach. Wymowę, na wczesnych płótnach nieomal prowokacyjną - skoro jeden z jej modeli, malarz Paul Nauen, został w związku z jego portretem publicznie zaatakowany jako dekadent i zbereźnik - później coraz głębiej melancholijną. Mało jest w tym szkicu odniesień do kwestii genderystycznych, prócz uwagi, że Boznańska nie malowała tematów tradycyjnie kobiecych, i rejestracji faktu, że w epoce, w której zaczynała "prowokować" swoimi portretami, kobietom nie wypadało patrzeć mężczyznom prosto w oczy ani odbierać ich penetrujących spojrzeń. Sześć, łącznie z okładką, reprodukcji portretów Boznańskiej zachęca do obejrzenia wszystkich jej obrazów.

Ewa Kuryluk

Twórczość Ewy Kuryluk aż się prosi o aplauz feministek i entuzjastów postmodernizmu, nic więc dziwnego, że Maria Hanna Makowiecka (Bergen Community College) w eseju Materiał pamięci: Ewy Kuryluk tekstylne i tekstowe (auto-)reprezentacje daje popis wielostronnej analizy dzieł plastycznych i literackich autorki Wieku 21. Jej płótna, brawurowo opisane przez prof. Makowiecką i przedstawione tu na dziewięciu fotografiach, reprezentują rany kobiecości, zawierają aluzje biblijne (np. do chusty św. Weroniki), łamią niejedno tabu. Czytelników, którzy nie znają Wieku 21, zaintrygują występujące w tej (anty)powieści konfiguracje historycznych, legendarnych i literackich postaci, ich sprzeczki i skargi. Anna Karenina pisze tu własną o sobie opowieść pod wpływem Simone Weil, krytycznej wobec męskiego szowinizmu Tołstoja. Krakowianka Ann Kar, alter ego autorki, dyskutuje z Goethem i Dantem. Mojżesz pociesza Henryka Kowalskiego, ocaleńca z holokaustu, mówiąc mu, że " wbrew Treblince życie jest piękne", a pijany Malcolm Lowry atakuje Conrada za jego niewłaściwy stosunek do Afrykanów. Prof. Makowiecka konkluduje analizę stwierdzeniem, że heterofoniczne dialogi powieści zadają "rany" oryginalnym tekstom i postaciom, wywołując tym uwięzione w ich wnętrzu autentyczne głosy.

Prasa dla kobiet

W studium Przyjaciółko, Twój Styl ma Zadrę Andrea Lannoux (Connecticut College) prezentuje powojenną historię czasopism kobiecych i obecną na tym pluralistycznym polu - jak z uznaniem stwierdza - sytuację. Najstarsza Przyjaciółka okazuje się w analizie prof. Lannoux pismem na niezmiennie dobrym poziomie. Nawet w latach, kiedy na okładce musiał być Stalin, tygodnik publikował wykorzystujące nowoczesną wiedzę artykuły o wychowaniu dzieci, alkoholizmie i innych problemach rodzinnych, obok zawsze praktycznych rad dla zapracowanych kobiet z niezamożnych środowisk. Nadal wychodzi w milionie egzemplarzy. Zdziwił mnie tu mały nakład (tysiąc egzemplarzy) Zadry, czołowego czasopisma ruchu feministycznego (pytanie dla socjologów). Nie dziwi natomiast silna konkurencja pism o charakterze elitarno-rozrywkowym, skoro popyt na nie jest nadal duży.

Książkę można czytać w dwojaki sposób: ze względu na ciekawe tematy zawartych w niej esejów oraz jako lekcję aktualnego języka uniwersyteckich badań kulturoznawczych. Osobiście poddałam się wobec pojęcia metadiegetic. Chciałabym także badaczkom polskich stereotypów patriotycznych zadać podchwytliwe pytanie: ile w klasyce polskiej literatury jest "matek Polek"? Znalazłam trzy. Żadnej u Sienkiewicza. A w słynnym Do matki Polki Mickiewicza więcej jest gorzkiej ironii niż bohaterszczyzny:

Wyzwanie przyszle mu szpieg nieznajomy
Walkę z nim stoczy sąd krzywoprzysiężny.

Mickiewicz, z matki Polki i matki obcej - zawsze żywy.

Poles Apart. Women in Modern Polish Culture, Edited by Helena Goscilo and Beth Holmgren, Indiana Slavic Studies. Bloomington, Indiana 2006, s. 167.

komentarze, opinie, sugestie - kliknij tutaj aby wysłać e-mail