Przegląd Polski
25 stycznia 2008

Wyobraźnia w komputerze

Ze Zbigniewem Rybczyńskim rozmawia Hanna Kosińska-Hartowicz

Zbigniew Rybczyński (ur. 27 stycznia 1949 r. w Łodzi) - reżyser i operator filmowy. Ukończył liceum plastyczne w Warszawie. Absolwent Wydziału Operatorskiego PWSFTviT w Łodzi. W szkole zrealizował etiudy Kwadrat i Take Five. Debiutował w Se-ma-forze w 1973 r. filmem Plamuz - jednym z pierwszych w Polsce animowanych teledysków muzycznych ze Zbigniewem Namysłowskim w roli głównej.
W Se-ma-forze Rybczyński zrealizował kilka filmów z wykorzystaniem pomysłów formalnych, ukazujących różnorodne możliwości techniki filmowej. Jego filmy były entuzjastycznie przyjmowane na festiwalach: Zupa, Nowa książka, Oj nie mogę się zatrzymać, Lokomotywa, Święto, Piątek - sobota, Media, Wdech - wydech i wreszcie nakręcone w 1980 r. Tango. Film ten zdobył m.in. Grand Prix, Nagrodę Fipresci, Nagrodę FICC w Oberhausen w 1981 r., Grand Prix w Annecy 1981 r. i Oscara za najlepszy krótki film animowany w 1982 r. Tango zakończyło współpracę Rybczyńskiego z Se-ma-forem. W 1982 r. Rybczyński wyjechał z Polski do Austrii, gdzie uzyskał azyl polityczny. Po otrzymaniu Oscara w 1983 roku zamieszkał w USA.
Następne jego filmy zostały zrealizowane w technikach komputerowych, m.in. Schody (inspirowane słynną sceną z Pancernika Potiomkina Sergiusza Eisensteina), Orkiestra (Nagroda Emmy - 1990 r. - za efekty specjalne), Man-hattan, Washington, Kafka. Realizował też teledyski muzyczne m.in. dla Micka Jaggera, do piosenki Imagine Johna Lennona, dla Simple Minds, Art of Noise, Chucka Mangione, Pet Shop Boys, Alan Parson's Project, Yoko Ono, Lou Reeda, Supertramp, Rush, Lady Pank (piosenka Mniej niż zero)

Jest jednym z najbardziej znanych na świecie współczesnych autorów filmów i sztuki eksperymentalnej.

Ten fakt potwierdza kilkadziesiąt jego niezwykłych filmów, liczne nagrody - w tym Oscar w 1983 roku za krótki film Tango (pokazywany ostatnio w Nowym Jorku w 2006 roku na festiwalu polskich filmów i opisany w wielu publikacjach). Na temat jego twórczości wydano książkę Zbigniew Rybczyński. Podróżnik do krainy niemożliwości, będącą fascynującym spotkaniem z tym artystą, który na twórczy proces powstawania filmu spojrzał zupełnie inaczej niż wszyscy "tradycyjnie" myślący i pracujący realizatorzy. Jego odmienność to zastosowanie, już ponad 25 lat temu, kiedy komputery były nowością, zwłaszcza w sztuce - komputerowych technik high definition do realizacji obrazów filmowych.

"Nasz ludzki sposób myślenia, widzenia, odczuwania - jak dotąd - w małym stopniu wyraził się w tym, co zostało namalowane, napisane, sfilmowane czy nagrane na taśmę wideo. Jest w tym paradoks; obiektywnie bardzo dużo widzimy, ale bardzo mało umiemy przekazać. Dociera do nas ogromna ilość informacji, ale w sposób świadomy rejestrujemy z tego tylko niewielką część" - mówił w wywiadzie przed laty* i zdania na ten temat nie zmienił do dzisiaj.

W swoich technicznych poszukiwaniach Rybczyński stara się odkryć w rzeczywistości coś, co nie jest związane z jej realnym odbiorem. "(...) konstrukcja istnieje w świecie przez cały czas, tylko nie możemy jej pojąć". Artysta uważa, że we wszystkim ukryte są struktury, których nie znamy, a jeśli je zrozumiemy, będziemy mogli zbudować coś, co w tej chwili wydaje się tylko chaosem. "(...) jedyne, nad czym warto pracować, to odkrywanie zasad; w nauce, w sztuce, we wszystkim" - uważa.

Dziś, po wielu latach od czasów powstania Tanga, znakomitego Imagine z muzyką Johna Lennona, wideoklipów z zespołem The Rolling Stones czy wielokrotnie nagradzanego (w tym za najlepsze muzyczne wideo MTV w 1985 r.) Close to the Edit do muzyki Art of Noise oraz wielu innych produkcji, które były nie tylko filmami, ale też autorefleksją na temat samego tworzywa filmowego, artysta nadal jest wierny swoim poszukiwaniom i pasji.

Na czym polega różnica między tradycyjnym powstawaniem filmu a tworzonym Pańską metodą?

Eksperymentując, doszedłem do wielu wynalazków; zarówno od strony technicznej, jak i od strony samego procesu robienia filmu. Wymyśliłem sobie inną metodę robienia filmów. Gdybym chciał ją opisać, przypomina ona raczej metodę powstawania utworu jazzowego. Muzycznego. Nie znaczy to, że chcę się zajmować tylko filmami muzycznymi. To pisanie scenariusza nie na papierze, ale za pomocą techniki. Film powstaje od razu w jakby gotowej formie, a potem można wyrzucać, zmieniać, dodawać, montować.

W wyniku tej mojej wieloletniej pracy dziś nie wyobrażam sobie, że mógłbym robić filmy w sposób tradycyjny. Staram się zrealizować swoją wizję; mam studio dające możliwość wykorzystywania odpowiednich technologii, tych moich wynalazków. I tylko w takich warunkach mogę nadal pracować.

Każdy z Pana utworów jest obrazem jakiejś skończonej całości. W filmach kreuje Pan świat na swój sposób. Kiedyś powiedział Pan, że uważa, iż inne możliwości filmu właściwie się skończyły. Albo Pana nie interesują. Nie interesuje Pana tradycyjne robienie filmów?

Nie jest to dla mnie interesujące. Mnie interesuje realizm, a realizmem dla mnie jest po prostu proces naszego postrzegania świata. Widzimy świat, patrząc i myśląc. I to, co się dzieje w naszym mózgu, jest dla mnie realizmem. Patrzymy na pejzaż, rozmawiamy z kimś i każdy odbiera bodźce inaczej. W tym czasie pojawia się bardzo dużo różnych myśli, obrazów, jesteśmy w różnych czasach, bardzo często w przeszłości... Właśnie ten nasz proces myślenia mnie interesuje, jest fascynującym zjawiskiem. I wyznacza mi kierunek tego, co powinienem robić.

Tworzy Pan filmy na podstawie własnych przemyśleń, eksperymentówtechnicznych i artystycznych. Jest Pan autorem scenariusza, Pana dziełem są owe techniki, pomysły... Dodajmy jeszcze benedyktyńską precyzyjność i godziny spędzone przy montażu. Znany jest Pan z dokładności i pracowitości. Właściwie tylko Pan wszystko kreuje. A czy widza, odbiorcę swojej sztuki, bierze Pan pod uwagę w tym procesie? Czy jest do niego włączony?

Jest człowiek, uczestnik tej przygody, którą sobie wyobrażam. I to jest tak jak w życiu... Kiedy, na przykład, spotykamy jakąś osobę czy kilka osób, to spotkanie wyznaczy dalszy bieg zdarzeń. Ja przy realizacji filmu zakładam grupową pracę.

A ja myślałam, że jest Pan samotnym podróżnikiem.

Nie, w żadnym wypadku. Moja samotność polega tylko na tym, że chcę takie "zdarzenie" zorganizować...

...i mieć taką swobodę i możliwości techniczne, żeby móc zarejestrować upływ czasu w prawdziwym procesie tworzenia?

Tak. Zawsze sobie wyobrażałem zaproszenie znajomych, przyjaciół, żeby razem zrobić film... To musiałoby być bardzo ciekawe. Rozmawiać i razem tworzyć.

W tym, co Pan robi, jest dużo improwizacji. I ona pozostaje, mimo że w Pańskim filmowym warsztacie podstawą są technika i nadzwyczajna dokładność.

No tak, jak najbardziej. Technologia, która powstała w ostatnich 30-40 latach, to jest właśnie novum, które umożliwia improwizację, bo dotychczasowe techniki nie dawały takich możliwości. Realizacja tradycyjnego filmu jest skomplikowanym procesem, wymagającym czasu i pracy etapami.

Jak się raz nakręciło coś, scenę,to właściwie nie można już nic zmienić, bo tak było zaplanowane, zarejestrowane, wywołane. Zarejestrowane na taśmie filmowej materiały oglądało się kiedyś nawet po kilku dniach.

Tradycyjne filmowanie wymaga innych urządzeń, a to, co powstało, ogląda się też w innym miejscu, w innym czasie.

Natomiast wprowadzenie komputera i nowoczesnej technologii powoduje, że wszystkie te procesy możemy do siebie zbliżyć. I dzięki temu, że możemy wszystko robić w jednym czasie, mamy możliwość dokonywania wielu więcej wyborów. A improwizowanie jest i zawsze było bardzo ważnym elementem sztuki. To tak, jak przy komponowaniu muzyki: gra się coś i natychmiast reaguje na to, co jest złe, a co dobre, co trzeba rozwijać, a z czego zrezygnować itd. W tradycyjnej metodzie robienia filmu jest to po prostu niemożliwe. Właściwie ta metoda jest już przestarzała...

Oscar za "Tango" to była wielka rzecz,ogromny sukces. Czy wówczas zdecydował się Pan wyjechać? W Polsce w tamtych latach chyba nie miałby Pan możliwości pracowania nad tym swoim zaczarowanym technicznym światem.

Na pewno nie miałbym... Ale zdobycie Oscara nie zdecydowało o moim wyjeździe z Polski. Wyjechałem już wcześniej, do Austrii. Ale Oscar spowodował, że zdecydowałem się na wyjazd do Ameryki. Pragmatycznie myślałem, że skoro dostałem Oscara, to mam tu jakieś większe możliwości. I rzeczywiście; spotkałem się z najnowszymi technikami komputerowymi, które mogły znaleźć zastosowanie w filmie. Zafascynowały mnie. Takich możliwości nie miałbym, gdybym wtedy nie był w Stanach Zjednoczonych.

Ale to nie znaczy, że łatwiej mi dziś realizować filmy. Warunkiem powstawania tych moich filmów jest to, że będą robione tak, jak ja bym chciał. Ponieważ mało ludzi myśli podobnie jak ja, nie mam specjalnego poparcia. Mało jest tych, którzy rozumieją moją pracę, więc muszę po prostu sam finansować moje projekty, zbudować odpowiednie studio i ze swoich pieniędzy finansować filmy...

Prowadzi Pan prace badawcze w wielkiej firmie komputerowej, pracuje po kilkanaście godzin dziennie, więc kiedy ma Pan czas na twórczą pracę?

Niestety, połączenie tych dwóch zajęć jest dosyć ciężkim zadaniem, borykam się z tym od wielu, wielu lat i właściwie dlatego "nic" od dawna nie robię. To znaczy, tak mało filmów ostatnio robię. Ale nie zmieniłem swoich zainteresowań i pasji. Właściwie przez wszystkie lata pracuję nad pewnymi problemami, których wcześniej nie zdążyłem rozwiązać. I pracuję nadal nad swoimi filmami, mimo że ich nie ma.

Czyli można czekać na następny film?

Jakiś czas temu podjąłem decyzję... żeby zrobić film dokumentalny.

???

Zawsze interesowały mnie filmy dokumentalne, a dziś robi się pasjonujące rzeczy w dokumencie. Długo i dużo myślałem o naszej kilkusetletniej historii relacji między Polakami i Żydami. To tony kultury i historii.

Mam nadzieję, że nie zrobi Pan filmu antypolskiego.

Nie, będzie to film dokumentalny. Byłem już w Izraelu i nakręciłem rozmowy z wieloma ludźmi polskiego pochodzenia. Oni teraz jeżdżą do Polski i są nią zafascynowani. A w Izraelu wiele miejsc ma taki "polski" nastrój, klimat, nawet zapach...

Zdaje się, że mamy temat na następną dłuższą rozmowę...

* Cytaty pochodzą z książki Zbigniew Rybczyński, Podróżnik do krainy niemożliwości pod redakcją Zbigniewa Benedyktowicza, Warszawa 1993 r..

komentarze, opinie, sugestie - kliknij tutaj aby wysłać e-mail