Przegląd Polski
15 lutego 2008

Pożegnanie z historią

JOANNA ROSTROPOWICZ-CLARK

Pod koniec stuletniego życia Karolina Lanckorońska, była więźniarka obozu Ravensbrück, a po wojnie obywatelka Włoch, na pytanie o patriotyzm odpowiedziała, że patriotycznym Polakiem jest każdy, kto w swoim postępowaniu kieruje się dobrem Polski, niezależnie od tego, gdzie żyje i skąd pochodzi. Takim z gruntu dobrym Polakiem, który w sytuacjach konfliktowych nieomal instynktownie postępuje zgodnie z patriotycznym sumieniem, jest bohater najnowszej powieści Jerzego Krzyżanowskiego Gdybym cię opuścił... Powiedzmy od razu: mało takich postaci w powojennej polskiej literaturze, mimo od lat powtarzanych utyskiwań o "heroicznym stereotypie" Polaka, mitach bohaterszczyzny, jakie należy rewidować i obalać w ogóle, a w szczególności w odniesieniu do legendy Armii Krajowej.

Wiele się na ten stan rzeczy złożyło. Cała nowoczesna literatura podważa wergiliański model pozytywnego bohatera, w którym nakaz etosu, moralnego obowiązku nieodmiennie triumfuje nad pokusami niższego rzędu. W literaturze polskiej bodaj jeden Sienkiewicz odważył się stworzyć postaci nieskazitelnie szlachetnych wojaków, Skrzetuskiego i Wołodyjowskiego (i równie dzielne panny), ale umieścił ich w odległej historii, to raz, a dwa, otoczył barwną galerią nader zróżnicowanych etycznie rodaków, co przyczynia się do trwałej popularności Trylogii u kolejnych pokoleń czytelników. W powieściach innych wielkich realistów, Prusa i Żeromskiego, losy wartościowych Polaków komplikują tyleż przeciwności zewnętrzne, co ich wewnętrzne rozterki.

POWOJENNE, SOCREALISTYCZNE PRÓBY tworzenia na "zamówienie społeczne" pozytywnych bohaterów nowej epoki zmarły w zarodku, a długotrwałą na to reakcją stała się postawa ironiczna lub wręcz prześmiewcza wobec wszelkich idealizmów, czemu sprzyjała (wśród innych czynników) polityka kulturalna w postalinowskim PRL-u. W sferze tematu polskich wysiłków zbrojnych podczas drugiej wojny światowej zapanowała inna, jakby kompromisowa konwencja: tragicznego szańca, na którym ginęła oszukana przez cynicznych dowódców akowska młodzież. Ponieważ prawda o podwójnym wrogu była do końca PRL-u absolutnym tabu, akcja tych utworów literackich czy filmowych, niejednokrotnie o dużej wartości artystycznej, nie wychylała się na wschód od Warszawy. Ogromny obszar tematyczny: horyzontalna i pionowa historia Armii Krajowej, a także saga żołnierska Polaków na wszystkich frontach drugiej wojny, pozostały poza literaturą, filmem i teatrem. Kiedy wreszcie po przełomie 1989 r. tama runęła, środowisko twórcze, wcześniej zjednoczone w opozycji do reżimu, ogarnęło jakby znużenie i dezorientacja. Bliska historia przyćmiła tamtą, tyleż odległą, co skażoną bakcylem kłamstw i oportunistycznych denuncjacji.

A ŚWIADKÓW-UCZESTNIKÓW została już tylko nieliczna garstka. Akowscy poeci, którzy debiutowali podczas wojny, wszyscy polegli. Wiemy, jaki los spotkał wielu, którzy przeżyli i pozostali w kraju. Tym, którzy wybrali emigrację, warunki życia i izolacja odbierały wolę pisania. (Jednym z wyjątków, potwierdzających regułę, był Józef Mackiewicz). Wybitni prozaicy spoza kręgu lewicowego, Włodzimierz Odojewski, Wiesław Myśliwski, Janusz Krasiński, byli podczas wojny nastolatkami i ich świadectwa nie ogarniają doświadczeń bojowych akowskiej partyzantki, jakkolwiek w różnym zakresie nie są im obce. Minęło blisko dwadzieścia lat wolnej Polski, zanim Andrzej Wajda, wielki animator narodowego sumienia, zrealizował filmowy Katyń. Zapewne sięgał do opracowanej przez prof. Jerzego Krzyżanowskiego, wydanej w 2005 r. antologii Katyń w literaturze polskiej.

Urodzony w 1922 r. Jerzy Krzyżanowski był żołnierzem AK od powstania organizacji do uwięzienia przez Sowietów w 1941 r. Po wojnie skończył w Warszawie polonistykę - gdzie wykładał jego ojciec, wybitny historyk literatury Julian Krzyżanowski - ale zaproszony przez kalifornijski Uniwersytet Berkeley w 1959 r. pozostał w USA i stał się jednym z pionierów tutejszych katedr polonistycznych. Nawiązał też kontakty z emigracyjnym środowiskiem akowskim i stopniowo, równolegle z pracą literaturoznawczą zaczął publikować książki poświęcone historii polskiego podziemia wojskowego z lat okupacji i jego wybitnym przywódcom, ofiarom obu okupantów. Trudno się więc dziwić, że w którymś momencie miłość do literatury, z Sienkiewiczem i Hemingwayem wśród ulubieńców, i żołnierska miłość ojczyzny doprowadziły do mariażu, z którego sypnęły się (już pięć) powieści. Ich trzon tematyczny stanowią wątki biograficzne postaci historycznych i doświadczenia osobiste, ale w każdej kolejnej historyk zdaje się swobodnie ustępować beletryście, postaci autentyczne - fikcyjnym.

BOHATER GDYBYM CIĘ OPUŚCIŁ... Stanisław Ziembiński jest synem warszawskiego szewca, ma siedemnaście lat, kiedy wybucha wojna. W drodze z Warszawy na wschód, z zamiarem wstąpienia do wojska, podczas nalotu ginie jego ojciec. A więc szewczyk, prostoduszny na progu dorosłego życia, sierota - czyli postać trochę jak z Soli ziemi Wittlina, jak z opowieści o żołnierzach tułaczach, tradycyjnie bliższa ludowej baśni niż rycerskiego eposu. Ta jakby pospolitość, zwykłość młodziutkiego warszawiaka pozwala tym ostrzej uwypuklić ogrom wydarzeń, w których przyszło mu czynnie brać udział. We wrześniu walczy z Niemcami, po kapitulacji, w okupowanym przez Sowietów Lwowie Służba Zwycięstwa Polski (prekursorka AK) zleca mu obserwację kolaborującego środowiska polskiej inteligencji ("krzykliwy" Borejsza, "odpychający" Ważyk); aresztowany przechodzi przez sowieckie więzienia, łączy się z armią Andersa (Dywizja Kresowa), jest ciężko ranny pod Monte Cassino, nie bez wahań pozostaje na Zachodzie i w powojennym Londynie raz jeszcze godzi się konspirować, śledzić generała Tatara... Wreszcie emigruje do Ameryki.

MOGŁOBY SIĘ WYDAWAĆ, że taki zamiar powieściopisarski skazany jest na niepowodzenie ze względu na panoramiczny charakter aż tylu historycznych scenerii w jednej, niespełna 300-stronicowej książce. Że tak się nie stało, jest artystycznym sukcesem autora, któremu udało się tchnąć życie w postać programowo przeciętnego bohatera, nakazać czytelnikowi troskę o jego losy. Potęguje tę troskę i pobudza do melancholijnej zadumy wprowadzenie alternatywnych zakończeń kolejnych epizodów: w każdym Stach bądź ginie, bądź wynurza się z wojennej zawieruchy. Wielki plus stanowi tu także autentyzm potocznej - żołnierskiej, warszawskiej, lwowskiej - polszczyzny, przetykanej tekstami piosenek, anegdotami, żartami, a nawet (Stach obraca się w różnych kręgach) profesorską łaciną!

Oczywiście są w Gdybym cię opuścił... kobiety. Trzy, jak przystało na konwencję baśniową. Każda reprezentuje określony kobiecy typ i etap w romansowych doświadczeniach młodego mężczyzny. Na typ erotycznej inicjatorki autor wybrał lwowską Żydówkę z zamożnego inteligenckiego domu - pannę "swobodnych obyczajów", bo taka była "moda wśród tej lewackiej młodzieży". Zakochana w Stachu Krystyna odnajduje go jako aliancka pielęgniarka i rannego pod Monte Cassino doprowadza do zdrowia. Inteligentna, piękna, zaradna, jest pozytywną postacią, ale... nie kandydatką na wielką miłość. Jej najbliższa rodzina wychodzi nie tylko cało z wojny, ale i w bardzo dobrej, dzięki zaradności, sytuacji materialnej. Wszystko prawdopodobne, jednak w duchu stereotypu, którego busola odwraca się od grozy cudzego cierpienia. Następna kobieta to prowincjonalna angielska wdowa, też dobrego serca i też nie na resztę życia. Wreszcie, w Ameryce, Stach spotyka dziewczynę-cud, córkę amerykańskich Polaków. Dopełnia marzenia kariera zawodowa. Czyżby więc happy end? Nie. Ostatni epizod ma tylko jedno, bolesne zakończenie.

POWIEŚĆ OTWIERA I ZAMYKA scena spotkania bliźniaczych weteranów przy warszawskim pomniku AK w pobliżu gmachu Sejmu. Jeden został, drugi wyjechał, nieważne który, jeśli obaj czują to samo: wierność sprawie. Ich rozmowa, właściwie monolog, stanowi jakby elegijną oprawę opowiedzianej historii - zarazem pogodnej i przesyconej smutkiem, dawno jak baśń minionej i wciąż głęboko żywej. Będzie na pewno wracać, nawiedzać nowe pokolenia pisarzy. Ale już dziś hołd należy się tym, co widzą i opisują z własnej, nieskażonej pamięci.

 

Jerzy R. Krzyżanowski, Gdybym cię opuścił...
Norbertinum, Lublin 2007, s. 282, cena 18 dol. plus 6,50 dol. porto w przypadku zamówienia z wysyłką
(do nabycia w Księgarni Nowego Dziennika)
tel. (212) 594-2386; e-mail: ksiazki@dziennik.com; strona internetowa: www.ksiazkionline.com

komentarze, opinie, sugestie - kliknij tutaj aby wysłać e-mail