Przegląd Polski
14 marca 2008

Emigracyjna podróż bez końca

GRAŻYNA KOZACZKA

Czesław Karkowski, Kamienna drabina, Norbertinum, Lublin 2008, s. 168, cena 10 dol. plus 6,50 dol. porto w przypadku zamówienia z wysyłką (do nabycia w Księgarni Nowego Dziennika) tel. (212) 594-2386; e-mail: ksiazki@dziennik.com; www.ksiazkionline.com

Literatura amerykańska jest jedną z najbardziej introspekcyjnych literatur świata zachodniego. Już XVII-wieczni przybysze na "Mayflower" roztrząsali i tłumaczyli zarówno sobie, jak i światu przyczyny opuszczenia rodzinnej Anglii oraz podjęcia tak niebezpiecznej i niepewnej podróży do nowej ziemi, ziemi obiecanej.

Była to dla nich poważna w swych konsekwencjach decyzja. Przede wszystkim musieli odejść od wszystkiego tego, co lubiane, drogie, kochane, jak również od tego, co znienawidzone, ale zawsze znane, swojskie i zrozumiałe. Jednak to oczywiście nie wszystko, gdyż po tym odejściu nadchodziła szansa na nowy początek, jakże podniecająca, a zarazem przerażająca.

Tak więc, począwszy od XVII-wiecznych pielgrzymów, amerykańscy pisarze reprezentujący kolejne fale emigracji czy grupy etniczne nie tylko badają psychikę tych, którzy śmieli odejść i rozpocząć na nowo, ale również próbują zdefiniować pojęcie sukcesu. Bowiem to właśnie sukces osiągnięty w nowych warunkach najlepiej usprawiedliwia decyzję o emigracji. Bez wątpienia Kamienna drabina (Norbertinum, 2008, 168 stron), nowa, znakomita powieść Czesława Karkowskiego, autora od dawna zamieszkałego w Stanach Zjednoczonych, należy do tego właśnie ciekawego nurtu literatury amerykańskiej tworzonej w językach innych niż angielski (kategoria uznana od dawna przez Modern Language Association).

Kamienna drabina, powieść o silnych wątkach autobiograficznych (a może nawet mamy tu do czynienia z roman ą clef), wprowadza czytelnika w fascynujący nowojorski świat, środowisko polskich emigrantów solidarnościowych z wczesnych lat 80. ub. wieku.

POWIEŚĆ ROZPOCZYNA SIĘ MONOLOGIEM WEWNĘTRZNYM, który brzmi jak pisany prozą poemat. Używając pięknego poetyckiego języka pełnego metafor, oksymoronów i pytań retorycznych, szkicuje tematykę powieści i zarysowuje postać głównego bohatera. Wnikliwe przemyślenia autora obiecują bardzo aktualną powieść o postmodernistycznym świecie i postmodernistycznym bohaterze, który w ciągłym tworzeniu i przetwarzaniu swego życia poszukuje sensu istnienia na tle nowojorskiego zgiełku końca XX wieku. Narrator rzuca czytelnikowi wyzwanie pytaniem: "A może właśnie w tym procesie niszczenia i budowania, dekonstrukcji i konstrukcji, niepokoju i poczucia niespełnienia tkwi największa prawda, objawia się twórcza siła życia, nieustannego dążenia, braku zaspokojenia, podstawy wszelkiej innowacji, wynalazczości, pomysłowości?".

Odpowiedź sugerują koleje życia Henryka Frankowskiego, bohatera Kamiennej drabiny, którego czytelnik spotyka dosłownie w medias res, czyli w trakcie rozmowy z żoną Celiną podczas jazdy nowojorskim metrem do pracy. A ich rozmowa, jak wiele innych w tej powieści, toczy się na temat życia emigracyjnego i próby zdefiniowania emigranckiego sukcesu. (Sam fakt rozpoczęcia fabuły w podziemnej kolejce można odczytać jako metaforę emigranckiego losu). Akcja obejmie w sumie ponad dwadzieścia lat życia Henryka, a jest relacjonowana w trzeciej osobie przez narratora, który przynajmniej częściowo utożsamia się z głównym bohaterem. Inne postacie poznajemy w bardzo ograniczonym zakresie. Wydawać się może nawet, że nie są specjalnie ważne. Czasami poprzez kontrast definiują Henryka, dodają barw i szczegółów do jego portretu. Tworzą jedynie kanwę dla najistotniejszego celu, jakim jest zgłębienie duszy głównego bohatera.

ŚLEDZIMY Z UWAGĄ EMIGRANCKIE PERYPETIE HENRYKA, bo jakże dobrze go rozumiemy. Przecież tyle mamy z nim wspólnego. Frustracja i zmagania z językiem angielskim, upokorzenia, powolne wspinanie się po szczeblach kariery zawodowej, poznawanie miasta, stopniowy rozkład małżeństwa, walka o życie ze śmiertelnymi chorobami oraz ponowna próba odbudowania szczęścia rodzinnego z nową partnerką. Lecz istota życia Henryka to nie tylko sfera działań, ale przede wszystkim sfera intelektualnych przemyśleń i nastrojów. To wrażliwość artysty na tworzone przez człowieka piękno słowa, obrazu, dźwięku czy też piękno otaczającej nas wszystkich natury. Jako czytelnicy przywiązujemy się do bohatera, lubimy go, chcemy, żeby przetrwał, żeby mu się powiodło, bo w głębi duszy czujemy, że jest on każdym z nas. Odnajdujemy się w nim i uczymy się od niego. A na końcu powieści z żalem go żegnamy. Chcielibyśmy się upewnić, że happy end jest możliwy, zobaczyć, jak poradzi sobie ze szczęściem, czy Karolina ochroni go przed goryczą starzenia się, jak poradzi sobie ze świadomością cykliczności bytu, z ciągłymi powrotami do tego samego modelu życia. Czy zadowoli go sukces, którego istotę tłumaczył kiedyś Celinie: "Tymczasem zwłaszcza tam, w kraju, nie widzi się podstawowej sprawy; tego, że tysiące, dziesiątki tysięcy nas, świeżych emigrantów, dorobiło się tutaj pozycji, silnie zakorzeniło się w społeczeństwie, znalazło się w solidnych strefach klasy średniej. Amerykańskiej klasy średniej. To przecież ogromny sukces".

W kończącej książkę nocie "Od autora" Czesław Krakowski nie ukrywa, iż "... celem powieści jest przedstawienie bardziej zbliżonego do rzeczywistości wizerunku typowych współczesnych polskich emigrantów - między innymi w Ameryce". Pisarz z pewnością osiągnął swój cel, po mistrzowsku kreśląc zarysy emigranckiego życia, ale można by polemizować z klasyfikacją tego portretu jako typowego, choć niewątpliwie wszystkich emigrantów łączą pewne wspólne cechy. Uważam, że szczególną zaletą tej powieści jest właśnie odejście od typowości i uogólnień, a doskonałe uchwycenie charakterystyki specyficznego środowiska ludzi ukształtowanych przez przełomowe wydarzenia historyczne w Polsce i niejako pchniętych na drogę emigracyjną. Ta grupa różni się w sposób zasadniczy od wcześniejszych przybyszów z Polski - tych, co przybywali tu "za chlebem", innych zmuszonych do pozostania poza granicami kraju w wyniku II wojny światowej czy też czystek z lat 60., a nawet najmłodszej grupy wyrosłej już po obaleniu komunizmu.

EMIGRANCI UKAZANI W KAMIENNEJ DRABINIE to ludzie wykształceni, inteligentni, o dużej chęci i sile przebicia. Są obywatelami świata - nie skupiają się na roztrząsaniu przeszłości w Polsce, nie odwołują się do patriotycznych symboli i haseł. W przeciwieństwie do wcześniejszych fal nie trzymają się kurczowo religii jako kompasu moralnego czy też wyznacznika etniczności. Mimo że utrzymują kontakty towarzyskie z rodakami, nie odczuwają skrępowania mieszkając i pracując w środowiskach wieloetnicznych. Z zaangażowaniem poznają i wykorzystują amerykańskie możliwości, a nawet przywiązują się i zaczynają darzyć uczuciem nowe miejsce, które ich przygarnęło. Pisarz z wielką wrażliwością przedstawia te budzące się uczucia we wzruszających opisach reakcji Henryka i Celiny na atak 9/11.

Powieść Karkowskiego przesiąknięta jest miłością do Nowego Jorku. Dla Henryka to nie miłość od pierwszego wejrzenia, ale powolna akceptacja zarówno piękna, jak i brzydoty miasta. Podczas lektury mamy wrażenie, że samo miasto - niczym istota żyjąca - jest jedną z najważniejszych postaci tej powieści. Miasto z całym jego niepokojem, z ciągłym zgiełkiem, kakofonią różnorodnych głosów i kultur. Miejsce pełne sprzeczności, gdzie luksus sąsiaduje z biedą, a ciche, senne zaułki z ruchliwymi arteriami. Pisarz z wielkim talentem przedstawia ogrom Nowego Jorku, wprowadzając swoich bohaterów w ciągły ruch. Bez ustanku przemierzają szalone odległości - poruszają się samochodami, rowerami, metrem - na powierzchni ziemi i w jej wnętrzu. Są jakby w podróży bez końca. Czyżby autor sugerował metaforę losu emigranta? A może po prostu losu człowieka?

MIMO NIEUSTANNEGO PĘDU pisarz nie zapomniał o momentach zachwytu nad delikatnym i ulotnym pięknem: "Henryk posuwał się coraz wolniej w górę chodnikiem... Rozejrzał się. Cud natury! Wszystko w lodowej skorupce - i pnie drzew, i krzewy, i igły świerków, i siatka płotu drucianego - lśniły w słońcu, załamywały światło, błyszczały. Słońce oślepiało, raziło światło ślizgające się i odbijające od lodu". Autor również wprowadza czytelników w swoistą atmosferę polskiego Greenpointu czy mniej znanych okolic Bronksu. Czesław Karkowski, który mieszkał na Bronksie przez ponad dziesięć lat, z wielką sympatią oprowadza nas po zalesionych obrzeżach dzielnicy, po cmentarzu Woodlawn z grobami sław, jak Irving Berlin, Duke Ellington, Herman Melville czy Roland Macy. Prowadzi nas do prawie całkowicie zapomnianego domku Edgara Alana Poego. Autora wyraźnie pasjonuje literacka historia Nowego Jorku; wplata w swoje komentarze o mieście głosy innych pisarzy, takich jak np. wspomniany już Melville. Odwołuje się również do opinii piszących o Ameryce znanych cudzoziemców, jak Rudyard Kipling i William Archer.

Kamienna drabina to literacka analiza dwudziestu lat w życiu emigranta, swoisty bilans robiony na półmetku, który prowadzi Henryka Frankowskiego do akceptacji i afirmacji. W Ameryce odnalazł swoje miejsce. Dostał szansę na nowe życie; gdyby nie niefortunne w tym przypadku skojarzenia religijne, można by powiedzieć, że narodził się na nowo. Spełnił się zawodowo pracując w największym i najsłynniejszym nowojorskim muzeum, przekonał się, że jeszcze nie jest za późno na głęboką miłość, i zrozumiał, że Nowy Jork powoli i prawie niezauważalnie stał się jego domem - domem wygodnym i lubianym. Powitanie lotniskowego urzędnika: Welcome home, Mr. Frankowski, już nie będzie szokować, a raczej napawać zadowoleniem.

Książka Czesława Karkowskiego, napisana pięknym i pełnym liryzmu językiem (z licznymi aluzjami do klasyki literatury polskiej), oprócz wartości czysto literackich, przekazuje głębokie filozoficzne, psychologiczne i socjologiczne prawdy o losie polskiego emigranta na przełomie wieków. To powieść, którą nie tylko powinniśmy wszyscy przeczytać, ale którą powinniśmy obdarzyć wszystkich naszych krewnych, przyjaciół i znajomych w Polsce. O ile przyjemniejsze byłyby nasze wizyty za oceanem, gdyby dzięki Kamiennej drabinie nasi bliscy zrozumieli istotę emigranckiego doświadczenia, naszego doświadczenia.

komentarze, opinie, sugestie - kliknij tutaj aby wysłać e-mail