Przegląd Polski
18 kwietnia 2008
- Wileńskie tropy autora "Polski Jagiellonów" - Z Ewą Beynar-Czeczott rozmawia Romuald Mieczkowski
- Nie ma bułek! - Jacek Fedorowicz
- Wrocław - the meeting place - Małgorzata Markoff
- Żabką przez Atlantyk - Marek Kusiba
Wrocław - the meeting place
Prof. Jakub
Tyszkiewicz,
historyk z Uniwersytetu Wrocławskiego,
i prof. Sara
Lennox z Wydz. Germanistyki
na University of Massachusetts w Amherst Đ organizatorzy konferencji
o Wrocławiu
Stolica Dolnego Śląska, nazwana przez Normana Daviesa "kwiatem Europy", przyciąga nie tylko rzesze turystów, ale także budzi coraz większe zainteresowanie zagranicznych historyków.
Zróżnicowanie kulturowe, fascynująca historia Wrocławia oraz jego multietniczne dziedzictwo były tematem konferencji naukowej: "Wrocław/Breslau: Polacy, Niemcy, Żydzi i ich miasto", która odbyła się 11 kwietnia na University of Massachusetts w Amherst. Jej organizatorzy: profesor Jonathan Skolnik z Wydziału Germanistyki i profesor Jakub Tyszkiewicz, historyk z Uniwersytetu Wrocławskiego, zaprosili do dyskusji uczonych z USA, Niemiec i Kanady.
Konferencja, która odbyła się w imponującym National Yiddish Book Center, była możliwa dzięki ogromnemu wsparciu ze strony prof. Sary Lennox z Wydziału Germanistyki i prof. Roberta Rothsteina z Wydziału Literatury i Języka Polskiego. Licznie zgromadzoną, nie tylko akademicką publiczność (większość osób była co najmniej raz we Wrocławiu!) powitał prof. Rothstein, żartując, że muzycznym motywem konferencji powinna być Uwertura Akademicka (której częścią jest Gaudeamus igitur) Johannesa Brahmsa z 1880 r., skomponowana w podziękowaniu za doktorat honoris causa otrzymany na Uniwersytecie Wrocławskim. Miłą niespodzianką były pozdrowienia (w formie krótkiego nagrania wideo) przesłane przez prezydenta miasta dr. Rafała Dutkiewicza i rektora Uniwersytetu Wrocławskiego prof. Leszka Pacholskiego.
Till van Rahden z Université de Montréal, autor książki poświęconej wrocławskim Żydom w XIX wieku, zabrał głos jako pierwszy. Jego referat nosił tytuł Pluralizm i granice tolerancji: Johannesgymnasium 1865-1914. W połowie XIX w. we Wrocławiu wybudowano kilka nowych szkół średnich, ale przypadek Johannesgymnasium był szczególny. Liberalne władze miasta postanowiły stworzyć szkołę, w której zarówno uczniowie, jak i nauczyciele: protestanci, katolicy i żydzi mieliby takie same prawa i przywileje, a wszystkie trzy wyznania traktowano by równo. Idea ta nie spodobała się jednak ani władzom pruskim, ani licznym katolikom. Spory trwały kilka lat, podczas gdy wybudowane za ogromne pieniądze gimnazjum stało puste. Van Rahden zacytował katolicką gazetę Breslauer Hausblätter, która ostrzegała: "Żydowskie i antychrześcijańskie elementy zaczną uzurpować sobie prawo do nauczycielskich posad, aby zatruwać młode umysły magicznym wywarem postępu".
Dopiero w 1869 r. pruski sejm zaakceptował Johanneum, które otwarto trzy lata później. Spośród trzynastu nauczycieli dwóch było pochodzenia żydowskiego.
Wrocławskie gimnazjum było szkołą wyjątkową, gdyż promowano w nim ideę moralności uniwersalnej, ani szczególnie chrześcijańskiej, ani żydowskiej, lecz po prostu "ludzkiej". W dyskusji poprowadzonej przez prof. Lois Dubin ze Smith College van Rahden dodał, że po 20 latach Johanneum - publiczna szkoła tylko dla chłopców - stało się najbardziej ekskluzywną szkołą we Wrocławiu.
Nieco innĄ tematykĘ poruszyła Deborah Ascher-Barnstone z Washington State University w wykładzie Inny modernizm - świat sztuki we Wrocławiu międzywojennym. Specjalistka w dziedzinie historii architektury niemieckiej i autorka publikacji o sztuce wrocławskiej w okresie Republiki Weimarskiej podkreśliła, iż w międzywojennym Wrocławiu mieszkali artyści, architekci i kolekcjonerzy zwolennicy modernizmu, ale nie awangardy. Wrocław przyciągał współczesnych twórców, którzy cenili wolność artystyczną. Już w 1918 r. działało we Wrocławiu co najmniej 20 stowarzyszeń architektonicznych i artystycznych. W roku 1920 Towarzystwo Artystów Śląskich zorganizowało ogromną wystawę impresjonistów.
Prof. Ascher-Barnstone wspomniała też o roli wrocławskiego Muzeum Sztuk Pięknych z bogatą kolekcją arcydzieł niemieckich, od średniowiecza po czasy współczesne, i rosnącym prestiżu Państwowej Akademii Sztuki. Druga część wykładu poświęcona była działalności wrocławskich architektów: Adolfa Radinga i Hansa Scharouna oraz wywodzących się z grupy Bauhaus: Oskara Schlemmera i Georga Muche. Budynki w stylu Neues Bauen, pokłosie wystawy "Mieszkanie i miejsce pracy", zorganizowanej w 1929 r. we Wrocławiu, zaprojektowane m.in. przez Radinga i Scharouna, do dziś oglądać można w tym mieście. Proste, funkcjonalne i racjonalnie zaplanowane konstrukcje ze szkła, tynku i stali były odpowiedzią na dramatyczny kryzys mieszkaniowy po pierwszej wojnie światowej.
Pod koniec wystąpienia prof. Ascher-Barnstone opisała świat wrocławskich kolekcjonerów sztuki, z których 90 proc. stanowili zamożni Żydzi. Dla przykładu - Carl Sachs zgromadził m.in. dzieła Muncha, Whistlera, Renoira, Picassa, Matisse'a i Liebermanna, jednak w 1932 r. przekazał znaczną część zbiorów na rzecz Muzeum Sztuk Pięknych i na zawsze opuścił Niemcy. Z kolei przemysłowiec Max Silberberg był posiadaczem największej kolekcji prac impresjonistów w całym kraju: van Gogha, Matisse'a, Milleta i Cézanne'a. W 1935 r. jego kolekcja została sprzedana na tzw. aukcji żydowskiej w Berlinie.
Uczestnicy konferencji ciepło powitali prof. Abrahama Aschera, historyka dziejów Rosji początków XX w., urodzonego w 1928 roku we Wrocławiu. Ostatnio Ascher wydał książkę Społeczeństwo w stanie oblężenia: wrocławscy Żydzi w okresie nazizmu i temu zagadnieniu poświęcił swoje wystąpienie. W latach 20. żyło we Wrocławiu ok. 23 tysięcy Żydów - była to trzecia co do wielkości społeczność żydowska w Niemczech. Po dojściu Hitlera do władzy większość wrocławskich Żydów była przekonana, że nazizm nie potrwa długo, gdyż jest ruchem zbyt fanatycznym i irracjonalnym.
Prof. Ascher wyjaśnił, że to właśnie w XIX-wiecznym Wrocławiu narodziły się dwa odłamy judaizmu: konserwatywny i reformowany. Wysokim prestiżem cieszyli się żydowscy lekarze i adwokaci, z Wrocławia pochodziło 4 laureatów Nagrody Nobla w naukach ścisłych. Żydzi byli niemal całkowicie zintegrowani ze społeczeństwem wrocławskim, choć pewne stanowiska, np. w armii lub rządzie, nadal były niedostępne. Od 1887 do 1933 r. trzech Żydów piastowało funkcję przewodniczącego Rady Miejskiej.
Ascher dodał jednak, że w latach 30. Hitler cieszył się we Wrocławiu wyjątkową popularnością, a w wyborach ponad 43 proc. mieszkańców głosowało na nazistów. Początkowo większość Żydów nie przyjmowała do wiadomości nazistowskich oświadczeń, że nie są "prawdziwymi Niemcami". Ascher stwierdził, iż wraz z pogarszającą się sytuacją polityczno-ekonomiczną Żydzi zaczęli wykazywać się większą religijnością, tworzyli organizacje charytatywne mające na celu pomoc najuboższym członkom społeczności, organizowali naukę dla uczniów wyrzuconych z niemieckich szkół, przygotowywali imprezy teatralne, muzyczne i filmowe, kiedy żydowscy artyści nie mogli znaleźć zatrudnienia.
Trzy ostatnie referaty nawiązywały do historii powojennego Wrocławia. Prof. Gregor Thum, ambasador Wrocławia i autor wielokrotnie nagradzanej książki Obce miasto. Rok 1945 opowiedział o złożonym procesie wysiedlania Niemców po wojnie i intensywnej polonizacji miasta. W wykładzie zatytułowanym Przerwane więzy: tworzenie monoetnicznego miasta po roku 1945 przedstawił bolesne losy Polaków i Niemców, którzy przez 2 lata mieszkali razem w doszczętnie zniszczonym Wrocławiu. Niemieccy robotnicy pracowali przy odgruzowywaniu i odbudowie, a skuteczna działalność poczty zależała od... niemieckich listonoszy, którzy w przeciwieństwie do napływającej ludności doskonale znali wszystkie ulice. Kiedy w 1948 roku przesiedlenia dobiegły końca, władze przystąpiły do akcji zacierania wszelkich niemieckich śladów w miejscach publicznych. Prof. Thum zaprezentował kilka fotografii ukazujących wrocławskie budynki, z których całkowicie usunięto niemieckie nazwy. Dodał, że cegła ze zburzonych wrocławskich domów przeznaczona była na odbudowę Warszawy. Tymczasem w mieście osiedlali się Polacy wysiedleni z Kresów, mieszkańcy innych polskich miast, chłopi, wybitni uczeni, m.in. Hugo Steinhaus i Ludwik Hirszfeld oraz Żydzi, z których część przeżyła wojnę w Związku Radzieckim. Przez lata jednak nowi mieszkańcy miasta mieli poczucie tymczasowości i niepewności. Dopiero po roku 1989 nastąpiły próby zjednoczenia polskich, niemieckich i żydowskich wrocławian. Doszło do otwartej debaty na temat przeszłości miasta.
Powojennymi losami wrocławskich Żydów zajęła się dr Karen Auerbach z Brandeis University. Tematem jej wystąpienia była Emigracja, repatriacja, antysemityzm: życie polskich Żydów we Wrocławiu w latach 1956-60. Dr Auerbach nadmieniła, że po roku 1946 ok. 50 proc. Żydów mieszkało na Dolnym Śląsku. W połowie lat 50. jidysz w żydowskich szkołach zastąpiony został językiem polskim. Żydzi zaczęli być zwalniani ze stanowisk administracyjnych, dochodziło do antysemickich incydentów. Wiele osób złożyło podania o emigrację.
Konferencję zakończył prof. Jakub Tyszkiewicz referatem Świadomość multietnicznego Wrocławia w polskim dyskursie po 1989 roku. Prelegent przedstawił zmiany w świadomości polskich mieszkańców Wrocławia wobec wielokulturowej przeszłości miasta, które zaszły po roku 1989. Podkreślił, iż proces ten był wynikiem przemian demokratycznych w Polsce. Po 1989 roku wrocławskie społeczeństwo było gotowe nie tylko do zaakceptowania wielokulturowego dziedzictwa miasta, ale zaczęło się z nim utożsamiać. Świadomość tego dziedzictwa widać nie tylko w licznych naukowych pracach historycznych, ale także w postawie wrocławian, którzy m.in. masowo poparli działania na rzecz zwrotu do lokalnych muzeów niemieckich eksponatów (znajdujących się w Warszawie) podczas akcji "Oddajcie, co nasze" oraz podejmowali wysiłki na rzecz ochrony cennych zabytków w czasie tragicznej powodzi w 1997 roku. Dr Tyszkiewicz tłumaczył przyczyny tego fenomenu, zwracając uwagę na swoisty tygiel kulturowy, powstały we Wrocławiu po II wojnie światowej, w wyniku napływu Polaków z różnych stron kraju, zwłaszcza zza Buga, a także z zagranicy - z miejsc, do których nie było już powrotu. Nowe pokolenia Polaków urodzonych we Wrocławiu nie traktowały zatem poniemieckiej aglomeracji jako "obcego miasta", ale szybko zaaprobowały jego przeszłość jako własną "małą ojczyznę".
Podsumowując konferencję, prof. Jonathan Skolnik powiedział: "University of Massachusetts w Amherst jest zaszczycony, że mógł sponsorować to interesujące spotkanie naukowe. Cieszę się, że przedstawiono tak różnorodne spojrzenia na Wrocław w różnych okresach historycznych". A prof. Tyszkiewicz dodał: "Nie spodziewałem się tak dużego zainteresowania tematyką wrocławską. Wiele osób wyraziło chęć uczestnictwa w kolejnej konferencji, która planowana jest we Wrocławiu w 2010 r."

